12 lipca 2011

Caritas, z Caritasem, w Caritasie

Na mszy świętej wyjazdowej do Murzasichla zrozumiałem dlaczego z nimi nie jadę. Skończyła się moja misja. Niespodziewanie, nagle, w zeszłym roku. Zrozumiałem po roku! Wtedy zmiana planów nastąpiła w ostatniej chwili. Siostra dostała telefon ze szpitala, zrobiło się miejsce dla siostrzeńca, nie mogli przyjechać na wymianę do Annopola. Z dziwną miną wracałem wtedy spod kościoła, spod którego odjechał autokar po raz pierwszy (od 12 lat) beze mnie. Zostałem współpracownikiem turnusu na odległość. Administrowałem kolonijną stronę www. Turnus był bardzo udany, wszyscy wrócili zachwyceni. Beze mnie.
Nie należy zmieniać tego, co dobre. W sporcie mówią - "nie zmienia się zwycięskiej drużyny".

Kiedy wyobraziłem sobie kolejne kolonie, oczywiste stało się dla mnie, że to już (mój) koniec. Od lat zwalałem pracę organizacyjno-papierkową na Grażynę. Ale kolonie Caritas to nie tylko organizacja, program i rozliczenia. Zawsze to była, jest będzie MISJA. Nie wypełni jej nawet utalentowany i sprawny organizator. Kiedy Grażyna wzięła na siebie ciężar odpowiedzialności za zorganizowanie wyjazdu, ja czułem się odpowiedzialny za całość. Szczególnie za rytm dnia i spotkania wieczorne, które kończyły się modlitwą. Taką, jaka ukształtowała się przez 29 lat katechez.
Zeszły rok pokazał, że i do tego już nie jestem potrzebny. Nie "wpadłbym" na to, gdyby nie szpital Krzyśka. Choroba Krzyśka objawiła swoja niszczycielską moc po powrocie z kolonii w Kosarzyskach (sierpień 2002). Był to rok, w którym bł. Jan Paweł II poświęcił górny kościół w Sanktuarium w Łagiewnikach i dokonał aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu. W uroczystościach uczestniczył - zwolniony-oddelegowany na ten dzień do Krakowa - wychowawca kolonijny tamtego turnusu, ksiądz (wtedy kleryk) Piotrek Rokita.

CARITAS, z Caritasem, w Caritasie - nigdy mi nie będzie dość podkreślania tej wielkiej wartości (wymiaru) we wszelkich relacjach i rozmowach o naszych koloniach!
W tym roku także zaczęły się mszą świętą i zdjęciem "rodzinnym" na schodach kościoła. Pstryk, i pojechali (z panem Andrzejem, zawodowcem, za kierownicą Mercedesa).

***

Po tragedii na Wołdze nawet w Rosji budzi się publiczna dyskusja o formie sprawowania władzy. Jeśli najwyższa władza nie odpowiada przed nikim, to samo dzieje się na innych poziomach i dziedzinach życia, od góry do dołu. Demokracja (demokratyczne metody podejmowania decyzji i rozliczania) okazują się nie zastąpienia. Bez niej, nie da się poprawiać i kontrolować bezprawia. My mieliśmy samodzierżawie przez 16 lat w gminie. Patologia zatruwała nasze życie. Zawistne, patologiczne zachowanie nas niszczyło. Ludzie z zewnątrz lepiej to nawet od nas rozumieją i nam współczują. Szansa została nam dana - nowy wójt, stowarzyszenia, program partycypacji publicznej.

***

1) "Przyjaciele wciąż żyją wydarzeniami z dzieciństwa. Jeden z nich po trzydziestu latach postanawia rozwikłać zagadkę czyjegoś zniknięcia. Stopniowo traci zainteresowanie pracą i rodziną. Zaczyna obsesyjnie wierzyć, że odszyfrowanie tej tajemnicy pomoże mu nadać sens własnemu życiu i wewnętrznie pogodzić się z sobą." - recenzja filmu
2) Geniusz - to zrozumiane (przemyślane) dzieciństwo... któryś z francuskich autorów (XIX/XX w).
3) "Your life must have felt so meaningful and directed!" - in an e-mail. I agreed.
4) "Uskrzydlony umysł. Antropologia słowa Waltera Onga" napisał Stanisław Obirek, były jezuita, w 2010, a w 2011 "Umysł wyzwolony. W poszukiwaniu dojrzałego katolicyzmu". O Walterze Ongu usłyszałem po raz pierwszy w ostatnia niedzielę od doktora Sławka, który przyjechał z synami na spotkanie przed-kolonijne z Legionowa. Ja też interesuję się miejscem religii we współczesnej kulturze, dialogiem międzyreligijnym, konsekwencjami Holokaustu i możliwościami przezwyciężenia konfliktów religijnych, cywilizacyjnych i kulturowych.
5) "I-Thou Communication" (w jednej z książek o wkładzie Onga w studia nad kulturą, o tzw. "Fenomenologii Słowa").

Jak ja to lubię. To znaczy punkt 3,4 i 5. Punkt 1-szy to dziecinada. Punkt 2-gi ma sens, ale bez przesady. Powtórzę więc tytuł - Caritas, z Caritasem, w Caritasie.

PS.
Zabieram się za administrowanie strony www kolejnego turnusu.
← PoprzedniŚwiętości i słabościNastepny →Od Zimbabwe po gór szczyty