

Każdy ma w życiu wielkie dni, czasem wielkie noce. Wczoraj tak pomyślałem. Bo chciałem spać, myśli buszowały o sprawie ważnej dla mnie, ale myśli takie, że nie uciekną, więc tylko zmieniałem bok. Do czasu. Przyszło sformułowanie, które kazało wstać o godz. 2.30 i zapisać. "Historia krzyczy przy okazji wielkich rocznic". Myśli dotyczyły kolejnego apelu do osób niosących odpowiedzialność za kształt życia publicznego w gminie.
Zdałem sobie sprawę, że największe myślenie nie da się ani odepchnąć w niebyt, ani uśpić.
Pierwsze takie zdarzyło się 16 października 1978 roku po wyborze kardynała Wojtyły na papieża, podczas mojego pobytu w szpitalu. Zapisało się na trwałe w żywej pamięci. Drugie 3 Maja 1981 w Annopolu. Kolejne było senne, zapisane jako "Sen" ("nie martw się jeszcze jest do... jeszcze jestem JA"). Wczoraj nie było tak wielkie, ale spać nie dało. Może były i inne w międzyczasie, ale skoro w ogóle się nie zapisały, więc nie ma co ich żałować.
Kiedy myślę o 16.10.78 to się dziwię, że tak mógł myśleć 25 letni student. Kiedy czytam, co zapisałem 3.5.1981 to nie wierzę, że ja to napisałem. Wczorajsze zdanie mógłbym już sam i pewnie sam, ale że się podniosłem, czego nie lubię robić w środku nocy, też jeszcze na coś więcej wskazuje.
Wczoraj, w sumie, nie zdanie było najważniejsze. Ale to, że leżałem potem długo słuchając majowej nocy. Niby nic nadzwyczajnego w naszym Ogrodzie. Gdyby nie maj 1981 roku! Tak samo śpiewa noc majowa. Ptaków taka rzesza, że się głosy mieszają i zaskakują. Jak by czasu nie było we mnie wcale. Jakby źródłowe przeżycie życia zostawało na stałe. Aż nie mogę uwierzyć w samego siebie sprzed lat. Nie mogę uwierzyć we własne życie!
ALE PRZECIEŻ MYŚMY SZLI WRAZ Z PAPIEŻEM PRZEZ NASZ CZAS. I Z DUCHEM CZASU. ZAPISANYM WE WSZYSTKIM CO NAS KSZTAŁTOWAŁO (FILOZOFIA, MUZYKA, POEZJA, DZIEJE RODZINNE I NARODOWE...).
Wpadł mi nawet do głowy pomysł wesoły na zalążek Muzeum Solidarności RI w Strachówce. Dwa moje zajeżdżone rowery, Kazika "inseminatora"(!) motorower "Komar" i Janka Kalinowskiego przerobiony "Maluch", co wszystko miał w ręku. Ale one wtedy zrobiły przebiegi!
Rano usiadłem, spisałem, uporządkowałem nocne notatki i wysłałem do radnych, Przewodniczącej, wójta i innych ważnych osób. Musieliby mnie całkowicie wyeliminować z życia, żebym zamilkł. Bo „Pamięć o moralnych przesłaniach "Solidarności" winna dziś oddziaływać w większym stopniu na jakość polskiego życia zbiorowego, na styl uprawiania polityki czy jakiejkolwiek działalności publicznej, zwłaszcza takiej, która jest sprawowana na mocy społecznego w-y-b-o-r-u i z-a-u-f-a-n-i-a.” (JPII).