Tylko małe wyjaśnienie, dlaczego tak. Trzymałem na dzisiaj
tekst z 4 sierpnia, z
Jana Vianneya. Po co się po kimś powtarzać. Grażyna go znalazła, przesłała link. Podzieliłem się
już nim na Facebooku, ale kto przeczytał, to wie, że nigdy za dużo
wracania do niego słowo-w-słowo, jota-w-jotę - w naszej lokalnej
sytuacji. Wygrubienia w tekście są - a jakże - moje (jk). Za
grube? Za dużo? Za mało? W sam raz?
"Wątek nieprzyjmowania prawdy, z wczorajszych (tj. 3 sierpnia)
czytań mszalnych, przeradza się w dzisiejszych czytaniach
w
jawną walkę z prawdą, której ludzie nie chcą przyjąć. W
pierwszym czytaniu Żydzi jawnie oskarżają Jeremiasza o
bluźnierstwo, za co grozi mu kara śmierci. Okazuje się, że
pójście za myśleniem
życzeniowym nie kończy się jedynie na marzeniach, na próbie
wygodnego układania sobie życia, ale kiedy zostaje ono zagrożone,
odsłania swoją prawdziwą twarz, twarz tego, kto się za nim kryje.
Przypominają się w tym miejscu słowa Pana Jezusa wypowiedziane do
Żydów w Ewangelii św. Jana w 8 rozdziale:
Dlaczego nie rozumiecie mojej mowy? Bo
nie możecie słuchać
mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania
waszego ojca. Od początku był on zabójcą i nie wytrwał w
prawdzie, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie
mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A
ponieważ Ja mówię
prawdę, dlatego Mi nie wierzycie. Kto z was udowodni Mi grzech?
Jeżeli mówię prawdę, to dlaczego Mi nie wierzycie? Kto jest z
Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga
nie jesteście.
Słowa te są w tym miejscu znakomitym komentarzem do wydarzeń
opisanych w I oraz w II czytaniu.
Za pozornie niewinnym myśleniem
życzeniowym w istocie stoi szatan, ojciec kłamstwa i zabójca!
Póki nie ma zagrożenia dla fałszywych wyobrażeń, nie musi
ujawniać swojego oblicza, ale gdy się ono pojawia, nie może go już
ukrywać dłużej. Dlatego też w jego interesie jest jak najdłużej
ukrywać się w wygodnej egzystencji zamkniętej w sobie,
spełniającej wszystkie formalne obowiązki, żyjącej własnymi
wyobrażeniami, egzystencji niewychylającej się i co za tym idzie,
niewchodzącej w dramatyczne konflikty, bo one mogłyby ujawnić
prawdę serca. W przypadku konfliktów i zderzenia z czymś,
co budzi sprzeciw, zamiast otwartego postawienia problemu, ucieka się
w szemranie, obmawianie sprawy z osobami postronnymi w tonie
narzekania.
Podobnie
szatanowi bardzo odpowiada [takie]
ułożone życie
wspólnotowe, w którym każdy się zamyka we własnych myślach i
wyobrażeniach, nosząc wewnątrz pretensje do innych, budując
jednocześnie w sobie własne poczucie sprawiedliwości i
niewinności. Lepiej nie prowadzić do ujawnienia się tego, co w
sercu, bo wówczas mogłoby się także ukazać oblicze tego, kto tym
wszystkim włada. Cała mądrość diabła polega na tym, by działać
tak, aby się nie ujawniać.
W ukryciu jednocześnie buduje on w człowieku poczucie
utożsamienia się z myślami, jakie wzbudza przez wyobraźnię.
Powstałe w ten sposób fałszywe „ja”, które obejmuje władzę
w sercu, niełatwo tę władzę oddaje. Zaatakowane broni się, i to
śmiertelnie, używając całego arsenału, całej sztuki. W I
czytaniu obrona ta przyjmuje pozór troski o dobro miejsca świętego:
„On bluźni przeciw temu miejscu”. Nie ma pytania o prawdę,
ale jedynie stwierdzenie, że wypowiedział słowa przeciw miejscu
świętemu. Pamiętajmy, że
takich argumentów używa się do
dzisiaj dla niszczenia niewygodnych przeciwników. W imię dobra
religijnego niszczy się tych, którzy głoszą, a czasem jedynie
pytają o prawdę. Jeremiasz musiał publicznie zadeklarować, że
wcale nie chodzi o zniszczenie świątyni, ale o nawrócenie. Bóg
nie zamierza niszczyć dla niszczenia, ale chce nawrócenia.
Zniszczenie będzie owocem braku takiego nawrócenia.
W Ewangelii natomiast spotykamy jedną z najbardziej tragicznych
scen. To jest jakaś farsa: prorok zostaje ścięty przez kaprys
głupiej dziewczyny,
bezwolnego narzędzia swojej matki!
Okazuje się, że piękno niekoniecznie idzie w parze z prawdą i
dobrem. Myślę, że dzisiaj się to dosyć drastycznie ukazuje. To,
co uchodzi za piękne, nie zawsze jest dobre. Nie chcę mówić o
wychowaniu wielu dziewcząt dzisiaj właśnie na wzór córki
Herodiady: pięknych, umiejących ładnie tańczyć i śpiewać,
wspaniałych aktorek, miss piękności, ale zupełnie pozbawionych
świadomości moralnej. O tym trzeba by mówić do rodziców. Tutaj
warto
zwrócić uwagę na hierarchię wartości, jaką
posługują się zarówno Herod, jak i młoda tancerka. Herodowi nie
wypadało odmówić wypełnienia życzenia, gdy złożył wcześniej
przysięgę! Co to znaczy?
Opinia ludzi jest dla niego ważniejsza
od prawdy! Podobnie i dla Herodiady nie liczy się prawda i
prawdziwe dobro, ale
przeforsowanie własnej woli, która jest
ostatecznie zależna od opinii innych ludzi, a właściwie od
wyobrażenia o tej opinii.
Ten
dramatyczny moment jest stale aktualny i niestety,
bardzo częsty w naszym życiu! Sceny z Biblii, a jest ich więcej -
wystarczy przypomnieć historię przejęcia winnicy Nabota przez
Izebel, żonę Achaba - powinny nam
ukazać prawdziwą
konsekwencję budowania siebie w oparciu o własne pragnienia.
One także powinny nam od strony pozytywnej pokazać, jak mądrzy
byli Ojcowie Pustyni, którzy walkę z myślami, z wyobrażeniami,
uważali za najważniejszą; jak ogromnie docenili posłuszeństwo,
które buduje w nas pokorę. Warto przypomnieć choćby piękny
apoftegmat o św. Antonim:
Powiedział abba Antoni: „Zobaczyłem wszystkie sidła
nieprzyjaciela rozpostarte na ziemi, jęknąłem więc i
powiedziałem: „A któż się im wymknie?” I usłyszałem głos
mówiący do mnie:
„Pokora”.
Rzeczywiście, Szatan potrafi tak umiejętnie wykorzystać
najlepsze nasze chęci, wyobrażenia, marzenia, by dyskretnie nad
nami zapanować, zupełnie się nie ujawniając. Natomiast kiedy w
sercu człowieka mieszka prawdziwa pokora, to znaczy prawdziwe
otwarcie na prawdę, jego subtelne pokusy zostają ujawnione i
można je odrzucić. Tej pokory zabrakło Żydom za czasu Jeremiasza,
a według jego zapowiedzi, gdyby ją mieli, to nie popadliby w
niewolę. Zabrakło jej także Herodiadzie i Herodowi, chociaż ten
coś czuł i serce mu coś wyrzucało.
Na prawdę trzeba się
jednak zdecydować i konsekwentnie o nią walczyć w sobie. Nie
ma innej drogi. Kto idzie za prawdą, podobnie jak prorocy,
doświadczy prześladowania. Zapowiedział nam to sam Pan Jezus, ale
jednocześnie powiedział, że ci, którzy cierpią prześladowania
dla sprawiedliwości, są błogosławieni i sami jej w końcu
doświadczą.”
PS.
Zdjęcia odpustowe są
tutaj (na Fb).