





Mamy Dzień Judaizmu w Polskim Kościele. Dzień Polsko-Żydowski. Konferencja episkopatu przygotowała materiały do wykorzystania w parafiach, w tym wzór kazania. Wystarczy zrobić dziś statystykę w kościołach, żeby znać mapę antysemityzmu,która będzie jednocześnie mapą anty-katolicyzmu, niestety. Ci, co nie słuchają papieża i biskupów wyłączają się z uniwersalnej wspólnoty chrześcijan obrządku watykańskiego. Zapędliwych emocji nie można przeciwstawiać logice, czyli wierze i rozumowi.
W telewizyjnym programie "Między Niebem a Ziemią" poświęcono tej tematyce gros czasu. W studio był prof. Jan Grosfeld, kierownik Katedry Współczesnej Społecznej Myśli Kościoła na UKSW, członek Komitetu Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem, przyjaciel Sławka "Żaby" i ojciec chrzestny jednego z synów. Była także przedstawicielka Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze” z Krakowa. Ucieszyłem się, bo ich nazwa brzmi dobrze, ale na razie działają lokalnie, nie maja oddziałów zamiejscowych. A wstyd mi, że czegoś takiego nie ma jeszcze na naszym terenie. Właściwie podobne kluby powinny działać we wszystkich miejscowościach w Polsce. Może u nas bardziej właściwą nazwą byłaby "Pamięć i tożsamość", patronem mógłby być wtedy bł.Jan Paweł II. Ucieszyłby się z takiej inicjatywy, miał wielu przyjaciół Żydów.
Chciałbym, żeby moja wspólnota lokalna szła łeb w łeb, noga w nogę i myśl w myśl z tym, co w Kościele i w świecie najmądrzejsze i najnowocześniejsze. Nowoczesność w tym przypadku znaczy tyle co - biblijność. Nie martwiłbym się wtedy o związek własnych dzieci z kościołem, ani o życie społeczno-kulturalno-religijne w regionie.
Czego nauczyłem się od własnych dzieci? Za mało piszę o nich i o małżeństwie. Jakoś tak umyka, przyjmuję jako zbytnią oczywistość. Wczoraj naprawiłem się, dopisując akapit o żonie-dzielnej niewieście. Dałem właściwy link!
Dzisiaj o dzieciach. Pierwsza uwaga dotyczy dobrodziejstwa wielodzietności. Daje rozległość istnienia. Wielożycie. I ciągle odnawianą głębię. Bo przychodziły co jakiś czas, a porodówki (w Legionowie, Łochowie i Mińsku) to moje Betlemem. Dzisiaj reprezentują różne stadia człowieczego bytu. My w nich odczytujemy na nowo swój los. Mamy szansę się odcyfrowywać, wspinając jakby po pętli czasu, spirali losu.
Małe dzieci pozwalają obmywać swą duszę w ufności i naturalnym zawierzeniu. To jest ich dar przede wszystkim dla rodziców, potem dla całego świata. Starsi wchodzą w kolejne kręgi wtajemniczenia. Przez doświadczanie siebie od wewnątrz, i pewnie jeszcze bardziej siebie - w środowisku rówieśniczym. Przedzierają się przez biologię i psychologię. Wartości domu rodzinnego graja rolę warstwy żaroodpornej, jak przy przechodzeniu promów kosmicznych przez atmosferę ziemską. Liczymy na to, że warstwa przetrzyma. Że się nie zedrze całkowicie. Możemy asekurować ich tylko, jak centrum z Houston, przez modlitwę i własne życie nadziei, miłości i wiary. Nie jesteśmy skazani na przegraną. Przeżyliśmy trochę razem. W tym kontekście cieszą słowa Heli, że nie żałuje, że nie urodzila się w zamożnej rodzinie. Że bieda i problemy uczą. Pozwalają poczuć smak soli życia we własnym pocie.
Między niebem a ziemią wielkie świadectwo dał ksiądz greckokatolicki bł. Emilian Kowcz, który z Majdanka pisał, że jest w "najlepszym miejscu, w którym mógły być". I żeby nikt nie starał się wyciagnąć go stamtąd. Dodał racjonalne wyjaśnienie - "wczoraj zastrzelono 50 osób. Kto pomógłby innym przetrwać tę próbę, gdyby mnie tu nie było". Miał rodzinę. A Albert Schweitzer i nieliczni podobni? Oni pokazują praktyczny wymiar naszej wiary.
Młodzi ludzie zorganizowali w Przemyślu spotkanie ekumeniczne. Czuli się przynaglani spotkaniem w Brukseli. Jeden z nich, pełnoletni, miał odwagę powiedzieć przed kamerą, że było to dla niego przełomem, a stało wyzwaniem - "bo tam się prawdziwie modlił". I, że trudno jest mu, w tym wieku, nauczyć się rozmawiać z Bogiem z pomocą prawdziwych uczuć, a nie wyuczonych formułek. Bycie nowoczesnym zaczyna się - lecz i znajduje hamulce - w sobie. W swoim świecie wewnętrznym.
Brat Roger mówił, że dla sprawy pokoju, ogromne znaczenie ma pojednanie między religiami. Czy nie tu leży źródło pomysłu "duchowy komponent każdego działania", o którym rozmawialiśmy na Węgrzech i w Niemczech podczas wyjazdów LGD?
Nie ma współczesnego świata bez współczesnej kultury. Współczesnej kultury bez religii (doświadczenia religijnego). Homo sum et nihil humanum a me alienum esse puto. Jak trudno być realistą! Ale trzeba iść tą groblą.
Przez 16 lat panowała w gminie zastoina myślowa. Ba, skamielina. Jak przejść do prawdziwych uczuć, prawdziwych słów...
PS.
Zdjęcia pokazują, jak woda nas oblewa.