16 lutego 2011

Genealogie człowieka 1,2


1.
Światło dnia rozwija mnie jak roślinę. Korzystam z energii słonecznej, kosmicznej.
Przychodzą kwanty myślowe, tchnienia duchowe. Mam co pisać, jakie szczęście.

Wczoraj dostałem od Jacka genealoga, jak to brzmi, członka Towarzystwa Genealogicznego - lepiej, a najlepiej po prostu kuzyna, świadectwo zawarcia małżeństwa przez pradziadka Jana Nepomucena Kapaona z Natalią Michaliną Franckiewicz (wyznanie ewangelicko-augsburskie), 28 czerwca 1863 roku w parafii świętego Aleksandra w Warszawie. Ekumenizm jest u nas dziedziczny!
Bratanica pradziadków wyszła za Zdzisława Karola Henneberga, asa polskiego lotnictwa, dowódcę słynnego Dywizjonu 303, który zginął w wodach kanału La Manche wracając z akcji bojowej. Choć to dalekie koligacje, działają na wyobraźnię. Warto grzebać w archiwach. Dziękuję kuzynie.

Ja też jestem na ścieżkach dalekich dociekań. Chcę, dostojni przyjaciele, zebrać wszystkie myśli i wspomnienia i opisać, jak się ma sprawa Jezusa z Nazaretu w moim życiu. Jako katecheta, jestem wam to winny. Krążę wokół zadania, jak pies wokół jeża. Nie to, żeby kuł, ale nie wiem, jak ugryźć. Czuję nakaz i radość, stuknę w klawisze, to znów odejdę i wezmę się za co innego. Wielkie wyzwanie. Pewnie będę dostawał kwanty jasności tu i tam, oby. Wiem, że to zadanie dla rozumu i wiary. Ta metoda nie jest oczywista, eufemizm, raczej nieobecna w powszechnym duszpasterstwie parafialnym.
Radiowym, spod znaku Kopernika (!) i pierników, też. Wczoraj słyszałem tam księdza Felka (Folejewski, SAC) w audycji o cierpieniu. Wie co mówi, przeszedł śmierć kliniczną, trzy zawały, ma kupę stentów, rozruszników w sobie. Znam go z dzieciństwa, z Rodziny Rodzin. Jest ponadczasowy. Wychwalał wiarę, jak wielkim jest darem. Zgoda, ale ja bym musiał dodać "wraz z rozumem". Ja już nigdy ich nie rozdzielam. Stare kościelne podejście cechuje duszpasterstwo jedno-przymiotnikowe. Jedno-wymiarowe? Za często, niestety, także jednopartyjne. Nie wiem, czy potrafię mówić o tym, jak najdelikatniej. Ksiądz Felek ma 52 lata kapłaństwa. Może to tylko kaznodziejskie przyzwyczajenie, a gdyby głębiej popytać to...
Z Janem Pawłem II sprawa jest prostsza. Zostawił masę dokumentów, można czytać i badać do woli. Aż dziw, że wcale nie trzeba go o nic dopytywać. Wszystko sam powiedział.
Każda jego wypowiedź jest dwuskrzydła. Dlatego mnie urzekają? Zostanę w cierpieniu, przyjrzeć się metodzie. "W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała,
którym jest Kościół"(św. Paweł). Słowa te zdają się znajdować u kresu długiej drogi - poprzez cierpienie - wpisane w dzieje człowieka i naświetlone Słowem Bożym. Mają te słowa wartość jakby definitywnego odkrycia, któremu towarzyszy radość
i dlatego Apostoł pisze: "Teraz raduję się w cierpieniach za was". Radość pochodzi z odkrycia sensu cierpienia; a odkrycie to, chociaż jest jak najbardziej osobistym udziałem Pawła z Tarsu, jest równocześnie ważne dla innych. Apostoł komunikuje swoje
odkrycie i cieszy się nim ze względu na wszystkich, którym może ono dopomóc; tak jak jemu pomogło; w przeniknięciu zbawczego sensu cierpienia".

I cóż tu jest dla mnie tak ważne? Nie teologia. Metoda rozumowania JPII, (wcześniej Pawła)! Odczytuje rozumem dzieje człowieka i zastanawia się na nimi w świetle Biblii. Jak długą drogę ma papież na myśli? Od rewolucji neolitycznej? Człowiek myślący musi wziąć pod uwagę całą dostępną mu wiedzę. Karol Wojtyła z Wadowic - Jan Paweł II, w doświadczeniu Pawła z Tarsu i własnych przemyśleniach odnajduje sens, który może być ważny dla innych. Jak wielkim darem dla człowieka jest dopełniająca współpraca wiary i rozumu!

2.
Ciemność mi nie służy. Smutnawo? Ale wszystkiego trzeba doświadczyć, przez wszystko przejść. Dzień,noc, noc, dzień, światło, półmrok, słońce i księżyc.
Cały dzień kręcili się po okolicy mierniczy z globmatics.com. Pytałem - pod projekt internetowy. Może dożyję.
Przy takim tempie prac i rozproszeń? Kiedy skończę swoja robotę? Psy i koty nakarmione.
← PoprzedniKatecheza powszechna 1,2Nastepny →Światowy Dzień Kota