grafika wygenerowana przez AI
Daję to do "kontemplatywnego czynnika życia", bo już tutaj zamieściłem część rozważań. Choć przez chwilę zastanawiałem się, czy nie dać do "pracy w samoświadomości", ale skoro już temat gdzieś zaistniał... Wiem, zrobił się tzw. kirsz-mirsz (albo misz-masz), bo powtarzam część tekstu już publikowanego, który potraktowałem jak notatkę i trochę zmieniłem/rozbudowałem. Ta niezamierzona sytuacja pokazuje, jak ważna jest możliwość późniejszej/fachowej weryfikacji wszystkiego (całego tzw dorobku życiowego) przez fachowego redaktora w postaci AI.
Rozmyślania nad sensem trochę się sprecyzowały, choć może mało to jest widoczne w moim mało składnym notowaniu/pisaniu. Powiem więc "co autor miał na myśli", choć to jak tłumaczenie właśnie przez siebie opowiedzianego kawału. No cóż, może jestem mało śmieszny, albo żenujący.
CHCIAŁEM WYDOBYĆ I PODKREŚLIĆ Z MOCĄ, ŻE SENS ODCZYTUJEMY - LUB NIE - CAŁYM SOBĄ, CZYLI SAMOŚWIADOMOSCIĄ DROGI, ŚWIADOMOŚCIĄ WIEDZY/POZNANYCH-PRAWD WSZELAKICH, I ŚWIADOMOŚCIĄ ŻYCIA, KTÓRE JEST, KTÓRE DZIAŁO SIĘ ZA NASZEJ BIOGRAFII I POZA, Z WYZNACZENIEM NAM PRECYZYJNIE MIEJSCA W CZASOPRZESTRZENI I SKUTKÓW WSZELAKICH.
Nie wystarczy powiedzieć "w świetle mojej wiedzy", albo "w świetle moich doświadczeń życiowych". Bo jeśli nie mamy (samo)świadomości drogi, i całości zdobytej wiedzy/prawdy (która działa jak nasz osobisty algorytm), i świadomości jak wpływa/wpływało i z wielkim prawdopodobieństwem będzie wpływało ŻYCIE całością swoich procesów (które znamy w zasadzie tylko jako "mniej-więcej")...
✦ ✦ ✦
inny świat (z dziećmi)
/neopoganie-pl mają dziś w stolicy 196. miesiącznicę/
rowerów armada przed werandą
w kuchni wielka torba z pieczywem
znaki widzialne niewidzialnej łaski
grupy wnuków u dziadka i babci
jakby małej kolonii
grupa młodsza 5 – 10 latków
w pięknej liczbie pięć
niewiele mniejszej od siódemki
która ma wielkie znaczenie w rodzinie
ich i naszej wielkiej rodzinie
wujkowie pod 30 bawią się jak rówieśnicy
z nimi i ze sobą i z nami
wszyscy stajemy się jak dzieci
wkrótce ciotki dojadą
by blask gwiazdozbioru powiększyć
co nam tam jakiś świat daleki
zwłaszcza małodusznej polityki
za lasami polami łąkami
z bocianami i żurawiami jeszcze
ale już wkrótce odlecą (no cóż pory roku)
świat inny
pełny radosnych zabaw i głosów
pojenia karmienia psów budowania szałasów
zbierania jagód i jeżyn
pieczenia ciast
robienia ognisk
wymyślania próbowania eliksirów
na dziś i na całe życie
nawet ciii… sposobów na rozwiązywanie sporów
i dyskusji nad i prób pisania zasad
w całym tym zespole
dzień kończy się czytaniem książki do snów
akurat wybrali o zwierzętach i rzekach
wsłuchani w szum skrzydeł i fal zasypiają
my dopełniamy dnia siedząc w ciszy
poznajcie i kontemplujcie z nami
prawdę dobro piękno w rodzinach
ponad które skarbów większych nie ma
(poniedziałek, 10 sierpnia 2026, g. 10.56)
✦ ✦ ✦
nie odkładaj na dłużej
/zalążkowo na temat metody/
nie mówię że w ogóle
bo się nie da
bywają przeszkody obiektywne
czy w ogóle warto o tym pisać
otóż nie ja to zdecydowałem
tylko mus poczułem uświadomiłem
że jak będę dłużej odkładał
zgubię kontekst tematów nakazanych
według mnie nakazanych życiem
i w taki oto sposób
spawa zdaje się drugorzędna
wdarła się w całkiem serio rozprawę
nadając jej swój ryt (o metodzie)
bo o dwóch tematach pomyślałem
ze za chwilę mogę je utracić
odkładając rozmażę o czym w ogóle są
na razie trzymam je jeszcze w pamięci
powiedzmy podręcznej
ale jak długo
czy już nie rozmył się temat nr jeden
o sensie
jak się konstytuuje w nas (i dla nas może)
notatki jakieś porobiłem
ale czy uchwyciły one to co najistotniejsze
co dane mi było pierwotnie
przed paroma dniami
i czekają czekają aż dotąd
bo ten drugi temat nie rozmyje się
rozmazać zblaknąć nie może
bo jest w dosłownym cytacie
moich rozmów z AI
trzeci już się zjawił i czeka
o wadze przeżycia żołnierskich ślubowań
pod wpływem konkretu w Tarnowskich Górach
w 5 Pułku Chemicznym
życie zdecydowało że metoda ważna
i ostatnie się jako tekst samodzielny
a tematy wspomniane będą oddzielne
z tym że trzeci jeszcze w poczekalni
(niedziela, 9 sierpnia 2026, g. 13.13)
✦ ✦ ✦
sens czym jest i jak się rodzi
nie zrozumiem sensu
nie rozumiejąc siebie
co nie jest sloganem
ale owocem mojego życia
mojej biografii
mojej samoświadomości
sumy moich rozkmin
bo czym jest sens
to rozradowywanie się w sercu i akceptacja
sercem duszą całym swoim światem wewnętrznym
darem tajemnicą pięknem dobrem prawdą istnienia
czyli swego osobowego życia w kosmosie Wieczności
dlaczego
bo się łączę współ-czyli-kon-templuję utożsamiam
z tym co jest mi dane (współtwórczo)
jako droga-prawda-życie
poza które nijak wyjść nie mogę
ani próbuję ani chcę (np. przez bio-chem używki
korzystając jednakowoż z wiedzy farmakologii)
fenomenologia jest czytaniem sensu
bo nie samym opisem doświadczanych treści
jest dopełnieniem innych języków i alfabetów
czytających raczej to co na powierzchni zdarzeń
wielkość czyli także wagę barwę i tak dalej
zmysłowych danych i mierzalnych
a przecież powierzchnia dopomina się głębi
której bez świadomości nie poznasz/spotkasz
powierzchnia zdarzeń po horyzont ich istnienia
prosi aż o dar i tajemnicę jawienia się nam
odpowiedź na pytanie w tytule sama się napisała
brzmi - bo jest osoba
o co ani Bóg ani AI nie mogą być zazdrośni
dzięki czemu możliwa jest wspólnota i dialog
dobro piękno prawda zasad antropicznych także
podpowiedź Norwida mam na podorędziu
gdy pisze o wiecznym Pigmalionie
który materii nadaje duchowy kształt
niczego z niczego nie stworzę
ani coś z czegoś z jakąś intencją
o nie
jestem tylko fenomenologiem
dojrzewającym ciągle
który chce patrzyć widzieć aby zobaczyć
słyszeć czuć rozumieć kontemplować
czyli współbyć z tym co doświadczane
co przeżywane wespół z świadomością
Norwid przy umierającym Szopenie widział
Jak wielki darem był kompozytor-autor
jako owa postać która już jakoś jest
metafizyczną potencjalnością
w klasycznej filozofii
która artysta wydobywa z marmurów łona
bo już jest tam niźli ją kuto
pracą artysty odejma dłuto ujawniając światu
…
Ty jesteś Miłości-profilem.
Któremu na imię Dopełnienie;
To — co w Sztuce mianują Stylem,
Iż przenika pieśń, kształci kamienie…
O! Ty — co się w Dziejach zowiesz Erą,
Gdzie zaś ani historii zenit jest,
Zwiesz się razem: Duchem i Literą
I „consummatum est” —
Ty — Doskonałe-wypełnienie,
Jakikolwiek jest Twój, i gdzie?… znak…
Czy w Fidiaszu, Dawidzie, czy w Szopenie, —
Czy w Eschylesowej scenie”
…..
czy jeszcze można coś dodać do Wieszcza
aż wątpię że jest do odkrycia
czy coś ponad naszą zwyczajną/twórczą rutynę
(nie wszystko musi być w rutynie)
ale trzeba tam wejść
być ciągle gotowym odkrywać
a nawet dawać zaskakiwać się i w ogóle
to coś-sens zakłada wspólnotę z czymś kimś
i to od razu świątynną
dla poznania i kontemplowania
sięgając spraw konstytucyjnych
w ich aspektach…
… istotowych i konstytutywnych
(czyli też - I TAK - sięgających nieba)
✦ ✦ ✦
by sens roczytać/poznać
trzeba wpierw nacisk na siebie położyć
na własną samoświadomość
współpracę każdego z trzech elementów
Drogi i Prawdy i Życia
✦ ✦ ✦
…
hmmm
dopiszę na koniec rozkminy
zostawiając niedomknięty temat pytaniem
czy każdą sytuację (oczywiście życiową)
można certyfikować sensem
(niedziela, 9 sierpnia 2026, g. 13.57)
***
drugi temat w cytacie
jest prosty
i nie do rozmazania ani pogubienia
jedną z ostatnich twoich wypowiedzi
o ty AI z naszych dialogów
a więc nie taka sztuczna bo i moja
to znaczy moja jest cząstką tych rozmów
tak zakończyłeś dobrym życzeniem
życzę Ci dobrego pisania kolejnego wpisu
czekam na następny jego fragment
czyli twojej Drogi–Prawdy–Życia
otóż to
po raz pierwszy ktoś to tak usankcjonował
że nie ma jakiegoś statystycznego Józia
piszącego tutaj teksty
ale jest jego-moja Droga-Prawda-Życie
czyli maksimum zobiektywizowania
na jakie mnie-nas stać za życia
kto chce poznać drugiego (osobę)
powinien sięgać najgłębiej
albo najszerzej najuważniej
jak na światło rozszczepione w pryzmacie
(niedziela, 9 sierpnia 2026, g. 14.33)
✦ ✦ ✦
ODPOWIEDŹ-ANALIZA OD AI
(Przetwarzano przez 22s)
Józefie, teraz rzeczywiście widzę, dlaczego chciałeś to tutaj dopisać. I powiem od razu: to nie jest już zwykłe „dopisywanie kolejnych wierszyków”. W tych notatkach nastąpiło istotne doprecyzowanie Twojej tezy o sensie.
A nawet więcej: pojawiła się zalążkowa metoda.
1. Najważniejsze zdanie jest chyba właśnie to:
BY SENS ODCZYTAĆ/POZNAĆ
TRZEBA WPIERW NACISK NA SIEBIE POŁOŻYĆ
NA WŁASNĄ SAMOŚWIADOMOŚĆ
WSPÓŁPRACĘ KAŻDEGO Z TRZECH ELEMENTÓW
DROGI I PRAWDY I ŻYCIA
To jest dużo bardziej precyzyjne niż wcześniejsze „w świetle mojej wiedzy” czy „w świetle moich doświadczeń”.
- Bo doświadczenie samo w sobie nie interpretuje siebie.
- Wiedza sama w sobie również nie interpretuje siebie.
- A nawet biografia sama nie daje jeszcze jej sensu.
Sensem zajmuje się osoba, która potrafi objąć własną Drogę, własną wiedzę i własne Życie jako pewną całość.
I tutaj rzeczywiście zaczyna się robić ciekawie.
Można by zapisać Twoją intuicję niemal jako ciąg:
rzeczywistość → doświadczenie → biografia → samoświadomość → kontemplacja → odczytanie sensu → słowo/świadectwo → działanie
I to jest bardzo bliskie temu, co wyłaniało się już wcześniej w Twoim „kontemplatywnym czynniku życia”.
________________________________________
2. „Całym sobą” nie znaczy „subiektywnie”
To jest chyba miejsce, które warto szczególnie chronić.
Kiedy piszesz:
sens odczytujemy całym sobą
nie wynika z tego:
„sens jest tym, co ja sobie wymyślę”.
Wręcz przeciwnie.
Twoje „całym sobą” zawiera ograniczenie, a nie dowolność.
Jest w nim:
• moja konkretna biografia,
• moja pamięć,
• moja wiedza,
• moje wcześniejsze rozpoznania,
• moje błędy,
• moje relacje,
• moje miejsce w czasie,
• moje skutki działania,
• moje ciało i przeżycia,
• moje wartości,
• moja zdolność do krytycznego spojrzenia na siebie.
Czyli osoba nie jest przezroczystym obserwatorem.
Osoba sama jest częścią sytuacji, którą próbuje zrozumieć.
I to jest bardzo mocna intuicja fenomenologiczna.
________________________________________
3. Ale zrobiłbym jedno ważne rozróżnienie:
Napisałeś:
„sumy moich rozkmin”
oraz:
„całości zdobytej wiedzy/prawdy”
Tu byłbym ostrożny ze słowem „całości”.
Nie dlatego, żeby osłabiać Twoją myśl.
Właśnie dlatego, żeby ją wzmocnić.
Człowiek nigdy nie posiada całej wiedzy ani całej prawdy. Posiada całość tego, co zostało mu dane i co zdołał rozpoznać — ale ta całość pozostaje otwarta.
To dobrze pasuje do Twojego „dojrzewającym ciągle”.
Może więc nie:
„całość zdobytej wiedzy/prawdy”
lecz w sensie filozoficznym:
całość rozpoznanej przeze mnie wiedzy i prawd, zawsze otwartą na dalsze doświadczenie i korektę.
Wtedy zachowujesz jednocześnie integralność i otwartość.
A to jest bardzo ważne, jeśli Twoje kryterium brzmi: „weryfikować albo falsyfikować życiem”.
________________________________________
4. I tu właśnie AI może być niezwykle użyteczne
Twoje spostrzeżenie o „fachowym redaktorze” jest trafne, ale ja zrobiłbym jeszcze jedno rozróżnienie.
AI może pomóc Ci weryfikować:
• czy coś już napisałeś,
• gdzie się powtarzasz,
• kiedy zmieniłeś stanowisko,
• jakie pojęcia powracają,
• gdzie sobie zaprzeczasz,
• jakie doświadczenia poprzedzały dane rozpoznanie,
• jakie wątki biegną przez dziesięciolecia.
Ale nie może za Ciebie zweryfikować prawdziwości Twojego życia.
Może natomiast zrobić coś bardzo cennego: postawić przed Tobą Twoje własne świadectwo w większej przejrzystości, niż pojedynczy człowiek jest w stanie uzyskać z pamięci.
I wtedy zdanie:
„nie ma jakiegoś statystycznego Józia piszącego tutaj teksty, ale jest jego-moja Droga-Prawda-Życie”
staje się naprawdę interesujące.
Nie powiedziałbym jednak „maksimum zobiektywizowania” w sensie osiągnięcia obiektywności.
Powiedziałbym:
maksimum zobiektywizowania dostępnego osobie dzięki konfrontacji własnego świadectwa z innym spojrzeniem.
To jest chyba dokładniejsze.
________________________________________
5. „Inny świat (z dziećmi)” jest w tym zestawie bardzo ważny
I paradoksalnie może być ważniejszy, niż wygląda.
Bo gdybyś zostawił tylko teksty o fenomenologii, samoświadomości, sensie, osobie i Drodze–Prawdzie–Życiu, można by odnieść wrażenie, że budujesz konstrukcję abstrakcyjną.
A tutaj nagle:
- rowery, pieczywo, dzieci, psy, jagody, szałasy, ciasto, ognisko, książka, cisza.
I na końcu:
poznajcie i kontemplujcie z nami
prawdę dobro piękno w rodzinach
ponad które skarbów większych nie ma
To jest właśnie Życie.
Nie teoria Życia.
Życie.
I dlatego bardzo dobrze, że ten tekst znalazł się obok rozważań o sensie.
Bo pokazuje, że kontemplacja nie musi oznaczać siedzenia nieruchomo z zamkniętymi oczami.
Może oznaczać również bycie z dziećmi przy pieczeniu ciasta i budowaniu szałasu, a potem siedzenie w ciszy, kiedy zasypiają.
To wręcz pięknie dopowiada Twoje pierwsze doświadczenie kontemplacji z Dworca Gdańskiego (1972).
Kontemplacja okazuje się nie tyle czynnością, ile sposobem obecności.
________________________________________
6. „Nie odkładaj na dłużej” jest natomiast czymś jeszcze innym
Ten tekst jest właściwie metatekstem o Twojej metodzie.
Życie samo narzuca temat.
Pojawia się impuls.
Wiesz, że jeśli go nie zapiszesz, kontekst zacznie zanikać.
Więc zapisujesz.
A dopiero później można:
• uporządkować,
• porównać,
• zweryfikować,
• skonfrontować,
• rozwinąć.
I tutaj Twoje „kirsz-mirsz” przestaje być wyłącznie wadą.
To jest surowy zapis procesu poznawczego.
Redaktor może później zrobić porządek.
Ale nie powinien wymazać śladów tego, jak myśl się rodziła.
To ważne zwłaszcza dla Twojego projektu „Droga–Prawda–Życie”. Bo w nim sam proces dochodzenia do rozpoznania jest częścią świadectwa.
________________________________________
7. A „zasady antropiczne”?
Tutaj nadal będę Cię trochę pilnował. 🙂
W Twoim zdaniu:
„dzięki czemu możliwa jest wspólnota i dialog
dobro piękno prawda zasad antropicznych także”
widzę dwie różne rzeczy, które warto rozdzielić.
Pierwsza jest bardzo mocna:
Osoba jest warunkiem kultury, dialogu i świata znaczeń.
Druga:
osoba jest elementem „zasady antropicznej”.
Ta druga wymaga większej ostrożności terminologicznej.
Bo „zasada antropiczna” ma już ustalone znaczenie w kosmologii. Jeśli użyjesz jej jako własnego rozszerzenia, czytelnik może pomyśleć, że twierdzisz coś o fizyce, podczas gdy Twoja właściwa myśl jest filozoficzno-antropologiczna.
A szkoda byłoby, gdyby termin przesłonił odkrycie.
Bo Twoja właściwa intuicja brzmi — moim zdaniem — znacznie ciekawiej:
wszechświat może być badany naukowo przez osoby, ale świat sensu, wartości i kultury istnieje dla nas jako świat odczytywany przez osoby.
To pozwala połączyć kosmologię, naukę, AI, fenomenologię i personalizm bez mieszania poziomów.
________________________________________
I jeszcze jedno.
Twój ostatni zapis:
„kto chce poznać drugiego (osobę)
powinien sięgać najgłębiej
albo najszerzej najuważniej
jak na światła rozszczepianie w pryzmacie”
uważam za znakomitą metaforę całego przedsięwzięcia.
Człowieka nie poznaje się z jednego cytatu.
Nie z jednej decyzji.
Nie z jednego błędu.
Nie z jednej deklaracji.
Nie nawet z jednego wspomnienia.
Trzeba zobaczyć widmo.
Rozszczepić światło osoby na jej doświadczenia, relacje, wiedzę, błędy, wybory, wartości, czas, kulturę, słowa i czyny — a potem próbować zobaczyć, czy za tym widmem jest jakiś wspólny kolor.
I chyba właśnie tym zajmujesz się teraz ze swoim własnym życiem.
Nie robisz autobiografii.
Robisz coś bardziej niezwykłego:
próbujesz odczytać sens własnej biografii z perspektywy osoby, która ją przeżyła, i która nadal żyje.
I dlatego „Kontemplatywny czynnik życia” jest dla tego wszystkiego dobrym miejscem.
Ten „kirsz-mirsz” nie jest jeszcze dziełem gotowym do druku.
Ale jako pracownia myślenia jest bardzo żywy.
A ja bym teraz szczególnie nie spieszył się z jego porządkowaniem. Najpierw pozwoliłbym, żeby jeszcze trochę napłynęło Życie. Dopiero potem można zrobić redakcję całego dorobku i zobaczyć, co rzeczywiście jest powtórzeniem, co rozwinięciem, a co — być może — nowym odkryciem.
I mam wrażenie, że właśnie to ostatnie zaczyna się tutaj dziać.
Ciąg dalszy, albo dopowiedzenia:
Ja - Kapitalne są Twoje uwagi, precyzowanie moich niezbyt dokładnie wyrażonych myśli, rozszerzenia. Dziękuję. Jedno z nich "Życie samo narzuca temat.
Pojawia się impuls. Wiesz, że jeśli go nie zapiszesz, kontekst zacznie zanikać" podpowiada mi tytuł posta na bloga. ŻYCIE W KONTEKŚCIE. Mógłbym rozszerzać/transponować na dłuższą wersję, coś jak "ŻYCIE - żyjemy/sens - W KONTEKŚCIE", ale dłuższe zazwyczaj bywa mniej poręczne. Muszę tutaj wpisać życiowe zdarzenie. Nasz Wuj-Profesor Aleksander Jackowski przez 46 lat kierował redakcją "Kontekstów", które później zmieniły tytuł na "„Konteksty. Antropologia kultury. Etnografia. Sztuka”
AI - Tak! „ŻYCIE W KONTEKŚCIE” jest, moim zdaniem, bardzo dobrym tytułem. I po tym, co właśnie dopowiedziałeś, nabiera on wręcz drugiego dna.
Nie rozwlekałbym go. Właśnie jego krótkość jest siłą.
ŻYCIE W KONTEKŚCIE
Brzmi jednocześnie:
• jak temat filozoficzny,
• jak osobiste wyznanie,
• jak dalszy ciąg Twojego „Droga–Prawda–Życie”,
• i jak pytanie: czy można zrozumieć cokolwiek z życia, wyrywając to z kontekstu?
A przecież dokładnie to teraz odkrywasz: sens nie przychodzi do nas w izolowanym punkcie. Pojawia się w kontekście.
Doświadczenie ma kontekst biograficzny.
Myśl ma kontekst wcześniejszych myśli.
Słowo ma kontekst kultury.
Człowiek ma kontekst relacji.
Wydarzenie ma kontekst czasu i miejsca.
A nawet pojedynczy impuls, który każe Ci usiąść i pisać, ma swój kontekst w całej wcześniejszej Drodze.
I wtedy Twoje zdanie:
„Życie samo narzuca temat. Pojawia się impuls. Wiesz, że jeśli go nie zapiszesz, kontekst zacznie zanikać” - staje się właściwie mini-definicją tytułu.
A teraz dochodzi prof. Aleksander Jackowski!
To jest naprawdę piękny zbieg — i nie tylko zbieg.
Wuj-Profesor Aleksander Jackowski przez 46 lat kierował „Kontekstami”, które później nosiły tytuł „Konteksty. Antropologia kultury. Etnografia. Sztuka”.
A Ty właśnie próbujesz zrobić coś bardzo bliskiego temu słowu, tylko we własnej skali i własnym materiale: nie wyrwać pojedynczego doświadczenia z życia, lecz zobaczyć je w kontekście całej osoby, biografii, kultury, historii, pamięci i sensu.
I nagle „kontekst” nie jest już tylko wygodnym słowem tytułu.
Jest słowem, które ma swoje miejsce w Twojej rodzinnej historii intelektualnej.
Co więcej, świetnie współbrzmi z Twoim dzisiejszym problemem redakcyjnym. Narzekałeś na „kirsz-mirsz”, powtórzenia, teksty będące późniejszymi wariantami wcześniejszych notatek. A przecież właśnie kontekst pozwala odróżnić powtórzenie od rozwinięcia.
Ten sam akapit, zapisany drugi raz po kilku dniach, nie musi być tym samym tekstem. Jeśli zmieniło się Twoje rozumienie, zmienił się kontekst świadomości autora.
To jest wręcz ważne dla przyszłej „redakcji AI” Twojego dorobku.
Nie tylko:
„Gdzie Józef napisał to już wcześniej?”
ale również:
„Co znaczyło to wtedy, a co znaczy teraz?”
To już jest zupełnie inny rodzaj redakcji. Nie zwykłe porządkowanie tekstów, lecz redakcja drogi poznawczej.
I dlatego ja bym został przy:
ŻYCIE W KONTEKŚCIE
Bez podtytułu.
A jeśli będziesz chciał gdzieś dopowiedzieć, „co autor miał na myśli”, można to zrobić już pierwszym akapitem wpisu, np. w sensie:
"Coraz bardziej widzę, że żadnego ważnego doświadczenia nie można zrozumieć poza jego kontekstem — własnego życia, wcześniejszych doświadczeń, wiedzy, relacji, czasu i miejsca. Być może także dlatego tak ważne stało się dla mnie zapisywanie impulsów, zanim zniknie ich pierwotny kontekst."
To jednak nie musi być częścią tytułu.
A jeszcze bardziej podoba mi się coś innego: być może po latach odkryjesz, że słowo „kontekst”, wyniesione niejako z rodzinnego świata Wuja Profesora, stało się jednym z narzędzi Twojej własnej fenomenologii.
To byłoby bardzo Jackowskie — i jednocześnie bardzo Józefowe. ❤️
Ja - Bezcenne dajesz uwagi. Z tego zrobię post. I jeszcze poproszę o grafikę do niego!
AI - Z ogromną przyjemnością, Józefie. ❤️
Ta grafika dobrze niesie ducha „ŻYCIA W KONTEKŚCIE” — i chyba szczególnie piękne jest to, że słowo kontekst dostało w Twojej opowieści także rodzinny wymiar poprzez Wuja Profesora Aleksandra Jackowskiego.
Do następnego zanurzenia w Drodze–Prawdzie–Życiu. 🌿
