Odkryłem, a właściwie uświadomiłem sobie, działanie pewnego duchowego mechanizmu. Kiedy świadomie zaczynam myśleć (roz-myślać) - a nawet "czepiam się" - o jakimś dobru doświadczonym, przeżytym, lub sensie, to w nim zaczynam jakby zamieszkiwać. Wszystko inne blednie. Idąc dalej, jakby nad-interpretuję tę sytuację teologicznie. Nad- inaczej, tzn. odkrywam, uświadamiam sobie jej sens i znaczenie teologiczne. Jest to całkiem i zupełnie naturalne w świetle wiedzy do jakiej doszedłem. Wszystko co najpiękniejsze, nawet jeśli naturalne, zobaczyłem w świetle objawienia (historii biblijnych). Szczegóły, niuanse z jednej strony i sens ogólny, całościowy - z drugiej, znam dzięki religii. Wiara i rozum się dopełniają. Nie wiem, jak można osiągnąć cel życiowych zmagań na jednym szczudle (skrzydle). "Ażeby tworzyć kulturę, trzeba do końca i integralnie widzieć człowieka jako szczególną, samoistną wartość, jako podmiot związany z osobową transcendencją"(JP II).
"Czepiam się" znaczy w tym przypadku 'wracam','przypominam' i przez dłuższą chwilę chcę w tym być. Może, oczywiście, także spaść nagle, ni stąd, ni zowąd.
Czy może to być tylko wspomnienie dobra? Chyba nie. Do wspomnienia, tego, co było, dołącza się to, co jest. To, co istnieje, bez żadnych ograniczeń, bez kwantyfikatorów czasowych, ilościowych itp. To jest sednem tego mechanizmu i przygody. To "coś". Co życie upiększa, usprawiedliwia. Zbawia? To może być tylko On. Istnienie samo. Sama miłość. Osobowa! Mówiłem, że bez logiki ani rusz. Każdy się jakąś logika posługuje, bo inaczej nie poszedłby ani razu nawet na zakupy. Warto logikę włączyć do innych działań.
Czyż każdy nie doświadcza podobnych przeżyć? Myślę, że przeszkoda jest umasowienie spojrzenia na świat i siebie. Patrzenie w świetle (przez lupę) tego, co typowe. Co opisane i przerobione po tysiąc razy. Gorzej jest z tym, co indywidualne. Życie osobowe jest całe indywidualne, nacechowane tylko tobą! Wszystkie dane zmysłowe, każda myśl, i czyn... są tylko twoje. Zechciej wejść na ten poziom życia - osobowego. Wszystkie próby definiowania gatunkowego mogą być tylko pomocą i drogą do. Do odkrycia siebie jako osoby niepowtarzalnej, myślącej, odpowiedzialnej. To możesz otrzymać tylko od Tego-Który-Jest-Jeden. I jest prostotą, nie złożonością. Choć w Trzech Osobach - czego nikt nie wymyślił, tylko powiedział to Jezus z Nazaretu. Dlatego uwielbiam tę miłość, która przez Niego została pokazana światu. Objawiona. Czyż nie jest to całkiem naturalny proces myślowy?!
Jak bardzo to jest zbieżne z moja modlitewna "mantrą" - "Nie-ja-TY-Bóg-Miłość-Chrystus-Pokój-Dobro-Bóg-Miłość-..."
Raz (?) mi przeszło przez głowę, że w takich chwilach jednoczę się z Bogiem. Wchodzę do nieba, w Niego, a On się nie broni, nic mnie nie wstrzymuje. Jak to jest możliwe? To takie łatwe?? To wystarczy tylko poznać Go jakoś pojęciowo i chcieć z Nim być?
Na myśl mi przychodzą cytaty biblijne:
1) - "A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa."
2) - "Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną."
Tak, to jest bardzo proste i dla każdego. Trochę poczytać, poszukać, popytać, usłyszeć, zobaczyć, poczuć i się otworzyć.
Każdemu wystarczy - jeśli chce - rozumienia biologii (neuro-biologii) i kultury w jak najszerszym wymiarze. "Różne kultury są bowiem tylko różnymi sposobami podejmowania zagadnienia sensu egzystencji osoby. To właśnie tutaj znajdujemy źródło szacunku należnego każdej kulturze i każdemu narodowi: każda kultura jest wysiłkiem zastanowienia nad tajemnicą świata, a w szczególności tajemnicą osoby ludzkiej. Jest sposobem wyrażania transcendentnego wymiaru ludzkiego życia. W sercu każdej kultury jest jej stosunek do największej ze wszystkich tajemnic: tajemnicy Boga" (JP II w ONZ do przedstawicieli wszystkich krajów świata).
Odkryjmy i zaufajmy swojej osobności - "Każdy człowiek, każdy naród, każda kultura i cywilizacja mają swoją rolę do wypełnienia i swoje miejsce w tajemniczym planie Boga i w powszechnej historii zbawienia" (JPII, Slavorum Apostoli)
Religia to nie abrakadabra, ani opium dla ludu. To droga do pełni człowieczeństwa, tak w dziedzinie poznania (doświadczalna w wielkim stopniu sfera życia wewnętrznego), jak i działania (miłość aż po krzyż). Życia nie pokawałkowanego i poustawianego na różnych półkach. Mistyka? Zwał, jak zwał. Twierdzę, że pełnia życia doświadczanego całym sobą (całym życiem osobowym). Osoba - to to, co widzialne i niewidzialne :-)
PS.1
To połowa notatek, które mam w zeszycie. To właśnie doświadczenie dało asumpt dla tytułu "Nagle(nie) do modlitwy", który później się rozbudował i poszedł z innym postem :-)
PS.2
Wracają kolonie CARITAS. To jest fenomen w naszym życiu i w życiu wspólnoty lokalnej w gminie Strachówka. Nie dajcie go niszczyć nieodpowiedzialnym grupom i ich liderom.
PS.3
Znalazłem artykuł, w którym mam wsparcie dla swojego odczytania i działania pod wpływem encykliki "Centessimus annus". Autor pomaga mi zrozumieć koincydencję dat (w tym moje nagłe nią zainteresowanie) - napisał go na 20-lecie ukazania się encykliki, który to dzień był też dniem beatyfikacji jej autora! Warto wąchcać i smakować powietrze i klimat dni (epoki), w której się żyje. Albo spaceruje. Życie jest pielgrzymką.
Podobne sprawy traktuje autor innego artykułu - polski dominikanin. Cieszę się, że mogę oba teksty wskazać także Lucy, USA. To są zagadnienia bliskie nam obojgu.
Co ciekawe, w PS.3 zawiera się PS.1 i PS.2.