W "Powiedz mi swoje imię -
rozmowa z katechetą"
wszystko wyśpiewałem nt. Kościoła
jak na spowiedzi
przed redaktorem T. Bartlem
w 1988 dla
- był czas świeckich po Synodzie 1987
Dokładam nowy post do wczorajszych rozmyślań (Zdradzenip rzez Kościół). To muszą być ogniwa nierozerwalnego łańcucha rozumu i kultury. Tej samej jedynej prawdy kontemplowanej na dwóch skrzydłach.
Dodatkowe pobudzenie przyszło z Wiednia? Budapesztu? Oxfordu? Glasgow? Nie wiem, w którym miejscu Agnieszka z polskiego Podlasia pisała swój tekst, wstępniak, do Human Rights Journal – jest jego Redaktorem Naczelnym. Wymieniliśmy parę słów na Facebooku (mnie aż poplątały się języki, znak naszej europejskości ;)
Za chwilę zauważyłem swój stary post (z 2013), udostępniony przez Grażynę. I ja udostępniłem udostępnienie wspólnoty wspomnień. Tyczą czasów, gdy Polska rodziła się do wolności – 1985… - „Byliśmy młodzi. Pierwsze zdjęcie zrobione było u Pallotynów na Krzeptówkach, gdzie wypoczywał Lech Wałęsa, a obok my, z parafii Jana Kantego w Legionowie (jest z nami ks. Zb.Wojtaś, z brodą), a drugie - jest opowieścią o ewangelizacji w Jarocinie, razem z Andrzejem Madejem OMI, pionierem Nowej Ewangelizacji w Polsce (dzisiaj w Azji), wbrew bezpiece i duchowi zła, zwątpienia, bezczynności. Pełni ideałów. Czerpanych z Dobrej Nowiny, z ponad tysiącletniej historii Polski, branej tęczą zachwytu od zarania dziejów, z Solidarności 1980/81, sponad chaosu (stanu wojennego)... Tacy pozostaliśmy.”
Wierzyliśmy w Poetę nieba i ziemi(!). Ziemia i niebo były naszym bytowaniem. Kościół był naszą postawową życiową wspólnotą - ducha, wolności, przyjaźni, braterstwa... Bez ceregieli, feudalno-dworskiego stylu, tytułomanii… Cały Kościół i tzw. duchowni w nim, byli naszymi przyjaciółmi.
Witając w imieniu katechetów biskupa Romaniuka, wizytującego naszą parafię św. Jana Kantego w Legionowie (I połowa lat 80-tych XXw), mówiłęm z odwagą o biskupie, jako zworniku niezliczonych cegieł i kamieni w sklepieniu wielkiej budowli, która jako fundament ma Dobrą Nowinę. Tylko. Biskup-biblista patrzył uważnie i słuchał chyba z zaciekawieniem. Tak my-świeccy współtworzyliśmy świat, Kościół, Polskę. W większej posoborowej kulturze.
Witając już w Strachówce biskupa Kędziorę przed którymś bierzmowaniem nawiązałem do powszechnego braterstwa w Kościele "pomimo różnych zadań i „dziwnego” stroju naszego Gościa". Biskup zrozumiał styl i ducha mojej wypowiedzi, uśmiechnął się szczerze i serdecznie. Przy innej okazji mogłęm mu to powtórzyć, stojąc w kręgu nauczycieli, on w zwykłęj czarnej sutannie. W parafii Świętych Piotra i Pawła, w przerwie nauczycielskiego dnia skupienia, chyba przed Bożym Narodzeniem. Można być zwyczajnymi w Kościele? Można! Ale trzeba odrzucić zeschłą (przestarzałą) formę-skorupę Kościoła władczo-ceremonialnego, w pysznych strojach, łąńcuchach, pierścieniach, tytułomanii - obcego duchowi naszych czasów. Cóż, skoro większość hierarchii lubi się w tym pławić. Najgorszym przykładem – na pierwszy rzut oka - był chyba ks. Prałat Jankowski, w Polsce i kardynał Raymond Leo Burke w świecie (na zdj. tytułowym).
Podziwialiśmy inne przykłądy, w tym księdza Jerzego Popiełuszkę. Wzorem był nam zawsze ojciec Andrzej Madej, OMI.
Takim duchem żyliśmy, pomimo stanu wojennego i utrwalonego nim znowu PRL-u. Mieliśmy swój dom, życie, wspólnotę, prawdę kontemplowaną codziennie, a zwłaszcza w spotkanich parafialnych, modlitewnych, wyjazdach do innych, przy każdej nadarzającej się okazji. Kodeń, ekumenizm, Taize, Jarocin, Tatry i Bałtyk. W takim duchu i stylu żyliśmy po przeprowadzce z Legionowa do Annopola. Przeżywaliśmy Eucharystiew domu i przed figurą MBA w Ogrodzie. Gośćmi i celebransami byli zaprzyjaźnieni księża ze Strachówki, Jadowa, Urli, Traw, Tłuszcza, Nadliwia, a nawet z Włoch, Meksyku, Kolumbii, w tym proboszczowie, dziekan, przyszli biskupi... W 1995 roku odwiedził-nawiedził nas Ojciec-Załozyciel diecezji biskup Romaniuk. wszystkim zgromadzonym przed Matką Bożą Annopolską udzielił apostolskiego błogosławieństwa. Tego dziedzictwa nie zetrze niechęć obecnych pasterzy i wrogość mainstreamowych wyborców.
W 1989 nadszedł czas wolności. A na koniec śmierć Jana Pawłą II i nawrót do tryumfalizmu, instytucjonalizmu, tytułomanii, podziału na my i wy, malowania trawy na zielono przed biskupami, anty-dialogu, anty-wspólnoty… Ukoronowaniem tego podłego i zgniłego stanu rzeczy (Kościoła) jest obecny sojusz tronu i ołtarza. Wszyscy kochający prawdę, wolność, dobro i piękno metafizyczne i z definicja apolityczne – poszliśmy w odstawkę. Mogę dzisiaj pisać na Berdyczów.
Wymieniłem we wczorajszym poście kilku księży i biskupów z imienia. Piszę do nich – i jestem pogardliwie(?) przemilczany. Odzierany z godności i prawa do ludzkiego szacunku. Wydawany codziennie na łup szyderców, anonimów, donosicieli… Zło zwycięża, kiedy dobrzy ludzie milczą. A my i Rzeczpospolita Norwidowska jesteśmy jupż oważnym rozdziałem historii naszej diecezji. Czy się to komuś podoba, czy nie. Gentelmeni nie dyskutują o faktach.
Nie wyrzekłem się jednak ideałów i myślenia aspektami istotowymi i konstytutywnymi o całej rzeczywistości. Gdyby chodziło mi o sprawy prywatne zachowałbym się biblijnie „poszedł powiedział na ucho, w konfesjonale albo na plebanii”. Ponieważ jednak to – o czym traktuje moje pisanie linearne i wersowane – TO są sprawy publiczne, głoszę je w otwartej przestrzeni kultury. Wczoraj wymieniałem księży i biskupów z nazwiska i z tytułami sprawowanych urzędów, by dotarło do nich w wielkim, szeroki, głębokim nurcie kultury i by kulturą i w kulturze zareagowali. Tak, jak ich osobowe i instytucjonalne rozumieni, serce, wiara i rozum pozwalają. Nie znam innej wykładni człowieka, świata, Boga i Koscioła. Oni najwyraźniej mają jakieś inne wizje i praktyki, to niech je nam (wy)tłumaczą! Prawda jest dialogiczna. Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Włożę całą dobrą wolę, by wczytać się, wsłuchać, zrozumieć, podjąć dialog. Bo prawda zawsze jest dialogiczna „dochodzi się jej i czeka” (Norwid, Jan Paweł II). Poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli (Jezus). W moim świecie, nie sama forma, ale treść, w aspektach istotowych i konstytutywnych, się głównie liczy.
Powtórze swoje nieśmiertelne ideały i fundamentalne zdarzenia:
- powitanie bp Romaniuka w Legionowie
- powitanie bp Kędziory w Strachówce
- katechezy z refrenem „nie ma wiary bez myślenia”
- człowiek to ten kto już się zna
- przyszłość człowieka zależy od kultury
- człowiek jest drogą Kościołą
- odwiedziny i błogosławieństwo bp Romaniuka w Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej (1995)
- wiara i rozum mogą unieść nas kuk ontemplowaniu prawdy
Udostępniając 5 czerwca 2019 musiałem dołożyć smutną konstatację do żoninego zdania „Nic się nie zmieniliśmy.” - „I podobnie nas śledzą... choć jest już inna bezpieka! "Nowi" Polacy! Dzisiejsi "nowi" Polacy idą pod prąd tej - naszej - historii! Dokąd ich przywódcy prowadzą ten lud - w rytm czarnego walca???
Wczorajszy post żyje. Polska cierpi. Przywódcy Polski i Kościoła w Polsce poszli pod prąd dziejów człowieka na ziemi. Bez zrozumienia praw człowieka i Soboru Watykańskiego II - z czego wprost wynikają niektóre encykliki świętego Jana Pawła II.
A mnie, o naiwności, się zdawało, że po Soborze Watykańskim II i nauczaniu świętego Jana Pawłą II to będzie już niemożliwe!
Moje myślenie o człowieku, świecie, Bogu i Kościele domknęło się soborem i naukami Papieża-Polaka: filozofa, teologa, fenomenologa i metafizyka, w kulturze współczesnego człowieka i świata. Bolesne rozczarowanie na koniec życia.
Wczoraj odmówiłem spotkania w trzy osoby, by świętować 4 Czerwca. Było mi nie tylko przykro. Wściekłem się. Że ktoś w Polsce może myśleć, że to jest wydarzenie do prywatnego obchodzenia, żeby broń Boże gminno-parafialni wyborcy nie widzieli! Nie! Po trzykroć krzyczę NIE! To jest wydarzenie istotowe i konstytutywne dla całej Ojczyzny! To mnie także stanowi, do szpiku kosci. Moją osobową drogę-prawdę-życie (powtarzam za Jezusem z Nazaretu). Takie są moje najgłębsze odniesienia. Raz na życie i śmierć. Na i dla Zbawienia.
***
KALAMUREK (RADOSNY)
gdzie jestem
kiedy mnie tu nie ma
w annopolskim domu starym
w sanktuarium MBA
no gdzie
gdzie jestem
gdzie jestem kiedy mnie tu nie ma
przeważnie w niebie
ale potem muszę wracać
cichutko tam wchodzę
bezszelestnie prawie
przebywam też bez hałasu
bytuję
tak sobie w wieczności
i wszystkim
(środa, 5 czerwca 2019, g. 12.22)
***
WYBRAKOWANA TOŻSAMOŚĆ POLAKÓW
/historia zakłamań/
/Centesimus annus, ROK 1989/
w mojej gminie Strachówka
w Powiecie Wołomińskim na Mazowszu
też dzisiaj niczego nie obchodzą
zobojętniał im los Polski
pamieć i tożsamość im obca
jaka jest tożsamość bez pamieci
wybrakowana (wybiórcza)
braki mogą być z braku świadomości
albo z zakłamania
jesteśmy antyfenomenem współczesności
na pewno pod tym względem
Polska dumna i żałosna
na własne życzenie partyjnych
największy udział ma Kosciół
w zakłamywaniu polskiego życia
obchodzimy dzisiaj święto dziękczynienia
nie rozumiejąc po co i dlaczego
to co stało się przekleństwem
Ojczyzny przełomu tysiącleci
to pogarda dla rozumu i kultury
dziś sojuszem tronu i ołtarza stoi
to co dzieje się w całej Polsce
mogę obserwować w gminie
na przykładzie mieszkańców Polaków
gmina jest miniaturką państwa
większość dziś znaczy mainstreamowi
ma kult niepamięci przodków
Virtuti Militari za Korosteń 1920
księdza Jastaka i Solidarność
wkrótce zapomną o Dniach Młodzieży
ostatnim wydarzeniu epoki cudów
nie mają spoiwa dla pamieci
tożsamość ich wypaczona zdradliwa
symbolem zdrady
jest wyniesienie Wotów Wdziecznosci
z kościoła proboszcza Iwanickiego
błogosławiącego 3 Maja 1981 Solidarnosci
symboli zdrad jest więcej
przy każdej większej okazji i bez okazji
spiski przy konkursie na dyrektora szkoły
imienia Rzeczpospolitej Norwidowskiej
anonimy donosy to ich chleb powszedni
zniszczyli mi bloga o naszej historii
w terminie wyborczym II tury 2010
żyjemy prześladowani w diecezji
niegodni następcy Karola Wojtyły
na biskupich siedziskach
nie da się nazwać tego stolicami
bez kultury nie ma powiązań tożsamości
wczoraj partyjni władcy byli w Gdańsku
z pogardą dla gospodarzy dumnego miasta
premier od siedmiu boleści
otoczył się kłamstwami i ochroniarzami
co oni tam wczoraj świętowali
czy ROK 1989 w encyklice papieża
nie – jego pielgrzymkę do Warszawy
pamietnego 2 czerca na Placu Zwycięstwa
tyle że o dziesieć lat wcześniejszą
od której prawie wszystko się zaczęło
ale potem było zwycięstwo ROKU 1989
o tym milczą władcy i biskupi w sojuszu
klimat zakłamania zaciąga od góry
po same doły parafialno-gminne
na takiej wybiórczej tożsamości
zdefekowanej coś kiedyś wyrośnie
wota za prawdziwą wolność godność polskość
leżą w szuflach zakrystii i plebanii
są też w archiwach IPN i w pamiętnikach
kiedyś wrócą na swoje miejsce
dorosłych Polaków z prawdziwą maturą
(wtorek, 4 czerwca 2019, g. 10.29)
***
ABY DO ŚMIERCI
/pytającym dlaczego dlaczego/
nie chcę już kupować butów
tym mniej innych gadżetów życiowych
ani mieć nowych zębów
raz się żyje
sens swój zrozumiałem
świadomość narodową nabyłem
tożsamość konstytucyjną toże
a to niepotrzebne nikomu tu
(poniedziałek, 3 czerwca 2019, g. 18.59) TU-Zjednoczeni w duchu (2)


