1) O życiu i śmierci
Samo życie mnie motywuje, by mówić o śmierci. Na karteczce wyjrzało spod sterty innych kartek zdanie, pół zdania - "śmierć nie jest egoizmem". Wyjrzała spod, spojrzała na mnie, bo ktoś ją wcześniej zapisał. Może nawet ja sam. Ale skoro już zapomniałem, że napisałem, to jakby ktoś napisał. Coś, ktoś myśl taka dał, ja tylko zapisałem, jak zawsze, teraz mam jak znalazł. "Nie ja to trwam, co trwam... ale jak wszech-oko... i długo i namiętnie i ....pochyla się nade mną... we mnie... i trwam, a tak już trwam nie sam, ale ...". Poezja to? Kognitywistyka?
Może komuś przydadzą się moje rozważania o śmierci (w służbie życia)? Śmierć nie jest egoizmem - napisałem w związku z przekomarzaniem się "w tym temacie" z najukochańszą żoną Grażyną. Opisałem już nasze rozmowy w poście "Dziad i baba", nie będę się powtarzał. Chcę tylko zauważyć, że myśl o nieegoistycznym odejściu ze świata (papież by dodał "do domu Ojca") przyszła w związku z dziadem i babą. Bo czy można chlapać ozorem w obliczu całkiem poważnej sprawy! A śmierć Jezusa?
Czy można porównywać? Trzeba. Chrześcijanin powinien we wszystkim być do niego podobny. Na ile może i na ile się da. I nieważne, jak teologicznie i antropologicznie tłumaczymy sobie historyczny fakt Jezusa z Nazaretu. Chrześcijanin to ten, który nie znalazł lepszego przykładu i mistrza. Do tego wystarczy sam rozum. A wiara dołoży dużo, dużo więcej.
Wiara buduje na naturze, a nie wbrew naturze. W jakąś nielogiczną, a przynajmniej strasznie wydumaną konstrukcję bym nie wierzył. Rodzimy się na tym świecie w wolności i dla wolności. Rozum został nam dany dla nas, a nie przeciwko nam. Nie twórzmy absurdów. Chcę dożyć swoich dni w zgodzie z wiarą i rozumem. Jak rozwijają się one (być może splątane od początku bio-neurologicznie) nauka bada, zbada i badać będzie od nowa w nieskończoność. Tak jak i świat cząstek elementarnych i kosmos itd. Continuous continuum?
Więc zakończę ten wątek biblijnie - "nikt nie żyje i nie umiera dla siebie". Ja się w tym continuum odnalazłem całkowicie. Więc nie mówcie mi, nawet w pół-żartobliwych przekomarzaniach, że myślę egoistycznie. Myślę realistycznie. Wzdragam się na myśl o kolejnych awariach sprzętu AGD, rozjeżdżonej nieprzejezdnej drodze w zimę lub na wiosnę, o ciągłym debecie i braku najmniejszych szans, aby z niego wyjść itd. itp. Więc dzięki składając Bogu za wszystko, czym mnie obdarzył, w tym za poznanie prawdy na miarę moich możliwości, mówię "basta". Nie chcę nawet myśleć, że mam się zmagać z tym, co niemożliwe, ponad miarę sił i swego czasu. Łysek z pokładu Idy, w którymś momencie, przestał być pomocny, choć wielu go nadal lubiło. A znany prorok w podobnym momencie życia położył się pod drzewem i też powiedział "mam dosyć". To, że mogą - po takim epizodzie - dziać się jeszcze różne rzeczy, to inna sprawa. Ale już całkiem nie z naszych planów i możliwości (wydolności). Amen.
2) O seksie i miłości
Seks to nie miłość. 'Uprawienie miłości' to idiotyczne wyrażenie. Chyba nie tyleż idiotyczne, co zabójczo fałszywe. Biedne muchy i ćmy, które wpadną na jej lep.
Seks to spełnienie pożądania, rozładowywanie pożądania, okazanie czułości i tyle. Pożądanie boli. Bezsensowne rozładowanie pożądania też boli, może ciut inaczej. To samo wyładowanie potencjału pożądania (zmysłowości) w miłości nie boli, przeciwnie. To orgazm najczystszej próby. Pełnia. Tylko sensowne wyładowania (w wielu, wielu dziedzinach, np. w atomistyce!, energetyce jądrowej) bywają pożyteczne.... Sensowne jest wtedy, kiedy spełniają zadane cele i przebiegają pod - w jakimś stopniu - kontrolą. Proste, oczywiste, ludzkie, w ramach ludzkiej kultury i najwyższego jej wymiaru - etyki. Niekontrolowane, bez sensu - jedynie jako rozładowania (jak piorun) jest niszczące i zwierzęce. Możemy pozwolić by zwyciężało w nas to, co zwierzęce, ale nie musimy. Zależności między tymi poziomami sa oczywiste w świetle osiągnięć dzisiejszej nauki np. neurobiologii, psycho-neuro-nauki, bio-neuro-psychoterapia może pomóc w poznaniu i kontrolowaniu pewnych procesów. Kiedyś wystarczała ascetyka - mniej więcej to samo, od strony funkcjonalnej.
To jest proste w tłumaczeniu, trudniejsze w realizacji. Trzeba cały czas dorastać, dojrzewać. Błądzi i grzeszy każdy. Ale uznanie błędu i poniesienie pełnych konsekwencji błędu jest ratunkiem przed zezwierzęceniem. Nie ma sytuacji bez wyjścia - dla osoby ludzkiej! Ale nauka o osobowym życiu i kulturze nie jest na pierwszym miejscu w katalogach rynkowych i medialnych. Zarabia się na czym innym. Na instynktach, modach i innych powierzchownych teoriach i trendach.
3) O całości i wolności
Człowiek jest całością. Człowiek jest wolnością. Jedyną wolnoscią we Wszechświecie. Podajcie inne przykłady!
Jezus z Nazaretu mówił - "jeśli chcesz", "kto ma uszy do słuchania niechaj słucha", "[dla większości to niepojęte] ale są tacy, którzy [to wybierają i tak robią]" itp.itd. Ile razy cytują w Ewangeliach "musisz". Nie mówcie drugiemu "musisz". Musisz się wziąć za siebie. Zrób coś z sobą.
Nieprawda, nic nie musisz. A na pewno nie może ci czegoś ktoś z zewnątrz nakazać. Tyś osobą! Wolną, rozumną, zdolną ponieść odpowiedzialność za swoje wybory, czyny, życie. Nic nie musisz jako osoba, żona, mąż, ojciec, matka itd. "Z racji godności swojej wszyscy ludzie, ponieważ są osobami, czyli istotami wyposażonymi w rozum i wolną wolę, a tym samym w osobistą odpowiedzialność, nagleni są własną swą naturą, a także obowiązani moralnie do szukania prawdy, przede wszystkim w dziedzinie religii. Obowiązani są też trwać przy poznanej prawdzie i całe swoje życie układać według wymagań prawdy. Tego zaś zobowiązania nie zdołają ludzie wypełnić w sposób zgodny z własną swą naturą, jeśli nie mogą korzystać zarówno z wolności psychologicznej, jak i wolności od zewnętrznego przymusu. A więc prawo do wolności religijnej ma fundament nie w subiektywnym nastawieniu osoby, ale w samej jej naturze." (DWR - DIGNITATIS HUMANAE). Nie mówcie mi, co mam robić, ani w pkcie.1, ani 2, ani 3, ani - ani.
W sporcie do sukcesu potrzebna jest koncentracja uwagi. Truizm? Podobnie jest chyba we wszystkich dziedzinach życia. Także w życiu duchowym. Modlitwa jest sensu stricte skupieniem. Organizowane są całe dni (i tygodnie) skupienia. Skupienie i recolectio maja podobny zakres znaczeniowy.
Odchodzę w ciszę. Chcę się skupić przed kolejnym zadaniem :-)