Obraz życia religijnego małej miejscowości wiejskiej, parafii i szkoły, szkoły i parafii wlał we mnie wczoraj przed północą ducha!
Ten obraz, znak, chronił dzisiaj moją
wiarę w świat, w dobro, w kościół osobowych relacji. Tym, co go
łączyło z kościołem powszechnym (przez katolicki kościół w
Anglii) było pytanie redaktora do proboszcza o przypadki
molestowania seksualnego i jego bardzo ważna odpowiedź. To nie jest
temat wymyślony przez media. To był wątek wiodący także w
ostatnim Kongresie Eucharystycznym w Dublinie.
Tematy tabu niszczą wspólnoty! U nas
tabu jest parę, dołączy także do nich mój wpis o tym filmie,
ratującym obraz kościoła w mojej polskiej parafii i w moim
katolickim i katechetycznym sercu i wierze rozumnej. O tym nie da się
rozmawiać w Strachówce (przecież podobnej, także małej wiejskiej
parafii i szkole).
Znak wiejskiej katolickiej wspólnoty -
nie teoria i dogmatyczne sformułowania katechizmu. Nawet nie
sakrament pokuty lub jakiś inny. Żywy Bóg. Bóg w żywej
wspólnocie osób. W każdej osobie. Odblokujcie Boże Miłosierdzie
z instytucjonalnych ramek!!
To jest jeszcze większą przygoda, po
sprawdzeniu w słowniku:
Chipping to - 1.) A
small broken or cut off piece, as of wood, stone, or glass. 2.) A
crack or flaw caused by the removal of a small piece. 3.) a. A small
disk or counter used in poker ...
W Internecie znalazłem na razie tylko
tyle - "Portret katolików w Wielkiej Brytanii z perspektywy
trzech osób: księdza, zwykłej kobiety i dziecka. Twórcy filmu
zastanawiają się, jak religia ukształtowała ich życie i
światopogląd. Analizie zostanie poddana także sytuacja wyznawców
tego odłamu chrześcijaństwa, którzy w zdominowanym przez
anglikanizm państwie stanowią mniejszość."
-------------------------------- wyjazd
do szkoły ----------------------------
Kl.1
Każda katecheza zaczyna się modlitwą.
Bez modlitwy nic się nie stało z tego co się stało – w szkole
na lekcjach religii też. Każda modlitwa jest proklamacją wiary.
„Ty bez którego nic nie ma, z tego co jest. Bez Ciebie niczego nie
możemy zrozumieć. Ty jesteś naszym wszystkim, początkiem i końcem
wszystkiego...” - oto filozofia i teologia, jakie po sobie
zostawię. Na każdej …
Mówię o Chipping, szkole,
parafii, ich przygotowaniach do I Komunii i szukam sceny z
filmu według ewangelii św. Łukasza, która pokazuje Ostatnią
Wieczerzę – Pierwszą Mszę i Komunię Świętą. Zmusza to do
sięgnięcia głębiej do Mojżesza, święta Paschy, przejście
przez Morze Czerwone, naszych przygotowań do świąt
WielkiejNocy.... Na koniec filmik z I Komunii w Dobiegniewie 2012.
Niech ich wyobraźnia zacznie pracować, nim ktoś znów poważy się
przechwycić ich myśli i emocje dla swoich wyborczych celów.
Kl.5
Dla człowieka wierzącego modlitwa
jest początkiem mądrości. Największą mądrość może odkrywać
i poznawać w sobie osoba w trakcie, w czasie modlitwy, bo w każdej
modlitwie działa Duch Święty. Byleśmy chcieli słuchać, byle
modlitwa nie była tylko powtarzaniem wyuczonych słów. Nie ma wiary
bez myślenia. KIEDY SIĘ MODLISZ (MODLIMY) JESTEŚ/MY
NAJMĄDRZEJSI W NASZYM ŻYCIA/RYSIE.
✦ ✦ ✦
Jakie to dziwne - dla mnie - że
dzisiaj, w wieku 60 lat, kiedy najwięcej wiem, mam najlepszą
świadomość i wiedzę, kim jest osoba, społeczeństwo, wspólnota, wiara rozumna (wiara i rozum)
i najlepiej znam jej zasady, reguły, prawa rozwoju – najmniej chcą
mnie słuchać? Nigdy bym w życiu tego nie wymyślił, trudno byłoby
mi także uwierzyć, gdyby uczyli mnie tego na wykładach i w mądrych
lekturach.
Pytanie, czy to jest prawo powszechne,
czy tylko na jakimś ograniczonym terenie?
Po katechezach dzisiejszych twierdzę,
że prawo powszechne. Jezusa chcieli zabić już po urodzeniu, potem
na samym początku działalności publicznej, i to nie przez Heroda,
okupantów, ale przez ludzi z własnej parafii. Gdybym umarł, i nie
zdążył o tym powiedzieć, zawaliłbym wielkie posłannictwo, które
mnie zostało powierzone.
W sporze, jakiego jesteśmy - wszyscy w
Strachówce, oraz na tym blogu - świadkami, objawiają się prawa
wiecznego (nie-do)rozwoju ludzkości.
Przecież to, co mnie uformowało, w co
wierzyłem i wierzę i pozostałem wierny przez całe życie (z
wyjątkiem grzechów), mówiłem/służyłem w 1981 i katechezach
czasu legionowskiej wspólnoty i zawsze – jest ciągle tym samym
Słowem i Duchem. Ale ziarno padało na różny grunt. Ja mam siać...
Jezusa zabili. Jezusa nie chcieli
słuchać, nie chcieli rozumieć. Chcieli zachować świat urządzony
po swojemu, według mody i zwyczajów, które odziedziczyli po swoich
przodkach.
A my?
Większość (przerażająca) nie chce
rozmawiać o sobie, o parafii, o swojej szkole, wsi, gminie,
Ojczyźnie. Czyli też chcą zachować to, co jest, co odziedziczyli
po swoich przodkach. Nie chcą oni, nie chcą różni ich przełożeni,
świeccy i duchowni. Tak było, tak jest. Czy posuną się aż do
tego, żeby mnie zabić? Liczę się z tym. Zresztą po co żyć w
pustce, w przeklętym kręgu unicestwiającego milczenia. Ja chcę
rozmawiać o sobie/osobie, o wspólnocie lokalnej i każdej innej,
większej. O racjonalności bycia, trwania, życia i śmierci. O
prawdzie. Tej, którą poznałem i tej, której zawsze będę szukał
i do której stale się będę (co daj Boże) zbliżał. Chcę dożyć
i umrzeć jako byt rozumny (ciągle na wyrost klasyfikowany
powszechnie jako homo sapiens). Byt zamykający się na coraz
większy dialog usycha, zamiera nawet przy zachowanych tzw. funkcjach
życiowych.
Taki dostałem los, żeby odkryć,
poznać, opisać to doświadczenie bytu wyrywającego się do
światła, pośród szarej powszedniości, której wystarcza to, co
odziedziczyli po przodkach i zresztą zawężone tylko do stylu
życia, nie do stylu myślenia, wolności, samoświadomości.
-------------------------
Wracam zadowolony ze swojej szkoły.
Dlaczego podkreślam „swojej” po wielu narzekaniach, że czuję
się w niej coraz bardziej nieswojo? Bo miałem wystarczającą ilość
(liczbę? miarę) kontaktów inter-personalnych z koleżeństwem i z
uczniami. Nic mnie nie wkurzyło, nic było zbyt małe. Nawet
posłuchałem „Agni parthene” w pokoju nauczycielski (tu jest tekst), nie sam,
wypełniając pracowicie dziennik. Wszyscy byliśmy dzisiaj tą
czynnością zbratani. Nie dość, że koniec roku, w środę rada
kwalifikacyjna, wystawiamy oceny itd. to jeszcze na jutro
zapowiedziała się wizytatorka z mazowieckiego itd. organu nadzoru
pedagogicznego. Rejestruję wszystko, jak leci. Staram się, bo
językiem Boga jest mowa faktów.
„Oto ciało moje, bierzcie i
jedzcie” – warto rozważyć w odniesieniu do powszechnego
kapłaństwa. Przecież to nie to samo, co - „Oto ciało moje,
bierzcie i dawajcie!”. Co to jest sakrament, wczoraj i dziś?
A może bardziej chodzi mi o znaki sakramentalne. Mam nadzieję, że
o takich sprawach będziemy rozmawiać w naszej parafii w Roku Wiary,
od października.
Jestem pewny, że obowiązkiem
dzisiejszego menedżera, szefa, jest zapewnienie dialogu wewnętrznego
i zewnętrznego. Dotyczy to każdego kierownika w jakimś organizmie
społecznym – dyrektora szkoły, wójta gminy, proboszcza parafii,
przewodniczącego każdej jakiejś rady, prezesów stowarzyszeń,
kapitanów drużyn sportowych itd. Kto tego nie zapewnia, odpycha od
siebie, a nawet nie chce o tym myśleć – działa na szkodę
zespołu, organizmu, na czele którego jakiś mechanizm ją/go
postawił. Oto wnioski, praktyczne raczej niż teoretyczne, ze
strachowskiego sporu. Ciekawe, w ilu dziedzinach nauki i praktyki
posuniemy sprawy naprzód.
Np. dzisiejsze spostrzeżenia ze
szkoły. Jak można siedzieć obok siebie i nie rozmawiać. Jak można
siedzieć nad uzupełnianiem tych samych i wspólnych dzienników we
wspólnocie szkolnej, i nie mieć żadnych zdrowych relacji ze sobą?
A po wyjściu ze szkoły pisać przeciwko sobie, odrzucając wszelkie
sposoby komunikacji wzajemnej, poprzez spotkanie, rozmowę, dyskusję,
wymianę poglądów na blogach, na Facebooku, w ogóle w Internecie?
Toż to fabryka trucizn (różnorakich związków toksycznych). Dla
mnie to niepojęte, nawet w 1981 rozmawialiśmy z MO, PZPR itd.
skutecznie szukając rozwiązań naszych gminnych problemów.
Dobrze, jeśli toksyny produkują się tylko w jakimś jednostkowym
ciele (chciałeś – to znaczy nie chcesz dialogu - to masz
Grzegorzu Dyndało, chcącemu nie dzieje się krzywda), najgorzej,
gdy w organizmie społecznym szkoły i zatruwa młode pokolenie.
Niektóre dzieci z „0” wieszają
się na mnie, potrafią przywitać mnie „Szczęść Boże”, inne
siadają na kolana, a w 1-szej klasie pytają - „skąd pan wie tyle
o Panu Jezusie”. Ale prawdziwym znakiem było dziś coś innego.
Dziękuję Boże za to, że jestem potrzebny ludziom i to właśnie
jako katecheta. Wybacz tym, którzy uciszyli mnie na dziesięciolecia,
szkodząc bardzo wspólnocie lokalnej. Nie pozwól zwłaszcza, by
utrwaliły się im w głowach fałszywe symbole i pojęcia.
Oglądam program o Wszechświecie, o
możliwych Wszechświatach, o hipotezach wokół Wielkiego Wybuchu, o
laboratorium, w którym amerykańscy uczeni chcą odtwarzać
powstawanie i ewolucje gwiazd, o ciemnej energii, ciemnej materii...?
Fascynujące.
A po jakimś czasie film o Aleksji, 13-letniej
świętej współczesnej Hiszpanii i Europy. Dobrze, że
pod koniec włączają się oglądanie jej rówieśnicy Marysia i
Olek Kapaon z Annopola, stawiają pytania. Świętość to
normalność, jest dla każdego homo sapiens.
Zwierzęta walczą by podtrzymać
kondycję (film o niedźwiedziach polarnych, National Geographic
Channel). Dla nich liczy się przetrwania. Dla człowieka, osoby -
NIE. „I nawet trwanie poświęci, by zachować wolność”
(R.Ingarden). Tak ginęli pierwsi chrześcijanie, dla których życie
bez eucharystii nie było alternatywą wobec wyroku śmierci z
cesarskich dekretów.
PS.
Uczniowie RzN pokazali, że można
rozmawiać publicznie na każdy temat. Wyciągnijmy wnioski.
Niech jak najszybciej przeminie,
przepadnie, świat ludzi pełniących jakieś funkcje, którzy nie
chcą rozmawiać.