Skąd wiem jaki dać tytuł i o czym pisać?
Bo przychodzi nagle i jest. Nie bierze się z niczego, tylko z tego, co jest. Co jest moim, naszym, waszym życiem. Słowa są sygnalizatorami, znakami, posłańcami w naszej świadomej (i...?) jaźni. Stanowią część ważną bardzo naszej pamięci i tożsamości, mówiąc językiem JPII. Jedni chcą im poświęcić chwilę namysłu, gdy się zjawią nagle, jak Anioły, inni pędzą i nie zwracają na nie uwagi, prowadzeni raczej przez wymiar "mieć" niż "być".
Z ościeniem w plecy usypiałem z trudem, tkwił we mnie całą noc, z nim się obudziłem. Ale spokojniej się obudziłem, bardziej refleksyjny niż emocjonalny. Może więcej zrozumiałem, więc piszę. A jak dzień z nim (ościeniem) przeleci? - zobaczę, opiszę.
Wracam po pracy jak na nowych skrzydłach, które mi wyrosły w szkole. Nie muszę nic pisać, wszystko samo się dzieje. Więc to napisałem, natychmiast,
na Facebooku, ponaglany przez prawdę, objawioną mi w szkole, przez siedem godzin.
O! - jak szybko się przekonałem, co znaczy natychmiastowe i bezdyskusyjne posłuszeństwo natchnieniom, objawieniom, zjawieniom aniołów... Jakim jest błogosławieństwem. Jaką łaską wiary?!
Bo natychmiast przyszedł kontratak. Pohukiwanie z góry na dyrektora szkoły, pouczanie z przemądrzałą pewnością siebie i takąż arogancją, stało się, jest! ciężkim dziedzictwem lat rządów pogardy dla człowieka, dla szczerości, dla należnego szacunku dla... , nie tylko lata PRL.
Przetrwamy. Już nie takie opresje przetrwali ludzie szlachetni, prawdy poszukujący - "Podczas okupacji niemieckiej myśli Norwida podtrzymywały naszą nadzieję
pokładaną w Bogu, a w okresie niesprawiedliwości i pogardy, z jaką
system komunistyczny traktował człowieka, pomagały nam trwać przy
zadanej prawdzie i godnie żyć. Cyprian Norwid pozostawił dzieło, z
którego emanuje światło pozwalające wejść głębiej w prawdę naszego bycia
człowiekiem, chrześcijaninem, Europejczykiem i Polakiem."