Znów jesteśmy razem. Andrzej wrócił z Bieszczadów, z pieszego obozu pod kierownictwem p.Pawła Stysia.
Znów byliśmy w Treblince, Korczewie, Drohiczynie i na Świętej Górze Grabarce.
Znów były niespodzianki. Nowe książki w Korczewie, nabożeństwo sióstr w cerkwi, grupa skautów z Anglii pod zamkiem w Liwie.
Jutro mam odpowiedzieć na pytanie, co mi pomogło w cerkwi.
Zdjęcia uwidaczniają wczorajsze oglądanie spadających gwiazd w błoto. I rozmowę z Olą, która dojechała z Warszawy. Jest znajomą Francesca z Erasmusa w Kopenhadze. Niedługo wyjeżdża do pracy dziennikarskiej w Kabulu.
Teraz trwa w najlepsze wieczór z gitarą i piosenkami z wielu śpiewników i języków.