W
katechetycznym filmie o świętym Filipie Neri jest anegdotyczna
scena skubania kury na rosół, rozrzucania piór, a potem na powrót
ich zbierania na dużej przestrzeni. Wychowawcza wymowa jest taka, że
złe słowa wypowiedziane o kimś uleciały i trudno je skasować.
Rosół jednak pozostał i mogli się nim delektować grzesznicy
nawróceni, a nawet, kto wie, może nie. Słońce wstaje nad dobrymi i złymi :-)
Anegdota
i tytuł posta przyszły wczoraj na koniec katechetycznego dnia, na siódmej
godzinie, w klasie piątej.
Nie
był to łatwy dzień, ale ciekawy. Może na swój sposób - piękny!
Z
rana wstały z łoża zwłoki starego katechety. Nie nadawały się nawet na
rosół. Dyrektorka nie pozwoliła jednak iść do lekarza. Kazała
pracować.
Nim
wyjechaliśmy, zdążyłem zapisać:
-
“Co z tą Polską, z tą gminą, z tym kościołem. Chodzimy po tej
samej ziemi, mówimy tym samym językiem, uczestniczymy w tych
samych nabożeństwach... a przecież każdy widzi, że mamy różne
Rzeczypospolite. My - Rzeczpospolitą Norwidowską, oni -
Rzeczpospolitą Swoją, nie wspólną. My nie możemy zasiąść do
wspólnego stołu, bo nie ma partnerów. Oni nie chcą usiąść przy
jednym stole, żeby patrząc sobie głęboko w oczy rozmawiać o
wszystkim, co dobre i co nas boli. Rozmawiać do dna. Do dna serca,
ducha, do źródeł wody żywej, czystej, aby dać się za-chwycić
wieczności. “Jak niewiele jest ludzi i jak nie ma prawie
pragnących się objawić. Gdzie znaleźć Rodaków, którzy zechcą
usiąść przy stole dziękczynienia!
Z
takich
myśli
narodził
się
wpis na Facebooku
-
“Czy
naród
(królestwo),
które
nie
może
wysiedzieć
przy
jednym
stole,
się
ostoi?
Czy
ludzie,
którzy
nie
potrafią
usiąść
przy
jednym
stole
i
rozmawiać
tworzą
wspólnotę?
Dziejów,
języka,
kultury,
wiary...
W komuniźmie z konieczności, nie mogąc siedzieć przy jednym stole, zastąpiliśmy rozmowę Polaków nabożeństwami. A po komuniźmie? W wolnym świecie? Czy myśmy go już zamieszkali?”
W komuniźmie z konieczności, nie mogąc siedzieć przy jednym stole, zastąpiliśmy rozmowę Polaków nabożeństwami. A po komuniźmie? W wolnym świecie? Czy myśmy go już zamieszkali?”
Do
szkoły dojechały już nie moje zwłoki, bo to zakazane ustawami
sanitarnymi, ale wrak. Ten zaś, zgodnie z dzisiejszą
ekonomiką, do czegoś się nadaje np. recyclingu. Bądź wola
Twoja.
Klasa
druga może obejrzeć swój kawałek filmu o zwyczajnym świętym
człowieku, ale najpierw muszą zrobić swój kawałek podręcznika,
przewidzianego programem (żeby nie powiesili katechety). Boże Ciało
w krzyżówce przerobili. Wymyśliłem na poczekaniu dwuwiersz –
Boże Ciało to ciało Jezusa, Ciało Jezusa to Boże Ciało.
Nauczyli się w mig, mogliśmy przejść – podnieść oczy - z ławki
na ekran i film. A tam akurat dialog - “u niego panuje chaos i wszyscy mówią o Bogu” konfidencjonalnie szepcze donosiciel kardynał na Filipa do
papieża. Papież "dokłada" mu, świętemu, od siebie, pytaniem - “to prawda, że uczysz
dzieci bez żadnych zasad? Bez reguły?” (na filmie jest to od ok.
1h. 11 min. 20 sek. - do 1h. 12 min.)
Myślę
sobie - “oglądam ten film z dziećmi, ale trzeba by i z dorosłymi.
Nie tylko z rodzicami uczniów, ale z wizytatorami, (prze)różnymi
przełożonymi i kontrolerami procesu katechizacji i Nowej (jak świat?) Ewangelizacji, cenzorami itd. I to najlepiej cofając się, czyli
oglądając wstecz o 31 lat. W Roku Wiary (i Rozumu) to powinien być
wręcz obowiązek - i koniecznie dyskusja po projekcji, żeby się
nie rozchodzić - jak po nabożeństwie - do swoich republik :-) ”
Jeśli
się tego nie robi, nie dziw, że o katechezie i katechetach krążą
czarne legendy wymyślane i rozpowiadane przez anonimowy kościół
(przez małą literę), anonimową gminę i ojczyznę (przez bardzo
małą literę). Wielką literą się pisze to, co jawne, co się
objawia, co żyje i działa w pełnym świetle.
Na kolejnej lekcji religii, z dziećmi najmniejszymi, o szczerych buziach, nie skażonych szeptaną
propagandą, plotką i czarną legendą, pośmialiśmy się na
dywanie, pośpiewaliśmy jak stąd, aż do nieba “bo niebo czeka na
wszystkich... i one mają prawo tam do swojego kącika... i mają
prawo iść tam ze śpiewem, tańcem i radością ” (św. Filip).
Bóg Miłosierdzia i Prostoty jest łaskawszy od kardynałów i
kurii.
Na
koniec w modlitwie wśród intencji podaję: o piękną uroczystość
otwarcia Orlików z udziałem (wice)Premiera, o dobre wyniki i studia
dla naszych absolwentów, także studia po studiach na całym
świecie. Modlitwa dzieci wiele może.
W
klasie
trzeciej
mam
zaszczyt
i
przyjemność
rozdać
zaproszenia
dla
dzieci
od
księdza
proboszcza
na
mszę
niedzielną
(10.30)
“w
związku
z
modlitwą
ku
czci
Najświętszego
Serca
Pana
Jezusa
i
I
Piątkami
Miesiąca”
(ważne
także
dla
dzieci
komunijnych).
Padły
pytania
uczniów,
czy
muszą.
Wskazałem
na
słowo
“zapraszam”,
a
nie
“rozkazuję”.
O
deklaracji
soborowej "O wolności religijnej" (Dignitatis
humanae)
im
nie
mówiłem.
Tym
razem
:-)
“W
naszej
epoce
ludzie
coraz
więcej
uświadamiają
sobie
godność
osoby
ludzkiej
i
coraz
bardziej
rośnie
liczba
tych,
którzy
się
domagają,
aby
w
działaniu
ludzie
cieszyli
się
i
kierowali
własną
rozwagą
oraz
odpowiedzialną
wolnością,
nie
przymuszani,
lecz
wiedzeni
świadomością
obowiązku...”
(tamże).
“O!
godności,
córo
Bogów...”, strawestuję
innego
mistrza,
nawet
z
pomocą
którego
nie
umiemy
się
dogadać
z
europejskim
hymnem
i
ideą.
W
klasie 2, 3 i nn. pewna scena z filmu jest dla nas szkołą
śpiewania. Trzeba pogrupować głosy. Głosy i klasy nie mogą stac
według wzrostu itp. ale według głosów. Tego uczy w filmie - i nas -Camillo, który edukację (indywidualną) odbierał w pałacu ojca.
Dla mnie jest nauka do zgłębienia, jak nie partyjniactwo, ale mądre
grupowanie, podług godności, chęci i mądrości, może pomóc (nam) pięknie zaśpiewać hymn państwowy, szkolny, gminny, europejski i religijne też.
Lokalnie! Kontynentalnie! Globalnie!
Przy
okazji trudno mi nie wyśpiewać alleluja pod adresem reżysera
sztuki ujęć i montażu. Reżysera sztuk wszelakich, sztuk-mistrza, też. Jak on pięknie maluje i śpiewa film o świętym. Z
podziałem na sceny, takty, anegdoty. Jak udanie dobrał i obsadził
aktorów dużych i małych. Jak cudownie pracuje z dziećmi... i ze
świętymi. Nawet z tymi, którzy uczą dzieci bez zasad i reguł.
WIELKOŚĆ I POTĘGA SZTUKI! Jak pięknie pokazuje rzeczywistość
życia wtedy i dziś i jutro – godność osoby, jej wolność,
świadomość obowiązku i prowadzenia przez ducha, Ducha Świętego,
na przykład, kiedy stajemy w ciszy pod krzyżem.
Klasa
1-sza
ma
swój
program.
Łatwiejszy :-)
Dzisiaj o Trójcy Świętej. Objaśnia nam “kolorowanka” i filmy: rysunkowy i klasyczny (scena z Zefirellego). Na filmie - chrzest Jezusa w Jordanie. Czy można (i jak) uczyć dzisiaj bez dostępu do Internetu?! Chwała ci WiFi ;-)
Dzisiaj o Trójcy Świętej. Objaśnia nam “kolorowanka” i filmy: rysunkowy i klasyczny (scena z Zefirellego). Na filmie - chrzest Jezusa w Jordanie. Czy można (i jak) uczyć dzisiaj bez dostępu do Internetu?! Chwała ci WiFi ;-)
Modlitwa
końcowa, jak w “zerówce”.
Nim
weszliśmy
do
klasy
szóstej
wydarzyła
się...
cała
katecheza.
Calutka!
Otóż,
nie
miałem
klucza,
poprosiłem
uczniów,
by
poszukali
i
przynieśli.
Ktoś
pobiegł,
przyniósł,
podał.
A
w
chwili,
w
której
podawał/a
wydarzyła
się
między
nami
katecheza!
To
był
ułamek
sekundy.
Bliski
kontakt
fizyczny, , dotykowy, dłoń w dłoń, wzrokowy,
słuchowy...
osobowy.
W
bliskości,
życzliwości...
jak
między
nomalnymi
ludźmi,
osobami,
nauczycielem
i
uczniem/uczennicą, z twarzą, imieniem, włąsną historią życia i zbawienia (proszę nie poprawiać teologicznie!, co najwyżej dołożyć słówko "przyjęcia").
A
cóż
dopiero
między
ludźmi
ochrzczonymi!
BŁYSK!
-
PRZECIEŻ
TO
JEST
ISTOTA
KATECHEZY.
TO
JEST
ISTOTA
RELIGII.
NAUCZANIA.
NOWEJ
EWANGELIZACJI!
RELACJE
OSOBOWE
MIĘDZY
NAMI
I...
TYM,
KTÓRY
MIESZKA
W
NAS,
BO
ZAMIESZKAŁ
SWOIM
SŁOWEM
I
CIAŁEM.
Więc
świętość
może
nadejść
z
każdej
strony.
RELIGIA
NIE JEST W KATECHIZMACH, PODRĘCZNIKACH itd. RELIGIA JEST MIĘDZY
NAMI! Ciągle coś się odsłania (objawia) przede mną. Pomimo 31
lat nauczania, katechizowania i 60 lat życia ochrzczonego, które
przyjęło wiarę w Jezusa i podjęło ją całym swoim rozumem i
życiem osobowym i rodzinnym. Jestem katechetą, bo JESTEM! I JEST
Bóg-Prawdy-Piękna-Dobra-Miłosierdzia-i-Prostoty. Świętość może
nadejść z każdej strony.
Religię
daję
sobą.
Katechizuję
sobą,
swoim
życiem
osobistym
i
rodzinnym,
całym
życia-rysem.
Religię
i
katechezę
daję
swego
życia
drogą,
prawdą
i
dobrem.
Pomimo
swoich
wad
i
grzechów.
Czyżbym
po
to
się
narodził
i
po
to
przyszedł
na
świat
Legionowa,
Strachówki,
Mazowsza
i
Polski,
żeby
przypomnieć
tę
prostą
prawdę,
że
religia
to
życie,
droga
i
prawda!!!
Nasza
droga,
prawda
i
życie
najpełniej
objawiły
się
w
Jezusie
z
Nazaretu.
To
wszystko?
Tak,
wszystko.
Tylko
tyle?
Tak,
tyle.
Świętość
może
nadejść
z
każdej
strony.
Przeciwnicy,
albo fałszywi przyjaciele, i szpiedzy, chcą zawsze zmieść każdego
(tak) myślącego. Ta “prawda”, raczej mechanizm, powraca jak
kontrapunkt w filmie o świętym Filipie. Nawet ślepi, głusi,
młodzi i starzy widzą to, słyszą, wzdrygają aż się. Brr!!! A przecież świętość może nadejść z każdej strony, także w nich i przez nich. Bóg prosto pisze i na krzywych liniach. Bo jest Prostotą i Miłosierdziem.
Klasa
6
– zaraz
po
przekroczeniu
progu
(nadziei)
-
też
mi
zgotowała
wielką
(nie)spodziewaną
radosną
nowinę.
Nie,
żeby
cała
klasa
od
razu,
ale
na
początek
Paulina.
Podjęła
wyzwanie,
zgodnie
z
umową
sprzed
kilku
tygodni.
Przejrzała,
wybrała,
opublikowała na swoim koncie Fb,
z
imieniem
i
obliczem,
filmik
z
serii
3MC
i
przygotowała
prezentację
dla
klasy.
Udostępniła
swoją
wiarę!
I
swoje
myślenie!
Odpowiadała
na
pytania
koleżanek
i
kolegów.
Chyba
się
rozpłaczę
;-)
Są
następni chętni, zapowiedzili się na kolejne lekcje. Hurra! Ba, ale
kto zechce wejść z nimi w dialog serdeczny, religijny, w
komentarzach na ich kontach i w ogóle??? W NASZYM MILCZĄCYM
SPOŁECZEŃSTWIE – NA ŚMIERĆ I ZABÓJ. Nawet w Roku Wiary (i
Rozumu). Otworzyć się? Objawić? Pokazać swoje myślenie?
Lepiej... lepiej... lepiej...
Na
zakończenie – ja wypowiem teraz swoją modlitwę za nich “niech
Duch Święty szaleje w nich, kiedy stajemy w ciszy pod krzyżem”.
Klasa
piąta poznała radosną przygodę katechety w klasie szóstej. I
zasady na jeszcze lepszą (poprawienie dobrej) oceny (religijnej?) na
koniec roku z wolności ducha, wiary i rozumu:
-
to samo, co w klasie szóstej
-
plus opowiedzenie ze zrozumieniem wybranych fragmentów (scen) z
filmu o świętym Filipie I świętym Persiano Rosa (I ciut ciut I
św. Ignacym Loyola)
-
mądre komentarze pod linkami do treści opublikowanych przez ich
koleżanki i kolegów (filmików “trzyminutowego katechizmu”) i
postów na stronie www.katecheza_online”
Podając
zasady – jawności wiary, godności itd. nie mogłem nie wspomnieć
anty-przykładów, które funkcjonują w naszym świecie, trując
młode i starsze umysły. Już nie tylko katechetę i jego żonę
DyrKa. Anonimy i ich stronnictwa zamieniają życie naszej wspólnoty
lokalnej w bagno. Teraz przekonała się następna osoba związana ze
szkołą. Anonim posłużył się jej nazwiskiem. Inni plotkują za
plecami o cudzych pieniądzach, ile wlezie. Oni – stronnictwo
anonimów, bez imienia, oblicza, godności, honoru. Byle kogoś
oczernić. Byle rzucić złe światło, jak pierze z kury na rosół,
wiatr rozniesie po całej gminie.
Oto przykłady nieanonimowego myślenia anonimów, ich wyznanie wiary (patrz: komentarze na moim blogu):
- imię mam oblicze też, a że używam pseudonimu to moja sprawa. Nie
wszyscy muszą wiedzieć kim jestem
- A katecheta w Strachówce kiedy abdykuje ze swojego "nauczania".
Czas dać innym się wykazać... [Po rezygnacji papieża Benedykta
XVI] takiej samej odpowiedzi oczekiwałem [od ciebie] - "Rezygnuję
dla dobra dzieci i Kościoła". Tylko że jedni się modlą z
powołania a inni dla pieniędzy. Lepiej być niedowiarkiem niż
udawać świętoszka. Ze mną wszyscy porozmawiają i nie muszę
nikogo prosić o rozmowę.
- Nie ma też rzeczpospolitej norwidowskiej, ja żyję i mieszkam w
Rzeczpospolitej Polskiej i tylko do takiej nazwy mojego kraju mam
szacunek... Co z tego że masz oblicze jak się z tobą nikt nie
liczy. Przestań opowiadać bajki bo w to nikt nie wieży. I nie
muszę ci się z niczego tłumaczyć. Nie oskarżaj mnie o jakieś wyimaginowane czyny, nic ani nikogo nie zniszczyłem bo tu się
urodziłem a nie sprowadziłem.
- faryzeusze znowu zapomnieli Józia wynieść na piedestał, tylko za co?... Może jeszcze pomnik powinni postawić?... Za
wykonanie orędzia [w Wielką Sobotę, przez katechetę] pasowało
by [ci] przyznać co najmniej Fryderyka lub nagrodę Grammy... Do
czego się nie dotkniesz to kończy się totalną klapą. Będąc
katechetą dzieci też przestały chodzić do kościoła, każda
praca daje efekty i satysfakcję jeśli wkładamy w nią trochę
serca a nie oczekujemy tylko na pochwały i zyski... Kiedyś
przychodzili jeszcze ci co księża uczyli, a teraz efekty są
widoczne. Od kilku lat kościół pustoszeje, jeszcze trochę
zostanie ksiądz i i kilka babci... Dawno mówiłem że katechezy u
najmłodszych powinien prowadzić ksiądz, dzieci jak i rodzice mają
większy respekt do księdza niż do osoby świeckiej.
- Jozefie z Bóg wie skąd chwalisz się tą datą [3 Maja 1981, założenie Solidarności RI]
jakbyś tu nie wiadomo co zrobił. Powiedz co takiego osiągnąłeś
bo ja jakoś nie widzę efektów twego samochwalstwa. Tak się
wychwalasz jakbyś co najmniej wyzwolił własnymi rękoma z pod
jakiegoś okupanta te okolice. Nudne to. Czekam na odpowiedz w
sprawie twych dobrych uczynków dla tej gminy.
- super "katecheta" udaje świętoszka a ma diabła pod
skórą. Zapomniałem że jesteś ponad wszystkimi i wszystko ci
wolno włącznie z obrażaniem innych. I później dziwisz się że
ludzie nie stają w twojej obronie, bo nikt nie chce być kojarzony
z tobą żeby się wstydu nie najeść
- Widać daleko nie pada jabłko od jabłoni. Dzieci [twoje, katecheto] warte ojca a
ojciec dzieci. [Żona taka sama]. Wy jesteście najważniejsi a wszyscy inni ludzie to
margines i kto to mówi, widać brak kultury gołym okiem. Po
trupach do celu. Tylko dlaczego ludzie was unikają jak diabeł
święconej wody. Do wyzywani ludzi to jesteście pierwsi, a w
niedzielę w kościele to niemało krzyżem leżycie. Dajcie spokój
z tym udawaniem świętoszków, bo to tylko na pokaz przecież to
wszyscy wiedzą. Kupi to ktoś kto was nie zna. I kto tu się
kompromituje
-
ludzi już niczym nie zadziwisz. Znając twoje zapędy nikogo nie
zaskoczysz swoim zachowaniem. Szkoła jest wasza, kościół jest
nasz a ksiądz jest jego gospodarzem i powinien cie wyprosić z
zakrystii... To że niby uczysz dzieci religii to nie znaczy ze
wszędzie musisz z nimi być. Może ktoś sobie nie życzy twojej
obecności
-
Boga w te swoje szachrajstwa nie mieszaj. Chcesz na siłę
uszczęśliwiać ludzi tylko nikt cie nie chce słuchać. Twoje 5
minut dawno minęło więc oszczędź waść wstydu tej okolicy.
Lepiej było by gdybyś się wziął za uczciwą naukę religii w
końcu nasze podatki idą na twoją pensję, a nie chciwością
rządzenia wszystkimi
-
na jakiej podstawie uczysz pan dzieci religii skoro nie masz
odpowiedniego wykształcenia i na jakiej podstawie jesteś
zatrudniony jako katecheta
- czemu Wójt i Rada Gminy w niebogatej Strachówce godzą się na
wydawanie pieniędzy na furmanki, bryczki, konie, plakaty (które
potem leżą w błocie), zespoły typu disco polo? Zadajcie sobie
pytanie: quo vadis? Przecież więcej złości robicie niż miłości,
to o jaką Strachówkę walczycie? Podzieloną? Skłóconą? Gdzie
Komunia św., Adoracja, Msza św. jest cenzurowana przez katechetę
bez wykształcenia?
- Resume - "wywieźć [was] na taczce gnoju".
- Resume - "wywieźć [was] na taczce gnoju".
…....
Film
o świętych Filipie (Persiano może też jest lub będzie?) wzrusza. Modlitwa końcowa, na
zakończenie lekcji i dnia pracy, także uspokaja – za wieczorne
odkrywanie Orlików z premierem, za absolwentów Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej, by dostali się na
wymarzone studia, nawet na najlepszych amerykańskich uniwersytetach.
Niech piszą aplikacje po prawdziwe Życie Prawdę i Drogę.
