CAW - 3616 to numer Virtuti Militari
(CAW - Centralne Archiwym Wojskowe)
(CAW - Centralne Archiwym Wojskowe)
jak kiedy do czego
wezwała nas Ojczyzna
jak odpowiedzieliśmy
nie odpowiadając (narracją)
nie będziemy wiedzieli
nie przekażemy następnym pokoleniem
"Takie Rzeczypospolite będą... jako my".
12 Pułk Ułanów Podolskich
Komunizm był dla mnie ohydnym stanem życia w Polsce, pod włądzą jedynie słusznej partii, która dyktowała z totalitarną siłą przymusu - co mam myśleć, w co wierzyć, czego się mam uczyć w szkole (to znaczy czego mam być nauczany), co czytać, czego słuchać, co oglądać w kinach (z czasem w telewizorach), na ulicach, placach, muzeach... To był PRL właśnie, w systemie międzynarodowego komunizmu sterowanego z Moskwy - przez tamtejszą Super-Partię i Jej Wodza-Sekretarza (bywało, że i pierwszego językoznawcy). Mieliśmy być ich klonami, wzorem-wzorcem lokalnej nomenklatury.
Antykomunizm był każdą możliwą formą sprzeciwu, osobistego, rodzinnego, parafialnego lub ówczesnych Obywateli RP i Komitetów Obrony Demokracji Godnosci Polskości... Byłem jednym z nich, chciałem być jak nalepiej przygotowanym-wystudiowanym do tego zadania. Człowiek - odpoznawany w literaturze polskiej i światowej, był we mnie i dla mnie WSZYSTKIM. I tak pozostało, egzystencjalizm, personalizm, fenomenologia, metafizyka... mnie uformowały na człowieka świadomego siebie (samoświadomość osoby), doszedłem na koniec do odpoznania w sobie "dotykalnej" świadomości narodowej i tożsamosci konstytucyjnej (sprzed i w trakcie uchwalenia Konstytucji 3 Maja).
Mam dwie nieuleczalne choroby, cukrzycę i przemilczanie społeczne, czyli antykulturę naszą powszednią AD 2018. A ponieważ "Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu. Jest to zarazem ta suwerenność, przez którą równocześnie najbardziej suwerenny staje się człowiek" (JPII) mój przypadek jest wielce znamienny nie tylko dla mojej gminy i parafii.
Skomplikowane? Nie bardzo. Co najwyżej moja stylistyka. Od nich - dwóch chorób i stylistyki - się nie umiera, ale... wszystkie trzy nieuchronnie, dzień za dniem, krok po kroku, myśl po myśli, ku śmierci wiodą.
No dobrze, a miej sobie, co chcesz - powie mało życzliwy czytelnik (jeśli się jaki tu zabłąka), ale co to ma wspólnego z Ojczyzną, Kościołem Powszechnym, gminą, parafią, szkołą... i całą tzw. wspólnotą lokalną w Strachówce. Moją chorobą jest także Ojczyzna, z jej dziejami i kulturą - ale tego schorzenia nie ma w katalogu medycznym. Przemilczanie jest, bośmy homo socialis.
Biorę ją tęczą zachwytu od Zenitu Wszechdoskonałości dziejów - nikt piękniej tego nie wyraził od Norwida. Fortepianem Chopina, jego/ich młodości.
Czarniecki też dorzuca swoje trzech groszy hymniczne słowa, że nie z roli, ani z soli. My, wszyscy samoświadomi Polacy - z życia. Droga-prawda-życie nas kreuje, definiuje, zapładnia. Słowa nie pomieszczą. Logos - wyraża i prowadzi. Logos Ducha, duch logosu.
Moja Polska idzie ze mną i we mnie i w hymnie.
Sam bym jej nie wymyślił. Nie poznałem też jej tak, jaką znam dzisiaj AD 2018, z podręczników. Świadomości narodowej z podręczników się nie nabywa. Tożsamoscią konstytucyjną się nie staje (nabywa świadomością) na zawołania, tym bardziej na czyjeś zaprogramowanie. Tożsamości się nabywa... dotykiem, czuciem, kontemplacją prawdy (na dwóch skrzydłach).
Ostatnim przykładem i próba programowania świadomości narodowej jest chyba sprawa tzw. żołnierzy wyklętych, którzy, niestety, sami się też po części wyklęli, łamiąc otrzymane rozkazy zakończenia walki zbrojnej. Sama tragiczność losów, naszych ludzkich dziejów i historii nie tworzy. Tworzy je Logos Ducha, duch logosu, czasu, miejsca. Zawsze w dialogu i wspólnocie większych, nigdy narzucone siłą.
Wolność nie może istnieć bez pawdy, prawda – bez wolności.
Jak to było u mnie? Jak to jest ze mną?
Legionowo, Annopol, Strachówka… dzieje rodzinne, Norwida… aż po któreś pokolenie. Aż po Konstytucję 3 Maja – Sobiescy, Józef – pułkownik u Karola Radziwiłła - i Hilaria z Buynów, prababka Poety… pomnik Króla Jana Trzeciego (1788)… Joachim Lellewel i jego brat Prot Lelewel (na zawsze już na cmentarzu w pobliskim nam Poświętnym), Księstwo Warszawskie, ułani, huzarzy Sobiescy, a ich matka w liście z 1808 w wielkim porywie polskiego ducha napisała w 1808 „Myślisz, że dla własnego wojska żałowałabym co, i dla dobra Ojczyzny? Krew moją oddałabym. Nieszczęście moje, żem kobietą stworzona. Wzdychamy tu najmocniej do tego momentu, kiedy naszych rodaków oglądać będziemy mogli na naszej ziemi”.
Polska jest przekazywana świadomymi osobami, w kulturowo świadomych rodzinach. Rodziny świadomie kultywujące kulturę i najlepsze tradycji. Z pokolenia na pokolenie. Mamy szczęście, że zachowały się domowe archiwa. Sięgamy pisanymi świadectwami roku 1857. Widzimy, mamy podane jak na dłoni, jak była przekazywana Polska. Miedzy innymi rodzinnymi laurkami.
Przytoczę dwa przykłady:
1) z 7 maja 1857
Dla Najukochańszej Cioci
Gdy Ci każdy dziś winszuje,
Cóż Ci powiem Ciociu droga?
Chociaż serce dużo czuje –
Nieme usta myśł uboga
Czyż wyrażą uczuć zdroje,
Aby uczcić święto Twoje?
Oto naprzód Ciociu droga
Twoich nadziei spełnienie
Muszę wyprosić u Boga
Potem moje przeznaczenie
Uzupełnię chlubnie śmiało
By Tew imię okryć chwałą.
Zawsze kosztuj dni błogich w Twej Rodziny gronie
Niechaj Ci szczęście w stałym blasku płonie.
/Przywiązany Siostrzeniec, A. Głowacki/
2) z 26 lutego 1881
Najdroższy Ojcze
Ani daniny ani ofiary
Oprócz wdzięczności
Szczerej w życzeniu
Obyś tu długo żyjąc jeszcze
Szczęśliwy pośród szczęśliwych dzieci
Po upiększonej kwiatami ścieżce
Doszedł do krainy
Gdzie sam Bóg świeci.
/Emilia – siostrzenica Bolesława Prusa, z Jackowskich Kapaonowa/
W innych laurkach, życzeniach jest jeszcze więcej treści programowo wychowawczo-patriotyczno-religijnej. Zebranie naszych laurek rodzinnych pozwoli na całkiem niezły traktat. Postawię to już następnemu pokoleniu Kapaonów, pozostanę w roli przyczynkarza.
Pokażę, jak to działało (czas przeszły dokonany) we mnie, Józefie K.
Były wakacje dzieciństwa w Annopolu, domu i świecie ze świata PRL wyjętych i wstawionych w literacko-historyczno-polską tradycję.
Były wałęsania się po legionowskicg lasach i nadwiślańskich wałach Jabłonny. Byłą praca dojrzałości maturalnej o tęsknocie za wolności i patriotyzmem (w kontekście klamry literatury romantycznej i produkcji TV(PRL). Były bóle egzystencjalne przeżywane z Dostojewskim, Mannem... omówione z pisarzem Andrzejem Szypiorskim w bibliotece miasta rodzinnego (w kontekście Mszy za miasta Arras i znów produkcji propagandowej telewizji PRL, innych mediów i kontaktów ze światem zewnętrznym wtedy nie mieliśmy). Studia też podjąłem, filozoficzne, by być świadomym antykomunistą.
Potem był duchowo-kosmiczny wybuch - wybór Polaka na Papieża świata całego - 16 października 1978. O roku ów, o dniu owy! Fala uderzeniowa i promieniowanie z ciebie nigdy nie przeminą. W świecie całym, w Polsce, w kulturze, w Annopolu, gminie Strachówce. Dzisiaj świadomie wpisane, oprawione Rzeczpospolitą Norwidowską, aż po... Sobór Watykański II. Czas musi się podporządkować Duchowi. Sobór był wcześniejszy, ale w niego Jan Paweł II, wtedy jako zwykły biskup krakowski, wniósł-wpisał Norwida. Myślą o człowieku! Ojciec Andrzej Madej, żyjący w opinii świętości Apostoł Turkmenistanu, sprawdzał to u papieskiego przyjaciela, profesora Stanisława Grygiela.
Duch Święty, świadomość narodowa i tożamość konstytucyjna nie są gołosłowne.
Moim życiem po 1978 zawładnął Duch Czasu, który ukonkretnił się Duchem Miejsca (genius loci). Odtą mnie prowadzi i wielu z moejego pokolenia. Wszystkich, którzy dali się Mu prowadzić. Człoweik jest drogą Kościołą. Przyszłość człowieka zależy od kultury. Z kultury i dla kultury żyją narody.
Wybuch Solidarnosci zastał mnie we Francji. Był Duchem Polski, objawionym, potężnym, na 10 milionów Polaków-Rodaków. Z ziemi francuskiej do Polski mnie sprowadził. Odpowiedziałem na zew. Założyłem- trochę spóźniony - Solidarność w Strachówce, wsi i polskiej gminie, 3 Maja 1981.
A czym można było odpowiedzieć na próbę zniszczenia Nadziei Ducha Narodowego, stanem wojennym? Zostałem katechetą, "aby być z polską młodzieżą". Nikt mnie jeszcze nie zwolnił z tej misji. Nie szukajcie wypowiedzi kurii na ten temat - nie odpowiedzą, przemilczą, jak natrętną muchę-robaczycę. Oni nie nie są od tego... czyli od ducha narodowego?! Od czego są? Od prawa kanonicznego i najstarszej instytucji współczesnego świata, 2 tysiący lat. Przyjaźni-siostrzano-braterskiej i dialogu (w całości kultury) trzeba szukać gdzie indziej.
Trzecie (?), tzn. kolejne wyraźne wołanie przyszło wraz z obradami Okrągłego Stołu i - w ich wyniku - transformacją ustrojową, w 1989. Tylko Papież-Polak - jak dotąd - adekwatnie i przepięnie go opisał w encyklice - NA WIECZĄ RZECZY PAMIĄTKĘ, w STULECIE innej encykliki o sprawach nowych w świecie i Kościele. My też przeżywamy nowość, samorządność, wiecznie rzeczy nowych CZŁOWIEKA-OSOBY na drodze do pełnego integralnego rozwoju. Dzisiaj mamy już nawet do tego nowa dykasterię-ministerstwo w Watykanie. Kiedyś będzie i w konstytucyjnej Polsce. Nie trzeba być wielkim prorokiem. Wystarczy znać drogę ludzkiej myśli, w całosci ludzkiej kultury (sztukę, prawo, konstytucjonalizm, z ludzkich i narodowych marzeń największych i przykłądy ich realizacji).
W normalnych (nie-post-socjalistycznych) społeczeństwach-narodów wszystko się - co potrzebne wspólnotowo-społęcznie - bo się o wszystkim publicznie rozmawia. Prócz preferencji wyborczych. W nienormalnych postsocjalistycznych o wszystkim się milczy. Unikanie dialogu (jak ognia i diabła) nie pozwala na budowanie wspólnot. Poza religijnymi, gdzie dawanie świadectwa (np. w echu słowa, Biblii) jest normą, korzeniem.
Ale, jak powszechnie wiadomo, księża i większość wierzących, nie żyją w kulturze współczesnego świata, wbrew duchowi i dokumentom soborowym. Tworzą enklawy, brutalnie mówiąc sekty.
Historia Polski nie ominęła naszych stron („małej biednej gminy” cytując któregoś wójta Strachówki). Historia i kultura człowieka na Ziemi dzieją się i tutaj. Z niektórych osobistym wkładem, nawet wielkim-bohaterskim, z medalami. Polska żyje i jej duch jest przekazywany takimi osobami i ich czynami. Narody żyją w kulturze i z kultury.
Pracodawca Józefa Sobieskiego ze Strachówki, książę Karol Radziwił „Panie Kochanku” jest sportretowany (skarykaturowany) w „Panu Tadeuszu”, jako stolnik Horeszka. Bo, jak nawet wikipedia podaje „niezmiernie bogaty i wpływowy, zdobył sobie wśród szlachty ogromną popularność dzięki szczodrości, sarmatyzmowi obyczajów, skłonności do biesiad i żartów, z drugiej strony znanym był z popędliwości i dzikich wybryków. Za życia cieszył się wielką popularnością, zwłaszcza wśród zubożałej szlachty, a dziś jest przedstawiany jako symbol swojej epoki.”
Żona Bolesława Prusa najczęściej spędzała wakacje w podwarszawskiej wsi Urle (przypis 3, str. 253)
Pod bokiem, w Woli Korytnickiej, mieszkał przez jakiś czas i prowadził gospodarstwo pisarz Klemens Junosza Szaniawski (ur. 1849), który poznał Bolesława Prusa (ur. 1847) w Siedlcach, gdzie pracował brat autora Lalki, Leon-powstaniec. Bolesław i Klemens przyjaźnili się potem w Warszawie, starszy namówił młodszego do pracy pisarskiej.
Nasz nowo-stary bohater narodowy, dopiero co odkryty i poznawany przez gminną społecznosć Strachówki, plutonowy Józef Czerwiński z Virtuti Militari za akcję pod Korosteniem w 1920, był żołnierzem-ochotnikiem 12 Pułku Ułanów Podolskich. Ułani Podolscy brali udziałą w walkach pod Monte Cassino. Ich pluton pierwszy dotarł na szczyt, do murów klasztorcnych i zawiesił swój roz-sławiony proporzec! Gdzie Strachówka, gdzie Monte Cassino, gdzie Norwid, Papież z Polski i tak dalej, dalej, dajej poi sam Zenit Wszechdoskonałosci Dziejó. Historia rozbita na epizody, fragmenciki niewiele uczy. Dopiero narracja całości, w jedności SENSU! Przyszłość człowieka zależy od kultury! (UNESCO, JPII, 1980).
Gdzie w naszej okolicy, wskażcie proszę, nie działa się - i nie dzieje - polska historia, kultura i losy człowieka na ziemi. Spytajcie Cypriana Norwida, Papieży, Promethidiona, Pieśni od Zimi Naszej itd.
Jednak komunistyczny, czyli materialistyczno-ateistyczny (anty-duchowy) PRL zniszczył w nas część naszej natury i ducha - także w zwiazku - świadomości narodowej. W PRL wszystko działo się przeciwko! Wszystko swój początek miało (i ma nadal, starsze pokolenie się już nie zmieni) tylko od zakończenia wojny, z nawiązaniem "naukowo-duszpasterskim" – oczywista - do Rewolucji Październikowej 1917. Jaki Zenit Wszechoskonałości kto ma, uznaje, wyznaje, takim powoli się staje!
My tzw. wspólnota lokalna w STRACHÓWCE, rozpoczynamy drugą młodość, w STULECIE CZEGO? Odzyskania niepodległości brzmi medialno-politycznie poprawna odpowiedź. Otóż nie. Owszem - jest to stulecie ODZYSKIWANIA NIEPODLEGŁOŚCI (patrz post z 1 Listopada).
Przed bolszewizmem obroniliśmy się aż dwa razy, w 1920 i 1980-1989.
Z wielkim osobowym wkładem naszego zapomnianego do dzisiaj mieszkańca, plutonowego Józefa Czerwińskiego, z Virtuti Militari za obronę OJCZYZNY PRZED TYM DZIEJOWYM ZAGROŻENIEM CZŁOWIEKA I KULTURY NA ZIEMI.
Nic dziwnego, że go wyparli ze świadomości mieszkańców naszej gminy, parafii, powiatu i diecezji. Każdy kto coś wypiera, chce nadpisać – w to miejsce - coś swojego-nowego. Ale ziemia i kultura zapamiętują, nawet to, co totalitaryści materialistyczno-partyjno-polityczni chcieli zabić na wieki wieków w nas-Polakach-mieszkańcach STRACHÓWKI. Amen.
***
NIECIĄGŁOŚĆ NASZEJ NIEPODLEGŁOŚCI
/ciągłość jedność osoba i suwerenność/
napisałem wpierw polskiej
ale zmieniłem na naszą
więcej w tym jest prawdy
egzystencjalno personalistycznej
nie poprawności politycznej 2018
gdybym nie pisał bym nie wiedział
prawda wypływa w dialogu
w nas i pomiędzy nami
człowiek szlifuje się człowiekiem
od biblijnych czasów i ksiąg
mówimy wszędzie dzisiaj
o stuleciu i stuleciach naszych
bo już mieliśmy jedno w szkole
też bardzo umowne przecież
jak teraz odzyskania niepodległości
chwila moment zaraz zaraz
to nie jest z nami i z nią tak prosto
owszem ją odzyskujemy od stu lat
z wielkimi dziurami nieciągłości
dziur więcej niż niepodległości
mój rozum się jeży
wiara i rozum chcą kontemplować
prawdę jaka jest a nie propagandę
my niepodległość odzyskujemy
miarą rozumienia i wolnej dobrej woli
papież powiedział
a ja zobaczyłem na zdjęciach
podstawowa suwerenność społeczeństwa
wyraża się w kulturze narodu
spójrzmy na zdjęcia sprzed wojny i w PRL
po wojnie wpadliśmy w przepaść niebytu
nie-kultury w obcej mentalności sowieckiej
w socrealizm socszkołę socinteligencję
szkaradzieństwo do dzisiaj pozostało
w nas i całej (naszej?) polskiej rzeczywistości
prawdziwa suwerenność niepodległość
jest to zarazem ta suwerenność
przez którą równocześnie
najbardziej suwerenny staje się człowiek
w godności osoby niecenzurowanej kultury
mamy zatem nieciągłość niepodległości
przez narzuconą obcą materialistyczno-totalną
totalnie obcą naszej polskiej duchowości
która wyrywa się ku prawdzie dobru pięknu
od Zenitu Wszechdoskonałości Dziejów
ja wiejski myśliciel poetycko-literacki
katecheta powołany w stanie wojennnym
żeby być z polską młodzieżą to mam i wiem
przez ciągłość pamięci tożsamości polskiej
rodzinnych pokoleń pamiątek i zdjęć
polskie rodziny dorośli i dzieci były piękne
oczywiście ci których było na to stać
mieszczańsko-inteligencko-dworskie
po wojnie w PRL sowiecko zglajszlachtowani
sproletaryzowani schłopszczeni sowiecko
partyjni mutanci marksizmu-leninizmu
do dzisiaj nie odchamieni w istocie
tkwimy w mieliznach zgniliznach nijakości
anty-wspólnotowi i w lękach anty-dialogiczni
anty-kulturą nie dochodzi się wolności
Warszawa była Paryżem północy
my Europejczykami bez kompleksów
piękni wolnością w nas kultury od Konstytucji
więcej niż tylko dwudziestoletni młodością
wszystko w nas zabiła komuna i powraca
(od)zyskujemy dzisiaj europejskość i blask
autostrad wieżowców w wielkich miastach
piękne rezydencje wiejsko-pod-miejskie
upodabniamy się do tego czym byliśmy
po 50-ciu latach nieciągłości
zdjęcia pokazują z całym okrucieństwem
to co nas spotkało w dwóch pokoleniach
narzuconym obcym mentalno-światopoglądem
zdeformowało nas okradło mózg się skurczył
i nad tym nie pracujemy dusz-pastersko
nie pracujemy nikt nie chce się podjąć
politykom łatwiej się manipuluje niewiedzą
nieświadomością nawet godności w Kościele.pl
bo im nie w smak Sobór V2 ONZ UNESCO UE
człowiek w całej wolności godności polskości
(sobota, 3 listopada 2018, g. 18.20)
***
ODKRYCIA W STULECIA
/zmiana paradygmatu nas omija/
dwa przyszły dzisiaj w kontekście
z tych fundamentalnych
objawiających
więcej niż przelotność egzystencji
trafiające w sam rdzeń spraw naszych
polskich w stu-i-ponad-lecia
że w Polsce AD 2018
wóz stawiamy przed koniem
kościół przed człowiekiem
politykę przed kulturą
religię przed życiem
wiara z rozumem się tutaj nie łączy
a wszystko jest właśnie odwrotnie
dochodzi jeszcze coś ustrojowego
że Polska gminno-powiatowao-parafialna
trwa w starych okowach mentalności
że żyją sobą jak żyli przecież w PRL
i nie rozumieją wielkiego halo-zmiany
miasta inaczej wybrały już dzisiaj
miast tygiel światopoglądowy
ale wieś nieświadoma pozostaje
że wiara potrzebuje rozumu
że przyszłość zależy od kultury
nie od resentymentów po PRL
że tacy szczęśliwi też nie byli przecież
jak im się wydaje bo byli młodzi
mieli miłości OSP KGW i dożynki
czy naprawdę więcej nie chcieli
wolności godności polskości rozumnej
sięgającej głebiej w czas sprzed wojny
w czas sprzed strasznej wojny
i rządów jedynie słusznej partii
bezosobowego materializmu bez sumienia
zakłamanywanego codziennie (też z Moskwy)
antychrześcijański ustrój im nie szkodzi
może nawet wrócić inną jednopartyjnością
wieś gmina parafia nadal powiat
wóz stawia przed koniem
kościół przed człowiekiem
politykę przed kulturą
religię przed życiem
wiara z rozumem się tutaj nie łączy
(piątek, 2 listopada 2018, g. 10.01)
***
ROZUMIENIE ŚMIERCI
/są nawet święte dzieci jak sam ks Twardowski/
w dniu wszystkich świętych 2018
takie coś nazywam po imieniu
rozumienie większe lepsze śmierci
dlaczego się kiedyś bałem
a dziś podchodzę z pełnym zrozumieniem
bałem się jako dziecko
i to dośc paniecznie
modliłem się co wieczór
żemy moi bliscy żyli 150 lat
a dzisisaj tyle ile każdy może
jak sie nie bać pustki
kosmicznej wręcz na wieczność
kiedy życie jest jest w powijakach
ale potem gdy się już wypełni
po co ma trwać poza rozumności kres
to co jest dokonane wypełnione
jest doskonałą manifestacją doskonałości
wypełniło się wykonało
to przecież są słowa Jezusa
z ofiarniczego krzyża ponad śmierć
dzieciom nie mam nic do powiedzenia
bo cóż gdy one umierają
ale bywają i święte od początku poczęte
choć to do rodziców raczej
że przeżyli czasu wiele nawet nie wiedząc
(czwartek, 1 Listopada 2018, g. 22.09)
***
O MORALNOŚCI MYŚLI CIĄG
/prof Sowiński prof Dylus/
myśli i chyba życia cały ciąg
choć zacznę od polityki
gdzie nie każdy kompromis jest zgniły
bywa zgniłkiem bezkompromisowość
w sprawach politycznych
nie bezkompromisowość lecz kompromis
jest właśnie prawdziwą moralnością
cytuję kardynała Josepha Ratzingera
za przyjacielem od którego to usłyszałem
trudno pomyśleć
że ktoś z nas o moralności nie myśli
i z jej pomocą nie żyje
każdy musi wziąć na bary
swoje rozważania moralności
dziś pomyślałem w kontekscie seksuologii
domorosłej w nas prawie od urodzenia
wraz z naszą codzienną seksualnością
że seks nasz nie należy
tylko do moralności (i do nikogo)
tym bardziej do duszpasterstwa
bo jest cielesny zmysłowy
fizjologiczno-medyczny
obejmuje całego człowieka osobę
i tylko osoba nasza ostatecznie (dwie osoby)
ponoszą dobre i inne konsekwencje
implikacje wszelakie
i odpowiedzialność chyba całkowitą
o czym pisał Roman Ingarden
nie tylko papieże księża i katecheci
którzy nakładają ciężary nieznośne
zwłaszcza na młodych i bezmyślnych
życie uczy nas najwięcej
jestem dość stary żeby o tym pisać
o aborcji też już pisałem
to też nie tylko nakaz i zakaz bezduszny
tylko do maszynowego wykonania
ale bywa że dramat i tragedia w jednym
człowieku a gdy do tego zbyt młodym
albo zbyt przerażonej dziewczynie
w samotności bezkulturowo-duchowej…
nie sądźcie abyście nie byli sądzeni
panie panowie rodzice politycy
także w kwestii haloween
tatuaży i tak dalej dalej
o kompromisach trzeba myśleć
nie tylko w polityce
byle z pełną odpowiedzialnością i za nie
ps
dopiszę dla porządku
sprawę prośby księdza Mieczysława
abym usunął zdjęcie którego nie chciał
on tylko oglądać takie jego prawo
a we mnie aż prawem autorskim
do pokazania wdzięczności gości
czego bez dialogu nie rozbierzemy
i bez gorzałki i kompromisu (chyba)
choć kac może być i bez picia
(czwartek, 1 Listopada2018, g. 17.36)


