Prawdę się czyta całym sobą.
Prawdę czytamy całym swoim życiem. Bardzo wiele osób mówi, że reakcją na wiadomość o wczorajszej tragedii było: „Niemożliwe. Nie mogę uwierzyć. Nie dociera to do mnie”.
Moja reakcja na wiadomość o problemach z lądowaniem prezydenckiego samolotu w Smoleńsku była od razu inna - „Ta opcja jest wielce prawdopodobna”. Bo – jest bardzo wiele bo. Wśród nich problemy techniczne samolotu nie są najważniejsze. Przede wszystkim, bo: mam świężą pamięć incydentu przy jakimś lądowaniu w Gruzji, inny incydent gruzinski, i dlaczego w ogóle zaplanowane były dwie odrębne uroczystości w Katyniu, pierwsza z premierem, druga z prezydentem, bo „kłótnia o lot do Brukseli”, bo skąd się wziął tak niezwykły skład prezydenckiego samolotu ... Skąd te małe i wielkie kłótnie w naszym życiu publicznym, na górze i na dole w gminach???? Problemy techniczne Tupolewa są daleko na mojej liście. Na czele listy są braki w rozpoznawaniu i uznawaniu prawdy, braki sumienia, oraz braki profesjonalizmu, prawie na każdym poziomie życia publicznego. Część to dziedzictwo narodowe, część - po peerelowskie.
Nawet naczynia z arcorocu akumulują uderzenia, rysy, wstrząsy - w końcu się rozsypują.
Staram się widzieć rzeczywistość w całości, nie pokawałkowaną na politykę, kulturę, religię, naukę. Pierwsza wzmianka o trudnościach przy lądowaniu, była dla mnie przekazem: „Ta opcja jest wielce prawdopodobna”. Myślę, że wiele osób może tak myśleć, ale nie chcą tego przyznać nawet przed sobą.
Prawdę czytamy całym sobą. Rozumem, pamięcią, ciałem, duchem, sercem (uczuciami), miłością i lękami. Człowiek jest jednością. Od początku życia, do końca. „Scalam wspomnienia po wszystkich marzeniach” – napisałem w wierszu sprzed 38 lat.
Byliśmy w kościele na 12.00. Zamiast państwowych 2 minut ciszy, była kościelna Koronka do Miłosierdzia Bożego. Ksiądz Andrzej w kazaniu wspominał przyjaciół i znajomych księży, którzy zginęli w Smoleńsku: ks. prof. Ryszard Rumianka, rektora UKSW, ks. inf. Zdzisława Króla, ks. gen. bpa Tadeusza Płoskiego, ks. gen. abpa prawosławnego Mirona Chodakowskiego. Modlił się także za "przyjaciół Rosjan". Msza była koncelebrowana, odprawiał ją także ks. Marcin ze zgromadzenia Misji dla Afryki.
Zdjęcia robię, gdy moje oczy spostrzega jakiś fragment rzeczywistości, który do mnie przemówi układem punktów, obiektów, kolorów, które ułożą się w ciekawie zrównoważony kadr.
Prawdę, która odciśnie się we mnie, przekazuję dalej. Tak pojmuję nakaz „Nie po to jest prawda, by pod korcem stała.... Idźcie i głoście Dobrą Nowinę”.
Po mszy, jeszcze wsiadając do samochodu, dzieci – jeden przez drugiego – chciały powiedzieć, jak im się spodobał nowy ksiądz. Bo tak pięknie czytał, patrzył, był. Pytały, czy nasza parafia dostała wikarego Jakże by chciały.
Po powrocie do domu to była ich pierwsza narracja do mamy.
Prawdę poznajemy całym sobą. Od najmłodszych lat. Każdy człowiek - niepowtarzalna osoba we Wszechświecie.
Rozmawiajmy częściej o śmierci, nie czekając na kolejne nekrologi. Te nas nie ominą. W sobotę zmarła także zwykła osoba, a przecież najważniejsza na świecie dla naszych przyjaciół, Agnieszki i Adama. Znaliśmy ich mamę, modlimy się razem z nimi.
W poniedziałek jest pogrzeb śp. pani Balowej, we wtorek msza katyńska i posadzenie "dębów pamięci", w środę msza żałobna za parę prezydencką i ofiary ze Smoleńska.
PS.
Chętnie dzisiaj czytam "Bema pamięci rapsod żałobny" (i słucham w wykonaniu Czesława Niemena), i w ogóle Cypriana Norwida ("Do Stanisławy Hornowskiej", "Śmierć", "Dziecko i krzyż", "Co to jest Ojczyzna" itd.)