








1.
O śmierci - po co piszę? By pokazać jak się zmieniała moja optyka. Od dziecięcego lęku, że kiedyś przestanę istnieć i już nigdy mnie nie będzie, przez literackie odkrycia Tomasza Manna-Budenbrooka, że przezywa w innych, Aldous Huxleya, odkrywającego Boga w opus 132 Ludviga van Beethovena, aż po Lwa Tołstoja "Śmierć Iwana Iljicza" i olśnienie w szpitalu w Węgrowie, po gastroskopii, którego nie pamiętam dokładnie, coś chynba chodziło o ciagłe terez, z którego przechodzi się naraz do wieczności, więc nie ma co się nad tym zatrzymywac dłużej, bo zycie jest w każdej chwili, lub jakoś podobnie. Piszę dużo i często o śmierci, także po to, by śpiewali mi na pogrzebie tylko pieśni o zmartwychwstaniu. I im i mnie lepiej będzie.
Narządy i organy mogą powoli wyczerpywać swoje możliwości i cóż to znaczy? To, co najważniejsze ciągle jest i w nas, i przed, i nad nami. Taką bogatą rzeczywistością jest człowiek. A dość często równa się go prawie ze zwierzętami ze schronisk... ochrony przyrody.
2.
Pod pewnym wzgledem u nas jest Ameryka. Dzieci tuż przed, lub po 17-tce, się usamodzielniają. Jasiek, Zosia, Łazarz, Hela - każde na swój sposób. Hela się mi dziś śniła na tablicy wyników egzeminów na medycynę, że została przyjęta. Kto to wie, jak będzie?
3.
Telewizja ma przyjechać po raz trzeci w krótkim czasie. Dwa razy Superstacja - program o rodzinie. Raz TVP1 do Łazarza, o stypendystach Nowego Tysiąclecia. Dobrze nam to robi, więcej się sprząta. Ciekawe, jakie są statystyki, więcej jest w mediach o gejach, czy o rodzinach wielodzietnych? W rodzinach wielodzietnych jest nieodkryty potencjał. Ani przez państwo, ani przez wspólnoty lokalne. O ile się nauczymy mierzyć "ilość życia w życiu". Życie rodzin z trudem się przedziera (i broni) przez modne dziś ideologie. Łatwiej maja chyba bezdomne psy.
4.
A rodzina, w widzialnych i niewidzialnych wymiarach, jest bogactwem przewyższającym całą ożywiona i nieożywiona przyrodę. Mam co naocznie oglądać i pisać.
5.
Czytania liturgiczne - jak zwykle - w tym właśnie momencie przychodzą z pomocą. Rozszerzają widzenie, pogłębiają rozumienie.
"Paś lud Twój, Panie, laską Twoją, trzodę dziedzictwa Twego, co mieszka samotnie w lesie - pośród ogrodów." Nie tacy znów samotni w annopolskim lesie i Ogrodzie Królów, bo wielodzietni.
Do dyskusji o Bogu zawsze trzeba wrzucać kwestię przebaczenia grzechów - "Któryż Bóg podobny Tobie, co oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek... Da poznać zbawienie przez odpuszczenie grzechów...". Kto win nie czuje, może Boga nie potrzebuje? Ja bez Niego żyć bym nie mógł. Zagryzł bym się. Grzechy by mnie zagryzły. I zaniedbania.
Dlatego mój Bóg mieszka w konkrecie życia, a nie w teoriach, co oczywiście zapisałem już 30 lat temu w wierszykach, zwanych katechezami. "[Może] nie ma Ciebie w księgach nauki, ale co zrobić z nami / w nas ciągle pojawiają się, są i znikają, wołania do Ciebie i o Ciebie, Boże." Albo moja teoria ewolucji (pardon - koewolucji) - "potrzebne były mi... i wyrosły mi... lecz po co dano mi duszę?".
I tak sobie przefilozofowałem życie całe, prowadząc niejako przy okazji ciągłą katechezę. Najpierw sam dla siebie, potem dla uczniów, w końcu dla własnych dzieci i świata całego. Ojciec zawsze wychodzi naprzeciw i przebacza?
6.
Telewizja Superstacja przyjechała. W błocie utknęła. Sąsiad Darek wyciągnął ciągnikiem. Porozmawialismy o losie rodzin wielodzietnych. Jest z nami źle w kraju Cypriana Norwida i Jana Pawła II. Grażyna odpowiadała na pytania przed kamerą. "Jesteśmy oszukani przez państwo. Przykład? Nasze dzieci nie zarabiają na nasze emerytury. Ci bez dzieci, albo z jednym, dwojgiem wyrabiają teraz etaty i nadgodziny, z których uzbierają na wyższe wypłaty. My chowamy dzieci. Na dobrych ludzi i obywateli. Nie możemy robić kasy. Dzieci będą pracować na fundusz emerytalny wszystkich po nas, bez nas. Okrutny mechanizm, okrutne szyderstwo.
Dołożę inna obserwację. W gminach wiejskich łatwiej uzyskać akceptację na zrobienie rolnikom drogi dojazdowej do pól, niż mieszkańcom (Kapaonom) wielodzietnym "produkującym" tylko fundament przyszłości kraju. Zasiłek dla rodzin wychowujących Polaków brzmi dla niektórych źle. Ulgi podatkowe dla przedsiębiorców - brzmią ładniej. Itd. itp. itd.
Państwo powinno i może zadbać o wartości najwyższe, życie w rodzinach. Są przykłady i metody wypracowane w innych krajach. Największą przeszkoda jest panująca ideologia - zlepek pokomunistycznych pozostałości w świadomości wyborców, niby-europejczyków. O państwie, jednostce, wolności, sprawiedliwości i niesprawiedliwości w ogóle i tzw. społecznej. Zawiści. Przesądy kulturowe. O związkach, niby związkach, niby płciach. I co tam jeszcze! Niech sobie sami radzą, skoro napłodzili tyle bachorów! Margines. Ciemnota. To ich sprawa. Niech sami poniosą odpowiedzialność za nieodpowiedzialność. Bachorób, usłyszał mój ojciec w pracy, przy trzecim dziecku, mnie. Moja mama nasłuchała się wśród przodującej klasy robotniczej - szwaczek w legionowskiej "Odzieżówce". To było nie do zniesienia - wiem z ich opowieści. Naród wychowywany był w prymitywizmie i do prymitywizmu etycznego. Takie były wytyczne najwyższej siły narodu, Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w internacjonalistycznej rodzinie partii leninowsko-marksistowskich.
Jak łatwo, bardzo łatwo, zapomniano dzisiaj o tych realiach życia przez 45 lat PRL. A w życiu gminy Strachówka o 16 latach rządów Kazimierza Łapki. Dzisiaj płacimy za to my, płacą ludzie z telewizji, którzy przyjechali robić program nt. dużych (tzn. normalnych, ekologicznych, patriotycznych) rodzin. Płaci obecny wójt, z którym umówieni byli na 16.00, ale nie mogli wyjechać. Wójt przyjechał osobiście terenówką pomóc im wyjechać na spotkanie z samym sobą w budynku Urzędu Gminy Strachówka (w gabinecie po Kazimierzu Łapce).