Jedni zabili mnie 'siewcą nienawiści',
drudzy milczeniem (przyzwoleniem?). Jestem podwójnie nieżywy. Używa
się też nieraz określenia „śmierć cywilna”. Biologicznie
jeszcze dycham :)
Nasza szkoła jest znana szeroko,
daleko, dzieją się w niej wspaniałe rzeczy, lecz toczą od dawna
także manewry pani Krysi - jak uważają jedni, na przykład jakiś pan
Józio. Drudzy, na przykład pan Rysio, albo inny zwykły 40-latek,
mówią, że szkoła jest fatalna, cała do zmiany, dzieją się w
niej straszne rzeczy, i że to pani Krysia ma rację .
Czy wolno tak mówić? ALEŻ TRZEBA!
Mówcie głośno tak, jak myślicie (po cichu). Mówcie tak, jak
rozmawiacie w swoim gronie. I tak kiedyś wszystko zostanie odkryte i
wróble będą ćwierkać o tym, co w skrytości myślicie. Nie
pozwalajcie jedynie sobie na „mowę nienawiści”, tak jak
uczciwie rozumiecie te słowa. A na samą nienawiść??!
Wszystkie twierdzenia/deklaracje
wygłoszone powyżej są prawdziwe, nieprawdaż?
Na tym właściwie mógłbym poprzestać
dzisiejsze pisanie, ale czy Duch mi pozwoli milczeć w dniu Zesłania?
Dopiero wyjeżdżamy do kościoła.
****
Czuję się przed kościołem, wśród
dzieci i ich rodziców bardzo dobrze. I w kościele dobrze. Jakie to
rzadkie ostatnio. Jestem na swoim miejscu, robię to, co zostało mi
powierzone 30 lat temu przez kościół, w imieniu kościoła, a
przecież... rzadko się czuję ostatnio w swojej parafii swojo.
Przez wojenny przypadek wojny
polsko-jaruzelskiej zostałem katechetą. Bo, po 13 grudnia 1981 nie
mogłem być dalej działaczem gminnej wiejskiej Solidarności.
Historia? Raczej Opatrzność rządziła moim życiem. I będzie
rządzić do grobowej deski, mam nadzieję.
Nasze samo-(po)czucie ma swoje źródła
na zewnątrz i w nas. Kto/co takiego było lub czego/kogo nie było
przed i w kościele, co miało ewidentny wpływ na mnie? Człowiek
MUSI dociekać, stawiać takie pytania, jeśli chce być człowiekiem
myślącym, homo sapiens, i rozumieć swoje życie,
życie swojej wspólnoty lokalnej, narodowej...
Nasz, mój, twój... świat dzieje się
w tobie, we mnie, w nas, nie w mediach lub innych ośrodkach, zawsze
jakoś szepczących/szemrzących za plecami i ponad naszą głową.
Jaka jest więc rola liderów we
wspólnotach lokalnych, że mogą uwznioślić lub zatruć życie
innych?
Przecież dzisiaj byli ci sami ludzie,
te same rodziny, część tych samych rodziców i dzieci. A żądeł
i jadu nie czułem! Wychodzi na moją silną wiarę i rozumienie, że
ludzie są „normalni”, czyli z krwi i kości itd. i potrafią
realne oceniać rzeczywistość, dobre rzeczy i złe, i zachować się
adekwatnie. Wszystko niestety się zmienia, gdy stoją za nimi
liderzy, którzy dla swoich celów mącą i zaopatrują bliźnich i
sąsiadów w żądła i jad. Manipulują samą nieraz swoja
obecnością (Sarumanowi wystarczyło wpatrywać się w szkiełko,
wszyscy lubimy JRR Tolkiena).
Na koniec doszło do głosu
„freudowskie” widzenie (i niewidzenie!) naszej
gminno-parafialno-szkolnej rzeczywistości. Freudowski język?
szerzej? - przejęzyczenia, pomyłki i przemilczenia. Broń Boże,
żebym poczuł się dotknięty. Katecheta Słowa Bożego i Bożej
woli nie potrzebuje ludzkich słów wdzięczności, ale ludzie w
kościele? - chyba bardzo tak. Oni żyją w wielkim pomieszaniu
pojęć. Wielu z nich myśli, że katecheta to siewca nienawiści, a
to już chyba grzech, chociaż pewnie bardzo lekki. Albo ciężka
paranoja społeczna.
Zresztą, co ucina taką błahą sprawę
- tak się historycznie złożyło, że mój Anioł Stróż zawsze
klęczy przy tabernakulum w parafii WNMP w Strachówce i on za mnie
wszystko kiedyś dopowie. Swoje wszak życie osobiste i rodzinne, nie
tylko pracę założyciela i działacza Solidarności RI, wójta,
katechety i nauczyciela, związałem z nią na życie i na śmierć.
Każdy widzi, słyszy, czuje, myśli,
źrenicami i oczami serca, duszy, przez skórę, swoim Aniołem
Stróżem nawet za plecami – co się wokół niego dzieje,
zwłaszcza, co dotyczy serca i nerwu jego ŻYCIA. Spytajcie każdego,
kto występuje przed jakąś publiką – czyli każdego, od ucznia w
zerówce poczynając, po arcy-aktora pewnie i kapłana.
Gdzie jest normalność w
Strachówce? Każdy wie, jeśli go coś nie zaślepi –
dyrektorki RzN przy Prezydencie RP (opcje polityczne nie mogą mieć
wpływu), a katechety przy ołtarzu z dziećmi szkolnymi, z klas
O,1,2,3,4,5,6... przynajmniej, NA MSZACH SZKOLNYCH NIEDZIELNYCH
PRZEDE WSZYSTKIM.
Rocznica? Normalna sprawa. I Komunia? -
tak samo. Najnormalniejsze - w drodze do świętości. Do Świętości!
Nie trzeba pytać katechety, czy przygotuje dzieci, tak jak księdza, czy je wyspowiada. Wiara i rozum nie rozróżniają dni mniej i bardziej świętych w
życiu człowieka wierzącego. Byle każdy żył, czuł, rozumiał i
się zachowywał, według zdrowego rozumu jaki otrzymał w darze od
Boga w naturze ludzkiej. By był silny Duchem, który w nim żyje, mówi, dyktuje i działa. Byle nie poddał się manipulacjom - z
zewnątrz przeważnie. Jeśli od wewnątrz – to sprawa dla
psychiatry i egzorcysty (często – 90%? - łącznie).
Jakie są dary Ducha Świętego? Bierzmowani wiedzą, uczyliśmy się ich przed przyjazdem biskupa, a
w czasie uroczystości na jego pytanie - „Droga
młodzieży, powiedzcie przed zgromadzonym tu Kościołem, jakich
łask oczekujecie od Boga w tym sakramencie?”,
odpowiedzieliśmy-wtedy-wyznaliśmy głośno,
wyraźnie, publicznie - „Pragniemy,
aby Duch Święty, którego otrzymamy, umocnił nas do mężnego
wyznawania wiary
i do postępowania według jej zasad”.
"Siedem darów Ducha oscyluje wokół mądrości życia".
"Siedem darów Ducha oscyluje wokół mądrości życia".
Wielka jest mistagogia tego sakramentu. Bierzmowanie - z czeskiego "biřmovati" –
utwierdzać. W Koronowie też jest to jasno wyłożone na stronie internetowej parafii, pod tym samym wezwaniem, co nasza, w
Strachówce.
Duch Święty więc każdemu z nas
dyktuje przez całe/resztę życia. Czyni zazwyczaj to tak szybko, że
nie nadążamy notować - tylko z tym możemy mieć kłopot. Dlatego
nie lubię rozmawiać błaho po drodze z kościoła, żeby nie
uronić, jeśli nie miałem możliwości zanotować od razu. W
kościele na mszy jest bowiem pod wszystkimi prawie postaciami
(słowa, ciała, krwi, sakramentalnych znaków, wspólnoty...).
B16 zapowiedział dwóch nowych
Doktorów Kościoła. Takich – na nasze czasy, od spraw dialogu
(kulturowego). Ogłosi ich uroczyście w przeddzień ogłoszenia Roku
Wiary, w październiku, dziesiątym miesiącu obowiązującego -
ludzkiego i prawie globalnie - kalendarza. Wierzę i głoszę, że
bł. Jan Paweł II też będzie z pewnością kiedyś ogłoszony
Doktorem Kościoła. Wolno mi.
OŻYJ MOJA GMINO W PRAWDZIE I MIŁOŚCI PRZEZ ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO.
OŻYJ MOJA GMINO W PRAWDZIE I MIŁOŚCI PRZEZ ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO.