20 lutego 2011

Bez-sen-ność w Annopolu i senność Wspólnoty

"Fino a quando dovra sopportarvi?" - przepisuję z włoskiego kalendarza. Zadaję sobie myślenie. Więcej myślenia. Więcej poszukiwania tego,co kryje się za słowami. Nie ważne w jakim języku. No, nie końca, coś trzeba załapywać. Arabski i chiński nie wchodzą w rachubę. Ale w dużych europejskich zawsze można znaleźć rozumne kawałki: a quando to może komu? - dovra może wskazuje na czas przyszły, - sopportarvi - czy ma coś wspólnego z suportem? Sprawdzę na polskiej stronie tego samego. To fragment z Marka (9,19). Takie ćwiczenie wzmaga motywację do szukania prawdy. Dziewietnaste zdanie greckiej ewangelii św. Marka jest przetłumaczone aż w czterech polskich - "On zaś rzekł do nich: "O plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do Mnie!"". Więc wybierzmy, które może to być, chyba "Dopóki mam was cierpieć?". No ładnie, mam 1.5 trafienia. Jest jakby czas przyszły. Częściowo sobie zaliczam słowo pytające - zamiast kto - jest do kiedy, jak długo. Muszę być czujniejszy następnym razem.
Ale jest inny pożytek z zadanego sobie ćwiczenia. Szukając Ewangelii Marka, znalazłem ewangelię Mateusza na eiobie z wprowadzeniem. Coraz barzdiej lubie tę stronę w internecie. Dlaczego nikt mi nie powiedział? Powstała w 2006 więc jeszcze nie było, gdy ja kursowałem w Siedlcach w 2004 z Jadzią z naszej szkoły, jeżdżąc nową-starą "beczką" (rocznik 1984). W locie przeczytałem, między linijkami własnego tekstu, cudowny tekst o kobiecie na całe życie. Mnie też się trafiła. Dziękuję Maciejowi i Grażynie.

Dzisiaj - w mojej biblijnej współczesności - ojciec szukając ratunku dla syna prosił Jezusa - "Jeśli możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam! Jezus mu odrzekł: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy."
I dobrze, że tak wyszło, bo ja - myśląc o synach - chciałem już w sobotę podsunąć im rozważania o wierze, nie księdza Dajczera, ale Pawła z Tarsu, który tak klarował sprawę Żydom - "Wiara jest poręką dóbr, których się spodziewamy, dowodem rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej przodkowie otrzymali świadectwo. Przez wiarę poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, że to, co widzimy, nie powstało z rzeczy widzialnych. Przez wiarę Henoch został przeniesiony, aby nie oglądał śmierci. I nie znaleziono go, ponieważ Bóg go zabrał. Przed zabraniem bowiem otrzymał świadectwo, że podobał się Bogu. Bez wiary nie można podobać się Bogu. Przystępujący do Boga musi uwierzyć, że Bóg jest i jest nagrodą tych, którzy Go szukają. Przez wiarę Noe poznał to, czego jeszcze nie można było ujrzeć, i pełen bojaźni zbudował arkę, aby zbawić swą rodzinę."

Pawłowa katecheza jest zwięzła i logiczna (przeciwnie do wielu kazań i moich lekcji, choć się staram). A wy, jak byście to innym wytłumaczyli?

Wrócili po nocy, rodzinka, do mojej budy. Zdziwili się, że przez tydzień jednej szklanki używałem i nić w domu się od ich wyjazdu nie zmieniło. A po co miało się zmieniać, nie rozumiem? A potem dwie kawy, trzy herbaty, gadki,opowieści itd. - nie dało się zaspać. To znaczy mnie. Żonka po podróży snem ciężkim poległa. Dzieci jeszcze szybciej. Wierciłem się, lecz ile można. Wychodziłem na dwór, pogodę sprawdzałem. Temperatura spadała, do pieca dokładałem. Przed drugą zrobiłem sobie przekąskę. Po drugiej sprawdziłem, kto ze znajomych siedzi na Facebooku. Jedna była, krótko. Pozdrawiam, jeżeli mnie czytasz. Przed 20-stu laty sprawdzało się CB-radiem. Jedni z pierwszych mieliśmy stacjonarne i w służbowym maluchu. Mietek z SKR-u zakładał antenę.
Po jajecznicy myśli dobre przyszły. Międzynarodowe i ekumeniczne. Że sieć trzeba katechetyczna uruchomić śmiele. Bo kierunki są otwarte, na północ Norwegia, na południu Hiszpania i Włochy, na zachodzie Belgia, Niemcy, na wschodzie Ukraina i Rosja być może. To, że w internecie to już oczywiste, ale to za mało. Gdyby tak dołożył lokalną wspólnotę szukających wiary? Rzecz do pomyślenia. Najpierw jednak modlitwy potrzeba.
Camino synów ma po świecie, europejskich obywateli, Jasiek też, mnie to mówili 30 lat temu, Edward młodzież brukselską z manowcy sprowadza. Kevin jest stale obecny w moich katechezach, tak i Rachael. Dojdą i inni, to pewne. Msza międzynarodowa na 1-szym "Vademecum" w murach naszego kościoła została na wieki. Na świadectwo. Wszyscy potrzebujemy przestawienia szyków do naszych czasów, tylko kto pierwszy na trąbce zagra? Wiara wszystko może. Trzeba kości rzucić. O wpół do trzeciej do Camino message na Fb wysłałem.

Hela i Łazarz nie wrócili na wieś, wybrali moje rodzinne Legionowo. Pociąg, jak sie okazało, był aż do Tłuszcza bo do innego białego stoku sunął przez całą Polskę, o czym moi pasażerowie dowiedzieli się dopiero w W-wie Wschodniej (nawet tam nam wypominają, żeśmy ze ściany, klasy "B" znaczy). Gamonie. Na białe stoki Gorców też mogli wyjechać z bobrzego Tłuszcza, w którym rządzi teraz burmistrz ze Wspólnoty Samorządowej, ale znamy sie tylko z widzenia. Popaprana jest Polska, że hej. No, bo... w tym akapicie będzie nieładnym językiem, można opuścić:
- zrezygnował nasz vice w powiecie i gówno wiem, po co i dlaczego. Wspomniałem, że nadzieje miałem, bo ładnie poprowadził spotkanie (po)wyborczej wiktorii na 3-cim piętrze biblioteki im. Zofii Nałkowskiej (tej od "Granicy"!). Pierwszy raz tak sensownie było na naszym meetingu. Podobnie jak w Jadowie, na miłej imprezie podsumowującej kampanię , ale też tylko dyplomami, bankietem i tańcem - bez debaty, niestety. W Jadowie u Darka Rafał zapowiedział, że odwiedzi Strachówkę. Nie wiem, czy Piotrek był przy tym. Miło by było, on wicestarosta z Mazowieckiej Wspólnoty, mógłby zaanimować dyskusję u nas.
I gówno! Pieprzyc taką wspólnotę! - w której nie ma debaty wewnętrznej. Uprzedzałem, że będzie niemiło, ale ktoś to wreszcie musi powiedzieć, wykrzyczeć. Pieprzyć taka zabawę - jak dzieci w piaskownicy. Choć w niej pozostanę, dopóki nie wyrzucą. Oczywiście lekko przeginam - bo sukces ma niebywały (8 na 12 gmin zdobytych!) - ale tylko w słowach pisanych. W myślach jestem bardzo zatroskany i kulturalny.
U nas w gminie głucho. Jakby kampania wyborcza nie potrzebowała analizy i podsumowania. Światełka w tunelu, na następne - po szesnastu - latach. Jakby świat się kończył na jednych wygranych wyborach. Wątpię, żebym się doczekał, chyba, że sami ją zorganizujemy. Taka jest Polska postsocjalistycznie zwichnięta na wieki. Na ile wieków? Kisiel mówił w 1990, że czeka nas 20 lat chaosu. Panie Kisielu, pan spoczywasz sobie w grobie, a tu gore, gore, gore. Chyba całych wieków trzeba, żeby przewietrzyc myśleńie. Może wnuki naszych wnuków.
"Pieprzyć taka wspolnotę" - to chyba cytat znanego dzieła literackiego lub filmowego. Ale sens jest głęboki. Cholera, jak można tak traktować swoich!

Boję się, że łatwiej mi będzie ruszyć z posad bryłę świata, niż naruszyć rutynę (bez debat) życia publicznego. Tu się nie ma co obrażać, tu trzeba ciągle sobie nawzajem podnosić wymagania.
← PoprzedniMiewam piękne sny 1,2Nastepny →Osobny świat i większa wspólnota 1,2