Ktoś napisał małą apokalipsę. Ja spróbuję małe objawienie. Dzisiejsze.
Od rana nosiłem się z zamiarem ponaglenia Kevina do odpowiedzi, bo kolejne katechezy już jutro, zapowiedziałem uczniom ciąg dalszy "Przemiany ..." a tu cisza na linii Glasgow-Strachówka. Nosiłem się jak kura z jajem. Nie jest dla mnie łatwe formowanie myśli po angielsku do kogoś z innego świata i pokolenia. Obchodziłem komputer dookoła, czasem wciskając jakiś klawisz. I tak kliknąłem Facebooka. Pierwsze co zauważyłem to aktywność księdza Jarka, Łochowianina, księdza Łukasza z Wołomina, Wspólnoty Samorządowej i innych. Przypadkiem na dole zobaczyłem kolor zielony i imię Kevin. Cholera, jest na czacie, tego nie przewidziałem - nie jestem gotowy na takie sztuczki. Ale siła wyższa kazała mi, jak samobójcy, wpisać coś. Zacząłem Hi, Kev i szukałem następnych słów w głowie i liter na klawiaturze. A tu już wyskoczyło "hi jozef, how areyou?" Tak piszą wytrawni użytkownicy komunikatorów, małe litery, i co tam, drobne nieścisłości służą szybkości wymiany zdań.
No tak, on jest biegły w te klocki i na pewno dziesięciopalczasty. Ja piszę dwoma, trzema w porywach. I do tego nie założyłem okularów. Wpadłem w popłoch, poleciałem po binokle.
No, ale w końcu o to mi chodziło, Boże prowadź. W sprawach duchowych gotów jestem nawet zamknąć oczy i skoczyć w przepaść. Drugie klik i wyleciało - "sosrry i did not get the chance to send you a message yet". A mam cię! Wystarczyło mi już tylko napisać, jakby nigdy nic, jakby to była moja normalka, że czekam, ja i moi uczniowie. Zrobione. Jajo zostało zniesione przy pomocy sił zewnętrznych. W sztukach walki nazywa się to przechwyceniem i posłużeniem się energią współzawodnika. Hurra! Dopisaliśmy jeszcze grzeczności, że on się cieszy, ja się cieszę, czekam, czekamy i vice versa.
W świecie osobowym Pan Bóg, tzn, Duch Święty jest oczywisty jak matematyka. Zawsze tak było, vide: Anna prorokini i stary Symeon, Andrzej Madej itd. Każdy ma chyba swoje przykłady. Czemu więc tak kiepsko jest z tą wiarą w świecie? Chyba złą koncepcję wiary przekazujemy. Za bardzo światopoglądową. Prosta wiara w świecie osobowych wartości i osobowych relacji jest jak matematyka. Tak to jest, po prostu. Tak to działa. Edytę Stein przekonały z takąż pewnością wywody świętej Teresy z Avila (na polecenie spowiednika prowadziła coś w rodzaju bloga z XVI wieku). My nadmiernie obwijamy w bawełnę dogmatów, katechizmowych formułek itp. itd. bla, bla, bla. I w tej bawełnie, mówimy "jest Bóg żywy". Cha, cha, cha. Bóg jest naprawdę żywy, a bawełna jest bawełną i rośnie na polu. Nie wyśmiewam dogmatów, broń Boże - nie chcę ekskomuniki - chcę tylko zwrócić uwagę na praktykę katechizacyjną, na proporcje tego, co żywe (szczere, ludzkie) w kościele i tego, co się mocno zakurzyło na górnych półkach biblioteki watykańskiej. Podobne dylematy mamy mówiąc o literze i duchu różnorakich praw. Litera dźwiga ciężar powiązania jednego prawa z drugim, trzecim i z całym systemem. Bóg w człowieku i człowiek w Duchu Świętym jest przypadkiem powszechnym - problem chyba się rodzi przy próbie przerzucenia reguł świata osobowego na wszystko co istnieje. Kłopotem są religijne teorie wszystkiego. Być może najbardziej widoczna w dzisiejszym świecie u fundamentalistów islamskich. Wolę, gdy takiej teorii szukają fizycy, a w religii kontemplujemy osobową Miłość w osobowym świecie.
***
Pani Prządka mówi, że 30% polskich dzieci żyje w ubóstwie. Błaźni się, błaźnią się - - bo to cytat z konferencji SLD. Jak można dzieci odrywać od rodziców dla celów stytystyczno-propagandowych?? Tfu, z taką polityką.
***
2.
Zostanie tylko Bóg żywy. Filozofia musi poczekać. Czeka już od soboty. Nie ucieknie, jest w poczcie z NY Times, Sunday Review. To był kiedyś dobry ruch. Namolna propozycja przyszła z automatu, jako spam. Coś tknęło mnie, kliknąłem, zaakceptowałem i teraz mam, jak znalazł.
A Bóg ożywał jeszcze wiele razy w ciągu dnia. W ogóle to, co duchowe jest bliżej nas, niż myślimy. I jest go dużo więcej. Wystarczy podnieść myśl, lub zrobić coś dobrego. Schować po kimś ser ze stołu. Szklanki pozmywać w pokoju nauczycielskim.
Pamiętam radość Andrzeja Madeja nad Jeziorakiem, widział, że ktoś podniósł czyjś sweter i schował do namiotu, bo szło na burzę. Patrz,ktoś bezinteresowny. Bóg jest dobry. W każdym człowieku jest taki Bóg. Miłość jest bezinteresowna. Dobro jest bezinteresowne. Bóg jest miłością. Bóg jest dobrem. Take it for sure.