OBCHODY W DOMU WARIATÓW!
POLSKA JAKO SZPITAL LUDZI CIĘŻKO PSYCHICZNIE CHORYCH,
bez prawdy, bez pasterzy PRAWDY, GODNOŚCI, SOLIDARNOŚCI...
Podzielone świętowanie, lub jego całkowity BRAK! A to Polska AD 2025, pardon: dwie Polski i dwa Kościoły (PiS-Kościół i (nie)święta mniejszość, jak zawsze :-(
Acha, wiem o czym piszę - żyje w polskiej gminie (STRACHÓWKA), w kórej zadnej pamięci, świętowania rocznicy Solidarności jak nie było, tak nie ma - choć zmieniaja się kadencje, ludzie umieraja ... Niedługo będę jednym z ostatnich żyjących uczestników ruchu Solidarności w gminie. Muszę wypełniać powinność upominania się o odruch świadomości narodowej (patriotyzmu) moich współżyjących samorządowych obywateli. Nikt nie jest wieczny, zabraknie i mnie w końcu i będziecie mieli (nie)święty spokój.
Dzisiaj samo życie dostarczyło przyczynków do badań polskiego patriotyzmu, pamięci i tożsamości. WIĘC - POLSKIEJ DUSZY!
Właśnie dzisiaj dotarły do mnie z daleka dwa poniższe zdjęcia. Trzecie zrobiłęm i dołożyłem sam. Widząc symboliczny wręcz wymiar. Dęby w nszym ogrodzie (dęby naszego życia) są realne, i realnie - niestety - nie tylko symbolicznie, walą się pod uderzeniami wichur. MOJA GMINA POLSKA (tzw. samorządowa wspólnota lokalna) TEGO NIE ROZUMIE - DLACZEGO??? Polski spór? Polskie podziały? Dwa katolicyzmy, (kultury)...
1) "Also I have a beautifully framed photo of Fr John Sroka, whom my 16yr old Grandmother came to visit in Duluth MN where he was assigned to the St Mary Star of the Sea parish in 1901. I think someone may want to have it" - rodzinny list między USA a Szkocją 2025! (Oczywiście, że chcę je mieć w rodzinnym archiwum)
Ks. Ojciec John Sroka, przez 18 lat konsultor biskupi w Duluth i proboszcz polskiego kościoła rzymskokatolickiego pw. św. Marii, zmarł w La Crosse w stanie Wisconsin, gdzie nagle doznał paraliżu. U niego na plebanii poznali się moi dziadkowie, ze strony Mamy. Babcia była Wiatr po mężu, z domu Sroka. Miała wtedy 16 lat.
Ksiądz Sroka był proboszczem kościoła Świętego Krzyża w La Crosse (Wisconsin, USA). Był człowiekiem, którego przyjaźń i wpływ nie ograniczały się do członków jego zgromadzenia. Był popularny, gdziekolwiek się udał. Urodził się i kształcił w Polsce, a do Ameryki przybył około ćwierć wieku temu. Uczęszczał do St. John's College przez półtora roku, studiując anglistykę. Święcenia kapłańskie przyjął 24 lata temu i podjął pracę duszpasterską w Albercie w stanie Minnesota, a później przybył do Duluth.
2) "Mam także tradycyjny element stroju, wykorzystywanego w procesjach liturgicznych, który nosiła, gdy miałem kilka lat. Wiele lat temu poprosiłam śp. Mamę, żeby mi go przesłała do Ameryki" - w tejże korespondencji.
Takie drobiazgi mówią o procesie naszej - polskiej - pamięci i tożsamości... Pamiętam, jak Mama wyszywała cekinami te stroje dla moich starszych sióstr. Są one tradycyjnym elementem polskich pochodów i procesji w USA także dzisiaj - któż nie widział takich obrazków w tv. Bielanki i sypaczki kwiatów w strojach ludowych (a la krakowskie), są trwale złączone z moim dzieciństwem (ja wtedy szedłem i służyłem obok nich, jako ministrant).
W kontekście całego długiego życia, a także literatury, trwale łączę miejsce stroju krakowskiego w życiu/pamięci/tożsamości starszej siostry w USA, z przeżyciami bohatera z lektury szkolnej "Latarnik" H. Sienkiewicza. CO NAS TWORZY? PONAD BIEG WYDARZEŃ TEGO ŚWIATA? Bo siostra przeszła do historii USA i Polski jako pierwszy agent/agentka FBI, przyjęta do służby z byłych krajów Europy Wschodniej (tzw. demoludów).
3) zdjęcie trzecie pokazuje siłę żywiołów, które dominują nad nami, nie pytając o zdanie. Dęby wywrócone siłami natury. Niektóre dęby tutaj poadzili niemieccy osadnicy. Tu wychował się także ks.Jóżef Król, który kończył Carską Akademię Duchowną w Sankt Petersburgu. Na niektóre z tych dębów wchodziliśmy wszyscy, jako dzieci, siostry również. Dzisiaj - wnuki.
PS. Była Polska pod rozbiorami, przodkowie z Annopola (i nie tylko) w niej żyli, dawali sobie radę, były wielkie fale emigracji, także moich dziadków, były wojny, w tym polsko-bolszewicka 1920, Katyń, Powstanie Warszawskie, PRL, Solidarność i JPII, i dzisiejsze święto podzielonych niesolidarnych Polek i Polaków, ani ze sobą, ani z Ukraińcami, uchodźcami-bliźnimi... ale wciąż trwa mit katolickiej Polski (btw. tej od procesji w strojach ludowych...).


