Wydawałoby się, że być człowiekiem myślącym w sytuacjach, które stają przed nami - to nie jest wygórowane oczekiwanie od homo sapiens sapiens!
Być człowiekiem raczej niż odgrywać przypisane nam role, powinno być zasadą wychowania ustawicznego. Role muszą pełnić rolę służebną naszemu życiu. W naszym osobowym - przepięknym - dramacie. O cudownej - bywa, że trudnej - dramaturgii. Od poczęcia, do śmierci. Kto pomija moment poczęcia, pisząc swój życiorys, to niech się wykastruje (lepiej nie, bo samo-okaleczanie to potworny grzech), albo wyjałowi i nie rozprawia zbyt lekko o seksie. Konsekwencja w logice, a logika w konsekwencji mają dopełnienie.
Tyle tu filozofii, a chodzi o prostą, choć niezwykłą w naszym obecnym życiu, sytuację - zaproszenie na spotkanie w gminie na temat przyszłości lokalnej grupy Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.
Sprawa niby prosta i oczywista od 5 grudnia 2010, a jednak po ponad rocznym czekaniu - niezwykła. Cieszy.
Zamulony się przeważnie budzę, ale wiem, że przemycie oczu, łyk kawy i coś nadejdzie. Modlitwa - nie pacierz, bo go nie pamiętam, został w zamierzchłym dzieciństwie, bo jeśli takowy był (pewnie był), to strasznie dawno przeszedł w rachunek sumienia, potem w rachunek dobra i "mantrę" (Nie-ja-Ty-Bóg-Miłość-Chrystus-Pokój-Dobro) - zawsze daje życie.Hypotheses non fingo.
Kiedy mówię lub piszę 'życie', nie mam na myśli pracy (funkcji) organów i narządów biologicznych. Powinno być rozróżnienie choćby w pisowni. "Życie" przez małą i dużą literę. Przez dużą? Wiadomo, że chodzi o człowieka. A człowiek to świat cielesny, psychiczny, duchowy, kultura, wspólnota... wiara i rozum.
Nawet w zamuleniu porankowym wiem, że życie rozbłyśnie. Bo Życie potrzebuje światła. Życie tylko w jakimś świetle można obserwować i nim się cieszyć. Jakimś? No tak, każdy sobie jakieś zapala. Ja mam światło Ducha Świętego, Którego poznałem na kartach Biblii i w Życiu Kościoła, które stało się i moim Życiem. Tego nie da się już rozdzielić. Tajemnica to wielka, a ja wam powiadam... to samo. Z własnego już doświadczenia, nie tylko z przekazu ludzi i autorów, którym ufam. Ba, których kocham.
Dzisiaj Życie rozbłysło w telefonie - jutro jest spotkanie w sprawie Wspólnoty Samorządowej. To jest Życie. To się wiąże z tym, co było, tym, co jest i tym, co będzie w naszym życiu: moim, Grażyny, gminy... powiatu, Mazowsza. Trzeba rozumieć Życie!
Wczoraj było dla nas (Grażyny, mnie...) wielkim przeżyciem przyjazd "Stoczni" na wywiad z Grażyną-liderką PAFW i na badanie społeczności lokalnej, w której lider ze szkoły liderów działa. Dzisiaj coś z tego dzieje się w domu - "młode obywatelki" ustalają plan działań z dyrektorką-liderką (ze szkoły... itd.) Ja swoją pracę-powinność też wypełniłem, napisałem pierwszy felieton do "Faktów". Życie się dzieje.
Życie się dzieje. Nie wymyśliliśmy go, dostaliśmy go jako ogromny DAR. Ciągle jednak, nawet w XXI wieku jakże mało jest ludzi, którzy uznają tę prawdę.
Możemy w nim, a raczej w Nim - skoro Życie piszę z dużej litery - uczestniczyć na równych prawach wynikających z RÓWNEJ GODNOŚCI (jeśli się bawić słowami, to GOD-ność przedkładam niepomiernie wyżej od GOD-ota). MÓJ BÓG ZAWSZE NADCHODZI.
Godność, która nam przysługuje, jest najwyższym mandatem wszystkich naszych ludzkich praw i spraw! Możemy w Życiu uczestniczyć, mieć udział, współtworzyć - kultura jest warunkiem ludzkiego życia osobowego. Jan Paweł II mówił o kulturze życia i kulturze śmierci - ZALEŻNIE OD NASZYCH WYBORÓW I DZIAŁANIA.
Możemy dawać świadectwo Życiu. Właśnie to czynię na tym blogu. Właśnie teraz. I to daje mi poczucie spełniania obowiązku, powinności moralnej, egzystencjalnej. Spełniam i czuję się wypełniony.
Jeśli ktoś (w Strachówce) uważa, że źle piszę lub głoszę nieprawdę, niech pokaże, punkt po punkcie, w którym miejscu. Ba, które słowo! Z uwagą przyjmę każde zastrzeżenie. Lecz jeśli mówię prawdę i używam słów adekwatnie, to dlaczego mnie bijecie oskarżeniami i plotką?!
Prawda ma chyba formę korpuskularno-falową. Język fizyki bywa pomocny, tak jak i teologii. Nie ma lepszych i gorszych nauk, czy naukowego podejścia. Liczy się tylko uczciwość, a nawet miłość intelektualna :)Choć wierzę, że prawda jest ciągła, to odbieram ją kwantowo. Po odebraniu swojej porcji (działki), jakbym się wyłączał. Koniec i basta. Coś w rodzaju zmęczenia, wyczerpania, ale i ogromnego zadowolenia nachodzi na mnie. W takim stanie, niezależnie od pory dnia, siadam w fotelu i czekam. Na następne połączenie z... , albo na odbiór prawd płynących ze strony rzeczywistości zewnętrznej, jak i wewnętrznej. A nawet idę spać.
"Dobrze jest wiedzieć / że ktoś, gdzieś / o tej samej porze też / choćby tylko jest" (Cień Opatrzności). I czeka.
Wspólnota dodaje sił i wzmaga częstotliwość osobowych połączeń. Na tym polu zarówno natura, jak i Bóg są zupełnie zgodni. "Spodobało się Bogu zbawić nas we wspólnocie". Gdybyż zrozumieli to politycy! I oby chcieli pytać o radę tych, którzy coś z tajemnicy wspólnoty pojęli. Moglibyśmy czasem czekać razem.