Czy napiszę powieść? Raczej nigdy. Piszę samo życie, także intelektualne, nie czuję takiej potrzeby. Spotkałem jednak Palabrę, który pisze bloga i inne formy. Spytam jego, dlaczego? Bo trzeba odczuwać potrzebę, mieć czas i przestrzeń, czyli jeszcze różne inne okoliczności. Powieść jest sztuką.
To, co piszę, broni się samo. Wczoraj w wieczornym fotelu, w pozornej pustce nocy przysiadło się do mnie. Ono zwraca pracę w nie włożoną. "Ono" jest rzadką formą. W pozornej pustce przynosi echo. Echo ma swoje pra-źródła. Coś, co się zdarzyło. W świecie osobowym coś, co się dzieje, ma sens. Musi mieć sens? Według mnie - ma, musi. Świat osobowy nie jest odizolowany. Zawsze jest osobny i zanurzony w jeszcze większym. Nie rozerwiesz tej nici. Ta nić, różnie napięta, pozwala grać różne pieśni.
W domu cisza. Zastanawiająca, przecież bliźniaki nie pojechały do szkoły. I zajrzałem, i jeszcze mi weselej. W swoim pokoju siedzą po dwóch stronach, przy dwóch biurkach i dwóch lampkach. Czytają "W pustyni i w puszczy". Olek jest na 109 stronie, a Marysia na 189, wcześniej zaczęła. Późny ojciec wycofał się do siebie.
Nasz dom w każdej chwili może witać w swoich progach mędrców i artystów. Tylko ludzie nazbyt uproszczeni ciągle się go (nas) czepiają. Im wszystko przeszkadza, bo nasz dom jest wielki. Przodkami. Nami? Rodziną na pewno.
Robiłem od paru dni wiele hałasu o niewiele. O zapowiedź i omówienie dwóch książek w NYT.
Wreszcie delektuję się lekturą, jak dawno już nie. Czuję prawie klimat bibliotek uniwersyteckich w Warszawie, Canterbury, (Londynie, IH) - moich świątyń. Dzieci też czasem, nie wychodząc z domu, więcej mogą się nauczyć, niż w szkole. Na takim polu rozmyślań nie nużyłyby mnie, tak mi zdaje, nawet dysertacje, po habilitację włącznie. Umarł mi promotor. Dzisiaj bez promotora nawet nie można zostać świętym. Znajomi z Solidarności i samorządu, którzy znaleźli promotora w partii, zrobili kariery. Promotorem naszego ubogiego życia jest tylko Opatrzność.
Lektura mnie wciągnęła bardziej niż przypuszczałem. Filozofowanie o życiu. Zmęczyłem się. Odłożę dalsze wywody.
Zagadka - "Colui che deve venire verra e non tardera".
PS.
"To" rozpoznał Czesław Miłosz i wielu, wielu innych :-)