



Uroki życia na wsi? Dzieci się zjeżdżają w wakacje i jeśli akurat są małe kotki, każdy się nimi bawi. Bez wyjątku. Nawet duża Hela usnęła z kotkiem pod jednym kocem.
Kardynał Kazimierz Nycz objaśnia Boże Ciało w telewizji. Odwołuje się do jego historii. Do czyjegoś objawienia prywatnego. Upominało się ono o jeszcze jeden wymiar kultu eucharystycznego, wymiar publicznego hołdu. W tej historii występuje nawet księżyc. Ładne.
W moim objawieniu prywatnym występuje Kodeń. A dokładnie - I Ekumeniczne Spotkanie w Kodniu pod przewodnictwem Andrzeja Madeja. Moje objawienie upomina się o uzupełnienie obrazu Boga o wymiar prostoty. Cieszyłbym się, gdyby częściej się o tym mówiło. Może by komuś pomogło?
Kardynał mówi współczesnym językiem. Między innymi o kulturowym opakowaniu chrześcijaństwa, w kontekście inkulturacji, która jest wielkim wyzwaniem dla misjonarzy. Dopowiedziałbym - bo "człowiek jest drogą Kościoła". A człowiek formuje się i żyje w jakiejś kulturze. Nie wolno abstrahować od realiów ziemi "tej ziemi". Wiara i rozum muszą ukształtować język kościoła w XXI wieku - hurra!
Mam warunki do zachowania ciągłości pisania (zapisywania). Brzmi jak prawo fizyki - np. prawo zachowania momentu pędu.
Coś wczoraj zanotowałem, dzisiaj mogę kontynuować. Albo mogę zacząć z innego brzegu. Ale ocean nie wysycha. Jest bezmiar.
Bezmiarem jest każda osoba. Ale bezmiar osoby ciągle nie jest jednostką miary dla nauk (społecznych). Od długiego czasu miar szuka się w innych rejonach - społeczno-gospodarczych, społeczno-ekonomicznych, w postępie technicznym, w eko-rozwoju (lub w połączeniu tych idei np. energooszczędnych technologiach i niekonwencjonalnych źródłach energii) itp. Dzisiaj obowiązującą jest tzw. "koncepcja zrównoważonego rozwoju" (w Polsce jest nawet wpisana do Konstytucji).
W każdym z tych ujęć człowiek zależny jest od czegoś - rozwoju gospodarczego, technik, przyrody... Co jest prawdą, ale prawdą cząstkową. Prawdą nie sięgającą istoty rzeczy, w tym przypadku istoty człowieka.
Kiedy odeszliśmy od "człowiek miarą..."? Po rewolucji przemysłowej, czy jeszcze przed?
Dożyłem łaski, żeby odczytywać w każdej rzeczy i sprawie jego istotę. Przynajmniej się staram. Próbuję. To bezmiar. Nie jest to coś nadzwyczajnego, ani ja jakimś rarogiem. To - śmiem twierdzić - jest powołaniem człowieka. Jeśli nie powołaniem, to najwyższą z form istnienie na Ziemi.
"Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się do kontemplowania prawdy". Łatwo zacytować, ale za takie zdanie kiedyś i Jana Pawła II (autora) i mnie (za częste cytowanie) spalono by na stosie. Jakimś stosie. Nie wiem, kto by go rozpalił, ale ktoś by się znalazł.
A przecież to zdanie jest prawie tożsame z bardzo uznanym i usankcjonowanym kanonem wiary - "tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość. Z nich zaś największa jest miłość". Gdzie jest tożsamość? Na przykład w kontemplacji, której nie ma bez miłości. W prawdzie. W koncepcji osoby?
Koncepcja "osoba fundamentem cywilizacji współczesnej" wymaga dopracowania. Konieczne jest położenie większego akcentu na znajomość siebie samego, samoświadomość - by być sobą dla innych. Braterstwo możemy innym dać, "gdy się sami poznamy". Gdy możemy innym ofiarować dojrzałego siebie, zbudowanego na trwałym fundamencie przemyślanych i przeżytych wartości. Kościół (powszechny, parafialny) może odegrać na tym polu wielką rolę, jeśli przemyśli słowa JPII "czlowiek jest drogą kościoła". Dominująca ciągle tradycyjna wiara i wychowanie w jakby odwrotnym duchu (choć z dobrą wolą), nakłada - zwłaszcza na małego, młodego człowieka - ciężary, które mogą go zdeformować. Nie ma osoby bez poczucia pełnej wolności, także wobec religii! Tylko wolna osoba może złożyć pełny dar z siebie. W pewien sposób przeżycie pełnej wolności jest warunkiem narodzenia się osoby. Idea ponownego narodzenia jest obecna w Ewangelii.
Praca w ramach koncepcji zrównoważonego rozwoju jest wdzięcznym polem do popisu dla wszystkich otwartych umysłów. Ciasnym wstęp wzbroniony.
Strachówka płaci straszną cenę za 16 lat "łabszczyzny", czyli zamknięcia na świat zewnętrzny, na współczesność i nowoczesność także na polu rozwiązań systemowych. "Realizacja koncepcji zrównoważonego rozwoju to obowiązek konstytucyjny wszystkich partnerów lokalnych i regionalnych - samorządu, biznesu, organizacji pozarządowych, środowisk twórczych, partii politycznych." "Łabszczyzna" to był chów wsobny, "sami swoi", wdeptywanie w glebę każdego źdźbła, które wyrastało ponad poziom wodza. Białoruś. Skutki widoczne sa nie tylko w sferze infrastruktury. Najgorsze skutki uwidaczniać się będą latami na polu społecznym. Choroba zwana umownie "łabszczyzną" (może ktoś wymyśli lepsze określenie) dotknęła każdego poziomu życia. Rodzin,wsi, sołectw, rady gminy i jej komisji, współpracy mieszkańców, organizacji itd. Niektórzy obserwatorzy z zewnątrz bywają bardzo pomocni, zauważają i dziwią się pewnym zjawiskom np. w szkole. Nazywają to syndromem "zaniżonych aspiracji". Trafne spostrzeżenie. Czy może nas to dziwić po 16 latach wmawiania wszystkim, "że jesteśmy tylko małą, biedną gminą", więc wójt i jego wąska grupa władzy nic nie robią. Bo na nic nie ma pieniędzy. Ale zawsze były na podwyżki i nagrody dla wójta. Niech dalszą analizę pociągną uczeni socjologowie itd.
Ważkie słowa o Strachówce powiedział wczoraj w Jadowie Marszałek województwa Adam Struzik - "od 10 lat nie wiem kim był poprzedni wasz wójt". To samo mówił wojewoda.
"Celem zrównoważonego rozwoju jest dobra jakość życia dla wszystkich ludzi obecnych i przyszłych pokoleń. Zrównoważony rozwój może być osiągnięty jedynie przez ludzi, którzy czują, że mają udział w dobrobycie, bezpieczeństwie i podejmowaniu decyzji. Nadrzędnym założeniem nie jest indywidualna korzyść (np. władzy), ale zapewnienie sprawiedliwego wzrostu, w którym swój udział ma całe społeczeństwo, każdy obywatel. Zakłada to wsparcie ze strony społeczeństwa obywatelskiego, jego zaangażowanie w rozwiązywanie wszystkich kwestii społecznych oraz udział w procesie decyzyjnym na różnych szczeblach."
Na tym polu dokonywana była wśród nas prawdziwa masakra przez 16 lat. Tego nie da się odrobić bez wielkiego, świadomego wysiłku wszystkich, władzy i całej wspólnoty lokalnej. Niezastąpiona jest rola prawdziwych liderów. Musi powstać rzetelny dokument "strategia rozwoju gminy" wypracowany metodami partycypacyjnymi. Tylko tak możemy nadrobić stracony czas.
My potrzebujemy świata, świat potrzebuje nas. Wartości muszą być zapisane na naszych sztandarach, jeśli chcemy być naprawdę nowocześni. "Dążenie do zrównoważonego rozwoju to dokonywanie wyborów, co w praktyce przekłada się na poruszanie w sferze wartości." W Rzeczpospolitej Norwidowskiej mamy ku temu wszystkie dane.
Od początku przemian wolnościowych w Polsce jesteśmy w ich czubie i "na bieżąco". Najpierw jako Solidarność RI, potem jako samorząd I Kadencji, przejmując odpowiedzialność za szkoły, szukając form partycypacyjnego modelu gminy (spotkania oświatowe, ODR...), znajdując i rozwijając ideę Rzeczpospolitej (rzeczy wspólnej) Norwidowskiej, budując więzi międzypokoleniowe i między szkołą i parafią (m.in. CARITAS I "MSZA SZKOLNA"). Staraliśmy się - jak mogliśmy - wybiegać ponad poziomy. Dotrwaliśmy do czasu wyzwolenia. Nie wolno spocząć na laurach. Postęp, rozwój, wolność domaga się prawdy (rzetelnej diagnozy). Pomoc leży pod ręką - nauczanie społeczne Jana Pawła II. Także dokumenty ONZ, UE, III RP itd. sprzyjają tym, którzy chcą iść z duchem czasu. Trzeba tylko chcieć z nich skorzystać (w sposób komplementarny).
"Przez pryzmat rozwoju człowieka, żyjącego w społeczeństwie bądź we wspólnocie, obecnie i w przyszłości, patrzymy na rozwój wszystkich dziedzin jego życia. W rozwoju zrównoważonym chodzi o uzyskanie równowagi pomiędzy rozwojem wewnętrznym człowieka a zewnętrznym, na który składa się jego funkcjonowanie na płaszczyźnie społecznej, kulturowej, ekonomicznej, przyrodniczej, itd. Trzeba dodać, że te różne płaszczyzny zewnętrznego funkcjonowania człowieka nie są od siebie niezależne, lecz współtworzą jedną rzeczywistość, która powinna rozwijać się w sposób zrównoważony, a więc z poszanowaniem dynamiki rozwoju każdej z nich."
PS.
Porównajcie dwa zapisy:
1."Zrównoważony rozwój oznacza zatem znalezienie harmonii między aspektem społecznym, przyrodniczym, kulturowym i gospodarczym w każdym ludzkim działaniu, przy czym aspekt społeczny jest filtrem, poprzez który powinna się przesączyć każda decyzja dotycząca środowiska przyrodniczego i gospodarki. To poszukiwanie harmonii dotyczy ludzi obecnie żyjących, ale ma znaczące, podstawowe znaczenie dla przyszłych pokoleń." (więcej...)
2."Kolejnego dnia w jednym z głębokich kanionów natrafiliśmy na jaskinię – pustelnię zwaną Randżung. Wewnątrz stał kamienny monolit przypominający czorten powstały – jak głosi wiekowa tradycja – w cudowny sposób. Wokół niego ze ścian spoglądały figury buddyjskie. Legenda mówi, że jeśli część czortenu lub figur ulegnie zniszczeniu, to samoistnie się odtworzą. W pobliskiej grocie bije źródło, woda o mlecznej konsystencji ma moc uzdrawiania. Zakątek ten odwiedza wielu pielgrzymów i sławnych mędrców, którzy spędzili tu lata na medytacji." (więcej...)