Osoba osobie objawia się i daje w rozmowie, w słowie płynącym z głębi
duszy. Może to być echo słowa, jak w Neokatechumenacie lub każda
rozmowa o królestwie Bożym, którego ziarno zostało w nas zasiane
(złożone). Formą znaną wszystkim katolikom jest spowiedź, choć jej
zakres i częstotliwość ograniczona do rozliczeń sumienia.
Człowieku-osobo
potrzebujesz słowa, aby się narodzić (z ducha). Potrzebujesz słowa, by
żyć (w duchu). Idź do spowiedzi, to sakrament, ale nie czekaj tylko
spowiedzi, by się otworzyć i żyć. Nikt nie żyje i nie umiera dla siebie.
Nic dialogu zastąpić nie może.
Homo sum!! Bez ustawicznego dialogu staję się tylko człekokształtny.
Nic jednak nie napisze więcej. Jakoś nie da się. Kontempluję obecność tydzień niebyłej żony w domu, piękną mszę niedzielną i artykuł w dzisiejszym "Idziemy" właśnie o Norwidzie. Wielu pewnie czytało, był zapowiedziany na
norwidiana.blogspot.com. Może ktoś pierwszy się podzieli? Ja jak dożyję to jutro.