
O 6.00 zabrał nas bus do Wrocławia. Dalej spółka Koleje Regionalne do Warszawy Wschodniej, choć w necie dają, że jedzie dalej. I z Wileńskiej do Tłuszcza. Dalej żonka powiozła. Przez Strachówkę, do szkoły w Rozalinie na zebranie gminne w sprawie przedszkola. Zdjęcie załączam. Do Dobkowa wrócę. Jeno dośpię, myśli uczeszę, zdjęcia za łeb chwycę.
Sarny przez okno busa i pociągu widziałem. Nawet całe stado. Żurawi też. O Michałowicach książeczkę-przewodnik księdza Kubka czytałem, jak latarnik Mickiewicza. Ze wzruszeniem na stronie 37.
Na zebranie wiejsko-gminne mogę wreszcie po 16 latach wejść bez lęku wygwizdania. Po 16 latach diabolicznej władzy Kazika Łapki i "jego" ludzi. Obudzi się jeszcze sumienie gminne. A ja powrócę jeszcze w Karkonosze i Góry Kaczawskie. Do ludzi, Willi Greta, Partnerstwa i partnerstw, przyjaźni, Eko-Muzeum, księdza Kubka i Kowar, w których byłem na wakacjach z Rodziną Rodzin 46 lat temu! Zostawiłem tam pół serca i plakat z Norwidem przerośniętym wierzbami. Rzeczpospolita Norwidowska nie ma granic.