"Trzeba
mówić śmiało,
nie ukrywając niczego...
nie ukrywając niczego...
"nie bojąc
się urazić kogoś"
"Możemy
inspirować się nawzajem
poprzez
bycie świadkami.
Ale
rzeczą najgorszą
jest
religijny prozelityzm,
który
zdaje się mówić:
„Rozmawiam
z tobą, by cię przekonać”.
Nie.
Kościół wzrasta dzięki przyciąganiu wiernych,
nie
dzięki nawracaniu na siłę." (pp F1)
(…
niektórzy purpuraci nie odważyli się powiedzieć wszystkiego co
myślą, ze względu na obecność papieża. - Jak gdyby papież
myślał co innego, dodał Franciszek. Tak nie może być,
podkreślił, ponieważ trzeba mówić to wszystko, co uważa się,
że musi zostać powiedziane i jednocześnie słuchać z pokorą i
przyjmować z otwartym sercem to, co mówią bracia.)
Nie
chcem, ale muszem wziąć się do TEJ roboty. Kopiuj, wklej. Ba, żeby
to było takie proste. Najtrudniejsze jest przewijanie Facebooka,
odszukiwanie postów, komentarzy w funkcji „dziennik aktywności”.
Tyle tego! Jak daleko uda mi się dzisiaj cofnąć?
Czemu
się nagle przełamałem i zacząłem? Na oko mi padła „Pieśń
akceptacji” - zbyt wielka sprawa, wielka odpowiedzialność wobec
teraźniejszości, jeszcze bardziej przyszłości mojej rodziny,
dzieci, Kościoła, następnych pokoleń. Ni mniej, ni więcej, taką
mam (samo)świadomość.
1)
pieśń akceptacji
czy amen i hosanna
albo alleluja
się różnią od siebie
jak ja od ciebie
ty od innych
wolnych osób
wątpię
nie wierzę
w moim kościele
nawet pies z kotem
przysiadają się do mnie
nie pytając Franciszka
(w parafii i diecezji zarzucają
że się posługuję papieżem)
Bóg z nimi
a zwłaszcza w drugim
człowieku bliźnim
z każdej ludzkiej partii
dającym mi słowo dialogu
najczęściej w Inter-osobowym-necie
w którym Bóg się rodzi
i mieszka między nami
nikt nie popełnia grzechu
po ludzku zła
przynależności
do legalnych organizacji
zło jest osobowe
w tobie i we mnie
kiedy nie ma w nas zgody
na świat realny
realnie poznanych wartości
na osobowej i historycznej zawsze
drodze-prawdzie-życia
drodze-prawdy-życia
drodze-prawdzie-życiu
(ach ta gramatyka)
nie czyń bliźniemu
czego nie chcesz
by czynili twojej partii
szkoda że tej pieśni
nie śpiewa się dzisiaj
w polskim kościele
podzielonych partyjnie ludzi
brak tej katechezy
jest przyczyną chorób
których nie uleczy
organizacja publicznego kultu
i pośredniczenia lękliwym
pisklętom które nie wiedzą
że są orłami ku prawdzie
która wyzwala jak amen
(poniedziałek, 13 października 2014, g. 10.01)
czy amen i hosanna
albo alleluja
się różnią od siebie
jak ja od ciebie
ty od innych
wolnych osób
wątpię
nie wierzę
w moim kościele
nawet pies z kotem
przysiadają się do mnie
nie pytając Franciszka
(w parafii i diecezji zarzucają
że się posługuję papieżem)
Bóg z nimi
a zwłaszcza w drugim
człowieku bliźnim
z każdej ludzkiej partii
dającym mi słowo dialogu
najczęściej w Inter-osobowym-necie
w którym Bóg się rodzi
i mieszka między nami
nikt nie popełnia grzechu
po ludzku zła
przynależności
do legalnych organizacji
zło jest osobowe
w tobie i we mnie
kiedy nie ma w nas zgody
na świat realny
realnie poznanych wartości
na osobowej i historycznej zawsze
drodze-prawdzie-życia
drodze-prawdy-życia
drodze-prawdzie-życiu
(ach ta gramatyka)
nie czyń bliźniemu
czego nie chcesz
by czynili twojej partii
szkoda że tej pieśni
nie śpiewa się dzisiaj
w polskim kościele
podzielonych partyjnie ludzi
brak tej katechezy
jest przyczyną chorób
których nie uleczy
organizacja publicznego kultu
i pośredniczenia lękliwym
pisklętom które nie wiedzą
że są orłami ku prawdzie
która wyzwala jak amen
(poniedziałek, 13 października 2014, g. 10.01)
Zeszło
mi na katechezie życie zawodowe. 33 lata. Powołany zostałem w
stanie wojennym. Dzisiaj nie mają dla mnie dobrego zdania w parafii
i kurii :-)
2)
"Wskazując
na konieczność ukazywania piękna małżeństwa w perspektywie
teologiczno-biblijnej, zwrócił uwagę na rolę całej wspólnoty w
przygotowaniu narzeczonych do sakramentu małżeństwa, znaczenie
życia modlitwy, rozwijanie duchowości rodzinnej, wychowania do
życia w rodzinie i „otwartości na życie”, będącej „istotnym
warunkiem miłości małżeńskiej... niezbyt roztropne byłoby
poszukiwanie jednorodnych rozwiązań dla wszystkich sytuacji. –
Dialog i wymiana opinii przeżywane podczas synodu trzeba kontynuować
w Kościołach lokalnych, angażując ich różne elementy składowe
w taki sposób, żeby nakreślone perspektywy mogły znaleźć swą
pełną dojrzałość w pracy następnego Zwyczajnego Zgromadzenia
Ogólnego"
Nie
mam problemu, żeby cytować "Nasz Dziennik". Ale u nas to
się nie przyjmie. To znaczy ta część po wielokropkach. W moim
kościele parafialno-dekanalno-diecezjalnym nie chcą z nami
rozmawiać. Nie potrafią? Nie rozumieją idei reprezentacji? Nie
mogą? Nie wolno im? Mają swoich wybranych, ulubionych... którzy
skłaniają swoje głowy na ich piersi? :-(
R-e-w-e-l-a-c-y-j-n-a!
jest wypowiedź naszego abp. Gądeckiego (KEP) dla Radia
Watykańskiego - „Dokument
podsumowujący pierwszy tydzień obrad synodu jest nie do przyjęcia
dla wielu biskupów”.
Skądże i czemu nadeszła mi aż taka rewelacyjna radość? Rozumuję
tak - „Że nie każdy musi zawsze słuchać i potakiwać głową.
On, abp Gądecki ma prawo mówić swoje zdanie, my mamy prawo mieć
swoje. Możemy sobie w żartach pokazywać figę. Z proboszczami,
wikarymi od samego dołu. Oni przeważnie unikają publicznych debat.
Wiara i rozum. On to mówi tam.
Ja chcę, żebyśmy wszędzie mogli być sobą. W dialogu. Wiara to
nie musztra. Kościół nie garnizon :-)
Musimy szybko mówić, pisać, o naszym Kościele, swoim, nim się
synod skończy. Dialogicznym
Kościele (zaczynając
od dialogu z dialogicznym Bogiem w Trzech Osobach).
Którego drogą jest człowiek! A nie np. prawo kanoniczne. I cóż z
tego, że hierarchiczny, czym się zbyt rutynowo księża zasłaniają
(dusz-pasterze, czy kanonów i struktur władzy), ukrywając
szczerość, własne osobowe zdanie, trzeba czy nie trzeba. I zanim
osłabnie Franciszek :-)
„
Dla
ilu "porządnych" polskich katolików na synodzie dzieje
się herezja? A skąd się biorą takie postawy? Doświadczam ich
(głosów) na sobie. Nie spadli, nie narodzili się na Księżycu,
ale w polskim parafialnym duszpasterstwie, z diecezjalnym
błogosławieństwem. Świat sobie, Kościół na świecie, w
Watykańskich synodach sobie, Sobór też, a tu pospolitość
skrzeczy - zachowanie systemu najważniejszym zadaniem. (jk)
To
wszystko co rodzin dotyczy - nas dotyczy. Jakby było miło, gdyby
nie tylko w Radio Watykańskim, ale w kręgach pod kościołami,
stojącch, siedzących na ławkach, lub na glebie Matce naszej, na
łąkach, placach, na plebaniach, w pałacach biskupich
(rezydencjach?) o tym rozmawiać! Nie raz. Nieustannie! On, ja, Ty,
Bóg z nami! Tego jeszcze nie odkryli, nie wyobradowali. Potrzebne
będą kolejne synody, konklawe... itd. Tylko Prawda-Droga-Życie nas
naprawdę prowadzi! O-s-o-b-a! Wiara i rozum, w osobie
zapodmiotowane, na obraz i podobieństwo!
Krótki
wpis na stronie księdza profesora biorę za dobrą monetę - „Czytam
komentarze o Synodzie. Rozciągają się od "No, wreszcie"
po "Nie daj Boże". A przecież nie może być "innej
Ewangelii".
A
u Jezuity - „Jak się ojciec modli? - zapytano o. Joachima
Badeniego. - Nie wiem - odpowiedział dominikanin uważany za
mistyka. - Patrzę na najświętszy sakrament, patrzę na krzyż. On
jest. Ja jestem.” Tak rozpoczynała się każda moja katecheza
przez 33 lata. Ale już nie muszą. Znów wepchnięto mnie tam, gdzie
stało ZOMO, siewcy nienawiści, obrażacze księży i kościoła,
zdrajcy dzieci rocznicowych i komunijnych itd. itp. Podobne pytania,
jawne odpowiedzi i dialog u nas są wykluczone :-(
3)
Czytam
„OŚWIADCZENIE [stowarzyszenia KASTOR] w sprawie zbiórki w
Postoliskach” i jest mi bardzo smutno. "W
związku z nieprawdziwymi informacjami przekazanymi Parafianom z
Postolisk przez ks. proboszcza Waldemara Sierpińskiego, dotyczącymi
prowadzonej przez ostatnie dwa lata przez nasze stowarzyszenie kwesty
na rzecz renowacji starych nagrobków na cmentarzu w Postoliskach...
Jeśli jesteście Państwo zainteresowani przejrzeniem oryginalnych
dokumentów dotyczących zbiórki publicznej...". Nie, ja nie
jestem, wierzę ludziom. Jestem za to bardzo zainteresowany głosem,
dwu- wielogłosem z udziałem zainteresowanych. Na pewno trzech
stron: Was pomysłodawców, inicjatorów... księdza proboszcza, no i
nowego podmiotu mającego (jak rozumiem) wejść w wasze
buty.
Dlaczego mi smutno? Bo my przeżywamy coś podobnego od dwóch lat. Przyszedł nowy proboszcz i jakby był nieświadom - ślepy, głuchy, komuś ślepo posłuszny... - na to, co działo się na naszym terenie przez wiele lat. Tak od 3 Maja 1981! Na całą tradycję wolnościową historii najnowszej Polski i gminy. NA PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ gminy. Ma inny pomysł na nasze życie, na nas, na naszą wspólnotę. Inną religię? Innego Boga? Wsparł inną "nogę" życia publicznego w gionie, szkole, parafii, nowszą tradycję, też z niejasną (niejawną) wizją, wrogą nam i wolnościowej wizji świata.
Na bazie naszych doświadczeń stawiałem już nie raz pytanie, gdzie jeszcze, w innych parafiach i miejscowościach podejmuje się podobne działania wpływania zakulisowo na kształt życia naszych tzw. wspólnot lokalnych. ZA DUŻO TEGO. Nawet jeden taki przypadek, to o jeden za dużo. A jeśli ten mechanizm działa w granicach całej diecezji? Całej Polski (polskiego Kościoła)? O co chodzi? Kto tym kręci? Za tym wszystkim stoi? Obyście nie pozwolili zamieść sprawy pod kościelny? samorządowy? układowy? dywan!
Dlaczego mi smutno? Bo my przeżywamy coś podobnego od dwóch lat. Przyszedł nowy proboszcz i jakby był nieświadom - ślepy, głuchy, komuś ślepo posłuszny... - na to, co działo się na naszym terenie przez wiele lat. Tak od 3 Maja 1981! Na całą tradycję wolnościową historii najnowszej Polski i gminy. NA PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ gminy. Ma inny pomysł na nasze życie, na nas, na naszą wspólnotę. Inną religię? Innego Boga? Wsparł inną "nogę" życia publicznego w gionie, szkole, parafii, nowszą tradycję, też z niejasną (niejawną) wizją, wrogą nam i wolnościowej wizji świata.
Na bazie naszych doświadczeń stawiałem już nie raz pytanie, gdzie jeszcze, w innych parafiach i miejscowościach podejmuje się podobne działania wpływania zakulisowo na kształt życia naszych tzw. wspólnot lokalnych. ZA DUŻO TEGO. Nawet jeden taki przypadek, to o jeden za dużo. A jeśli ten mechanizm działa w granicach całej diecezji? Całej Polski (polskiego Kościoła)? O co chodzi? Kto tym kręci? Za tym wszystkim stoi? Obyście nie pozwolili zamieść sprawy pod kościelny? samorządowy? układowy? dywan!
Jak
widać, nie znam dogłębnie sprawy parafii w Postoliskach i zbiórek
na cmentarzu. Tylko tyle, ile przeczytałem. Ale nie mogę nie
widzieć podobieństw. Czy tak jest w całej diecezji, ba! w całej
Polsce? Że nasz Kościół instytucjonalny chce wesprzeć jedną
nogę w następujących po sobie wyborach i pomóc jej prowadzić
naród twardą władzą w podskokach przez lata i epoki?
W
komentarzach pojawiły się różne poziomy rozumienia spraw (co
prawda dotyczące nie Postolisk, ale naszej parafii). Dam swoje
odpowiedzi na głos Grześka, który jako jedyny zechciał się
wypowiedzieć, DZIĘKUJĘ, całość dostępna na moim koncie Fb:
-
Grzegorz, Dzięki, że podzieliłeś się swoim zdaniem. Tu jest
głównie mowa o sprawie spoza naszego terenu. Czym obrażam NASZEGO
proboszcza? Ja tak uważam, jak napisałem, niczego nie skrywam, o
wszystkim bardzo chcę publicznie rozmawiać. To Twoja opinia, że
obrażam, co zupełnie nie jest moją intencją. Jasność/jawność?
TAK. Ale, to dwie różne sprawy, tam i u nas. Ja dostrzegłem
podobieństwo. Czas i fakty zdecydują. Dużo niedomówień. W moim
kościele parafialno-dekanalno-diecezjalnym nie otrzymuję odpowiedzi
na stawiane pytania. To jest u nas normą! Chciałbym kulturalnej
debaty publicznej nad naszymi publicznymi sprawami. Młodzi są
nadzieją na przełamanie/podniesienie kurtyny przemilczeń :-(
-
Ja z takimi "normami" też się nie zgadzam, dlatego piszę.
Gwoli uściślenia: "my", czyli ja, rodzina - żeby zdanie
było stuprocentowo pewne. Słowo "ślepy" rad bym zastąpić
innym, ale jakim? W Ewangelii też występują ślepcy. Słowa, to
pół biedy. Gorzej, że wyrażam treść „istniącą” bardzo
konkretnie w moim/naszym życiu. Za wydźwięk przepraszam. Reszta? -
do publicznej (czyli jawnej) rozmowy, gdzie bądź. Inter-osobowy net
jest dobrym, dostępnym każdemu chcącemu środkiem komunikacji, ba,
nawet budowania więzi (religio).
-
w tym miejscu życia i rozmów w Internecie wplótł się uznany
światowy Poeta (noblista). Najpierw pojawił się na koncie księdza
profesora, za czas jakiś powrócił u wspólnego znajomego Bartosza
z Cieszyna:
„Powiedziałem
do duszy mej, bądź spokojna i pozwól, by ciemność zstąpiła na
ciebie,
Bo będzie to ciemność Boga. Jak w teatrze -
Światła zostały zgaszone, by zmienić scenę
Z pustym dudnieniem kulis, z przesunięciem ciemności na ciemność;
I wiemy, że wzgórza i drzewa, daleka panorama
I dumna, imponująca fasada zostały uprzątnięte -
Lub jak w metrze, gdy pociąg zbyt długo stoi pomiędzy stacjami
I rozmowa narasta, a potem z wolna przechodzi w milczenie,
I widzisz poza każdą twarzą coraz głębszą pustkę
I wzrastające przerażenie - że nie ma o czym myśleć;
Lub pod narkozą, gdy umysł jest świadom, lecz świadom niczego;
Powiedziałem do duszy mej, bądź spokojna, czekaj bez nadziei,
Bo byłaby nadzieją niewłaściwych rzeczy; czekaj bez miłości,
Bo byłaby miłością niewłaściwych rzeczy; jest jeszcze wiara,
Lecz wiara, nadzieja i miłość - wszystkie są w oczekiwaniu.
Czekaj bez myśli, bo nie jesteś gotowa do myśli:
Tak że ciemność będzie światłem, a bezruch tańcem.
Szept wartkiego strumienia i zimowa błyskawica.
Dziki tymianek nie dostrzeżony i leśna poziomka,
Śmiech w ogrodzie, zachwyt zdwojony echem,
Nie utracony, lecz wymagający - wskazujący na udrękę
Narodzin i Śmierci.
Bo będzie to ciemność Boga. Jak w teatrze -
Światła zostały zgaszone, by zmienić scenę
Z pustym dudnieniem kulis, z przesunięciem ciemności na ciemność;
I wiemy, że wzgórza i drzewa, daleka panorama
I dumna, imponująca fasada zostały uprzątnięte -
Lub jak w metrze, gdy pociąg zbyt długo stoi pomiędzy stacjami
I rozmowa narasta, a potem z wolna przechodzi w milczenie,
I widzisz poza każdą twarzą coraz głębszą pustkę
I wzrastające przerażenie - że nie ma o czym myśleć;
Lub pod narkozą, gdy umysł jest świadom, lecz świadom niczego;
Powiedziałem do duszy mej, bądź spokojna, czekaj bez nadziei,
Bo byłaby nadzieją niewłaściwych rzeczy; czekaj bez miłości,
Bo byłaby miłością niewłaściwych rzeczy; jest jeszcze wiara,
Lecz wiara, nadzieja i miłość - wszystkie są w oczekiwaniu.
Czekaj bez myśli, bo nie jesteś gotowa do myśli:
Tak że ciemność będzie światłem, a bezruch tańcem.
Szept wartkiego strumienia i zimowa błyskawica.
Dziki tymianek nie dostrzeżony i leśna poziomka,
Śmiech w ogrodzie, zachwyt zdwojony echem,
Nie utracony, lecz wymagający - wskazujący na udrękę
Narodzin i Śmierci.
/T.S.
Eliot/„
Parafia
nie może mnie/nas nie obchodzić. W Kościele i w samorządzie, co
da się objąć częściowo pojęciem tzw. wspólnoty lokalnej. „A
w parafii usłyszałem - jeszcze za wcześnie na takie [wspólne]
spotkanie różnych parafialnych stron". I dwa zaproszenia do
dwóch różnych stołów z biskupem, przy okazji wizytacji
kanonicznej? Po jednej stronie m.in. stary katecheta, stary
solidarnościowiec, ojciec dużej rodziny, po drugiej PSL-ka,
dopiero studentka dla katechezy na drugim roku (pierwszy rok robiła
w utajnieniu przed nami, tzn. całą tzw. wspólnotą lokalną:
szkołą, parafią, gminą) :-( „ - tak miało być, ale
nie dałem się zmanipulować. Przy jednym więc stole zasiedli z
biskupem Wójt, Przewodnicząca Rady Gminy, radni, Dyrektorka Szkoły
RzN, sołtyska miejscowa, przedstawiciele biznesmenów, darczyńcy
parafialni. Przy drugim – nie wiem aż tak dokładnie, tylko
poszlakowo – radna-nauczycielka Krystyna z mężem wśród księży
i biskupa. Takie zagrywki taktyczne, mało dyplomatyczne, burzą.
Wewnętrznie i ład społeczny. Jeśli ksiądz proboszcz i
kurialiści, którzy pewnie(?) mieli udział w układaniu planu,
tego nie rozumieją, to... Co rozumieją? Gdzie i jak prowadzą
owce? Czym pachną? A ona, kim chce być w gminie, w szkole, w
parafii? Nie wierzę, że kiedykolwiek nam odpowiedzą. Nigdy nie
odpowiadają. Brak szczerości zabija wspólnoty, zabija i Kościół.
Łatwo
i lekko pewnie i przyjemnie się mówi kardynałom. Np. „Kościółjest naszym wspólnym dobrem i jest otwarty dla wszystkich. Te słowa
kieruję do ludzi, dla których wspólnota uczniów Jezusa jawi się
jako zagrożenie - mówił metropolita krakowski w orędziu w
przededniu XIV Dnia Papieskiego... Będzie
to szansa duchowej odnowy nas wszystkich, nie tylko młodych –
tłumaczył, dodając byśmy prosili w niebie o orędownictwo Jana
Pawła II - inicjatora i patrona Światowych Dni Młodzieży...
Inspirujmy się na co
dzień jego nauczaniem, jego postawą, jego świętością. Jemu
powierzajmy nasze sprawy. On nas zrozumie, on nas kocha, on nam
błogosławi”.
-
Łatwo mówić kardynałowi! Co się odezwę, to dostaję kontrę w
czubek nosa od braci z wewnątrz Kościoła. Rzadziej zresztą
między oczy, przeważnie za plecami. Przy całkowitym niemal
milczeniu mojego jawnego napowierzchniowego kościoła
parafialno-dekanalno-diecezjalnego! A zakusy (zabiegi) żeby nas
zniszczyć, odbierając Heli i Łazarzowi stypendia? Jeśli jeszcze
coś nam takiego zgotują odwołam się do tych słów i do osoby
krakowskiego kardynała! OK? I tak być musi... też mamy głos i
zapach. Pasterze mają pachnieć owcami!
W
programie "Dziś wieczorem" gościem red. Ziemca był ks.
Jan Kaczkowski. Kapłan, który sam jest chory na raka, pięknie
mówił o sobie, o walce z śmiertelną chorobą, o ludziach, którymi
opiekuje się w hospicjum. Jak sam twierdził jest normalnym facetem,
zmagającym się z chorobą i mającym pomysł, jak dać siebie
innym. Brawo Księże Janie :-) (z konta Jolanty)
Czy
wszyscy księża i biskupi muszą zachorować na raka, by stać się
normalnymi facetami? Modlimy się ostatnio w polskim Kościele za
chorego abp. L. Głódzia.
4)
Szkoła, nasza szkoła! Dzisiaj Dzień Nauczyciela. Dzień Edukacji
Narodowej! A my jesteśmy Rzeczpospolitą Norwidowską. Przystoją
nam akcenty z ks. Piotra Skargi. Kazania sejmowe. Kazania narodowe.
Kazania samorządowe: parafialne, wspólnotowe... Za miesiąc wybory
w małych ojczyznach. Nie może nas nie obchodzić los tej Wielkiej,
bo to jest nasza Matka, ta ziemia. Bo to jest nasza Matka, ta
Ojczyzna!
Nauczycielka
naszej szkoły i zarazem radna gminnego samorządu napisała post na
swoim publicznym blogu pt. „Ocenianie
bez argumentów”,
a w nim – jak leci - 'Zaczęła się głośna, brudna kampania
wyborcza. W stylu do jakiego przyzwyczaja nas od wielu lat Pan K. i
Jego poplecznicy. Zanim ogłoszę swoją decyzję: oficjalnie i
rzeczowo, już jestem zmuszona zabrać głos, aby uspokoić moich
Przyjaciół, Znajomych, Mieszkańców. Jesteście moi Drodzy,
wprowadzani w błąd naprowadzaniem na stronę o ocenianiu polityków.
Jest to strona stworzona przez kogoś kto chciał zarabiać pieniądze
na polityce. I to się udało dzięki m.in. gminie Strachówka.
O co chodzi na tej stronie? Poznałam ją dzięki znajomemu kilka miesięcy temu i początkowo nawet próbowałam głosować. Po czym uznałam, że to nie ma sensu, bo ciągle ktoś ją blokuje i nie można normalnie zagłosować. Jak to się dzieje, że głosowanie jest takie trudne? Znajomy informatyk wytłumaczył mi, że prawdopodobnie ktoś stworzył program samogłosujący. Czyli są ustawione głosy z "1" dla mnie. Poza tym ktoś wykorzystuje płatny system sms. No i dodatkowo grupa kilku "przyjaznych" osób poinformowana we właściwym czasie (przed kilku miesiącami) klikała "1" przy Krystynie Ołdak
Kto głosował? Domyślam się, że Pan, który opublikował dzisiaj link do strony na swoim facebooku. Zauważyłam też , że gdy odbywała się wycieczka do Wrocławia to moje oceny zwyżkowały, a po powrocie z wyjazdu spadały. I nie tylko. Dzisiaj w szkole szukając materiałów na zajęcia w sali nr 9 znalazłam na komputerze w stronach często wyświetlanych wiadomą stronę. Przypadek? Taka strona jest też często odwiedzana na innych komputerach w szkole. I wszystko jasne. Czy w szkole jest czas i miejsce na głosowanie i czy to są moi wyborcy merytorycznie odnoszący się do mojej pracy?
W gronie wielu znajomych uznaliśmy już dawno, że nie będziemy się tym zajmować, bo szkoda czasu. Chociaż wiedziałam, że "sprawa tej strony wypłynie w okresie jesiennym. Myślałam, że trochę później. Moim zdaniem to wszystko to jest za daleko posunięte. I nagonka w pracy na mnie i irracjonalna niechęć, i oceny bez pokrycia.
Moja praca w Radzie to praca merytoryczna, odnosząca się do faktów, zdarzeń, liczb. Ocena na jakiejś idiotycznej stronie stworzonej dla tworzenie "sztucznego" poparcia dla Wójta świadczy o jakimś strachu i złej Jego polityce wobec ludzi skoro są takie uprzedzenia osobiste.
Żeby nabrać dystansu do takich ocen wystarczy popatrzeć co się dzieje na stronach innych gmin. Cisza i nuda. (Jadów- po 3 głosy, po 1), Tłuszcz (po np. 8, 6 głosów), Klembów (po 1 głosie) A w Strachówce? Ponad 8 tysięcy (Wójt). Prawie 7 tysięcy (ja). Ponad tysiąc (wielu radnych). Bo w innych gminach, tak jak i ja, pracują dla dobra gminy, a nie siedzą przed komputerami tworząc sztuczną rzeczywistość.
Swoją drogą dziękuję tym wszystkim, którzy myślą inaczej niż przekłamana, niewiarygodna, ustawiona przez kilka nienawistnych osób strona z ocenami.”
O co chodzi na tej stronie? Poznałam ją dzięki znajomemu kilka miesięcy temu i początkowo nawet próbowałam głosować. Po czym uznałam, że to nie ma sensu, bo ciągle ktoś ją blokuje i nie można normalnie zagłosować. Jak to się dzieje, że głosowanie jest takie trudne? Znajomy informatyk wytłumaczył mi, że prawdopodobnie ktoś stworzył program samogłosujący. Czyli są ustawione głosy z "1" dla mnie. Poza tym ktoś wykorzystuje płatny system sms. No i dodatkowo grupa kilku "przyjaznych" osób poinformowana we właściwym czasie (przed kilku miesiącami) klikała "1" przy Krystynie Ołdak
Kto głosował? Domyślam się, że Pan, który opublikował dzisiaj link do strony na swoim facebooku. Zauważyłam też , że gdy odbywała się wycieczka do Wrocławia to moje oceny zwyżkowały, a po powrocie z wyjazdu spadały. I nie tylko. Dzisiaj w szkole szukając materiałów na zajęcia w sali nr 9 znalazłam na komputerze w stronach często wyświetlanych wiadomą stronę. Przypadek? Taka strona jest też często odwiedzana na innych komputerach w szkole. I wszystko jasne. Czy w szkole jest czas i miejsce na głosowanie i czy to są moi wyborcy merytorycznie odnoszący się do mojej pracy?
W gronie wielu znajomych uznaliśmy już dawno, że nie będziemy się tym zajmować, bo szkoda czasu. Chociaż wiedziałam, że "sprawa tej strony wypłynie w okresie jesiennym. Myślałam, że trochę później. Moim zdaniem to wszystko to jest za daleko posunięte. I nagonka w pracy na mnie i irracjonalna niechęć, i oceny bez pokrycia.
Moja praca w Radzie to praca merytoryczna, odnosząca się do faktów, zdarzeń, liczb. Ocena na jakiejś idiotycznej stronie stworzonej dla tworzenie "sztucznego" poparcia dla Wójta świadczy o jakimś strachu i złej Jego polityce wobec ludzi skoro są takie uprzedzenia osobiste.
Żeby nabrać dystansu do takich ocen wystarczy popatrzeć co się dzieje na stronach innych gmin. Cisza i nuda. (Jadów- po 3 głosy, po 1), Tłuszcz (po np. 8, 6 głosów), Klembów (po 1 głosie) A w Strachówce? Ponad 8 tysięcy (Wójt). Prawie 7 tysięcy (ja). Ponad tysiąc (wielu radnych). Bo w innych gminach, tak jak i ja, pracują dla dobra gminy, a nie siedzą przed komputerami tworząc sztuczną rzeczywistość.
Swoją drogą dziękuję tym wszystkim, którzy myślą inaczej niż przekłamana, niewiarygodna, ustawiona przez kilka nienawistnych osób strona z ocenami.”
Jest
tu parę spraw, które domagają się wyjaśnienia. Stąd mam już
notatki ad rem w brudnopisie, coś muszę z nimi zrobić, ale także
opublikowany komentarz. Podobnie postąpiła Grażyna. Daję oba:
A)
- "… W stylu do jakiego przyzwyczaja nas od wielu lat Pan K. i
Jego poplecznicy."
Droga Krystyno, czy to ja jestem Panem K.? Pięknie, że mnie wspominasz, jeśli to ja. Ale czemu nie chcesz rozmawiać ze mną i z innymi mieszkańcami... publicznie, o publicznych sprawach? Skoro jesteś radną, nauczycielką (z papierami do nauczania Wiedzy O Społeczeństwie", kandydatką/studentką do katechezy KK, liderką też przecież siebie nazywasz??
Ja też jestem mieszkańcem, Polakiem, kombatantem działań o wolność, godność, samorządowcem (wójtem I Kadencji), katechetą i nauczycielem w tej samej szkole! Czemu, czemu, czemu.... Jaki chcesz nam świat zgotować swoim utajnieniem myślenia, dyskusji, wizji, propozycji, rozumienia czym jest gmina, parafia, tzw. wspólnota lokalna, wolność, OSOBA, Europa.... itd. itp. Ja uważam - co oczywiste - że trzeba rozmawiać o wszystkich naszych sprawach. Z szacunkiem dla osób, historii, pamięci i tożsamości naszej gminy i PUBLICZNIE! „ (mój)
Droga Krystyno, czy to ja jestem Panem K.? Pięknie, że mnie wspominasz, jeśli to ja. Ale czemu nie chcesz rozmawiać ze mną i z innymi mieszkańcami... publicznie, o publicznych sprawach? Skoro jesteś radną, nauczycielką (z papierami do nauczania Wiedzy O Społeczeństwie", kandydatką/studentką do katechezy KK, liderką też przecież siebie nazywasz??
Ja też jestem mieszkańcem, Polakiem, kombatantem działań o wolność, godność, samorządowcem (wójtem I Kadencji), katechetą i nauczycielem w tej samej szkole! Czemu, czemu, czemu.... Jaki chcesz nam świat zgotować swoim utajnieniem myślenia, dyskusji, wizji, propozycji, rozumienia czym jest gmina, parafia, tzw. wspólnota lokalna, wolność, OSOBA, Europa.... itd. itp. Ja uważam - co oczywiste - że trzeba rozmawiać o wszystkich naszych sprawach. Z szacunkiem dla osób, historii, pamięci i tożsamości naszej gminy i PUBLICZNIE! „ (mój)
B)
- „Udostępniam tylko z powodu jednego zdania z tego tekstu, które
szczególnie mnie dotyka i nakłada obowiązek sprostowania. Zdania,
do którego muszę się odnieść, bo buduje nieprawdziwy obraz
szkoły w środowisku lokalnym. Obraz tworzony na potrzeby, jak się
domyślam, wyborcze. Bo nie są nam znane zamysły i plany autorki
tekstu nawet w stosunku do szkoły. Fałszywe zdanie to " I
nagonka w pracy na mnie i irracjonalna niechęć, i oceny bez
pokrycia." /dyrektor szkoły Grażyna Kapaon/
Droga
Krystyno, przy innej okazji też coś napisałaś - Komitet Wyborczy
Polskie Stronnictwo Ludowe ma zaszczyt zaprezentować... naszego
zażartego przeciwnika (i szkoły, w której pracuje), który ze
wszystkimi wrogami zrobi porządek: w szkole, w gminie, w parafii, w
stowarzyszeniach, w Internecie. Lenin mówił, że dopiero wtedy
będzie demokracja (jego), gdy zlikwiduje wrogów (jego)
demokracji. Na tym koncie czujecie si e wy smienicie, bo anonbimowo - to Wasz żwioił, niszczyć, bez ujawnia imienia, bez odkrycia oblicza. Antychrześcijańscy talibowie! :-(
5)
„Posiedzenie Rady Pedagogicznej miało być krótkie. Jest 18.20
niedługo minie im 4 godz. Ciekawym, czy coś uradzą. Czy powiedzą
sobie cała prawdę? Patrząc z boku, widziałbym jedną, jedyną
szansę - ustawiczny dialog na otwartym internetowym koncie. Dla
wszystkich dotkniętych, zainteresowanych, mądrych, życzliwych,
szukających, doświadczonych, zahartowanych w debatach... w szkole,
parafii, gminie, a także przyjaciół z zewnątrz. Na kształt
ustawicznego uczenia się, Synodu... itp. Ale nikt się nie zgodzi?!
Najbardziej przeciw otwartej debacie (publicznej) jest
radna-nauczycielka. Zarazem najwięcej zamętu i niejawności
wprowadzająca w nasze wspólne życie.” (mój post)
-
SPROSTOWANIA: było inaczej, rada raczej krótka, potem inne zajęcia,
DyrKa wyprostowała, co pokrzywiłem w notatce na Fb pt. „Dwie sytuacje z dnia”:
a) Posiedzenie
rady pedagogicznej, organizacyjne o ślubowaniach klas pierwszych i
święcie nauczycieli. Miało być szybko i krótko, ale nie było,
bo zakończyło się... jakby ktoś dał mi cios między oczy.
Sprawę opowiedziała koleżanka, która zaczęła w tym roku
podyplomowe studia teologiczne. Przypomniała, że w maju 2014
(ubiegły rok szkolny) przy planowaniu przydziału godzin na ten rok,
na spotkaniu całej rady poinformowała, że ma zamiar podjąć takie
podyplomowe studia. Wiąże się to z sytuacją, jaka jest w szkole.
Wieloletni katecheta od października 2013 roku jest na
zwolnieniu lekarskim, świadczeniach rehabilitacyjnych itd. Po
koleżeńsku pytała, czy ktoś inny o tym myślał, czy ma jakieś
plany związane z katechetyką. Uprzedziła o swojej decyzji cały
zespół szkolny.
We
wrześniu otrzymała ode mnie skierowanie na studia.
Na
pierwszym zjeździe okazało się, że na tych samych studiach, na
drugim już roku jest inna nauczycielka z pracy, z naszej szkoły.
Podjęła studia nie informując o tym ani mnie, ani koleżanki i
kolegów. O fakcie wiedział ksiądz proboszcz, który
wystawił jej opinię niezbędną do złożenia dokumentów. Ale
ksiądz milczał przez cały rok mimo, że były poważne problemy ze
znalezieniem zastępstwa za katechetę.
Dziś
o sprawie próbowaliśmy porozmawiać . Bez rezultatu. Ksiądz
wyszedł, a nauczycielka z drugiego roku teologii zarzuciła nam atak
na jej osobę.
b) Na
szczęście była druga część popołudnia. Spotkanie grupy
nauczycieli pracujących w programie Laboratoria Praktyk Edukacyjnych
z naszą mentorką z Centrum Edukacji Obywatelskiej. Zaplanowaliśmy
pracę na ten rok. Dostaliśmy niezwykłe zaproszenie (jako "wybrana,
wyjątkowa szkoła o bardzo wysokiej kulturze współpracy i
profesjonalizmie nauczycieli") do udziału w projekcie
dotyczącym kształcenia przyszłych nauczycieli. To dla nas ogromne
wyróżnienie.”
-
skomentowałem: „Gdybym
nie uczył przez 20 lat i nie chorował od roku w tej szkole i
parafii (gminie) wzruszyłbym pewnie tylko ramionami. Niestety. To
się dzieje naprawdę! Nie jest izolowane od większych problemów,
które tak lub inaczej, wcześniej, później zemszczą się na nas
wszystkich w tzw. wspólnocie lokalnej zamieszkujących, pracujących,
sąsiadujących, łamiących chleb i opłatek, świętujących...
administrowanych.... Brak szczerości, fałsz, BRAK DIALOGU, itd.itp
- zabija wspólnotę! Nie trzeba wielkiej polityki, wystarczą
lokalne (plany, ambicje, wizjonerstwo zamiast realizmu...).
-
jeszcze następnego dnia czułem w sobie, na sobie ciężar spraw
wczorajszych, szkolno-wspólnotowo-parafialno-anty-osobowych
- „Jeśli
moje nogi jeszcze teraz czują (ogromną) wagę wczorajszych spraw,
to jak się czują inni? Mocni? Słabi? Nijacy? Czy nie rozumiecie,
że tylko jawność może ratować takie stany wspólnoty, jak u
nas?! Od szkoły przez gminę po parafie i stowarzyszenia! Nie ma
wolności bez prawdy. Prawdy - bez dialogu! ♥ „Jeśli chcesz
uniknąć krytyki nic
nie mów,
nic
nie rób,
bądź
nikim”
(Elbert Hubbard). Ja tak nie mogę. Prawda mnie wybrała, a ja ją
ucałowałem z miłością - wiążą na całe życie zobowiązaniem
miłosnym i wyzwalającym.
"Idzie przekształcicielka burza,
idzie przez las i poprzez czas,
wszystko w wieczności się zanurza
jak Psałterza wiersze, wzgórza
powagą przygniatają nas." (RMR) ♥
"Idzie przekształcicielka burza,
idzie przez las i poprzez czas,
wszystko w wieczności się zanurza
jak Psałterza wiersze, wzgórza
powagą przygniatają nas." (RMR) ♥
-
Przychodzi mi do głowy moje, życiowe, niebiblijne, odkrycie
odpowiedzi na pytanie "Kto zabił Jezusa" - "Jezusa
zabili swoi, z pomocą okupantów (ich rękami), bo im nie pasował.
Albo (i), żeby się wypełniła wola nieba (Ojca).
My, w małych wiejskich gminach też prawie w stu procentach rodziliśmy się i żyjemy jako swoi-Polacy, endomiczność jest naszą cechą prawie narodową. Czy to chroni prawdę? Czy to wystarczy?
Strachówka jest rozmontowywana, płynąc czasami pod prąd własnego rozwoju i interesu, bo jacyś "swoi" mają na oku bardzo swoje interesy, polityczne, ambicjonalne, finansowe..."
My, w małych wiejskich gminach też prawie w stu procentach rodziliśmy się i żyjemy jako swoi-Polacy, endomiczność jest naszą cechą prawie narodową. Czy to chroni prawdę? Czy to wystarczy?
Strachówka jest rozmontowywana, płynąc czasami pod prąd własnego rozwoju i interesu, bo jacyś "swoi" mają na oku bardzo swoje interesy, polityczne, ambicjonalne, finansowe..."
-
A ojciec G.Kramer - „Kocham
w chrześcijaństwie to, że daje wolność.
W myśleniu,
decydowaniu, działaniu.
Kocham to, że dzięki temu, że Syn stał się Człowiekiem możemy sobie pozwolić na dywagacja o sprawach, które przekraczają ludzki umysł, a jednak, właśnie dzięki Jego człowieczeństwu możemy być na tyle bezczelni, że w ogóle o Nim mówimy. Świetna sprawa.”
Kocham to, że dzięki temu, że Syn stał się Człowiekiem możemy sobie pozwolić na dywagacja o sprawach, które przekraczają ludzki umysł, a jednak, właśnie dzięki Jego człowieczeństwu możemy być na tyle bezczelni, że w ogóle o Nim mówimy. Świetna sprawa.”
-
Co ważne, bardzo ważne, w pojęciu "swoi" siedzi głęboko,
nieusuwalny system religijny. Religia jako system konstytuuje
"swojość". Brrr! A osoba? W polskim głębokim lesie
przedsoborowym, przedsynodalnym (zawsze?) :-(
-
Nie ma Kościoła bez wierzących osób (wiernych mniej lub bardziej,
nie - bez władzy kościelnej) !
-
Tak, chodzi tylko o tą malutką różnicę w posługiwanie się
pojęciem "Kościół". Tak, musimy mieć odwagę wyrażania
swych przekonań, w przeciwnym razie nie tylko nie służymy
prawdzie, ale żyjemy w zakłamaniu, zakłamując
rzeczywistość
wszystkiego i wszystkim dookoła! Ależ tak! Taka drobnostka, a tak
ogromne konsekwencje! ♥
-
Systemy religijne, jak wszystkie systemy?, stanowią opresję? Jak
sobie z nimi radzić? Dawniej to były problemy na szczeblach ponad
naszymi głowami (cesarzy, władców...). Dzisiaj, w samorządnym
świecie, zeszły na sam dół.
-
Systemy władzy potrzebują się nawzajem (państwowe, religijne,
ideologiczne...). Systemy nie cierpią dialogu (wolnych) osób.
-
Księża parafialni przeważnie oferują nam udział w systemie
religijnym, a nie w (także) w ich osobowej wierze i rozumie, dając
świadectwo przede wszystkim, nie wypełnianie funkcji!
6)
Posty różne, o dobru, prawdzie, pięknie:
NO
tak, wszyscy o meczu, a ja tu swoje. Agnieszka śpi nareszcie po
szalonych urodzinkach, więc można było popisać. Wklejam
dzisiejszy ewangeliarz pt. „Weselna
szata”,
ku refleksji, zanim się ukaże oficjalnie. Wspaniałej niedzieli
wszystkim życzę! /Jolanta Elkan -Wykurz/.
-
"rzeczywiście nie widział i czuł się uprawniony do wejścia.
Może dopiero pytanie Gospodarza uświadomiło mu, że wszedł tu
nieoczyszczony – i zaniemówił"... odnoszę do sytuacji
społecznej, rodzinnej nawet. Rzeczywiście nie widzą. Czują się
wybrani, bo mają podobne poglądy na rzeczywistość naszą polską.
Polski w UE. I naszą wewnętrzną. Nie ma - niestety - Gospodarza,
grupowego, któremu wierzą ślepo bezrefleksyjnie. Czemu? Czemu? I
jak długo jeszcze?
Oto co polska katolicka inteligencja wysłała do papieża Franciszka - pełną wersję odpowiedzi na pytania presynodalnej „ankiety papieża Franciszka”, opracowanej przez środowiska „Znaku”, „Więzi”, „TP” i KIK. (całych pięć stron przemyśleń!)
Oto co polska katolicka inteligencja wysłała do papieża Franciszka - pełną wersję odpowiedzi na pytania presynodalnej „ankiety papieża Franciszka”, opracowanej przez środowiska „Znaku”, „Więzi”, „TP” i KIK. (całych pięć stron przemyśleń!)
Ale
nawet na stawianie pytań papieżowi nie wszyscy katolicy w Polsce
gotowi się zgodzić. Musze bronić takiej otwartej postawy przed
„zamkniętymi” - „Ja nie mam co dopuszczać takich sytuacji,
żadnego na to wpływu nie mam. Ludzie mają prawo pytać także
brata papieża. Ja mam tylko swój głos, wiarę i rozum. Nie mam
władzy. I o czym my mówimy, dopuszczać czy nie dopuszczać
wolności słowa, przekonań itd. W wolnym kraju. Daleko odeszliśmy
od zwyczajnego, Bożego
i ludzkiego REALIZMU!
Tak-tak, nie-nie. Wróćmy do zdrowej metafizyki :-)
Tu mieszka Bóg.
SOLO DIOS. BASTA! ♥
… Nie, na hamowanie demokracji nie chcę mieć wpływu, czyli na
wolność przekonań, słowa itd. Oczywiście na wybór rządzących
(przeważnie koalicyjnie) jeden głos mam, i wykorzystuję :-)
... Czy w liście do papieża znalazłeś coś niewłaściwego?
Nawet, żeby tylko tzw. ojcowie synodalni poczytali, podyskutowali?
Nie ma czegoś takiego jak jeden głos Kościoła w każdej
dyskutowanej sprawie? Ten list też jest głosem Kościoła. I nasza
dyskusja jest głosem Kościoła. Co innego uroczyste nauczanie
papieży, encykliki, sobory! Gdyby "obrona rodziny w pierwotnym
jej kształcie i Bożym rozumieniu" była taką prostą sprawą,
to po co ten Synod w Watykanie? A propos, jesteśmy rodziną w
pierwotnym kształcie i Bożym rozumieniu :-)
Piotrowie
obchodzili niedawno 35 lecie! :-)
Niby
ostatnio bardziej się spieramy na Fb, ale przecież mamy tyle
wspólnego!... "bez muru między światem duchownych a światem
świeckich... W Polsce biskup i ksiądz to jednak mimo wszystko dwa
różne światy. W Boliwii relacje są bardziej partnerskie i
przyjacielskie" Otóż. Coś z tych problemów, plus jakieś,
których nie przenikniemy, zrobiły nam piekiełko parafialno-itd.
Błogosławić chcę zawsze. ♥
Jurek bracie
w wierze, uwierz w siebie, w obraz i podobieństwo... ale nie uważaj
się za zwierzchnika naszych Kościołów Domowych. Nie o to tu
chodzi. Mamy Mistrza! Co z tym zarzutem o mataczenie? Rzucasz
oskarżenie (potwarz) i ani słowa wyjaśnienia. Ja Józef K.
katecheta, oświadczam, że nie mataczę! Uspokoiłem Cię?! :-)
TAK!
Na Twojej osobistej drodze-prawdy-życia Bóg do Ciebie mówił,
mówi, będzie mówił. I tyle.
Jeśli
znajdziesz czas i możliwości zachęcam na - 25 października
(sobota)
„Krytyczne myślenie – wychowanie do... [życia, w pokoju z bliźnimi i Bogiem] odbioru mediów”. Spotkanie w ramach Katolickiej Akademii Nauczycieli i Wychowawców, Katowice, Wydział Teologiczny UŚ! Trzy kropki i nawias kwadratowy do tytułu wprowadziłem ja (jk-katecheta), by zasugerować małą modyfikację. "KRYTYCZNE MYŚLENIE - wychowanie do życia". W świecie, w Kościele... Wiara i rozum. Na przykład zamiast protest-różańców, modlitwy anty-czemuś, anty-komuś itd. Dlaczego TO robię? Na blogu, na Post scriptum, teraz również na Post post scriptum (tamta strona się przeładowała treścią) na Facebooku... Bo jest prawda. Prawda jest poznawalna... nie mogę JEJ odepchnąć.
„Krytyczne myślenie – wychowanie do... [życia, w pokoju z bliźnimi i Bogiem] odbioru mediów”. Spotkanie w ramach Katolickiej Akademii Nauczycieli i Wychowawców, Katowice, Wydział Teologiczny UŚ! Trzy kropki i nawias kwadratowy do tytułu wprowadziłem ja (jk-katecheta), by zasugerować małą modyfikację. "KRYTYCZNE MYŚLENIE - wychowanie do życia". W świecie, w Kościele... Wiara i rozum. Na przykład zamiast protest-różańców, modlitwy anty-czemuś, anty-komuś itd. Dlaczego TO robię? Na blogu, na Post scriptum, teraz również na Post post scriptum (tamta strona się przeładowała treścią) na Facebooku... Bo jest prawda. Prawda jest poznawalna... nie mogę JEJ odepchnąć.
Największym
autorytetem powinna być nasza osobista
droga-prawda-życie!
Ty sam, dla siebie. A jeśli szczerze pokazujesz swojej myślenie,
stajesz się pomocą dla innych. Tak Bóg się objawia w naszym życiu
codziennym, powszednim. A od wielkiego święta są uroczyste
nauczania papieży, Sobory, encykliki... O-S-O-B-A! Na obraz i
podobieństwo Boga. Człowiek
jest drogą Kościoła. Uwierz/my wreszcie!
Ja
wypełniam tylko swoją misję. Która bardzo nie podoba się mojemu
aktualnemu proboszczowi (od 2 lat). Mówienie o tym głośno jest u
nas tabu. Ale on ma nad sobą swoich przełożonych. Księża bardzo
się boją swoich przełożonych instytucjonalnych. I nikt z nich nie
chce włączyć się do jawnej rozmowy. Nie ma więc kogo spytać,
jak rozumie ciągłość dziejów, nauczania.... drogi-prawdy-życia.
Wszystko precyzuje się, aż po blask prawdy (Veritatis
splendor),
która się nie ukrywa przed nikim. A moi księża profesorowie,
większość już nie żyje, byliby chyba zadowoleni ze swojego
studenta! :-) :-(
„Radość
i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich
i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem
i trwogą uczniów Chrystusowych” – to zdanie, otwierające
Konstytucję duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym,
symbolizuje jeden z filarów, na którym stoi gmach Soboru
Watykańskiego II. Tym dokumentem biskupi ze wszystkich krajów i
kontynentów chcieli wyrazić solidarność katolików z całą
rodziną ludzką oraz odpowiedzialność Kościoła za los świata –
napisał Konrad Sawicki w tekście pt. „Po
co Synod?
By poczuć zapach współczesnego człowieka”
I
ciągnie swoje rozmyślania - „Wydaje się, że faktycznie jest
dziś na Synodzie wola, by „poczuć zapach współczesnego
człowieka”. Więc i ja czuję tę woń. Nie da się rozplątać
tego, co się dzieje, co przeżywamy w naszej tzw. wspólnocie
lokalnej w Strachówce, zwłaszcza w szkole i wokół szkoły
Rzeczpospolitej Norwidowskiej, z tym, co na świecie i Kościele w
świecie współczesnym. Kto jeszcze nie odkrył świata, Polski,
gminy, Kościoła, parafii 2014? Np. za pomocą Facebooka? Jakie będą
Wasze relacje z naszego lokalnego synodu w szkole, 8 października
br. Kogo będzie stać na jawność. Poza jawnością jest czerń
uprzedzeń, krętactw, manipulacji...
„Tak
sobie siedzę, kawa mnie się wypija, ale myśleć to siemi nie chce.
To tak sobie siedze i lotam po fejsie i nagle mi sie pojawia Jezuicki
DEON z Dominikaninem...” (na koncie internauty JS). Nie ma jak taki
i podobne dialogi :-)
i osobista, nieprotestacyjna modlitwa! uwielbienia, dziękczynna,
błagalna... ♥
Ja
też mam dzisiaj kolejny dzień, taki dzień, kiedy jedzenie, sport
itp. itd. nie mają szans z bojem o prawdę. O objawienie prawdy!
Beze mnie. Tylko patrzę, słucham, myślę, medytuję (modlę się),
czekam,
trochę drżę? I tyle. Tylko tyle. Tak, tylko.
Jestem
katecheta 33 lata. Sprawy muzyki i muzyków w życiu młodych
przerabiałem. Bywałem na ewangelizacjach podczas Jarocina.
Protest-różańcowy przeciwstawiam "wejdź do izdebki swojej".
Każdy ma prawo do protestu. Po co mu/im różaniec do tego? Ale to
już oddzielny temat. I zawsze aktualny (będzie). Pozdrawiam.
Zamęt
w BCC wokół doktoratu ich prezesa mnie nie interesuje, ale temat
tak - "Wpływ
sposobu organizacji dialogu społecznego na efekty gospodarcze".
Z modyfikacjami. Sposób organizacji dialogu społecznego na kształt
wspólnoty lokalnej, zwłaszcza parafialnej... Na wyższym poziomie
także. Kondycja polskiego społeczeństwa 2014, nie tylko ze względu
na transformację gospodarczo-polityczną ... ale kulturową, zmiany,
które się dzieją permanentnie i coraz szybciej. "Ponadto
żyjemy w czasach, gdzie istnieje filozofia praw jednostki" (ks.
R.Skrzypczak).
Mamy
fatalny przykład/przykłady niezrozumienia (z) tej właśnie
dziedziny u siebie. Działania bez zrozumienia ludzi, z którymi
przyszło komuś pracować. I to dusz-pastersko. Niezrozumienia
dzisiejszego świata osoby i wolności. Wolności osoby. Przykład/y
nie z tego świata. Anty-wspólnotowe. Ahistoryczne. Władzy
niedemokratycznej, tzw. hierarchicznej. Można przyjść na placówkę
– być zamianowanym - ze swoim widzeniem świata, Polski, Europy,
Kościoła i być ślepym na dobro, które stało się przed
mianowaniem na danym terenie. W Kościele
parafialno-dekanalno-diecezjalnym.
Inny
przykład. Walkę o swoje wizje i rozumienia rozumiem, jest od
samorządu gminnego wzwyż, ale ciemnotę - nie. Liderka opozycji,
aspirująca od wielu lat do władzy (absolutnej, bo wyklucza dialog)
w mojej gminie jest nauczycielką w Zespole Szkół im.
Rzeczpospolitej Norwidowskiej, od dwóch lat także liderką życia
duchowego/parafialnego (swój trafia na swego? Czy mają jeszcze
inne, wcześniejsze koligacje?). Bój więc idzie na śmierć i życie
(i zbawienie dusz). Nie wiem w ilu jeszcze gminach i parafiach tak
jest. Łatwiej mi zrozumieć Nergala niż ich. Gdybym zmarł dwa lata
wcześniej, nie wiedziałbym, że tak może być, w moim Kościele!!,
w gminie?, szkole, Polsce? Trudno zaprzeczyć, że nas coś w naszej
tzw. wspólnocie lokalnej więzi, zniewala. 16 lat ubiegłych
kadencji? 20 już, łącznie? Łaczą się ścieżki, strumyki złych
oddziaływań? osób? karier? ambicji (chorobliwych)?...
Z
Polakami-Katolikami trudno się dogadać, jak diabli. Oni wszędzie
widzą zagrożenia, chętnie nie tylko by stali w miejscu, ale cofali
się, cofali. Wcale nie do czasów Jezusa. Do jakiejś swojej utopii.
„Kościół nie może i nie musi przypodobywać sie wiernym"-
to kto kogo komu, zapytuję ich!? Czy są dwa kościoły w jednym?
Kościół i wierni to jakieś dwa zielone ludziki? Be! :-(
Jest
katolicyzm tradycjonalistyczny, który Tobie/Wam moi opozycjoniści
odpowiada i katolicyzm Kościoła w Świecie Współczesnym (Sobór,
papieże posoborowi), którym ja żyję. Creator
jest tylko Jeden!
I Salvator jeden.
Nie chowa się przed nikim. Dla każdego (homo sapiens) jest
osiągalna postawa miłości intelektualnej sięgająca aspektów
istotowych i konstytutywnych rzeczywistości świata, człowieka i
Boga.
Nie
ma Kościoła poza ludźmi wierzącymi za pan brat z Jezusem z
Nazaretu, myślę sobie prostacko.
W TV reklamują "Polish your English" kurs dla dorosłych. Nie , nie chcę już niczego. Ba! gdyby można było odtworzyć więzi społeczne sprzed stanu wojennego! (nawet sprzed dwóch lat). Do czego doszliśmy? Do ściany?! Czy posiedzenie Rady Pedagogicznej w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej wniesie światło, by rozproszyć mroki? w jakiejś małej tzw. wspólnocie lokalnej tzn. szkole, gminie, parafii, stowarzyszeniach... Czy - i jak - to możliwe? We mnie nie ma w to wiary. Ale cuda się dzieją. Mam swoją pojemną metafizykę. Wiarę i rozum. I fenomenologię.
Skoro
biskup Marek Mendyk tak wszechstronnie omawia elementarz szkolny, to
należy oczekiwać, że minister omówi równie szczegółowo
podręcznik do religii (wybrany)? A całkiem serio - czemu nie ma
takich spotkań i dyskusji na poziomie parafii, z udziałem księży,
nauczycieli, rodziców, samorządów uczniowskich... Zawsze takie
proponowałem. Chciałem wykorzystać impuls Tygodni Wychowania...
Przed ponad 20 laty takie spotkania księży, nauczycieli, gości
było rutyna w gminie Strachówka (I kadencja). Czemu ich nie ma -
kieruję to pytanie bezpośrednio do biskupa Marka Mendyka i osób na
odpowiednich stanowiskach w mojej gminie 2014! Może to jest
postulat/propozycja dla kandydatów startujących w obecnych wyborach
samorządowych! Panie i Panowie warto spróbować. Warto budować
lepszą Polskę, lepszą gminę, lepszy Kościół.
7)
Brazylijskie małżeństwo do biskupów: musimy przyznać, że
większość katolickich par nie stosuje metod naturalnego planowania
rodziny /za: Konrad
Sawicki/.
Wywiązała się na Fb wielka dyskusja:
- Uczestniczę w pasjonującej, szczerej, pouczającej... dyskusji na koncie ojca Grzegorz Kramer'a SJ. O regulacji poczęć za, przeciw, a nawet oba na raz. Gdybyż tak u mnie w parafii, w tzw. wspólnocie lokalnej znaleźli się odważni i normalni katolicy i nie do rozmów o życiu! O drodze-prawdzie-życiu! Jaki zły duch powiązał ludziom języki, zamknął na siebie, na poszukiwanie prawdy,na dzielenie się dobrem...
- Uczestniczę w pasjonującej, szczerej, pouczającej... dyskusji na koncie ojca Grzegorz Kramer'a SJ. O regulacji poczęć za, przeciw, a nawet oba na raz. Gdybyż tak u mnie w parafii, w tzw. wspólnocie lokalnej znaleźli się odważni i normalni katolicy i nie do rozmów o życiu! O drodze-prawdzie-życiu! Jaki zły duch powiązał ludziom języki, zamknął na siebie, na poszukiwanie prawdy,na dzielenie się dobrem...
-
Te naturalne metody i teoria nauczania przed małżeńskiego w
kościle sa fajne. Bywają światełkiem. Pomocnym. Ale gdyby żyć z
centrymentrem, termometrem, kalkulatorem, kalendarzykiem itd.itp. to
czy jeszcze nasze życie byłoby naturalne? Czy prezerwatywa nie jest
bardziej naturalnym środkiem (lateks) od buchalterii itp. Żyjmy, i
dajmy żyć. /Katecheta, ojciec siódemki/.
-
Michał, "to, co mówi Objawienie, Kościół, moralność"
i jeszcze „itp.” to dla mnie za dużo. Wysiadam. Pozostanę przy
prostej wierze i rozumie :-)
-
Rozmawiając tutaj, temat diagnostyczny bardzo, pokazujemy prawdziwe
oblicze Kościoła. Wyrywek? Gdybyśmy rozmawiali powszechnie, o
całej naszej drodze-prawdzie-życiu, tak jak powszechnie łamiemy
się chlebem, także eucharystycznym - to Kościół miałby
piękniejsze oblicze w świecie współczesnym. Znalibyśmy się, nie
tylko z widzenia. Księża i my mielibyśmy wspólny obraz! Ze
wspólnego obrazu masa korzyści. Głównie dla prawdy. Prawda dla
wolności. Więc czemu tak (jeszcze) nie? Zaczynając od podstawowych
wspólnych, parafialnych? Czym jest Eucharystia bez życia w
prawdzie, tzn. w dialogu?!
-
Wierzę. Dlatego tak prę do jawności w życiu kościoła, mojego
kościoła. Żebyśmy (choć) w prawdzie żyli. A i o rozsądną,
adekwatną.... naukę wtedy łatwiej. W mroku niedomówień, omijania
się (osób) i spraw, światło nie wypłynie. Na szczęście jest
nauka współczesna(?) o OSOBIE, na obraz i podobieństwo, jest
prawda, jest myślenie, wiara i rozum idący razem
-
jeszcze jeden post z konta ojca Grzegorza Kramera - „Śledzę
dyskusje między różnymi środowiskami kościelnymi przy okazji
Synodu. Słucham, czytam, czasem komentuje, ale znów wraca do mnie
pytanie, które zadał dziś prof. Baron na wykładzie, a które jest
mi bardzo bliskie.
Rościmy sobie prawo do wyjaśnianie sposobu, w jaki Bóg objawia się ludziom (tu można dodać - jak należy rozumieć wiarę, Kościół, duchowość). I tu pytanie: czy Bóg naprawdę objawia się wszystkim tak samo, czy On naprawdę chce się objawiać wszystkim tak, jak nam się wydaje to za słuszne?
Rościmy sobie prawo do wyjaśnianie sposobu, w jaki Bóg objawia się ludziom (tu można dodać - jak należy rozumieć wiarę, Kościół, duchowość). I tu pytanie: czy Bóg naprawdę objawia się wszystkim tak samo, czy On naprawdę chce się objawiać wszystkim tak, jak nam się wydaje to za słuszne?
-
ja to tak rozumiem - „Tłumaczenia niech sobie i nam będą jak
najlepsze. Mnie cieszą dwa skrzydła, na których szybuję sobie,
szybuję i nie martwię się o tłumaczenia i tłumaczy. Również
kaznodziejów. No, byle nie nudzili. Nie za długo. Nikt! Żadna
myśląca o-s-o-b-a nie żywi obaw, w jaki sposób Bóg do niej
przemawia, w jaki sposób ich osobowa relacja, miłość się
rozwija, objawia, okazuje... Problem mają skrupulanci,
fundamentaliści i inne nieszczęśliwe przypadki. :-) ♥ (ja,
czyli jk)
-
post z konta ks. Arkadiusza Lechowskiego z Łodzi - „Prawdą jest,
iż we współczesnym świecie rodziny i małżeństwa narażone są
na wiele zewnętrznych niebezpieczeństw, które je osłabiają. Ale
w tym współczesnym świecie żywe są także rzeczywistości
pozytywne: równe i partnerskie relacje małżonków, walka z
przemocą wobec dzieci i kobiet w rodzinach, dostrzeganie roli ojca w
rozwoju dziecka, budowanie przestrzeni wzajemnej i równoprawnej
komunikacji. To wszystko jest dobre, powinno być uznawane i
doceniane przez ludzi Kościoła – mówił na synodzie kanadyjski
hierarcha.
PS.
Bibliotek
Gminna w Strachówce i nasze stowarzyszenie Rzeczpospolita
Norwidowska zapraszają mieszkańców na pierwsze spotkanie w cyklu
"Rodzinne
spotkania przy kominku"
w ramach projektu "Moja i Twoja historia" Zapraszamy na
herbatę u „Matki Bożej Annopolskiej”, Annopol 3. Prosimy
zabierzcie ze sobą rodzinne albumy, stare zdjęcia. Może uda nam
się przygotować materiał i napisać wspólną historię naszej
gminy. Zapraszamy.„