wracałem w euforycznym nastroju
pomimo korków ulicznych i robót drogowych
rozrzucając pieniądze po sklepach
na dalsze świętowanie rodzinne nawet psów i kota
nic nie było wtedy w stanie zgasić mego ducha
siadam po powrocie do klawiatury
pomny życiowym doświadczeniem
że nastroje ulatują
w polityce nazywa się to przykrywaniem
jednej sprawy i emocji drugą
dbają o to zwłaszcza przeciwni partyjnie
zapisz co przeżywasz co ci się objawia
teraz bo za chwilę może zniknąć
przykryte kłopotem zmartwieniem problemem
co takiego zdarzyło się w Legionowie
co nazwę wydarzeniem wielkiego daru
we wspólnocie łatwej do definiowania
choć kamery aparaty i-pody itd
wszystko rejestrowały
ja daję opis od innej niecyfrowej strony
przeżyć doświadczania podmiotu osoby
pracą w pocie swego czoła jak mówi Norwid
może taką potrzebę odziedziczyłem
jest we mnie procent-kropla Bolesława Prusa
siostrą (była cioteczną) zwał moją prababcię
ich przyjaźń i zażyłość trwała całe życie
ba jest współbohaterką 'Grzechów dzieciństwa'
babcię Emilię nazywał siostrzeniczką
ona jej siostry i bracia mówili Ciocia Głowasia
do wdowy w przyjaźni do końca
ich brat zaprojektował grób Pisarza i tablicę
tablica jest w kościele z sercem Chopina
(ale także pomnik Kilińskiego
i płaskorzeźba Orląt 1920 na Powązkach
przy których przysięgę składali żołnierze AK)
brat babci zginął w Katyniu i inny krewny
zwycięstwem nad czasem są pokolenia
i mała Emilia Kapaon żyje dzisiaj w Edynburgu
niepomna jeszcze swego miejsca w rodzinie
ktoś kiedyś musiał będzie jej tłumaczyć
historia nie kończy się z nami
ani nawet z kochanymi wnukami
dlaczego ja to piszę wręcz testamentalnie
bo wszyscy skądś żeśmy się wzięli
dziś po DNA wiele da się zbadać
dziedziczymy świadomie i nieświadomie
biologiczną naturą i istotą kultury
można mówić o więziach w wielkiej rodzinie
a ja w tym pisaniu/przeżywaniu jestem cały
w Legionowie zrozumiałem wspólnotę
której możemy być cząstką tylko dobrowolnie
przyjmując jakiś szczególny dar/cechę/aspekt
zamieszkania ideałów tradycji piękna-dobra-prawdy
we wspólnocie najważniejszy jest dawca owego daru...
dziś poszedłem o krok dalej
zaryzykuję tezę że bez wspólnoty nie ma wydarzeń
(od dawna wiem że bez dialogu nie ma wspólnot
może być tylko potencjał na nią czyli in spe)
tak wykreowani jesteśmy jako homo sapiens
człowiek to ten kto zna siebie
od wyroczni w Tebach po Jana Pawła II
to prawda już encyklikalna w kulturze
pod koniec dorzucił papież (ten od wiary i rozumu)
w spotkaniu z przyjaciółmi fenomenologami
że takie poznanie było przygodą intelektualną
fascynującym przedsięwzięciem
pozwalającym dotrzeć do sedna rzeczywistości
aspektów istotowych i konstytutywnych prawdy
bez schematów i uprzedzeń
**
dobrze że zacząłem wczoraj (od razu)
nowy dzień ma nowe zadania (z wnukami)
(rodzice z dziećmi babcie dziadkowie z wnukami
to dla mnie najradośniejsze wszędzie spotkania
gdy widzę na ulicach to się rozpromieniam
bo co do polityków i aktywistów to nie zawsze)
pamiętam co wczoraj zaiskrzyło i zostało
próbuję odtworzyć przeżycia podmiotu
spotkania wybijają na plan pierwszy
pierwsze już po drodze na mszę uroczystą
profesora bardzo telewizyjnego
kiedyś poznanego w owym kościele
nieznaną mi koleją losu
właśnie tam zaplanowano mszę odprawić
choć jest bliższy od liceum
i ja gapa najpierw do niego się udałem
znaną mi koleją losu poznałem ów kościół
stan wojenny zrobił mnie w nim katechetą
zagarnął wprost z Solidarności
aby być w ów czas z polską młodzieżą
(w miejscu jego poprzednika byłem ochrzczony)
kumpli licealnych zastałem na ostatniej ławce
mogłem się dosiąść rówieśny wielu sprawom
choć nie tak jak oni w białych koszulach
nasza młodość jest opisana w dwóch książkach
w 'Żalu' Mariusza Kraszewskiego
i 'Ćwiczeniach z istnienia' Mirka Oleksiaka
ta druga dostępna tylko w Internecie
spotkaliśmy pierwszego prezydenta miasta
jego następcę obecnie starostę
(najnowszego jeszcze nie poznałem)
w hali sportowej w dalszej części i ministra
tak się nasze losy działy w pokoleniach
to nie koniec spotkań
muszę wspomnieć głównego celebransa biskupa
którego pamiętam gdy był kanclerzem kurii
i on wtedy znał mnie dobrze wójta I kadencji
przemarsz z hali sportowej do liceum epicki
z uczniowską orkiestrą na przodzie
z asystą policji straży i medyków
kojarzy mi się aż z Nowym Yorkiem
(jak nie wspomnieć tu siostry absolwentki LO
jednego z pierwszych roczników w Legionowie
która broniła Konstytucji USA (agent w FBI)
jako pierwsza z dawnej wschodniej Europy
z dawnej mojej klasy przybyło dziesięć osób
Marcin pewnie najdalej aż z Kujaw
brązowy mistrz juniorów Europy w judo
ale wspomnę i kamrata z ławki
który był na Igrzyskach Olimpiady w Monachium
w ramach jakiegoś programu młodzieży
nim nauczył pół klasy żeglowania
(byliśmy zwykłą niezwykłą klasą
z której 14 osób poszło kiedyś na pielgrzymkę
co dziś chyba już się nie zdarzy)
Mirka wspomniałem wszedł w nową misję szkoły
absolwencko-testamentalną właśnie
zaproponował testament dar od absolwentów
ponad pokoleniowy Społeczny Fundusz Stypendialny
pracowicie spędza czas emerytury
haruje wręcz nad tym od miesięcy
on były dyrektor menedżer tancerz i trener koni
nie popuści żadnej sprawy której się podejmie
może mieć to po dziadku legioniście Marszałka
wszyscy coś dziedziczymy
nie każda-każdy nad tym reflektuje
a nikt nie jest sobą inaczej
niż z pokolenia na pokolenie
genetycznie kulturowo w całości jedności
zwać to można tożsamością
także samoświadomością
dziejopisem stałem się wersowanym jakby
bo tak łatwiej i krócej wszystko wyrażę
Mirek rozdał dziesiątki listów intencyjnych
Grzesiek z nim dzielnie się trudzi
wszak biznesman menedżer od wysokich marek
kiedyś wprowadził na rynek z partnerem 'Twój Styl'
jeżdżą po szkołach firmach instytucjach
spotykają rozmawiają przekonują
jakby misjonarze wielkiej sprawy
od czasu kanclerza Zamoyskiego nam znanej
że przyszłość zależy od młodzieży (wy)chowania
takie będą rzeczypospolite jako my
absolwenci szkół wszelakich we wsiach i miastach
jak nasze organizacje nieprzeliczone
realizujące według swych misji i talentów
dobro wspólne
tak widział kiedyś Amerykę Alexis de Tocqueville
ponad siłę gospodarki i armii
na salę gimnastyczną uroczystość się przeniosła
i niespodzianka wyszła nowa na spotkanie
czy poznajesz nas spytały dwie dziewczyny-panie
zawstydzając mnie chłopa z wiejskiej głuszy
twarze skądsiś znajome bliskie
ale przecież nie z moich czasów szkolnych
bo z czasów poszkolnych katechetyczno-kościelnych
z wielkich przeżyć doświadczeń egzystencjalnych
spotkań nocy czuwań ekumenii w Kodniu i tak dalej
lecz szkolny jubileusz mieliśmy wspólny
który wskazuje nam drogę (sztukę) świętowania
największym jego atutem była młodzież
grająca śpiewająca komentująca roztańczona
radosna w sobie dla nas zaś czasem do rozrzewnienia
wierząca w swoje siły witalne i talenty
jak dawni absolwenci na scenie życia
Artur Żmijewski Malwina Smarzek i podobni
ćwiczenia z istnienia są cudowne
odkrywamy za każdym nowym spotkaniem
które zaczęły się od 50-tki po maturze
bo choć starość wchodzi nam na karki
my ciągle ci sami
jak kiedy się poznaliśmy w klasach LO
a niektórzy nawet w szkole podstawowej
tożsamość jest naszym wspólnym imieniem
kto ją odkrywa (wszedł na tę drogę)
skarb zdobywa ponad wszelkimi skarbami
'tam skarb twój gdzie serce twoje (duch dusza)'
kto ty jesteś siostro bracie i ja kimże
Polak mały duży młody stary
błogosławiony także czasem szkoły i przyjaźni
a że dziejopisem stałem się wersowanym
wszystko w sercu zachowuję i rozważam
tak jak chwalebne wydarzenie w dziejach gminy
- miejscu obecnego zamieszkania (i pokoleń)
Strachówki z roku 1788
kiedy nasz 10-letni mieszkaniec Sobieski
stanął w imieniu rodu i przemówił przed królem
któremu zawdzięczamy Konstytucję 3 Maja 1791
pomimo jego przywar i grzechów
(w dworze Sobieskich poznali się Norwidowie)
młody (lat 10) Sobieski z naszej wsi i gminy
nie przemawiał na 80-lecie swej szkoły
(ta czekała dopiero na niego jak się okazało)
ale na odsłonięciu pomnika Króla Jana III
król zachwycony młodym mówcą
wziął go na swój wikt i opierunek
do sławnej Szkoły Rycerskiej
a wszystko opisał królewski pisarz-dziejopis
ojciec polskiego klasycyzmu Adam Naruszewicz
stąd znamy ten (ich) wkład w naszą tożsamość
także moją
legionowskiego absolwenta (matura 1972)
(brata innych absolwentek ojca absolwenta
w sumie nasze liceum kończyło 7 Kapaonów)
katechety stanu wojennego w Legionowie
wójta I kadencji odnowionej samorządności
odkrywcy promotora Rzeczpospolitej Norwidowskiej
na wiecznej rzeczy pamiątkę. Amen
ps
kiedyś trzeba skończyć
żeby nie przesadzić
bo ja mógłbym tak ciągnąć po rok 1740
w każdej Polsce/Polaku Polska się odbija
po Zenit Wszechdoskonałości dziejów/bytu
(sb. 7 czer. 2025, g. 11.45) TUTAJ - Rok Norwidowski- widziane ze Strachówki

