Co maja wspólnego z Rzeczpospolitą Norwidowską "Nad Niemnem" i "Lalka"?
Najpierw chyba to, że historia literatury polskiej jest ciągłością, są to ogniwa jednego łańcucha. Są to także jakby podrozdziały dziejów jednego narodu i obraz społeczeństwa.
Wspólne są im także dociekania o pamięci, nie pamięci, tożsamości związanej z minionymi, ale niezbyt jeszcze odległymi wydarzeniami walki o wolność i niepodległość Ojczyzny. Uczestnicy walk żyją jeszcze wśród im współczesnych. Tylko oni pamiętają, wspominają, chodzą na groby, prowadzą pamiętniki, a w nich toczą niekończące się rozmowy z nieżyjącymi przyjaciółmi z napiętnowanego heroizmem okresu. Żyją jeszcze gdzieś na marginesie i po kolei odchodzą z tego świata.
Przypomina mi się jeszcze jeden obrazek, białostocki (białostocko-smoleński?).
"Anzelm Bohatyrowicz, to
zdeklasowany szlachcic. W młodości
utrzymujący dobre stosunki z Korczyńskimi i zakochany w Marcie. Brał udział w
powstaniu styczniowym w 1863 roku. Po śmierci brata Jerzego zaopiekował się jego
synem – Jankiem.
Wysoki, bosy, w ciemnej do kolan sięgającej kapocie i
wielkiej baraniej czapce. Stary już człowiek o przygarbionych
plecach, z siwiejącym wąsem i bladych ustach.
W młodości człowiek pełen życia,
zwolennik myśli demokratycznej, zakochany w Marcie Korczyńskiej,
która pozostała jego jedyną miłością. Powstanie styczniowe
upadło. Stroni od ludzi i nie bierze udziału w żniwach. Pracy się
nie bał, ale tłumu i gwaru, który go doprowadzał do
rozdrażnienia. We własnej zagrodzie, gdzie panowała cisza,
wykonywał wszystkie prace: grabił, sadził, podlewał, grodził,
dopatrywał bydła i owiec, młócił i zajmował się stolarką. Jednak w głębi tego człowieka było coś, co falą smutku czy
zniechęcenia rychło gasiło jego wesołość. Wtedy też jego
„melancholia” powracała. Zamykał się wówczas w swojej izdebce
i cierpiał w samotności.
Grzeczny i gościnny
bardziej z przyzwyczajenia. Z natury nikomu źle nie życzy i chociaż
ma zatarg z panem Korczyńskim nie jest zwolennikiem procesu, którego
domaga się zapalczywy sąsiad – Fabian. Pragnie raczej ugody.
Patriota! Brał udział w walkach
podczas powstania styczniowego. Kultywuje tradycje historyczne i
wspomnienia o bohaterach narodowych i powstańcach. Ceni Andrzeja
Korczyńskiego, który zginął razem z jego bratem Jerzym: „Daj ,
Boże, każdemu dobremu tak żyć i tak umrzeć, choćby i
przedwcześnie!”. Zmęczony życiem całą nadzieję pokłada w
Janku.”(shvoong)
"Ignacy Rzecki wywodził się z
rodziny mieszczańskiej. Ignacy uczył się po pracy, albo w
niedziele, codziennie otwierał nową szafkę, uczył się każdej
niemieckiej nazwy. W sklepie wszyscy tworzyli wspólnotę rodzinną.
Rzecki wykształcił się na wspaniałego subiekta. Wyruszył na
wojnę – Wiosna Ludów – był na emigracji w Anglii, we Francji.
Jan Mincel wyciągnął go z więzienia w Zamościu. Ignacy staje się
prawą ręką Stanisława Wokulskiego. Prowadzi sklep, jest
księgowym, zajmuje się kasą i finansami. Jego dzień jest prosty
jak cep, budził się, mył w miednicy, parskał, budził psa,
gimnastykował się, wychodził na spacer, szedł do sklepu. Prowadzi
po kryjomu pamiętnik. Wyżala się w nim z tego, czego nie może
powiedzieć nikomu. Główne wątki pamiętnika to wspomnienia samego
Rzeckiego z jego młodości (powstanie na Węgrzech) i przyjaźni z
samobójcą Katzem oraz aktualnych wydarzeń związanych ze
Stanisławem Wokulskim. Często pojawiają się subiektywne opisy
panującej sytuacji politycznej. Jak miał dobry humor grał na
gitarze. Marzył o urlopie, ale nie robił nic żeby to zrealizować.
Starego subiekta opuszcza wola życia, nie warto żyć, wszystkie
jego nadzieje się rozwiały, jego sprężyna się wykręciła.
(ściąga)
U siebie obserwuję pewną ważną regułę, WIELKIE ODKRYCIE, mądrość. Co
bym dzisiaj nie robił, nie myślał, nie czuł jedna prawda wyłania
się ponad wszystko – OSTATECZNY I JEDYNY SENS (życia i
wszystkiego, co poznałem, robiłem, myślałem i czułem). Obcowanie z prawdą ma niebywałą moc. Przemienia rzeczywistość, w której uczestniczę (współistnieję). Nie ma wtedy dla mnie żadnego znaczenia ile mam lat, jak wyglądam, jakie mam schorzenia (leczone lub nie), co będzie potem... nawet perspektywa wcześniejszej śmierci. PRAWDA JEST ISTNIENIEM?? Na pewno ma jakieś atrybuty wieczności. Żyjemy na-prawdę tylko w prawdzie. Reszta jest złudzeniem, mniemaniem, oszustwem. Bóg i diabeł. Niebo i piekło. Prawda i fałsz. Nie wiem, jak jest poza światem osobowym (znaczeń, sensów).
Więc
niech mi nie mówią, co moja Ojczyzna... gmina, parafia, szkoła...
kolejni wójtowie, proboszczowie, dyrektorzy...
Na skromnym, wiejskim blogu piszę, tak jak umiem, swoją wielką filozofię. Nie zamierzam się już przeprowadzać do Warszawy, ani pod inne wielkie adresy. Moja wielka filozofia pisze się we wspólnocie lokalnej, w gminie Strachówka, z parafią, szkołą, historycznym domem rodzinnym Królów, Jackowskich, Kapaonów... Może dom powinienem napisać na pierwszy miejscu, ale skoro zacząłem od wspólnoty lokalnej, to niech tak zostanie. Moja filozofia pisana w Nowym Jorku lub Londynie może byłaby trochę inna, ale nie większa. To, co realne, dopasowuje mnie do prawdy. Ja nie chcę dopasowywać się do mód, ani czyichś oczekiwań. Szlifuj mnie (naga) prawdo do samego końca.
Oczywiście, żałuję, wielka szkoda, że nie znalazłem środowiska intelektualnego, które by
chciało podjąć dialog o najważniejszych sprawach życiowych w gminie, parafii i szkole w Strachówce, ale miał na to wpływ na pewno despotyzm, najpierw 16 lat wójta "wiecznego", a dzisiaj jego konsekwencje. Milczenie innych, samotność w związku z tym, jest moim czyśćcem. Czasem mówię 'piekłem', ale to chyba tylko czyściec. Może coś się zmieni dopiero w kolejnych pokoleniach. Czy jest w tym też piętno polskiej historii (literatury) - „nie lgnie do
niego fala, ani on do fali, sam sobie sterem, żeglarzem,
okrętem...”? Historii polskości? Może. Ale przecież kościół nie powinien być aż tak narodowy! Kościół Jezusa Chrystusa może być tylko wspólnotą (w prawdzie), albo
przeczy sam sobie!
"Ty myślisz może, że wiek złoty
Bez walk, sam, przyjdzie do
ludzkości
- A gdzież?... powiodą pierw
t e c n o t y,
O
d k t ó r y c h c o f a s t r a c h ś m i e s z n o ś c i !
(C.K. Norwid, Ironia)
