1.
Od wczora wieczora chcę bardzo kontynuować wątki Wiliama, Kevina, Róży i własne. Mam wynotowane cytaty, więc budzę się, wstaję i jestem. Myślący podwójnie homo. Gatunkowo i osobiście.
A) "It seems to me I'm perfectly rational on the basis of my immediate experience of God to believe that God exists and that therefore this, for me, is a properly basic belief"(Wiliam). Myślę, że zgodziłaby się z nim Teresa od Jezusa z Avili, bo tez chciała widzieć Boga. Co prawda, później jeszcze bardziej odkrywała Go w fakcie, że jest "córką kościoła", ale przecież nie przestawała Go doświadczać osobiście. Odważyła się nawet dać gwarancje, że każdy kto 15 minut dziennie odda na modlitwę myślną osiągnie świętość. Co ma przecież korzenie ewangeliczne, bo każdy "kto mówi Ojcze, ma Ducha w sobie". "Übung macht den (Welt)meister".
Szkoda, że wokół tej tematyki nie kręci się większość katolickich kazań niedzielnych. Muszę ewangelika wołać do pomocy. Jak bez ciągłego wysubtelnieniania myślenia i wiary można wieść życie, w którym "nic bez Niego (Nich) zrobić nie możemy"? I nic mądrego powiedzieć i napisać nie jesteśmy w stanie! Znów Einfühlung się kłania. I wielka patrona Europy. I Teresa i Edyta zaświadczają o wolności duchowej. Ach, gdybyż tak większość wierzących - jak świat wokół nas by wypiękniał!
B) Kardynał Lustiger też był taki. “He is a Jew who discovers Jesus Christ … His mother is murdered at Auschwitz. He survives the most horrific war in history, but he refuses to hate and despair. Instead, he turns to God more deeply and gives himself to the priesthood... he was an unsentimental realist who dared to speak about disturbing trends in the Church and society... his personal story is itself a catechesis... his God is the God of the Covenant and the Christian remedy to idolatries can never simply be coerced from the outside... must be exorcised from the inside… To uproot them, we must be converted in depth".
Jego poglądy mnie pociągają, jego osoba też. W nim była męskość (manliness), za którą się rozgląda większość facetów (małych i dużych) - bezinteresowne i bezwzględne poszukiwanie i dawanie zaufania "confidence in a situation of risk", odwagi, wiary, odpowiedzialności.
Pamiętam ze swoich poszukiwań taki okres, gdy zmarli Fromm, Białoszewski, Iwaszkiewicz, może ktos jeszcze. Napisałem wierszyk, zmagając się z sytuacja straty, w pewnym zakresie przewodników - "dobrze, podejmę, stanę na rozstajach". Tak rozumiem manliness, adulthood, confidence. Całe życie w niezmierzonym kosmosie jest ryzykowną sytuacją. Trzeba poczuć odpowiedzialność za siebie i tych, którzy żyją z nami, albo obok nas. Nie można ciągle (za długo) błądzić we mgle. W imię miłości i odpowiedzialności właśnie. Mann takie zdanie wpisał w Czarodziejska Górę poszukiwania. Karol Wojtyła w tytuł książki.
Czyż i z wiara nie jest trochę tak, podobnie? Weźmy to jako okoliczność pomocniczą.
Kardynał Lustiger wierzył w Boga, który jest Bogiem Przymierza. Mnie też teologiczna abstrakcja nie interesuje. Chcę Boga Żywego, wiernemu swojemu przymierzu. Chće także być męski, tzn. być człowiekiem przymierza, wiernym na śmierć i życie (grzechy poddaję miłosierdziu)..
C) "Sprawowanie przez Polskę od lipca prezydencji to nie tylko europejskie obowiązki, ale także prawdziwe „dobro narodowe” i element „europejskiego dobra wspólnego”. Sławek przypomina, że to także chrześcijański obowiązek i wielkie możliwości siania dobra przez polski kościół. Traktat z Lizbony sformalizował tzw. trio prezydencji, czyli współpracę trzech kolejnych rządów sprawujących tę funkcję. Trio gwarantuje, że cała wspólnota ma informację o tym, co będzie się działo w Unii przez kolejne osiemnaście miesięcy.
Polska będzie sprawować prezydencję „w trójkącie” z Danią i Cyprem. Prezydencja nie jest czasem, w którym można promować na forum unijnym własne, narodowe interesy. Ma to być przewodzenie Unii.
Projekt polskiej prezydencji od początku opierał się na założeniu, że jednostronne projekty polityczne nie będą realizowane. Polski rząd wybrał model, w którym prezydencja nie próbuje forsować własnych koncepcji wbrew oczekiwaniom i obawom innych krajów Unii. Będziemy przestrzegać zasady „uczciwego moderatora i rozjemcy”. W interesie Polski leży rozwój całej Unii Europejskiej. Rząd przekonuje, że taką bezstronność będzie gwarantował w duchu europejskiej solidarności – pojęciu, do którego Polska przykłada szczególne znaczenie.
Polska nadal jest państwem dużo biedniejszym od krajów Europy Zachodniej (PKB per capita na poziomie 60 procent średniej unijnej, łączny udział Polski w ogólnounijnym PKB na poziomie 3 procent).
Trzeba odwołać się do doświadczeń Hiszpanów: jeszcze przed rozpoczęciem prezydencji hiszpański rząd konsultował jej program z opozycją; ministrowie regularnie informowali parlament o postępach prac. Rząd chce, żeby prezydencja była nie tylko ważnym wydarzeniem politycznym, wzmacniającym pozycję Polski w Unii Europejskiej, ale by stała się także wydarzeniem społecznym i kulturalnym, by polska prezydencja stała się wydarzeniem „obywatelskim” : prezydencja ma być wydarzeniem, z którym każdy wyborca będzie mógł choć trochę się identyfikować – choćby poprzez możliwość wzięcia udziału w społecznej debacie na temat Unii Europejskiej. („I, CULTURE © Made in the EU, Trademarked in Poland ”).
Konkurs na najlepszy scenariusz „lekcji europejskiej” w szkołach, poświęconej polskiemu przewodnictwu w Radzie UE już się odbył. Ale przecież coś dla Rzeczpospolitej Norwidowskiej do zrobienia zostało. Może już na Vademecum?
Bruegel – to najbardziej znany "think tank" ekonomiczny w Brukseli. A w Polsce może Norwid?
2.
Co napisałem pod "2" zżarło mi, Internet ne fonctionne pas. Szkoda, ale nie będę walczył. Był m.in. link na Penningtona.