Zmysł wspólnoty można otrzymać wraz z poszukiwaniami wiary. Czy jest on czymś szczególnym, innym od rodzinności, miłości, przyjaźni? Chyba tak. Przekracza naturalne granice. Obejmuje coraz większy świat zewnętrzny. Jest w nim duch partycypacji w dziejach ludzkości, w życiu, historii, w gatunku, w... Daje odczucia, smak, poszerza rozumienia siebie, jej, jego itd. TOŻSAMOŚĆ - wyostrza, wzbogaca? (co można robić z tożsamością). Bez niego może cisnąć jakiś rodzaj choroby sierocej, niezależnie w jakim się jest wieku. Jest się wtedy sobie, w sobie, dla siebie, rodziny i w jakimś kręgu zawodowo-sąsiedzkim. To chyba dla dorosłego homo sapiens zbyt mało.
Pomyślałem dzisiaj, czy jest jakaś reguła, która rządzi przychodzącymi myślami, która pcha mnie do zapisywania? Czy rozumiem kiedy i jak przychodzą? Wątki, tematy, natchnienia? I dlaczego muszę je zapisywać? I co by się stało, gdym nie zapisał? Chyba nie spróbuję. Brrr. Oczywiście różne sytuacje, zadania, stany zewnętrzno-wewnętrzne mogą wiele zmienić. Gdybym sam dobrowolnie zrezygnował, to bym się zadusił wyrzutami sumienia i całego "ja". Zagryzłbym się niechybnie. Wystarczy mi sobieprzypomnieć, gdy byłem nie dość uważny i myśl uleciała. Brrr.
Znaczenie i wagę proklamacji można poznać i docenić w trudnych momentach. Trudnych z zewnątrz, bo coś spada jak piorun z jasnego nieba, i od wewnątrz, gdy bywa nas troje w jednym. Tak mawiał Prymas Tysiąclecia - "nas-troje t0 dla człowieka za dużo". Pewnie, Boh ljubit trojcu i świetnie Mu to wychodzi. Nam - nie. Więc proklamujmy to, co większe, co ponad-subiektywne. W czym jest fundament jedności naszego życia. To takie proste. Jak zapamiętanie loginu i hasła w Internecie. Proklamuj, a bramy się w tobie otworzą i w Transcendentnym Nim. To początek najprostszego układu - ja i On. Świadomość kształtuje się w relacji. Relacja dojrzewa w dialog. Najpierw jest matka, ale i ona jest owocem natury i kultury. Jam ogniwo tego samego łańcucha.
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie — o! wszędzie —
Gdzie ja będę, tam będzie:
Tu — w otwarte zakłada się książki,
Tam u kwiatów zawiązką,
Owdzie stoczy się wąsko,
By jesienne na łąkach przędziwo,
I rozmdleje stopniowo,
By ujednić na nowo,
I na nowo się zrośnie w ogniwo (CK Norwid)
Zajrzałem do Fb, jest egzemplifikacja. Są posty na różnych chrześcijańskich stronach. Na nich przynajmniej można spotkać człowieka duchowego. Nie tak jak na większości, tylko bzdety, bzdety, bzdety. Powierzchowność, pozorność, minimalizm życiowy i osobowy. Biedni ludzie. A właściwie tylko człekokształtni :) Bez obrazy, bo każdy jest powołany do pełni, do wielkości, do świętości, jak zwał, tak zwał. Jeśli sami rezygnujemy, to trudno żałować. Ani obrażać się za człekokształtnych. Bo to wybór samodzielny. Niepojęte, że dotyczy chrześcijan. Zresztą w klasyfikacji gatunkowej rzeczywiście należymy do jakiejś gromady, rzędu, typu itd. Człowiek (łac. Homo) – rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae), człowiek rozumny (łac. Homo sapiens) – jedyny współcześnie żyjący gatunek z rodzaju Homo. Trzeba dopisać jeszcze najwyższą kategorię - człowiek uduchowiony. Uduchowieni są rarytasem na tym świecie. Nawet nie wpisują ich do podręczników. Ale, dzięki Bogu, są. W tym przypadku nie ma wątpliwości, że bez Boga by ich nie było.
Jakiś zielarz napisał, że "klasyfikowanie to wrodzona skłonność człowieka. Nie potrafimy funkcjonować bez klasyfikowania. Cała nasza wiedza o otaczającym świecie ma formę klasyfikacji (a w zasadzie bardzo wielu klasyfikacji). Jeśli bierzemy do ręki książkę, to znaczy, że bierzemy prostokątny przedmiot składający się z bardzo dużej liczby zadrukowanych kartek papieru, złączonych razem z jednej strony. Zadrukowane kartki odróżniają książkę od zeszytu, który ma kartki czyste. Duża liczba kartek odróżnia książkę od np. broszury"
Język filozofii posłużyłby się pojęciem "identyfikowanie bytów". Jak zwał, tak zwał.
Wpisuję na Fb "like" lub komentarze, bo grzeczność nakazuje. Pod jednym wpisałem "dzięki Bogu najbardziej tajemniczym stworzeniem jest człowiek". Dopiero po napisaniu dotarła wymowa komentarza. Dzięki kolejności słów w zdaniu angielskim. Pisząc sami sobie się objawiamy. De facto, post factum poznajemy rzeczywistość i siebie. Reasumując - czy bez Boga też byśmy byli takim tajemniczym stworzeniem?
Potem wciągnąłem się w lekturę wakacji z Biblią (kurs internetowy). A tam spotykam siebie w benedyktynie. Słowo w słowo. Jota w jotę. Tak było, jest i będzie. We wspólnocie poszukujących zrozumienia. Jakim radosnym przeżyciem jest spotkanie człowieka, mającego odwagę się objawić. Który z pełna otwartością, mówiąc o strukturze Biblii, napisał - "osobiście doszedłem do wniosku następującego...”. Jak ja bardzo potrzebuję świadków wiary osobowej (i osobistej), a nie – powiedzmy – instytucjonalnej. Napisał też inne zdanie, wyrażające prawdę niby znaną, ale przez kontekst kursu "jak czytać Pismo Święte" ukazująca mi się w nowym świetle - „chrześcijańska miłość wzajemna – to miłość ze względu na Jezusa”. Tu jest nowość spojrzenia na miłość. Nowa miara miłości. I perspektywa budowania na niej wspólnoty. W świecie, w którym listy przebojów zapełnione są piosenkami (tekstami) o miłości! Takoż festiwale filmowe. A ulice i place zapełniają się co jakiś czas gromadnymi demonstracjami i paradami. Może właśnie dlatego paradoksalnie potrzebne jest wyartykułowanie przykazania nowej miłości. Nie jakiejś, ale właśnie ze względu na Jezusa z Nazaretu. Z konsekwencją przemyślenia wszystkiego prawie od nowa. Ze względu na osobę (Jezusa). Dziękuję.
Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki wznosi się do kontemplowania prawdy. Szybując na tych skrzydłach stajemy się jak bliźniacy, słowo w słowo, jota w jotę. Ludu, mój ludu, czemu rezygnujesz. Czemu odrzucasz skrzydła.