Szumnie nazwę ten post projektem badawczym. Nie jestem naukowcem, no i mam bardzo wąski - choć długi ponad półwieczny - obszar doświadczenia, danych eksperymentalno-analitycznych. Nie silę się na język pseudo jakiś, owszem chcę pozostać raczej literacko-auto... czasem ironiczny. Mój mistrz nie ruszał piórem bez autoironii. Nie jestem przecież najważniejszy.
Jednak polem doświadczenia i obserwacji jest moja Polska, w gminie, parafii, szkole i stowarzyszeniach Strachówki, Powiat Wołomiński, Diecezja Warszawsko-Praska. Związany jestem z tą ziemią ja-osoba od dzieciństwa, rodzina od trzech pokoleń. Mieszkam i działam tutaj od trzydziestu-czterdziestu lat, z różnym natężeniem, obecnie emerytalnym.
Przez pierwsze 27 lat byłem letnikiem, spędzałem trzy-cztery miesiące wakacyjne, jako niemowlę, uczeń, student. W wieku 27 lat powstałem przeciwko mojemu państwu, zwanemu wówczas Polską Rzeczpospolitą Ludową. Założyłem NSZZ Solidarność z mieszkańcami-rolnikami. Czyn nie byle jaki. Na miarę historii gminy, parafii i Polski.
Stan wojenny wypędził mnie z gminy, w moim rodzinnym Legionowie kontynuowałem pracę dla Ojczyzny i Kościoła jako katecheta młodzieży szkół śrdenich i studentów, w parafii pw. profesora UJ, św. Jana Kantego. To było moje główne zajęcie, plus kilka klas szkół podstawowych w sąsiednich parafiach.
My się rozwijaliśmy - katecheta, jak każdy nauczyciel-wychowawca, rozwija się wraz ze swoimi uczniami, we wspólnocie. Rozwijaliśmy się w miłości Ojczyzny i Kościoła Powszechnego, jak świat długi i szeroki, posoborowy. Rozwijała się myśl, serce. Wspólnota myślących Polaków.
Nie mieliśmy jeszcze narządzi tak doskonałych jak encyklika Centesimus annus (1 maj 1991), czy Wiara i rozum (Fides et Ratio, 14 września 1998). Ale nie byliśmy bezbronni, w zmaganiach ze swoją młodością, poszukiwaniem sensu i rozumienia siebie-człowieka, świata i Boga. Mieliśmy Ducha Świętego, który potężnie wionął i odmieniał naszą ziemię od 1978/79 roku, czyli od wyboru Karola Wojtyłę na Papieża i Jego pielgrzymek do Polski. Byłem zagorzałym czytelnikiem L'Osservatore Romano, żeby być jak najbliżej posoborowych przemian w Kościule i działalności Papieża-Polaka w świecie globalnym. Wydawał je, jako redaktor naczelny, ksiądz Adam Boniecki, był w ten spsób jakby moim towarzyszem drogi. Dobrze, że władze PRL nie wpadły na pomysł, żeby zakazać mu publicznych wypowiedzi - dopiero teraz - o zgrozo, zrobił to jego polski przełożony zakonny (z jakimś udziałem polskich biskupów, niezadowolonych obecnie z każdego wolnego i tak myślącego Polaka-człowieka).
Z pierwszą encykliką JPII, już po sławetnej pielgrzymce do Polski i Mszy na Placy Zwycięstwa (2 czerwca 1979, Niech zstąpi Duch Twój...), po Bierzmowaniu Dziejów na Błoniach w Krakowie (6 czerwca, Czy można odepchnąć to wszystko...) - a więc z pierwszą encykliką Redemptor Hominis (Odkupiciel Człowieka) jechałem przez Europę autostopem, aż do granic dojrzewania duchowo-intelektualnego w Taize, ND de Tamie, ND de Dombes, Fontgombault, Saint-Benoît-sur-Loire, przy grobie patrona Francji świętego Marcina w Tours etc. dojrzałem kulturowo w wierze, Europie i Kościele w świecie współczesnym. Potem jeszcze w Lourdes, Lisieux i u Kanoników i Małych Sióstr Karola de Foucauld na przełęczy Św. Bernarda.
Z myślą i sposobem myślenia Ojca świętego Jana Pawła II byliśmy jakby na "ty". Kiedy on napisał List do Młodych, żeby nie zmarnowaźć młodości, odpowiedzieliśmu mu Listem Młodzieży z Legionowa, że rozumiemy, pragniemy, staramy się...
O czym to ja pisałem? ;-)
Acha, o tym, że nikt swojej drogi nie wymyśla, jest mu dana czasem, miejscem, wydarzeniami świata i włąsnym wysiłkiem myślenia i działania. O ile ktoś oparł się pokusie życia w zależności od innych. Od małej stabilizacji, dopasowania, konsumpcjonizmu itp. Oczywiście trochę zależy od genów i okolicznosci dodatkowych. Żyć [także] tym, co niespodziewane - napisał założyciel wspólnoty w Taize, brat Roger Schutz.
Człowiek to ten, kto zna siebie, Wojtyłą za Grakami. Kto już się zna - Norwid. Kto się odda dobrowolni ena wytwarzanie dobra, prawdy i piękna - Ingarden.
To wszystko wniosłem jako moje osobiste wiano w dzieje Strachówki. W historycznie i patriotycznie podniosłym dniu 3 Maja 1981. Zakładajac Solidarność. Potem - będąc u fundamentów samorządnosci, gminy i Polski (1990-94). Potem - katechezy myślącej (1994-2016). Innej nie znam. Coś jest - bo było coś wcześniej. Katecheza faktów i realności, a nie katecheza obowiązku i tradycji nakazanej. Taką miarą mierzysz, jaką sam zmierzyłęś drogą-prawdą-życiem. Nie teorią, posłuszeństwa-poddaństwem, karierą, zależnoscią od władz wszelakich... JPII i Solidarność narodziły się z ducha. Ducha wolności, mądrości, ducha czasu...
Tu zrobię grubą kreskę. Bardzo czerwoną. ________________
Widzicie, jak trudno oderwać mi się i zdystansować od siebie. Ciągle ja, ja, ja, jak Wałęsa. A może inaczej nie można? Może się nie da? W pewnych sytuacjach losowo-życiowych, których wielkość nas przerasta? To, co nam się zdarzyło pokoleniowo w Polsce, Kościle, Europie nas przerasta. Mówię o epoce cudów. To nie była zwykła kolej rzeczy, rytuna dziejowa. Na szczęście też nie można powiedzie, że rewolucja - ręką ludzką uczyniona.
Dl anaszej ery i kultury kluczową rolę odegrał Ktoś, kto też o sobie ciągle mówił, i o Ojcy. Ja na to przyszdłem na świat... itd. itp. Widać, uff. tak musi być.
W Strachówce byłem też wójtem, ministrantem, lektorem i kantorem, zapiewajło parafialnych pielgrzymek autokarowych (Godzinki, Koronki, Litanie, Różańce, Śpiewniki...), kierownikiem kolonii Caritas i odkrywca Rzeczpospolitej Norwidowskiej. A później jej piewcą, promotorem itp. Aż na koniec dowiedziałem się, że Norwid, Jan Paweł II i Sobór Watykański II mają coś wspólnego. I że to coś wspólnego jest testamentem do wypełnienia przez kolejne pokolenia. Tego dowiedziałem się od środka. Z zewnątrz? Dla świata zewnętzrnego już dawno nie istnieję. Wynieśli (ksiadz za poduszczeniem nauczycielki-liderki-opozycyjnej? poduszczają siebie wzajemnie?) nie tylko Wota z kościołą, ale i pamięć i tożsamość.
No dobrze, ale co z tym wpływem PRL na wszystko, co jest w Polsce państwowe, kościelne, samorządowe, szkolne... czyli na nas wszystkich PT Rodaków i obywateli. Twierdzę, że człowiek wolności jeszcze w większości z nas się nie narodził.
Zajawkowo wskażę na pewne mechanizmy, które utrudniają w narodzeniu wolnego człowieka w nas.
1) w samorządzie doszło do mnie, że budżety się przepisuje. Z tych poprzednich. Tak było, jest i będzie.
Może to usłyszałem na jakimś spotkaniu-szkoleniu od pani profesor-minister Zyty-Gilowskiej?! To jest wskazówka do przemyślenia dla każdego Polaka (nie tylko samorządowca). Co się zmieniło po transformacji ustrojowej? Jak nasz budżet państwa i budżety samorządowe odzwierciedlają wielka zmianę perspektywy widzenia, rozumienia, rozwoju... Z państwa i ideologii materalistycznej na podejcie personalistyczne? W czym dostrzeżemy prymat osoby i jej integralnego rozwoju nad wszystkimi innymi mechanizmami działania państwa, samorządów, Kościoła (nie wolno oddzielać w takim państwie jak nasze) itd.
2) Jak wygląda szkolenie, wychowywanie, formowanie, przygotowywanie kleryków, przyszłych księży proboszczów i wikarych i katechetów w naszych szkołach, do dialogu! Dialogi między ludzkiego, ludzkiego, w kulturze tego świata... osobowego! Dialogu w każdy dostępny spsób, także w Internecie (jak wyglądają pod tym względem strony www parafialne). Czy potrafia tworzyć miejsca spotkań w zarządzanych przz siebie parafiach? Czy są sługami jednania i jak? Czy rozumieją czym są szkoły, w których są częścią Rad Pedagogicznych i co wnoszą w budowanie planów wychwowaczych i wspólnoty??? Czy oni wiedzą kim są i co tam robią???
3) Permanentne wykluczanie. Jest stałym elementem naszego życia społeczno-publicznego w państwie, samorzadach, kościele (parafie, dekanaty, diecezjie...). Problem tzw "byłych" jest (nie)dobrym przykładem. Nie słyszałem, żeby Sejm i Senat nad tym pracował. Ani gminy, parafie... diecezje. Sukcesja? Czego? Czy każda zmiana warty musi ignorować (w najlepszym przypadku), albo niszczyć to, co robili poprzednicy. U nas w Strachówce? też są ewidentne przykłady:
a) Gminne Spotkania Oświatowe
b) Spotkania Trzech Króli (osobowem - nie marsze, orszaki...)
c) kolonie Caritas
d) Białe Apele - święto wspólnoty lokalnej i szkolnej po I Komuniii uczniów
e) wyniesienie Wotów Wdzięczności za Wolność Godność i Polskość Odzyskane Czynem
Solidarności (3 Maja 1981)
f) Msze Wotywne u Matki Bożej Annopolskiej
g) do dzisiaj brak upamiętnienia miejsca Pierwszego Zebrania Założycielskiego SOLIDARNOSCI
w dniu 3 Maja 1981 w sali świetlicy wiejskiej (przy OSP)
Co łączy sprawę protestu osób z niepełnosprawnosciami i ich rodzin (RON) w Sejmie RP z opisywanym dzień-w-dzień przemilczaniem Józefa K. Franz Kafka może i dziś by napisał. Szkoda, że już nie żyje.
Czy rozsławione już szeroko
Zgromadzenie/Konferencja SUS-a wczoraj w
Szkole im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce zmieni coś pod tym względem?
***
WIECZÓR DIALOGOWANY
/pieśń o kapłaństwie powszechnym/
coś świerszczy za oknem
łapię aparat nagrywam
dlaczego
dlaczego aż tak
dlaczego się we mnie nagrał zew
tak wstaję pójdę już
jak wtedy
jak zawsze
a przecież to tak dawno
37 lat temu było
na zawsze pozostało
jest mną - jak było
co było mną wtedy
do dzisiaj zostało
dlaczego znów zew mnie woła
i pójdę bez wahania
a przecież tyle lat
wszystko właściwie się zmieniło
żona Polska dzieci wnuki świat
a jednak nic się nie zmieniło
wieczorne wołanie aż po łzy
nie ustanie już nigdy za życia
to Polska się wpisała w krew
i potrzeba sensu życia
nie mogłem wiedzieć wtedy
tyle co wiem dzisiaj
a jakby nie było nic potrzebne
tylko ten zew we krwi
młodość wiedzieć nie może
starość też nie do pojęcia
że to świerszczenie trwa
jak trwało i ten świat i Polska
graj świerszczu wieczorny
nigdy ciebie dla mnie za wiele
jak kukułek synogarlic dzięciołów
szpaków wróbli wron dla Andrzeja Króla
siedzialem tutaj sam wbrew nadziei
i wysiedziałem Polskę i rodzinę
to nie jest do pojęcia
przez zjadaczy chleb
pójdę już spać popłaczę w poduszkę
może jutro jak wstanę coś dopiszę
na wieczne przemilczanie
za życia w wolnej już po PRL Polsce
(poniedziałek, 28 maja 2018, g. 21.37)
***
ŻEROWANIE JAK JASNA CHOLERA
/pozwól się sobą zachwycić i prowadzić/
żeruję żerujesz żerujemy
zadał nam odmieniać Premier
ten który zasłynął słowotwórstwem
oby nie słów zgniłych potokiem
o turboliberalnej opozycji
nie wiem w czym kim ją zobaczył
przecież on bankster zarobił miliony
ja my ty mu nie podskoczysz
żerujemy na niepełnosprawnych
ja ty oni media liberalne partie
wiadomo niepolskie obcy obce
przez kiegoś diabła tu przysłani
wiadomo żeby truć i niszczyć
bogonarodnych ojczyźnianych
tych od krzyża na Giewoncie
z Jasnej Góry po Bałtyk
sami pis-pobożni do jasnej cholery
hipokryzję na nich definiować można
a ja wierzę w profesjonalistów
że idą tam gdzie ich węch prowadzi
(poniedziałek, 28 maja 2018, g. 21.11)
***
PO KONFERENCJI W RzN
/co cieszy i błyszczy a co boli/
dzisiaj była w szkole
spadła jak blask prawdy
w świetle dojrzałym osoby
niby nie norwidowska
co ty zobaczyłeś
co do ciebie dotarło
mieszkańcu nauczycielu rodzicu
księże wychowawco uczniu
jak to jest umnie opowiem
po raz dziesiaty setny
wiem że nie doczekam odpowiedzi
słowo niech padnie na świadectwo
u mnie wszystko żyje na miarę
mojej osobistej drogi-prawdy-życia
etapami było jest staje się
na każdym etapie jak jest opowiadam
coś zobaczyłem
nim żeście się zgromadzili w sali
co i jak już opisałem
zachwytami przed i w trakcie
jak to ogarnąć
czasu tyle i zmagań o prawdę
w sobie w nas w gminie w parafii
w mojej byłej szkole już emerytalnie
bom wszędzie cząstkę swej duszy zostawił
tak taka jest miłość
wpisaliśmy ją na sztandar szkoły
kto pracuje na nią i uczy miłości
wiem co się nie stanie miłości mojej
nie będzie dialogu między nami
trudno mi się z tym pogodzić
ta porażka boli
(poniedziałek, 28 maja 2018, g. 19.44)
TUTAJ - Po bierzmowaniu (w RzN)
Jak mi się coś przypomni, albo wypłynie inaczej (np. formą wersowaną) dam znać. Nikt nie żyje i nie umiara dla siebie.
Dopóki idę... - dlaczego to cholerne przemilczanie ma w Polsce tak długą tradycję? Teraz nawet w Jego Rzeczpospolitej! Wspólne dobro jest słabo przemyślane, zapoznane! :-(
PS.
Zdjęcie tytułowe z konta
WM na Twitterze.