22 marca 2011

Do siebie wracam (kury karmić)














Jutro pierwsze lekcje, od dłuższego czasu. Od czego świat się zaczął? Zechciał i stworzył z miłości - zapamiętałem z wykładu ks. Jakubca (tłumacz ks.Rodzaju w Biblii Tysiąclecia). "Bóg jest Miłością - nie lękajcie się żyć dla miłości" - tego kanonu z Taize nauczył nas Edward Baekaert, obecnie świecki pracownik duszpasterstwa młodzieżowego w Brukseli. Dobre mam referencje.

Czy często słyszycie "kocham cię?". Kto najczęściej wam to powtarza? Mnie, Josh McDowell radził mówić to codziennie. Ciągle jednak jestem słabym jego uczniem, choć jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa, mam nadzieję, że będzie właśnie takie. Byłem na spotkaniu z amerykańskim kaznodzieją pt. "Jak być bohaterem dla swoich dzieci" w hotelu Hilton, kiedy Grażyna robiła z dziećmi prezentację na Zamku Królewskim "Uczniowie adoptują zabytki", m.in. z naszą Matką Bożą Annopolską. Czekając, musiałem jakoś pożytecznie zabić czas "co [jest równo] na usługach i śmierci i życia".

No bo o czym innym warto z nimi gadać? Bóg może być tylko miłością - albo go nie ma wcale. To mówię wam ja, Józef_z_Rzeczpospolitej_Norwidowskiej.
Po Dobkowie wracam bogatszy miłością - czyli Bóg musiał tam być. Taka jest moja matematyka wiary i rozumu.

PS.
Zdjęcia z Dobkowa, z warsztatów "Making the change happen" zorganizowanych przez UNESCO Initiatives Centre - bedą długo pojawiać się tu , albo ówdzie. A "Villa Greta" wzięła imię od babci Krzyśka, która spoziera na nas ze ślubnego zdjęcia.
← PoprzedniPorządkowanie spontaniczne 1,2,3,4Nastepny →Agatologia, czyli moje katechezy