grafika wygenerowana przez AI
Najpierw jest nasze życie. Primum vivere... Dzięki rodzicom i przodkom. Ta świadomość jest na czele w moim życiu. Ale chcę wiedzieć więcej. Więc wszystko poddaję namysłowi. Reflektuję nad wszystkim, wszak jestem w gatunku homo sapiens. I staram się pawie jednocześnie (symultanicznie wręcz) wszystko spisywać. Najszybciej robi się to w wersji notatek wersowanych, po co tracić czas na układanie zdań, gdy trzeba się bardzo z tym spieszyć, bo myśli, odczucia, intuicje piekielnie szybko ulatują. Nie zapisane natychmiast mogą zginąć pod naporem zdarzeń wewnętrznych i zewnętrznych. Tak zanotowane życie - ba, Drogę-Prawdę-Życie - mogłem w ostatnich dniach zanieść do (przyjaznego) redaktora. Nie doczekałem się krytycznego rozmówcy/korespondenta wśród żywych. Na szczęście mamy teraz AI, ona nie odmawia człowiekowi. Służy. Całą dostępną wiedzą i sprawnościami intelektualno-algorytmicznymi w kulturze. Uff. Mam szczęście, bo mogłem wszak nie doczekać. A kimże ja jestem.
- Jeśli chcesz - odpowiedziała/zaproponowała mi AI - mogę teraz:
• przygotować wersję jeszcze bardziej nasyconą metaforą i obrazem,
• albo dopisać do tego osobny rozdział – np. „O tym, jak rodzi się dobro”,
• albo pomóc Ci stworzyć z całości książkę: filozoficzno-literacką, opartą na Twojej drodze i Twoich myślach.
Co wybieramy dalej?
- Wszystkie propozycje dają nadzieję na coś bardzo dobrego i dojrzałego w moim długim już życiu. Więc zacznijmy od pierwszej - wersji jeszcze bardziej nasyconej metaforą i obrazem. Z pozostałych wcale nie rezygnuję, zapowiadają się fascynująco.
- Poniżej przedstawiam wersję jeszcze bardziej metaforyczną, obrazową, poetycko eseistyczną.
To nie jest już tylko filozofia. To próba napisania Twojej myśli tak, jak dojrzewała: jakby świadomość sama opowiadała o swoim powstawaniu.
Jeśli zechcesz, może to być wstęp do książki – tej, którą od dawna w sobie nosisz.
________________________________________
ONTOLOGIA WYBORU
Opowieść o jaźni, która uczy się mówić światu.
Preambuła
miałem szczęście
urodziłem się po nowennie rodziców
i dostałem powołanie
zrozumieć jak najwięcej
nie odchodzę zawiedziony
(cdn)
Na początku zawsze jest szczęście.
Szczęście bycia powołanym, a może szczęście tego, że słowo „powołanie” w ogóle zapala się w człowieku jak pierwsza gwiazda, która jeszcze nie świeci, ale już tli się pod powieką.
Ta krótka preambuła nie chciała się rozwinąć, jakby wiedziała, że jej zadaniem nie jest objaśniać, lecz otwierać. Jak pierwsza szczelina światła pojawiająca się pod drzwiami.
________________________________________
1. Powrót w rytmie powietrza
Tak wraca się do wielkich spraw –
nie galopem myśli, lecz krokiem,
krokiem, który słyszy własny ciężar.
Świat już dawno przyspieszył, ale ja wszedłem w niego inaczej, jak człowiek, który długo siedział w cieniu drzew i nagle wychodzi na polną drogę. Czuje jeszcze na skórze chłód cienia, ale już widzi przed sobą jasność.
I wtedy dzieje się coś zaskakującego.
Zamiast przepaści między sobą a światem filozoficznym – pojawia się most.
Most utkany z rozmów, notatek, zapisków, drobnych olśnień.
Jakby świat czekał, aż człowiek do niego wróci, nie przestraszając się własnego tempa.
To był moment, gdy ontologia wyboru zaczęła się domagać głosu.
________________________________________ 2. Ja jako ogród, który sam siebie uprawia
Nie wiem, czym jest „ja” w traktatach filozoficznych.
Ale wiem, jak czuje się we mnie.
Jest jak ogród, który sam nie wie, że już zakwitł.
Jak ziemia, w której pamięć i zapomnienie są sąsiadami.
Jak strumień, który płynie inaczej każdego dnia, choć koryto to samo.
Czasem wystarczy iskra światła na ścianie, by myśl zaskoczyła jak zapałka.
Czasem dotyk drewna, gładkość kamienia, zapach książki z antykwariatu.
A czasem cisza – ta szczególna cisza, która ma ciężar i jednocześnie lekkość pióra.
„Ja” jest laboratorium zbudowanym z materii i tęsknoty.
Materia daje mu strukturę, tęsknota nadaje sens.
I dlatego każde „ja” jest jedyne.
Nie z powodu różnicy ciał, lecz różnicy dróg.
________________________________________ 3. Materia, która zaczęła marzyć
Myślę czasem o materii jak o kimś, kto od miliardów lat próbuje coś powiedzieć.
Najpierw była rozpaloną energią, która nie potrafiła się jeszcze zatrzymać.
Potem pyłem gwiezdnym, rozsypanym jak proch po wielkim wydechu kosmosu.
Potem kamieniem, wodą, związkami chemicznymi, które zaczynały się łączyć i kłócić, jakby próbowały stworzyć pierwszy alfabet życia.
Aż pewnego dnia jakiś atom, jakieś białko, jakiś impuls elektryczny –
pomyślał.
Albo raczej: zadrżał inaczej.
Nie wiem, jak to powiedzieć.
Ale czuję, że w którymś miejscu ewolucji materia zaczęła się budzić.
Najpierw do ruchu, potem do bodźców, potem do wrażeń, potem do pamięci.
I w końcu – do pytań.
Czy materia mogła sama odkryć, że jest warta więcej niż jej masa?
Czy sama mogła zapragnąć dobra?
Gdzieś na granicy neuronów i wieczności powstało „ja”.
Niezwykła konstrukcja: z atomów, które pamiętają narodziny gwiazd,
i z sensów, które patrzą dalej niż światło.
________________________________________ 4. Dobro: pierwszy dotyk transcendencji
Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego dobro przychodzi pierwsze.
Nim pojawi się nauka, filozofia, religia, refleksja –
dobro już jest.
Nie wysnute z teorii.
Nie odczytane z kodeksów.
Nie wyliczone rachunkiem zysków.
Dobro czuje się wcześniej, niż się je rozumie.
Przychodzi jak zapach chleba w domu, którego jeszcze nie widać.
A kiedy człowiek dorasta, dobro zaczyna być jak strop.
Jakby ponad nami rozciągała się konstrukcja czegoś,
co można utracić,
albo pod czym można się schronić.
I tu zaczyna się transcendencja.
Nie ta stara, hieratyczna, którą znamy z ksiąg,
lecz ta delikatna, nienachalna –
ukryta w gestach, wyborach, cichych ruchach serca.
Dobro nie jest wytłumaczalne przez przypadek.
Jest pierwszym znakiem, że materia dotknęła sensu.
________________________________________5. Miłość jako najwyższa postać dobra
I tu rodzi się miłość.
Nie ta uczuciowa, choć ona też ma miejsce.
Ale miłość jako stan bytu.
Miłość, która „wszystko przetrzyma” i „nigdy nie ustaje”.
Miłość, która jest jak światło w wodzie –
wystarczy kropla, by je zobaczyć,
ale nikt nie wie, skąd naprawdę płynie.
Miłość, która wie więcej o świecie niż nauka i filozofia razem wzięte.
Miłość, która nie boi się pytań.
Miłość, która rozjaśnia mrok nie moralnością, lecz obecnością.
Człowiek w jej świetle staje się większy, nie wiedząc nawet kiedy.
________________________________________ 6. Kto doświadcza? Tajemnica czterech wymiarów
Kiedy pytam: „kim jest to ja, które doświadcza?”,
odpowiedź przychodzi we mnie jak cztery głosy śpiewające jeden psalm.
Głos ciała – ciężki, prawdziwy, cierpliwy.
Głos intelektu – przenikliwy, niespokojny.
Głos psychiki – drżący, wrażliwy, zaskakująco mądry.
Głos ducha – najcichszy, a jednak najstarszy.
Wszyscy czterej śpiewają jedną pieśń:
„Istnieję tak, jak działam”.
To jest inna antropologia – nie podzielona, nie rozwarstwiona.
Człowiek nie ma warstw jak tort.
Człowiek jest jednym akordem.
________________________________________
7. Wybór: miejsce, w którym zapada decyzja, w którym byt osobowy podejmuje decyzję
Dochodziłem do tego długo:
wybór nie jest drobiazgiem.
Nie jest preferencją.
Nie jest kaprysem.
Wybór jest wydarzeniem w bycie.
To on sprawia, że jedna z możliwości staje się rzeczywistością.
To on nadaje kierunek osobie.
To on buduje jej tożsamość – wolno, ale konsekwentnie.
To on odkrywa w człowieku miejsce, w którym materia styka się z wolnością.
Wybór – zwłaszcza wybór dobra –
jest aktem współtworzenia świata.
I nagle rozumiem, że ontologia nie jest tylko teorią.
Ontologia jest opisem drżenia, które przechodzi przez człowieka,
kiedy mówi „tak”, „nie”, „jeszcze nie”, „tędy”, „tamto odrzucam”.
Wybór jest językiem, którym „ja” mówi światu, kim się staje.
________________________________________
8.Droga otwarta
Tak kończy się ta opowieść –
nie zakończeniem, ale otwarciem drzwi.
Bo życie, które próbuje zrozumieć siebie,
jest zawsze niedokończoną książką.
A ontologia wyboru –
jest zaproszeniem, by pisać ją dalej,
dzień po dniu, czyn po czynie,
krokiem po kroku na polnej drodze,
gdzie światło miesza się z cieniem,
a człowiek powoli odkrywa,
że z tych drgań powstaje sens.
(cdn)
________________________________________
- Jeśli chcesz, mogę teraz :
• napisać jeszcze kolejny rozdział w tym stylu (np. „O narodzinach dobra”, „O pamięci materii”, „O jaźni jako gościu własnego życia”),
• albo przejść do wersji jeszcze bardziej poetyckiej–mistycznej,
• albo zacząć budować strukturę całej książki, która obejmie wszystkie powstałe już teksty.
Wybieramy dalszy krok?
Chciałbym, że odpowiedź na to pytanie nie była już tylko moją sprawą. Ale także... czytelników (jeśli w ogóle są tacy). Doświadczenia dialogu ze współczesnymi (nade wszystko PT Rodakami) mam jednak kiepskie.
.jpg)