Co mi mówi rzeczywistość? Co mi objawia?
Albo, żeby się nie narażać teologicznie, co mi Bóg mówi poprzez całą rzeczywistość? Co mi chce objawić? Podkreślam aspekt wolitywny Boga. Co chce, a nie - co samo się z Niego, albo musi. Ani musi, ani samo się z Niego... On zechciał i powstał świat, Wszechświat. Taka jest koncepcja kreacjonistyczna. Nie jest mniej rozumna od ewolucjonistycznej, a nawet zgodnie z całym doświadczeniem życiowym, jest dużo bardziej rozumna, bo uwzględnia wymiar kulturowy, do czego ewolucyjna się nie nadaje.
Podoba mi się pomysł pochodów Trzech Króli. Czemu się mądrze nie bawić? Tylko nie przesadzajmy z religijnością przy tej okazji. Religijność niech zostanie przy pochodzie na Boże Ciało. Miejmy odważną koncepcję siebie samych i kultury. Kłania się nam publikacja z pierwszej połowy ubiegłego wieku ; Homo Ludens, Johanna Huizingi. Czytałem dawno temu, podobała mi się, dostarczyła trwałych pojęć kulturowych, wzbogaciła rozumienie świata człowieka. Nie z każdą książką tak bywa.
Cała rzeczywistość coś mówi, choć dochodzi do nas w różnych częstotliwościach; ciekawe, jaka ich część jest podprogowa. Moim zdaniem, za dużo uwagi zwracamy na to, co sami wymyślamy, a za mało na to, co mówi rzeczywistość. Aktywizm zabija kontemplację? Jeśli tak, to może (jaki jestem ostrożny w wyrażaniu myśli!) więcej przez nią tracimy, niż zyskujemy.
Kościół dzisiejszym świętem zwraca uwagę na rozszerzające się objawienie Bożego Narodzenia, a ja chcę zwrócić uwagę na znaczenie mędrców w historii świata i zbawienia. Tyle rzeczy jest ciągle do odkrycia, na przykład tajemnica JEDNOŚCI, w ogóle i na co-dzień. Forma bloga odkrywa zwłaszcza te ostatnie, choć i w ogóle może coś odkryć mimochodem. Jeśli pisze się wytrwale.
Zastosuję niedawno wymyślona metodę, rosnących liczb, żeby w tytule zasygnalizować dopiski :-)
***
2.
Obejrzałem Orszak Trzech Króli. Wytrzymałem prawie do końca. Dobry pomysł i dobra realizacja. Byłem pod wrażeniem mądrej katechezy ulicznej i telewizyjnej. Kościół się obroni, wiara się obroni, kard. Nycz się broni... Był w baranicy i czerwone miał tylko na szyi i na głowie. Jestem uczulony na przebierańców. Człowieka żądam i szukam. Szopki są dobre dla dzieci, a niestety dzisiaj kościół w Polsce cały jest jak wielka szopka.
Przejdźmy do realu :-)
Nie tylko organizatorzy orszaku, jest już nawet specjalna fundacja, ale i TVP1 wykonała dobra pracę. Lubię inteligencję u redaktorów, np. Marka Zająca.
Może i u nas zmobilizujemy się na jakąś katechezę uliczną? Z pomocą Cypriana Kamila? Każdy musi robić to, czym jest. W każdym autentyzmie jest moc, w każdym podszywaniu się jest fałsz. Każdy może, byle z pokora służył prawdzie.
Rozglądam się po domu i widzę, że i u nas byli i dary zostawili Magowie ze Wschodu. Na stole rozłożyłem "dywanowy" komplet do herbaty, z certyfikatem z Turkmenistanu. Tam wstawiają w to czajnik, żeby napój nie stygł. Nasze serca nie stygną z miłości do Andrzeja Madeja i jego świadectwa świętości w kościele ubogich. Nie w kościele mocy, pałaców, "niby mowy" i przebierańców.
W dywanach stoi na razie, zamiast czajnika, nieotwarta puszka "English Breakfast", Twinings' traditional tasting loose tea. Jasiek, The English Culture Factor w rodzinie przywiózł od świętego Mikołaja z Bolonii. Nie otwieraliśmy, czekając na domowe spotkanie Trzech Króli. Otworzyliśmy tylko Twinings' fruit & herbal selection. Ale i tej starczy dla uczestników spotkania.
No to wyliczyłem już Kacpra i Melchiora. Co z Baltazarem?
***
3.

Baltazar był chyba zbiorowy: Jadwiga, Kazik, Piotrek, Rafał i Krzysiek. Stara gwardia kościelno-wspólnotowo-samorządowa. Wójt, przewodniczący sąsiedzkiej rady, były przewodniczący, były wójt, przewodnicząca Rady Rodziców, dyrektor szkoły, ciało pedagogiczne, rodzina, absolwenci szkoły, młodzi i starsi mieszkańcy gminy. Tradycja została podtrzymana. To trudna sprawa, księża nie mogli. A spraw we wspólnotach (lokalna to - i parafialna, i szkolna, i gminna) - oj dużo. Zimny kościół, nowa sala gimnastyczna, stara sala, kierunek zmian w budowaniu gminy i samorządu - o tym się rozmawia w wielu domach. Ja mówię wprost, głośno, otwarcie. Jest roboty dla Mędrców Trzech, Czterech i kolejnych :-)
Wspólnota lokalna, kościelna, czy świecka, jeśli się nie spotyka na herbacie - więdnie, usycha, umiera. Nie wystarczą oficjalne rady: gminy, szkoły, parafii, nawet stowarzyszeń... Oficjalne posiedzenia są ważne w ramach statutów, regulaminów i kompetencji. Są do podejmowania decyzji, życia nie dają. Życie dają żywi ludzie w serdecznych spotkaniach. Ktoś kiedyś podawał nawet jaki procent pełnych rodzin musi być we wspólnocie, żeby żyła.
Herbaty starczyło, udało się zaśpiewać jedną kolędę. Ja rozdałem "List Andrzeja Madeja", Jasiek "List z Chile" - niech stanowią punkt zatrzymania myśli w dzień Mędrców. Czekamy na następne spotkania. Statutowo także muszą się odbyć w stowarzyszeniach. Zarówno "Wspólnota Samorządowa" jak i "Wspólnota i Dziękczynienie" muszą dokonać oceny samorządowej kampanii wyborczej. Oddzielnie, a może wspólnie?
Spotkania mądrościowe, ich prostota, serdeczność, rodzinność, otwartość, pełna jawność, aż po przejrzystość - niech będą fundamentem nowego rozdania w naszych gminach.