Niedostatek jest przyjacielem człowieka. Stanowi szczelinę na inne wymiary. Gdy możemy zaspokoić wszystkie swoje potrzeby, nie szukamy tak intensywnie zrozumienia. Nie tkamy z niewidocznych nitek dziwnej materii okrycia, przed wyziębiającym nas wszechświatem.
Czyż dzień, w którym nie wzbogacę swojego myślenia, nie jest dniem straconym? Przynajmniej z punktu widzenia ostatecznej ekonomii? Każdego dnia chciałbym zamyślić się choć trochę. I pobyć przez chwilę wewnątrz swojej istoty gatunkowej. Homo sapiens sapiens sum.
Wychwalajmy niedostatek. Na szczęście jest moim towarzyszem życia. Może urządzę mu festiwal? Wyłączę wszystkie media - na początek - i pomedytuję.
A potem siedziałem nad tekstem do biuletynu. Trudne i wyczerpujące zadanie. Siedziałem nad nim w sumie ze trzy dni. Skończyłem. To ważny tekst o ważnym wydarzeniu. Mam nadzieję, że nieskończonym, że jeszcze zaowocuje.
Nie miałem już siły wziąć się za tekst do Łącznika. Jutro. Dzisiaj jeszcze, niejako z rozpędu, bo wczoraj byliśmy u zaległego Mirosława - wiecznie pokój czyniącego - uczciliśmy świętego Kazimierza Królewicza. Było rewelacyjnie, przyjechali księża, Antoni z Józefem. Mój imiennik dał piękna opowieść o drodze swojego powołania. Takim go jeszcze nie znałem. Ma talent. Czuć było ducha, który go prowadzi. Ani grama pychy. Szczerość, ufność i pokora. Amen.