8 listopada 2017

Bo rozum woła. Polska i świat śp. Piotra Szczęsnego


Jaki był? Dowiadujemy się po śmierci. Poznajemy po słowach ostatniego listu/apelu, z wypowiedzi Jego rodziny, przyjaciół, znajomych. Także jego profesora z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Po owocach, też poznamy. Jego Polskę, jego świat i jego samego. Nikt, nigdy, drugiego człowieka nie zna do końca. Słowa Jezusa mają też tutaj zastosowanie -„Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić” – nie chodzi o zwykłe dziedziczenie cech, właściwości i własności.

Człowiek to ten, kto zna siebie. Każdy ma swojego Boga, biblijnego, niebiblijnego, może odrzuconego, wypartego… Pan mój i Bóg mój, czyż nie! Mój Bóg uosabia najwyższe wartości i cele,  wierzący oddają Mu publiczny hołd/uwielbienie, studiują Go teologie.

Nie mogę mówić o śp. Piotrze inaczej, jak egzystencjonalno-eschatologicznie. Człowiek-osoba transcenduje materię (nawet swoje spersonalizowane ciało), cóż dopiero ekonomię, politykę, religię. Dobrowolny dar z siebie jest najwyższą formą ludzkiego istnienia (Ingarden, Sobór Watykański II, JPII…).

Zabieram głos, piszę, bo żyję. Bo taka jest moja droga-prawda-życie. Jestem Polakiem.
Samospalanie się osób w moich czasach jest faktem publicznym. Nikt nie spala się dla siebie. Każdy człowiek-osoba, która w ten sposób przeszła do wieczności jest mi zadana. Mnie, może w sposób szczególny?! Jan Palach, Ryszard Siwiec, Piotr Szczęsny. Są inne przypadki samospalenia, o których jednak wiem jeszcze mniej.

Jaki kontekst historyczny dała mi Opatrzność? Polską Drogę Wolności – Solidarność. Bardzo osobiście doświadczoną. Od końca czerwca 1980 byłem we Francji. Tam doszła mnie wiadomość o narodowym powstaniu (pracowniczo-związkowym). Jak to? – nurtowało mnie odtąd każdego dnia! Jak to – beze mnie! Sen o wolności się spełnia, a ja daleko od kraju?! Na przełomie listopada i grudnia telewizja codziennie mówiła o sprawie polskiej, pokazują satelitarne zdjęcia ruchu wojsk (Armii Czerwonej) wokół naszych granic. Zmieniłem wszystkie plany, wróciłem, pokój wewnętrzny odzyskałem, Solidarność w gminie Strachówka 3 Maja 1981 założyłem.

Zaraz po powrocie rozmawiałem ze szwagrem, również studentem filozofii, równie poruszonym-rozgorączkowanym. Pojawiła się w naszej rozmowie perspektywa eschatologiczna. – Gdyby i tym razem miało się nie udać, to dalej żyć nie warto, nie da się.

Jan Palach mnie wzruszał, wspominam go w swoich wierszykach. Ryszard Siwiec i Teraz Piotr Szczęsny też.
Mam też inne nasuwające się od razu wspomnienie. Może byłem wtedy maturzystą? A propos, przerabiało się liceum Kolumbowie, Bratnego. Film, pokazywany był w telewizyjnym serialu. Mieliśmy, co prawda, inne zdanie o pewnych aspektach konspiracyjnych wydarzeń, że to było głównie podziemne wojsko polskie, z rządem na uchodźstwie, a nie tylko miejscy kowboje… ale to był świat naszych marzeń o wolności. Więc, może jako maturzysta, pamiętam dzień wyborów w PRL. To była dla mnie taka farsa, której mój duch, umysł, ani nawet ciało, znieść nie mogły. Leżałem bezwładny wprost na podłodze, przy zaciągniętych zasłonach, żeby odepchnąć ten piekielny świat, zwany PRL. Żeby nie pójść do urny, jako niemy bunt. Walczyłem ze sobą, rodzina przekonywała, że to na nic i tak, a problemy będą. Na sam koniec dnia poszedłem, z obrzydzeniem do świata, Polski i siebie.

Na maturze pisałem na temat „Czy literatura Romantyzmu uczy patriotyzmu”. Rozpisałem się… TAK, no bo przecież telewizja itp. NIE! Miałem chyba w pamięci spotkanie w miejskiej bibliotece z Andrzejem Szczypiorskim, o jego „Mszy za miasto Arras”. Wyrzuciłem wtedy z siebie bunt, przeciwko ogłupiającej telewizji, gazetom… w których dominował temat produkcyjny, śrubki, węgiel, stocznie i – gierkowska wtedy - propaganda sukcesu.

Pamiętam stan porażenia wręcz zmysłów przy innej haniebnej okazji. Demonstracja siły haniebnego totalitarnego ustroju, stałem w okolicy gmachu INTRACO, kolumna pojazdów wszelako-złowrogich ciągnęła i ciągnęła, bez końca. Dzisiaj mamy obrazy wyreżyserowane przez nagradzanych filmowców. TAK! Dla mnie, dzisiaj i wtedy, to były kolumny Orków, Nazgûli, potworów z królestwa Saurona, i wszelkiego padalstwa. OŻYWIONEGO-UPOSTACIOWIONEGO-ZŁA. Dzisiaj mamy na to nazwę adekwatną – MORDOR.
Cudem chyba muszę nazwać, że się wtedy nie rzuciłem pod gąsienice. Taki był mój świat – wartości, za który warto życie dać.

Nie wiem, co czytał, czym się ukształtował wewnętrznie śp. Piotr. Pewnie podobnym światem ideałów. On swoje życie oddał, nikt mu go nie zabrał! Trudno to zrozumieć dobrodusznemu redaktorowi Pawłowi Lisickiemu, młodym księżom i biskupom. Im bardziej "prawi/cowi", tym większy mają z tym/nami problem. Bóg na szczęście nie rozróżnia ludzko-kosmicznych Róży Wiatrów, a i ludzkie zegary do niczego nie są Mu potrzebne. Jest czystą TRANSCENDENCJĄ. I naszą eschatologią. Ja-Człowiek! A Ty, kim jesteś?!

PS.1
Historia zmagań o Pamięć i Tożsamość w Strachówce, choć publiczna, bardzo już nagłośniona, nie obchodzi duszpasterzy. Są prawicowi, zanadto? Gdybym to ja był doprowadzony do aktu samospalenia, podpaliłbym się przed siedzibą Episkopatu.

PS.2
Zdjęcie/grafika tytułowa pod tym linkiem (portret śp. Piotra Szczęsnego wzbudza kontrowersje?)
Zdjęcie końcowe pod tym linkiem ("Po śmierci Szarego Człowieka").


PS.3

✦   ✦   ✦


STRACHÓWKA NAJLEPSZA

            /księdzu w to niewierzącemu/

lepsze miejsce na ziemi
udało się nam stworzyć
no powiedzmy zrobić
każdym czynu wysiłkiem

przemyślanym od początku
narodzonym z wieka wieków
pokoleniami Polaków i Polek
od Sobieskich i 3 Maja 1791

od Poety Wieszcza naszego narodu
spośród myślicieli chrześcijańskich
jednego z największego w Europie
umiłowanego współbrata papieża

od Taize młodych całego świata
szukających pojednania i wspólnoty
przez Sobór Powszechny 1962-65
Jana Dobroci Uśmiechniętej XXIII

przez pieśń od ziemi naszej
Norwida i Cudu nad Wisłą
Przez Matki Bożej Annopolskiej
sanktuarium Kodeń i Madeja

Rzeczpospolitą w końcu nazwaliśmy
Norwidowską
Światowe Dni Młodzieży przeżyliśmy
wbrew naszym biskupom i duszpasterzom

dobro i poezja zostaną
po nas po każdym wierzącym
w dobroć ponad wyznaniową
wiarą i rozumem kontemplującym

     (wtorek, 7 listopada 2017, g. 12.44)

✦   ✦   ✦


WYSPY WIELKANOCNE

           /inne miejsca i ludzie na mapie/

są wyspy tajemne (szczęśliwe)
kiedyś mnie by obchodziły
dzisiaj już nie bardzo
tyle o ile odkryli coś nowego

wiele takich spraw i miejsc było
na mojej mapie życia szlaku
ale wraz z latami mądrości się zmienia
nie zaprząta więcej głowy

wiara i rozum kontemplują prawdę
te najważniejsze przez nas poznane
które mają znaczenie zasadnicze
dziś wiele z nich mieszka w Strachówce

i oczywiście w Annopolu
w Sanktuarium Matki Bożej naszej
ród rodziny naród i ojczyzna
odsłoniły tutaj dla mnie swe podwoje

jestem jak wyspa wielkanocna
sam tutaj pośród przemilczania
i przemilczających mieszkańców
jakby nic ich (już) nie obchodziło

w szkole ciągle są jakieś warsztaty
w parafi rekolekcje i misje
w gminie budżety i szkolenia
nikt o prawdę nie spyta

każdy sensu dochodzi na tyle
o ile stawia pytania i szuka
człowiek to ten kto zna siebie
przyszłość człowieka zależy od kultury

nim nas jakieś bakterie zeżrą
albo gwiazda zgaśnie w Kosmosie
dobrze jest znać prawdę o (o)sobie
i całej reszcie (wszech)światów

      (wtorek, 7 listopada 2017, g. 11.57)

← PoprzedniO co chodzi w Strachówce, czyli pamięć i tożsamość według św. JanNastepny →Nie tylko Strachówka i Polska są podzielone