25 maja 2012

Staro-nowo-wieczna Polska (Polsza) i polszczyzna

"Był czas, kiedy rozpierzchać się poczynała po świecie młoda emigracja bez żadnego enchiridionu - manuela - katechizmu prawie! - żadnej elementarnej filozofijności, a bezpośrednio do całego waru i wiru spraw ludzkościowych zbliżona..." - tak pisał nasz wieszcz swoją "Filozofię mierności" (1849... 1852?). Czemu ja dzisiaj miałbym nie spróbować?

Oj dostałby dzisiaj po gęsim piórze - rodacy to gęsi wszakoż bardzo gęsto i często - od moich gminnych współobywateli. Siewcą nienawiści niechybnie by go ozwali. Żadnej u nich filozofijności nie obaczysz także w 2012, nie uświadczysz myśli zgoła publicznie wyrażonej. Świadomości większej trza, bracia moi. Ś-w-i-a-d-o-m-o-ś-c-i! "Pamięć i tożsamość", ktoś już napisał, ku wielkiej, ogromnej - lekceważonej u nas strasznie - pomocy.

Poczęty wobec urodzonego nawet, a cóż dopiero tylko zamieszkały - w Strachówce - obowiązki wypełnia.
"[...] wypełniłem obowiązek braterski, prowadząc do ślubu brata mego Ludwika. Żona jego po matce jest wnuczką gubernatora Jamajki - osoba miła i ładna - niestety (bo to zawsze bywa niestety) bogata" - pisał wieszcz do Mazurzyna, lirnika Mazowsza w styczniu 1859."
Rzeczpospolita Norwidowska ma i mieć będzie zawsze źródełka wody żywej w życia-rysie i pismach jednego z największych chrześcijańskich myślicieli Europy, którego prababka, pradziady i rodzice zechcieli wolą Opatrzności losy swe zawiązać z nami, późnymi pra-pra-wnukami. Pracować musiem w pocie swego czoła, rodaki-wieśniaki-mazowszany.

Piszę i ja bez żadnych kategzochenicznych pretensji i umyślnie na końcu tego zdania legalna ortodoksja zaprzeczona i u mnie będzie. Kto chce jednakowoż, niech do wiekopomnego dzieła kalendarzem życia i twórczości Cypriana Norwida nazwanego zajrzy i zagląda oby najczęściej, po to jest nam dana tak wielka pomoc w Rzeczypospolitej Jego.
Kształcić język i słowa i pojęcie rzeczy ostatecznych, tak dziennych należy u samego źródła polskości właściwie pojętej i przemyślanej, nawet u samej góry jakby zatwierdzonej, bo i w Watykanie tego się nie wstydzą a i owszem, po całym świecie Jego Błogosławiona Świątobliwość, który już może z Mistrzem Owym rozmawiać u nieba wrót, rozwiózł, rozwłóczył i tam i wszędzie teraz chętnie filozofijują. U Jezusa stóp przesiadując całym godzinami. O czym? - może nam Węgierska - przecie też Sophija - prześle w felietonie, który sczytywać niektórzy potrafią z pól, łąk i lasków w okolicy Górek Bożych. Po toż nie jest nam dana Jego Rzeczypospolita? I jej krajobraz prawie nie zmieniony? Ja chętnie takież lekcje tutaj poprowadzę. Czytanie z dziejów, łąk i pól, i z kruszyn chleba i gniazd bocianich, z tego, co jest tak, i z tego co jest nie. Znam ten język wieśniaczy i filozofijny prawie należycie. Przecież i mnie siewcą już TUTAJ nazywają. W tej samej gminie, ludzie tej samej wiary, języka i tego samego narodu? Nie może to być, a jest!?! Kwadraturą koła ponoć to u Greków nazywają. "Wielki my naród, ale społeczeństwo żadne" - teza wieszcza godna Oxfordu, Glasgow... i dzisiaj. W RzN nawet dzieci o tym dyskutują. Bravo! Bravissimo!
PS.1
Po cóż pismak pismaczyć ma dalej skoro wielkie wójty, radne, radni (i nieradni, bezradni, złą wolę mający) wszelacy słuchać go nie chcą w samorządzie naszym? Pseudo-samorządzie raczej. Samorząd to wszyscy mieszkańcy na terenie gminy, ale ci nasi tacy widać uważają się ważni, że słuchać inaczej myślących o Rzeczpospolitej nie chcą - może to ukryci rojaliści jacyś, korona by im z głowy spadła. Cha, cha, cha :(
Dzisiaj Grażyna, nasz prezes i dyrektor, wygłosiła w Marózie mowę tronową "Co to jest Ojczyzna" przed Prezydentem RP! W gminie by nie mogła, nie chcą słuchać, sami sobie są samorządem, a właściwie i przecież tylko organami.
W Marózie słuchała cała polska wieś (zgłosiły się 423 organizacje), na czele z Pierwszym Obywatelem!!
Takiż b....l u nas się porobił (zamęt umysłowy brzmi nieadekwatnie), i panuje bezczelnie bezwstydny po 16 latach pseudo-smorządowych rządów i trudnym początku nowej kadencji, która wzdraga się od uporządkowania pojęć i qui pro quo, czyli od przywrócenia pojęciom ich wydźwięku pierwotnego w mowie Polaków. Wstyd i żal o tym mówić, i mówić, i mówić... I pisać, i pisać, i pisać... na Berdyczów.
Choć mówię i mówię, i piszę i piszę od 40 lat w wielu miejscach z miłością.

PS.2
Zdjęcie nr.1 z pokoju nauczycielskiego w RzN podczas transmisji na żywo z Maróza. Jest też zdjęcie przyglądającego się ciała pedagogicznego, ale bez ich zgody na piśmie się boję opublikować. Taki jest stan/klimat ducha życia społecznego po 16 latach pseudo-demokracji.
Zdjęcie nr.2 ze strony "Witryna Wiejska".
← PoprzedniModlitwa i realizm w życiu człowiekaNastepny →Wiosenna Wigilia