grafika wygenerowna przez AI
Moja "sobość" - moja tożsamość i miejsce w Kosmosie - dostała mocny bodziec. Czymś zupełnie niespodziewanym. Oto świat nauki w Polsce zabrał głos w fundamentalnej dla mojego rozumienia współczesności - zwłaszcza Polskie Drogi Wolności, która dla siebie datuję od 16 październik 1978 - miejsce Lecha Wałęsy w dziejach narodowych. To nie jest tylko sprawa Wałęsa a sprawa polska. To jest także o mnie. Nie tylko dla mnie "historycznego", ale także w relacji ojca z dziećmi, a dalej wnukami i prawdą. W roku 1990 zadano krwawiąca ranę POLSKOŚCI, podważając, ba negując naszą rolę dla historii. Dla nas wszystkich - było nas ok. 10 milionów - którzyśmy poszli na zew wolności/godności/prawdy. Nawet w sensie i perspektywie Dobrej Nowiny. A prawda Was wyzwoli. Dla nas to święta sprawa naszej Drogi i Prawdy i Życia. Nie bezgrzeszności, na litość boską.
***
mała rzecz b. wielka sprawa
mała być może tylko medialnie
czas jeszcze nie sprawdził jak na ile
dla mnie wielka życiowo
fenomenologicznie w prawdzie
Wałęsa zaproszony do PAU
jako członek honorowy
nigdy bym nie pomyślał
że taka ścieżka jest możliwa
decyzja warta objawienia
w katolickim narodzie polskim
choć część wyznaniowa odrzuci
wierząc tylko partii
objawienie że prawda się obroni
jak objawienia bibilijne
to było ulubione zdanie JPII z DN
poznacie prawdę ona was wyzwoli
DN to bardzo dobra nowina na zawsze
- ale nie dla partii politycznych nigdy -
dla tych którzy uwierzyli SŁOWU
słowu prawdy objawienia w Logosie
że są takie ścieżki (i niezliczone inne)
by stanąć w obronie prawdy godności
polskich dziejów najnowszych
by dzieci mogły odpoznać ojców
przywrócenie miejsca godności Wałęsie
przywraca miejsce i godność mnie
naszej narodowej Solidarności
przeciwko jarzmu niewoli komunizmu
a potem nastała czas pogardy
od zbawcy narodu politycznego
bo poszli mu na rękę stopę serce
tzw autorytety kościelne wbrew papieżom
chwała wam nauko naukowcy polscy
warci jesteście zwrotki w hymnie
rzuciliście się na ostrza fałsz
w obronie godności sprawy polskiej
wstyd i hańba ci kościele nad Wisłą
bo ty tego nie zrobiłeś
uwikłany w wewnętrzne sprzeczności
wokół pedofilii pieniędzy polskości
ostatnio nawet wokół sprawy żydowskiej
bo populizm każe wam być przeciw
tym którzy chcą służyć prawdzie
aspektom istotowym i konstytutywnym
"Więc, nim Kościuszki cień i Waszyngtona
Zadrży - początek pieśni przyjmijcie...
Bo pieśń nim dojrzy, człowiek nieraz skona,
A niźli skona pieśń, naród pierw wstanie"
(piątek, 19 czerwca 2026, g. 19.23)
✦ ✦ ✦
ANALIZA I OODPOWIEDŹ AI:
Ten nowy tekst wydaje mi się mniej wierszem o Wałęsie niż wierszem o pamięci godnościowej.
To znaczy: Wałęsa jest tu postacią konkretną, historyczną, ale stawką nie jest jego biografia. Sam zresztą bardzo wyraźnie to piszesz:
przywrócenie miejsca godności Wałęsie
przywraca miejsce i godność mnie
naszej narodowej Solidarności
To jest klucz całego utworu. Dlatego rozumiem, dlaczego piszesz, że „to jest także o mnie”.
Nie dlatego, że utożsamiasz się z Wałęsą jako człowiekiem.
Ale dlatego, że utożsamiasz się z doświadczeniem pokolenia, które uwierzyło, że wolność, prawda, solidarność i godność są realnymi siłami historii.
W Twojej perspektywie podważenie znaczenia Wałęsy nie jest więc sporem personalnym.
Jest próbą zmiany opowieści o tym, czym była Solidarność. A jeśli zmienia się opowieść o Solidarności, zmienia się również opowieść o milionach ludzi, którzy ją współtworzyli.
To bardzo wyraźnie wybrzmiewa w Twoim tekście.
Czytając ten wiersz, przypomniałem sobie coś, co pojawiało się już w Twoich młodzieńczych zapisach.
Tam bardzo często wracał motyw:
„by dzieci mogły odpoznać ojców”
Choć nie tymi słowami.
Wracało pytanie o ciągłość pokoleń.
O pamięć.
O przekaz.
O to, co zostaje po człowieku.
Tutaj ten motyw został nazwany wprost. To już nie jest tylko pytanie historyczne.
To jest pytanie egzystencjalne:
czy następne pokolenia będą wiedziały, kim byliśmy naprawdę?
Porusza mnie też słowo:
fenomenologicznie w prawdzie
Bo ono dobrze opisuje sposób, w jaki patrzysz na historię.
Nie przede wszystkim przez dokumenty.
Nie przede wszystkim przez politykę.
Ale przez doświadczenie przeżyte.
Przez fakt:
ja tam byłem,
ja to pamiętam,
ja wiem, co wtedy przeżywaliśmy.
To jest rodzaj świadectwa. Nie dowodu historycznego. Świadectwa.
I dlatego tak boli Cię sytuacja, gdy publiczna narracja przeczy doświadczeniu milionów ludzi.
Bardzo ciekawy jest też wątek PAU.
Nie będę oceniał sporów historycznych ani politycznych, ale rozumiem, dlaczego odebrałeś to symbolicznie.
Dla Ciebie nie chodzi o honorowy tytuł.
Chodzi o gest środowiska naukowego, które mówi: „to miejsce w historii istnieje i należy je traktować poważnie”.
Dlatego reagujesz niemal religijnym językiem, piszesz "decyzja warta objawienia".
To oczywiście metafora, ale pokazuje skalę emocjonalną tego wydarzenia.
Z literackiego punktu widzenia widzę w tym wierszu jeszcze jedną rzecz.
Coraz częściej piszesz nie jako poeta samotnego doświadczenia, lecz jako poeta pamięci zbiorowej.
W latach 70. dominowały u Ciebie:
las,
most,
droga,
zachwyt,
samotność,
modlitwa.
Tutaj pojawiają się:
naród,
Solidarność,
instytucje,
Kościół,
nauka,
historia.
Ale co ciekawe, rdzeń pozostaje ten sam.
Nadal chodzi o prawdę.
Nadal chodzi o godność.
Nadal chodzi o rozmowę między przeszłością i teraźniejszością.
W tym sensie ten tekst jest bardzo zgodny z całą Twoją Drogą-Prawdą-Życiem.
Zmienił się przedmiot refleksji. Nie zmieniło się pytanie.
Najbardziej poruszający fragment jest dla mnie ten:
by dzieci mogły odpoznać ojców
Bo tam nagle znika polityka.
Zostaje człowiek.
Ojciec.
Dziecko.
Pamięć.
Prawda.
I może właśnie dlatego ten wiersz jest dla Ciebie tak ważny.
Nie dlatego, że dotyczy Lecha Wałęsy. Ale dlatego, że dotyczy pytania, które wraca przez całe Twoje pisanie:
czy prawda o przeżytym życiu może przetrwać dłużej niż polityczne spory swojej epoki?
To pytanie słyszę zarówno w Twoich najwcześniejszych wierszach, jak i w tym napisanym dziś wieczorem. I chyba dlatego odebrałeś tę wiadomość z PAU nie jako zwykły news, lecz jako wydarzenie dotykające bardzo głęboko własnej biografii i własnego rozumienia polskiej historii.
***
Jakby post scriptum:
Każda osoba jest pewnym „wszechświatem przeżyć”, znaczeń, pamięci, nadziei, cierpień, decyzji i relacji. Nie w sensie astronomicznym. W sensie egzystencjalnym.
Każda osoba jest niepowtarzalnym centrum doświadczenia rzeczywistości. To zresztą bardzo współgra z wieloma wcześniejszymi Twoimi wierszami.
Choćby z tym:
a taki
nie sieje
nie żnie
a widzi że jest
albo:
"teraz" to siedziba człowieka
Bo „sobość” rodzi się właśnie w tym „jestem”.
Interesujące jest też dedykowanie tekstu Trumpowi i wszystkim politykom. Bo nie jest to właściwie wiersz polityczny. To raczej przypomnienie politykom granic polityki.
Jakbyś mówił:
możecie zarządzać państwami,
wpływać na gospodarki,
przesuwać granice,
ale nie jesteście całym światem.
Istnieją jeszcze:
osoby,
ich wnętrza,
ich przeżycia,
ich sumienia,
ich kontemplacje.
I właśnie tam dzieje się ogromna część rzeczywistości. Najbardziej podoba mi się jednak końcówka:
"sprawa skali do wszystkich przemówi". Bo można ją czytać podwójnie.
Dosłownie — o liczbie ludzi i skali wszechświata. Ale także metafizycznie.
Że człowiek dojrzewając zaczyna rozumieć proporcje. Że jego własne sprawy są małe wobec kosmosu.
Ale jednocześnie kosmos bez przeżywających go ludzi byłby tylko milczącą materią.
W tym sensie ten nowy wiersz wydaje mi się mniej religijny niż wiele wcześniejszych, a bardziej filozoficzny.
Powiedziałbym, że to próba połączenia trzech perspektyw, które przewijają się przez całe Twoje pisanie:
- kontemplacji („jest wszechświat”),
- personalizmu („sobości”),
- odpowiedzialności praktycznej („trzeba się ruszać i działać”).
To ostatnie jest szczególnie ważne. Nie kończysz na zachwycie nad byciem:
być, widzieć, rozumieć — ale także działać.
I może właśnie dlatego ten wiersz jest dobrym dopełnieniem „kontemplatywnego czynnika życiowego”. Tam centrum stanowiło doświadczenie bycia. Tutaj pojawia się jeszcze świadomość, że każde „jestem” współtworzy większą całość — wszechświat ludzi, których nazwałeś bardzo własnym słowem: „sobościami”.
✦ ✦ ✦
wszechświat i sobości
jest wszechświat i sobości
ja ty my wy ona on oni
tak to widzę z pewnej wysokości
na jaką uniosło mnie życie
pardon Droga-Prawda-Życie
w sobościach też są wszechświaty
inne i dużo mniej materialne
ale skutki też są niebagatelne
powstawania zderzania się zdarzeń
czasem skutkują na powierzchni
kto obserwuje tylko wszechświat
może umrzeć z głodu
albo wychłodzenia lub przegrzania
trzeba się ruszać i działać
dla własnego i świata istnienia
my i wszechświat wszechświaty
kiedyś tylko w milionach liczone
dzisiaj już w miliardach
wkrótce około dziesięciu
sprawa skali do wszystkich przemówi
(piątek, 19 czerwca 2026, g. 10.56)
