Pierwsza
Komunia Święta jest pewnym punktem ciągłości na katechetycznej
drodze. Nie tylko dla dzieci, rodziców, wspólnoty szkolnej(!) i
parafialnej, ale także dla katechetów.
Z
zasady dwa lata ku temu prowadzą. “Zerówka” jest dopiero wzajemnym
oswajaniem ze sobą i z tematyką spotkań katechety z dziećmi w ich
kolorowym pomieszczeniu klasowy. Dwa kolejne prowadzą do spotkania z
Bogiem w Komunii Świętej. Teraz będą trzy, za sprawą
rozporządzenia arcybiskupa Henryka Hosera (dobrze to, czy nie, warto by dyskutować, z nami nie rozmawiano).
Różne
mamy podręczniki, oferta jest coraz większa, żyjemy w świecie
wolnego rynku. Wydawnictwa reklamują swoje produkty: “Głównym
tematem podręcznika jest ukazanie Kościoła jako rodziny Jezusa, w
której otrzymujemy chrzest. Wspólnota ta wita pierwszoklasistów w
szkole i domu Jezusa, uczy słuchać słów Boga, modli się i chwali
Go. Jezus ukazuje nam swojego Ojca i jest obecny w sakramentach i
wspólnocie Kościoła.” (krakowskie “jezuickie” WAM -
Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy).
“Treści
zawarte w podręczniku i struktura jednostki lekcyjnej uwzględnia
możliwości percepcyjne sześciolatków. Poszczególne zagadnienia
ukazano w sposób zrozumiały dla dziecka tak, aby poznało ono
podstawowe prawdy wiary, pogłębiło świadomość potrzeby bycia
dzieckiem Bożym i zrozumiało istotę przyjaźni z Bogiem.
Punktem
wyjścia do przeprowadzenia zajęć jest codzienne doświadczenie
dziecka, a następnie łagodne przejście w wymiar religijny. W
treści podręcznika szczególny nacisk położony jest na
podmiotowość ucznia oraz indywidualizację procesu edukacyjnego”
(poznańskie Wyd. Św. Wojciecha).
Podręczniki,
lepsze, gorsze, ładniej wyglądające lub mniej, tak czy siak, są
tylko materiałem pomocniczym. W większym stopniu (największym?!)
decyduje życie, a właściwie ŻYCIE. Bóg jest Bogiem Żywym,
religia jest żywa, albo jest tylko posłusznym wypełnianiem
nakazanych przepisów i zwyczajów. Bóg Żywy i żywa religia
działają i opierają się na spotkaniu, rozmowie, objawieniu... Tak
jest także w naszym życiu i religijności w gminie, parafii w
Strachówce i w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej.
Dla pobożności dziecka najważniejsze jest to, co się dzieje w
jego rodzinie, klasie, szkole, wsi, parafii, gminie. Zwłaszcza,
jakich ludzi spotka na swojej drodze (i jak wygląda ich współpraca,
partnerstwo, relacje...). Wzory osobowe nie dadzą się niczym
zastąpić w procesie wychowania, także religijnego.
W
mojej katechezie (co łatwiej powiedzieć? - w katechezie, czy - w
pracy katechetycznej?) Życie dominuje od pierwszego wrześniowego
dnia 1982 w parafii świętego Jana Kantego w Legionowie. Życie
uczyniło mnie katechetą i Ten, który życie daje i nim kieruje (na
ile pozwolimy). Stan wojenny (gen. Jaruzelski) wygnał mnie z
solidarnościowej Strachówki, proboszcz Józef Schabowski w
Legionowie zawołał i zatrudnił jak katechetę. To mój
katechetyczny ojciec chrzestny. Z czasem powierzył mi całe
duszpasterstwo młodzieżowe (m. licealnej, studenckiej i pracującej)
wielkiej miejskiej (podwarszawskiej) parafii. Sporadycznie także
katechezy przed-chrzcielne dla rodziców. To jest wielki rozdział
mojego/naszego życia ("Świadectwo polskiego katechety 1982-1012"). Choć czasowo zaledwie siedmioletni, pozwolił
mi zajrzeć do Kościoła “od kuchni” i zobaczyć, jak Pan Bóg
go prowadzi i działa we wspólnocie, jak i w poszczególnych duszach
i życiorysach.
Życie
dominuje w mojej religijności i katechezie. To, co pod ręką, co na
ścianie, co da się zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, powąchać,
posmakować, zachowując wszystko w sercu swoim i rozmyślając nad
wszystkim we dnie i w nocy. Można zobaczyć w ciemności, usłyszeć
w ciszy, otrzymać w czasie nocnych czuwań. Bywa błogosławiona
wina i “świętość, która nie jest przede wszystkim
bezgrzesznością” (A.Madej). Dla każdego. Czemuż więc i nie dla
katechety ze Strachówki?!
Katecheza
nie jest głównie podawaniem wyrywkowych prawd katechizmowych. Jest
całością. Oddziaływaniem nieustannym obecnością, słowem,
gestem, faktami, komentowaniem ich na gorąco, interpretacją,
mimiką, tonem (timbr) głosu, sposobem ubierania i poruszania...
Obecnością w szkole, na ulicy, w kościele, w Internecie...
Gotowością i otwartością. Jest historią naszego życia i
teraźniejszością. NAJPIERW ŻYCIE, POTEM POBOŻNOŚĆ,
RELIGIJNOŚĆ. CZŁOWIEK JEST DROGĄ KOŚCIOŁA, NIE ODWROTNIE. To
wielkie nauczanie Świętego Soboru Watykańskiego II i
błogosławionego Jana Pawła II.
Całość
katechezy i katechetycznego wymiaru mojego/naszego życia osobistego
i rodzinnego pozwoliły nam/mi przeżyć wiele I Komunii Świętych w
rodzinie, w parafii i w szkole, wiele Białych Apeli, kilka Białych
Tygodni. W tym tygodniu miałem do tej pory dwa białe dni. To one
skłoniły mnie do pisania tego tekstu. A właściwie tylko oczy
dzieci z klasy II, patrzących na mnie na mszy, kiedy dawałem im
wskazówki, co do pieśni i sposobu śpiewania. Tylko tyle? Tak,
tyle. Nie mam wtedy swoich lat, działa wtedy we mnie jakiś Józio
pozaczasowy (syn Heli i Jana), jakiś biblijny Heli, jakiś każdy
inny, który żywo reaguje na głos wewnętrzny i zewnętrzny, idący
od ludzi (dzieci) Bożych.
W
tych dziecięcych (ufnych, szelmowskich...) spojrzeniach jest aż
tyle. Wszystko prawie, co napisałem powyżej. Katecheza to
oddziaływanie obopólne, to działanie Boga w nas. To setki godzin, w
czasie których zachodzą relacje osobowe. Jedna z definicji religii wskazuje
na więzi, religio. Te więzi, wszystko, co dzieje się w
przestrzeni między nami i Bogiem na katechezach (lekcjach religii)
kształtuje liturgie, które od czasu do czasu przygotowujemy. Nie
biorą się one z Księżyca, ani z ogólnie poprawnej pobożności.
Biorą się z Życia, są nam właściwie dyktowane (objawiane?). Są
blisko, bliziuteńko “linii nauczania” podarowanej i wskazywanej
nam w parafii i szkole, w świetle historycznego i duchowego
dziedzictwa Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Nikt z nas, ludzi,
zbawionych homo sapiens, nie rodzi się, nie żyje i nie
umiera dla siebie.
Pięknym
przeżyciem dla bardzo wielu osób, małych i dorosłych, jest (może
być) i I Komunia, i Biały Apel, i Biały Tydzień, i Rocznica I
Komunii... jeśli potrafimy od-poznać i obronić wartości, obronić
dobro, które jest nam dawane nieustannie, w pełnej pamięci i
tożsamości. Strzeżcie się kwasu faryzeuszy. Strzeżcie się
wilków w owczej skórze. Spotykajcie się, módlcie się, czytajcie
i rozmawiajcie Dobrą Nowiną, z pełną pamięcią i tożsamością
(JPII), religia to także pamięć (pp Franciszek).
Czy jesteśmy tego samego ducha? Pokaż mi swoje myślenie, w pamięci i tożsamości zakorzenione. Pokażcie swoje źródła i drogę. “Abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów...
Abyście
byli jedno”. Niech mówią i nas przekonują fakty i słowa mówione z dachów i na placach publicznych (internetowych kontach ogólno-dostępnych), nie deklaracje.