Wszystko, co przeżywamy, czego doświadczamy ma znaczeń wiele. Zależy od której strony zaczniemy opowieść. Ale trzeba znaleźć w życiu rdzeń, wokół którego się wszystko nawija. Sens, który jednocześnie wskazuje kierunek i jest siłą napędową, nawet w naszej bezwładności istnienia. Żyje się - tak napisałem w jednym z pierwszych młodzieńczych wierszy. Dzisiaj mówię - życie się dzieje. Niby mała różnica, a jednak wielka. Żyje się - jest wyznaniem raczej bezradnym i punktem obserwacji jest jakby bezwolny podmiot. Życie się dzieje - jest częścią DZIEJÓW. Punkt ciężkości jest przeniesiony na to, co obiektywnie dane mnie, jako podmiotowi. Dzieje mogą pokazywać sens i na pewno muszą być w nich zapisane jakieś wartości. Tak to widzę po latach, dzisiaj.
To pierwsze widzenie siebie i świata bardzo jest zbliżone do modnego kiedyś w literaturze egzystencjalizmu. Mówiło o zagubionym podmiocie w morzu nie za bardzo zrozumiałej jakiejś egzystencji.
To drugie - bardziej wskazuje na sens i łaskę w nim uczestniczenia. Życie nabrało sensu.
Powtarzam się strasznie i bardzo. Bo trudno coś nowego dorzucić, mogę jeno szlifować, choć pereł się nie szlifuje. Można tylko polerować.
Co starsze dziatki wyfrunęły z gniazda. Czyżby młodsze były do froterki?
Po-trój-(nie)-królewskie tytułowe refleksje mogą być potrójnie królewskimi. W teologii katolickiej mówimy o potrójne funkcji człowieka ochrzczonego - kapłańskiej, prorockiej i królewskiej. Boh ljubit trojcu - dzisiaj prawosławni mają swoje święta.
Tytuł nawiązuje jednak nie do prawosławnego, ale wczorajszego katolickiego święta. Łącznikiem między nimi można nazwać współczesny ruch ekumeniczny. Byliśmy jednak wczoraj zbyt zajęci sobą, żeby to zobaczyć. Tak samo, żeby napomknąć ważne i ważkie imię księdza Jamesa Hindusa, który odpowiedział na pytanie jednego z synów, nim jeszcze je zadał (ja byłem w tej duchowej przygodzie tylko hiperłączem). Ten Hindus wygłosił w zeszłym roku wiele rekolekcji w Polsce i na świecie. Jest już plan na ten rok!
Byliśmy zbyt zajęci sobą! - ale to nie znaczy, że tylko "swoimi". O, nie - całą gminą. Gmina to ogół mieszkańców i terytorium. Tak jest zapisane w ustawie i tak zawsze staramy się postępować. Jeśli coś ma na względzie dobro gminy, musi mieć na uwadze wszystkich mieszkańców, czyli ich właściwą reprezentację. REPREZENTATYWNOŚĆ! - jest tutaj słowem kluczem. Jak najlepsze ODWZOROWANIE rzeczywistości gminnej (wspólnoty lokalnej).
Zbyt zajęci, bo zbytnie emocje towarzyszą działaniom publicznym (społecznym) w naszej gminie. To zżera - niestety - dużą część sił wszystkich aktywnych mieszkańców. A jednak to, co obiektywne zwyciężyło! Konieczna jest do tego duża wiara. Gdyśmy jej nie mieli, gdyby nie miała jej Grażyna - nie byłoby żadnego spotkania w Trzech Króli. A i to, które było, mogło się rozsypać w trakcie!
No, bo - posłuchajcie:
- czas: 6 Stycznia 2012, godz. 16.00
- miejsce: świetlica Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej (przez nikogo niezawłaszczanej, publicznej, dla wszystkich, jawnie zapraszanych, imiennie, telefonicznie, obwieszczeniami, zawsze z zawiadomieniem organu prowadzącego. Szkoła funkcjonuje ma mocy polskiego prawa i ma wszystkie statutowe obwarowania, oraz istotny dla swojego funkcjonowania udział kontrolnego czynnika społecznego - Rady rodziców. Mówienie o zawłaszczaniu szkoły jest horrendalnym nieporozumieniem, albo jawnym szerzeniem pomówień i nieprawdy. Gdyby się powtarzało zasługiwałoby na rozstrzygnięcie sądowo-prawne. Narusza prawdę o polskim systemie oświaty i sieje zamęt w głowach mieszkańców i rodziców posyłających dzieci do tej PUBLICZNEJ placówki)
- lista obecności: do oglądu na zdjęciach publikowanych na Fb, blogach, i innych stronach www.
Nie czytałem jeszcze inkryminowanego listu. W materiale uzupełniającym autorzy dali swój subiektywy wybór moich wpisów z różnych adresów internetowych. Te znam, potwierdzam każdą swoją wypowiedź, także ten wybór dokonany na potrzeby autorów. Oczywiście brak tam moich wpisów chwalących SPS, albo zawierających dobre życzenia itp - nie takie przecież przyświecały im intencje. Nie chodzi o prawdę większą od nas, chodzi im o subiektywne odczucia.
Nie znam treści listu, ale dostrzegam piękną zbieżność i wymowę faktów. Spotkań było wczoraj więcej, niż było zaplanowanych! Oprócz najważniejszego spotkania osób i reprezentowanych przez nich organizacji i urzędu, spotkały się dwa pisma. To fakt obiektywny, nie zaplanowany przez żadną ze stron!
Wszyscy zatem mogą je czytać, dyskutować i interpretować do woli.
Jest Prawda. Życie się dzieje. Ma sens. Ogromny sens. Sens pochodzi spoza nas. My możemy go odnaleźć, a raczej odczytać, zrozumieć i się w niego - na szczęście - włączyć i mieć w nim pełny udział. My możemy się w niego - na szczęście - włączyć i mieć w nim pełny udział. My możemy się w niego - na szczęście - włączyć i mieć w nim pełny udział (i to na zasadzie duchowej lub realnej adopcji lub jeszcze większego stopnia - prawdziwego - Ojcostwa i Usynowienia).
PS.
Kiedy ich list przeczytam? Kiedy mi na to przyjdzie czas i ochota. Przecież nawet nie do mnie jest adresowany, ale do prezesa RzN. Nie mam żadnych funkcji w stowarzyszeniu. W stowarzyszeniach się jest, bo podziela się jej cele. Do wolności wyswobodzeni zostaliśmy! I tak nie mógłbym już się do niego odnieść w tym poście, bo by był za długi (według mojej wewnętrznej miary). Do wewnętrznej wolności wyswobodzeni zostaliśmy!