Wiara jest pełnią człowieczeństwa. Jest pełnią ex definitione, całością. Jakąś całością. Jest przy tym propozycją, darem. Jej obraz w świecie zniekształcony jest obrazem wiara-przymus, nakaz. Wraz z odkrywaniem i pełną afirmacją wolności religijnej nakazowa foma życia religijnego powinna jak najszybciej odejść do lamusa. Jest przeszkodą w drodze do Boga. Jest przeszkodą na drodze rozwoju osobistego (osobowego).
Prawidłowe życie religijne może rozwinąć się tylko na osobowo przyjetej (przyjetej, poznawanej, zrozummiałej, zakceptowanej, afirmowanej itd.) wierze. Wiar daje człowiekowi busolę życia. Bo jest obrazem całości - na miarę poznania (całej sfery kognitywnej) - w każdym danym momencie. Nawigować mogę, gdy mam mapę. Człowiek sam siebie może skazać na zagubienie i błąkanie się nieustanne odrzucając mapę rozumu i wiary. Rozum nigdy ne daje tak skondensowanejj wiedzy (obrazu) rzeczywistości jak wiara. Czy bez wiary możliwa jest "całość" jako praktyczna kategoria życiowa?
Każdy żyje i umiera w jakimś kerygmacie. "Każdemu daj śmierć jego własną Panie..." (R.M.Rilke). Antropologia (etyka) jest jednak najsłabszym ogniwem cywilizacji współczesnej. Jawi sie mi ona jako nazbyt technologiczna. Bez tej wiedzy szwankuje cała Ludzkość. Szwankuje zwłaszcza jej życie społeczne (publiczne). Człowiek człowiekowi, jeśli nie wilkiem, to pieskiem przydrożnym. A gatunkowo powinien bliżej być braterstwa. Ale, aby być bratem, musi bardziej znać siebie (rodowód, tożsamość). "Braterstwo ludom dam... bo już się znam"! Bez samopoznania dać za wiele nie mogę. Wtedy rządzić mną mogą nastroje, przesądy, okoliczności i "wszelkie ich pokrewieństwa". W rezultacie, jaką część życia "nie podchodź do mnie bez kija"? Jak łatwo oddać się dobrowolnie nie "na wytwarzanie piękna, dobra i prawdy", ale samo-lubności!
Egoizm jest antropiczny, ale nie jest antropologią. To taka różnica mniej więcej, jak między królem, a sługusem. "Nie niewola ni wolność są w stanie / uszczęśliwić cię… nie!- tyś osobą; / Udziałem twym- więcej!... – panowanie / Nad wszystkim na świecie, i nad sobą! (C. Norwid, Królestwo).
Zakochać się, to pokochać osobę. Tajemniczą osobę. Każda jest tajemnicą. Cały jej świat. Całą wyobraźnię, gesty, mimikę - która ją, jego wyraża. Itd. itp. - to wszystko jest tajemnicą człowieka.
Partycypacja otwiera mi dzisiaj inną drogę do realizacji ideałów życiowych. Nie ma partycypacji, według mojego rozumienia, bez wiary w sensowną całość, w której chcę mieć udział. Najdalszą perspektywą partycypacji jest udział w istnieniu. Tomiści mówią o jedynym istnieniu Boga i analogicznym istnieniu innych bytów, w tym człowieka. Innym aspektem partycypacji może być solidarność. Dal mnie jest to trzeci etap tworzenia solidarności: 1) 1980/81, 2) 1990, 3) teraz. Mam swój ogląd historii najnowszej. To przywilej wieku. "Jak Ci dziękować, żeś mi dał tak wiele...". Bóg Ci zapłać, Boże. (L. Staff)