28 marca 2024

Aborcja, jako moje późne, ale obowiązkowe rozważania imieninowo-urodzinowe

"Pomiędzy dniem imienin i urodzin
bo Duch mną włada, choć ciało mdłe"

Laurki B.Prusa (1857nn) i mojej Babci Emilii z Jackowskich Kapaonowej (1883)

Muszę - to słowo wyraża siłę, która mnie napędza, do pisania tego tekstu. Wewnętrzna moc płynąca ze zrozumienia czegoś ważnego, tak w wymiarze społecznym, jak i osobowo-egzystencjalnym. Także najszerzej kulturowym, etycznym, prawnym... TAKIEGO ROZUMIENIA I UCZESTNICZENIA W  RZECZYWISTOŚCI, KTÓRE SIĘGA JEJ - I MOJEGO OSOBISTEGO - ASPEKTU ISTOTOWEGO I KONSTYTUTYWNEGO. Jestem, który jestem, jaki jestem, bo tak rozumiem świat i siebie. Gdybym nie dawał świadectwa owym aspektom istotowym i konstytutywnym umniejszałbym swoje istnienie (jako bytu osobowego, z którym nierozdzielnie złączona jest odpowiedzialność). To mój światopogląd, z wiarą i rozumem, które są zdolne poznawać i kontemplować prawdę.

I nie o aborcji jest ten tekst przede wszystkim, ale nade wszystko o ciąży. O ciąży osobniczej (nie zwierzęcej) i jej miejscu i znaczeniu w świecie ludzkiej kultury. Jest to tekst EKOLOGICZNY, o ochronie ludzkiej natury w świecie przyrody i kultury w granicach poznawalnego Kosmosu/Wszechświata.

Długo od wczoraj nastrajałem się do napisania pierwszego słowa. Wczoraj (19 marca) zrozumiałem konieczność tego zadania, w trakcie rozmów i lektur około-imieninowych, na świętego Józefa, mojego patrona, wybranego dla mnie przez Matkę i Ojca, 71 lat temu.

Dziubię po parę zdań dziennie, i to z trudem. I tylko wtedy, gdy najdzie na mnie jakieś światło w od-czuciu, refleksji, emocji... Nie mam niczego gotowego w głowie, prócz sensu danego całą osobistą drogą-prawdą-życiem! Ot, co - czyli samo-świadomego udziału w ludzkiej kulturze. To nie jest pisanie na zadany temat. To jest bardziej zapis-świadectwo stanu świadomości konkretnej osoby, przedstawiciela gatunku homo sapiens, Józefa K.

Aborcję rozumiem jako zabieg medyczny, przerywający/usuwający ciążę, z ważnych powodów. Z nieważnych, na tzw. żądanie - uważam za zbrodnię przeciwko człowiekowi, rozumowi, kulturze... i cywilizacji homo sapiens w Kosmosie. Cóż, trudne sytuacje się zdarzają, są nieoddzielne od ludzkiej natury, w której tkwią także przecież ułomności.

Nie jestem najmądrzejszy, ani nie mam, broń Boże, żadnych przewag moralnych, by pouczać i wywyższać swój punkt widzenia. MUSZĘ - NA MOCY INNYCH PRZESŁANEK. Muszę dawać świadectwo innego doświadczenia egzystencjalnego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Innych nie mam - prócz własnych grzechów przeciwko godności/świętości innych osób.

Minął kolejny dzień czekania bardziej, niż zmuszania się do napisania kolejnych paru zdań. Idzie mi jak krew z nosa. Obym donosił tę ciążę. Na szczęście napędzają mnie - jestem wrażliwy/podatny - bardziej fakty niż teorie. Na koncie redaktora-doktora Terlikowskiego przeczytałem bliskie mi rozumienie rzeczywistości podmiotowej - "Wielki Poniedziałek przynosi nam - poza wieloma innymi elementami - także niezwykły traktat o ludzkiej pamięci, o tym, co zapamiętujemy i jak budujemy sobie obraz przeszłości, a także jak teraźniejszość rzutuje na to, co pamiętamy i co opowiadamy". 

Mam przed sobą liścik Ojca do Mamy napisany w dniu moich narodzin, który i po 70 latach dźwięczy jak dzwon powitalny na tym świecie.

✦   ✦   ✦

"Legionowo, 30 marca 1953
Dzień narodzin naszego syna!

Kochana Helu!

W pierwszym rzędzie składam Ci najserdeczniejsze dzięki i gratulacje z okazji przyjścia na świat długo oczekiwanego i wypragnionego przez nas syna. Prawda, że jesteśmy bardzo szczęśliwi, nieprawdaż! ... Na Górnośląskiej, gdy spytała Mamusia i Jadzia "co nowego" odpowiedziałem "bez zmian" i zaczęliśmy rozmawiać i oglądać najświeższe zdjęcia rodzinne... Gdy powiedziałem wreszcie, że Marynia świetnie wyszła, no i… że ma już braciszka Mamusia już nie chciała wierzyć.Naprawdę? I łzy spłynęły po Jej licach. Karta z życzeniami od Mamusi i Jadzi czekała do napisania od 4 lat (i wreszcie się doczekała). W biurze u mnie sensacja szalona. Nie chcieli wierzyć. Niektórych nie można wprost było przekonać. Kupiłem ½ kg cukierków i częstowałem. Przekazałem szybko sprawy biurowe innym i poleciałem kupić Ci kwiatek, skromny, były tylko azalie (a i tak bardzo drogie). Z Warszawy przyjechałem pociągiem gdyńskim. Godzinę pisałem na poczcie karty. 20 kart zwykłych po 60 gr. z dobrą nowiną zaraz pchnąłem do skrzynki w Legionowie. ... Napisz mi złotko odwrotną pocztą, jak się czujesz i w ogóle dużo opisz. Czy odżywianie szpitalne wystarczające? Położna powiedziała - do tej kobiety, którą o 5.15 spytałem „co jest” i odpowiedziała mi, że synuś – tak: „po co pani mówiła, ja chciałam to panu-ojcu  zakomunikować”. Ps. Od Mamusi przywiozłem 5kg cukru i herbatniki od Jadzi. Całują serdecznie Ciebie i synka, kochający mąż i córki." 

✦   ✦   ✦

Ad. ulicy Górnośląskiej, z Wikipedii - 
"Kolejne, dużo większe straty w zabudowie przyniósł rok 1944. Wypalone budynki rozebrano w okresie 1946–1947. Mimo tego Górnośląska zachowała wiele ze swego przedwojennego klimatu. W grudniu 1975 oddano do użytku kładkę nad ulicą Górnośląską przy Myśliwieckiej...". 
Ulica Górnośląska jest blisko ulicy Wiejskiej, przy której obraduje Parlament Rzeczypospolitej Polskiej. Tam mieszkali Kapaonowie przed wojną. Niedaleko mieszkali Maria z Jackowskich z mężem Andrzejem Królem z Annopola (syn niepiśmiennego polskiego chłopa, ojca dużej rolniczej rodziny, który został Mecenasem, st. radcą Prokuratorii Generalnej RP). Całkiem niedaleko mieszkał także, oczywiście, ich bliski krewny i wielki polski pisarz Bolesław Prus. Działa się Polska. Działa się kultura. Droga faktów globalnych, droga osobowych-zapodmiotowanych (także w rodzinie) czynów i myśli, i doga polskiej niepodległości. 

Działo się i zwyciężało polskie życie w nas. Nie bez problemów, kryzysów, konfliktów, porażek. Ale jednak z takiej Polski i my się zrodziliśmy. I nasze rodziny, przynajmniej te, które jeszcze się nie rozpadły. Życie mną pisze ten tekst kolejny dzień. Na początku wiedziałem tylko, że muszę. Miałem też w pamięci, że gdzieś w domu musi być kartka Ojca na dzień mojego narodzenia. Szukając jej, znalazłem - właściwie tylko sobie przypomniałem - inne rodzinne dokumenty czasu i ducha. Szczególnej wymowy nabiera laurka mojej babci (ze strony ojca) dla swojej Mamy (mojej prababci) z roku 1883, co znów cofa nas o kolejne 70 lat. 

Mieszkali na Górnośląskiej właśnie. Kiedyś kwitnącej, szczęśliwej, w 1953 okrutnie zrujnowanej. Jestem pokoleniem powojennym. Dobrze, że nie wyginęliśmy w epoce tzw. żołnierzy wyklętych, że zwyciężyła przemożna wola życia. Chwała bohaterom i chwała polskim rodzinom, które przekazują życie, kulturę, tradycję kolejnym pokoleniom. A kiedy głębiej pogrzebię w rodzinnej korespondencji i dotrę do fragmentu listu Bolesława Prusa - "Listy od babci i cioci zawsze dobry wpływ miały..." cofam się do roku 1874, 1860, 1848 (data ur. pradziadka Aleksandra Kaliksta)...  w połowie XIX wieku, biorąc pod uwagę życiorysy Pisarza, prababci Emilii i późniejszego jej męża, a mojego pradziadka.  W życiorysach cioci i babci Prusa i jego ciotecznej siostry Emilii sięgamy do początków owego wieku. Niedaleko (niedługo) już stąd do węzłowego dla polskich dziejów dnia uchwalenia Konstytucji 3 Maja i późniejszej walki o niepodległość i polskość.

Wątki i osnowa przeplatają się silnie w trakcie tych zmagań o sens, w czynie-dziele pisania tego tekstu, i nie wiem często, w którym miejscu jestem, w jakimś kolejnym wątku, czy w osnowie. Wszystko przez dobrodziejstwo starych rodzinnych materiałów i dostępnych opracowań książkowych dotyczących Prusa, a dziś głównie korespondencji (jego, mojej pra- i babci, i ojca). 
Przepisuję wzmianki o Emilce, siostrze Prusa (i cóż że w dokumentach tylko ciotecznej, skoro w życiu siostrze-powierniczce i przyjaciółce całożyciowej, tak w dzieciństwie, młodości, narzeczeństwie i latach rodzinnych Pisarza), o siostrzeniczkach, w tym także o Niuni (przyszłej Marii Królowej z Annopola). Dłuższe fragmenty postanowiłem fotografować, bo przepisywanie mnie męczy. Dłuższe fragmenty pochodzą nie z listów Pisarza, ale z książki o jego życiu, pod sensacyjno-kryminalnym tytułem "Śledztwo biograficzne" (Monika Piątkowska, Znak, 2017). 

Historia żyje, cóż dopiero rodzina, z pokolenia na pokolenie. Kiedy Prus pisze "Rodzinę Jackowskich uściskaj serdecznie... Emilkę i Jej dzieci uściskaj... to znaczy, że moją babcię późniejszą Kapaonową, to i mnie, w konsekwencjach losu (człowieka na ziemi, w kulturze). Szukając wśród dokumentów rodzinnych, chodzę po annopolskim domu, w którym żyje ślad prababci Emilii, a na zewnątrz rosną drzewa przez nią zasadzone, w zgodzie z dębami sadzonymi jeszcze przez niemieckich osadników na strachowsko-gminnej ziemi ponad wiek wcześniej. 

Wątek domu, chęć przekazania uporządkowanych faktów i myśli dzieciom, śledzenie wzorów i ideałów wychowawczych, narodowych (plus religijnych) nakładają się na siebie. Mam nadzieję, że uważny czytelnik znajdzie związek/związki z tematyką zakreśloną tytułem posta. Życie człowieka, z pokolenia na pokolenie. Nie tylko "Historia kołka w płocie" - czyli rzeczy, przedmiotów, materii nieożywionej - na co tak bardzo są uwrażliwienie/nakierowanie ludzie o lewicujących poglądach (światopoglądzie). Szukam osobowej całość, która - z kolei - nieustannie szuka jedności. I znajduje w sensie objawiającym się nie inaczej, jak w pryzmacie drogi-prawdy-życia! Sens niedostępny bywa w ciasnej perspektywie samo-woli, zachciankowego życia chwilą ciasno-bieżącą (bieżączką). 

Cały sens jest dostępny w nieskończonej czasoprzestrzeni, albo innym językiem mówiąc - w wieczności Logosu. Nowe wątki, zrodzone wydobytymi z archiwum faktami, wydarzeniami, ocenami, stawiają mnie przed koniecznością znalezienia dla nich miejsca w tworzonym tekście (narracji). Nurt życia modeluje założenia nie tylko pisarskie. Jest mocniejszy od teorii. Wśród znalezisk ważna rola przypadła laurce z 1883 roku, wykonanej przez moją babcię Emilię (z Jackowskich Kapaonową), dla swojej Matki, mojej prababci, a dla Prusa ukochanej siostry/najwierniejsze przyjaciółki, a nawet towarzyszki życia dla niego i później dla jego żony Oktawii, Emilii/Emilki Jackowskiej. 
Szybko okazało się, że jest jeszcze inna ważna laurka, wcześniejsza, z roku 1957, wykonana przez 10 letniego Prusa-sierotę, dla swojej ciotki-opiekunki Domicelli z Trembińskich Olszewskiej. Domicella była córką Marcjanny z Załuskich Trembińskiej, babki Prusa i mojej prababci, i miała trojkę rodzeństwa: Franciszka, ojca mojej prababci Emilii, Apolonii, matki Prusa, i Wiktorii (z męża Cymanowej). Przez długi czas ta rodzina związana była z Puławami. Tekst laurki babci i wcześniejszej Prusa można odczytać w kolażu, który jest nierozłączną cząstką tego pisania (mojego samo-świadomego życia, mojej podmiotowej tożsamości Józefa K.).

STYL, TREŚĆ, PRZEKAZ TYCH WSZYSTKICH LAUREK JEST TEN SAM. OD 170 LAT, A PEWNIE DŁUŻEJ, BO PEWNIE W DOMU ZAŁUSKICH KULTYWOWANO TEGO SAMEGO DUCHA. GDZIEŚ DALEJ W POLSKIEJ HISTORII JEST MIŁOŚC HRABIEGO RACZYŃSKIEGO DO SWOJEGO CIOTECZNEGO KUZYNA MARCELEGO LUBOMIRSKIEGO, KTÓRY ZGINAŁ W WIEKU 16 LAT PODCZAS OBLĘŻENIA SANDOMIERZA W KAMPANII NAPOLEOŃSKIEJ W 1809 ROKU. RACZYŃSKI WYSTAWIŁ KOŚCIÓŁ-MAUZOLEUM PAMIECI-KULTOWI KUZYNA, PW. ŚWIĘTEGO MARCELINA. 

PS. "Pogrzeb i uroczystości ku czci tragicznie zmarłego hr. Raczyńskiego przybrały charakter wielkiej manifestacji narodowej, w której uczestniczyli: magistrat, rada miejska Poznania, oraz tłumy mieszkańców z miasta i okolic. Zwłoki złożono przy wschodniej ścianie kościoła zaniemyskiego, gdzie spoczywają do dzisiaj. Na sarkofagu Edwarda obok kościoła widnieje inskrypcja "Tu spoczywa Edward Nałęcz hr. Raczyński, który dla siebie był skąpy, pomocny biednym, hojny dla ojczyzny"". 

Tak, moja myśl, pamięć i tożsamość Polaka (Europejczyka) biegnie gdzieś hen, aż do Paryża około roku 1740. W tamtejszym więzieniu siedział polski młodzieniec książę Józef Poniatowski. Wykupiła go przyjaciółka jego ojca Mme Geoffrin, twórczyni najsławnieszego salonu literackiego ("Oświeceniowej republiki marzeń", w której bywali najsławniejsi twórcy Oświecenia). Te/taki wzór potem przyświecał polskiemu królowi do stworzenia słynnych i ważnych w polskich dziejach i kulturze "Obiadów Czwartkowych". Ba, król odtworzył nawet wygląd paryskiego mieszkania Pani Geoffrey, gdy ta na jego zaproszenie przyjechała do Warszawy. Mme Geoffrin nazywana była guwernantką ostatniego polskiego króla.

Historia kołem się toczy - a przyszłość człowieka zależy od kultury. BTW. Tak, pamięć i tożsamość są warte kultu. W Annopolu kultu Marii i Andrzeja Króla, oraz Bolesława Prusa, a w Strachówce Cypriana Norwida, jego babki Hilarii i całej Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Ale dla takiego obrotu naszych spraw, musi dokonać się wpierw, albo równolegle, wzrost wiary i rozumu nam współczesnych. Bo przyszłość wszystkich nas zależy od kultury.

Długie godziny (dni) zeszły mi na poszukiwaniu źródła cytatu z listu Prusa (31 maja 1874) - "O ile sobie przypominam, kiedym był małym chłopakiem, listy od Babki [Marcjanny Trembińskiej] i Ciotki [Domicelli z Trembińskich Olszewskiej] zawsze na mnie dobry wpływ wywierały”. Praca nie poszła na marne, i przy okazji pokazały mi się pod-wątki, rozświetliły inne... i naprowadziły na mój własny post z 3 Maja 2017, podejmujący rekonstrukcję mojej samoświadomości od tej strony. Tytuł posta, też jest  wymowny "Polskość ukochana 1, próba rekonstrukcji". (tutaj) 

Zgromadziłem różne materiały. Wypadły jakby z zasobów historii rodzinnej i literackiej w Polsce od połowy XIX wieku. Doszły sprawy etyczne i fundamentalne dla ludzkiej egzystencji, kultury i wychowania - ześrodkowujące się w pojęciu godności człowieka-osoby. Jak sobie z tym poradzić? Nie wiem jeszcze. Znów musze odłożyć pracę na kolejny dzień życia, które jest nośnym nurtem wszelkiego sensu, Logosu. Prawda, Logos czekają, czy je zobaczę w jakimś od-blasku, od-czuciu, czy przyjmę, czy zaakceptuję, czy potrafię się z nimi zjednoczyć, utożsamić. 

Jakże daleko zaprowadziła mnie sprawa aborcji, a właściwie mój wewnętrzny bunt przeciwko banalizacji tego czynu człowieka. Nie, nie przeciwko aborcji koniecznej nieraz z medycznego punktu widzenia i innych poważnych powodów. Bunt przeciwko tym, którzy mówią lekko, że to sprawa kobiety, bo to jest jej ciało itp. itd. A sprawy etyczne i fundamentalne dla ludzkiej egzystencji, kultury i wychowania - ześrodkowujące się w pojęciu godności człowieka-osoby??? Dla tej banalizującej grupy znikają, rozmywają się w pop-i-antykulturze człowieka 3 Tysiąclecia.

Czy życie tanieje, spłaszcza się, płycieje na potrzeby pseudo-techno-popkultury itp. Czy jednym z wyjaśnień życia, ale i przemożnej chęci/potrzeby pozbycia się go od samych początków procesu biologicznego rozwoju, jest banalizacja seks/seksualności? Nie, jako daru celowego i sensu, ale jako zachcianki i przypadkowości zdarzeń życiowych. Sens i cel życia są w tej opcji permanentnie pomniejszane, degradowane. 

W wielu filmach, wywiadach, rozmowach, show telewizyjnych słyszymy, czytamy, że - To był przecież tylko jeden raz, byliśmy młodsi lub starsi, wypiliśmy za dużo, wylądowaliśmy w łóżku, no i stało się... a teraz trzeba koniecznie to usunąć, bo... no wie pan, panie doktorze, panie/panowie redaktorzy, panie/panowie politycy najważniejszych partii w Polsce, Europie i na całym świecie. Bo czyjeś życie przeszkodziłoby mi/nam... w dalszym rozwoju naukowym, karierze zawodowej, wyjeździe, zabawie i innych planach życiowych... Jakie to proste zakręty życiowe, pułapki, nicość, absurd... którym nowe życie stanęłoby na przeszkodzie. 

Może ulegam tylko wrażeniu, że jest tak źle, z postrzeganiem tajemnicy życia człowieka od poczęcia do śmierci? Może to tylko przeakcentowanie, może nad-reprezentowanie w przestrzeni publicznej, poglądów drugiej strony w mediach i przez polityków lewicowych i wszystkich świadomie i nieświadomie lewicujących światopoglądowo. Druga strona poglądowa głosi te same cele pod różnymi hasłami: liberalizacji prawa aborcyjnego, prawa kobiet, aż po aborcję na żądanie. Nagłaśniane jest wyrażenie "to jest moja sprawa. to jest sprawa kobiety, to jest/dotyczy jej ciała". Przedziwne sprywatyzowanie życia, które jakby było czyjąś własnością, albo przeciwnie - do nikogo nie należało. A jego początek wymaga przecież dwóch osób: Matki i Ojca. 

Może ulegam tylko wrażeniu, że jest tak źle, z postrzeganiem tajemnicy życia... A może to Rosja oddziałuje skutecznie kognitywnie na wszystkie lewicujące kręgi w Polsce, Europie, świecie! Czy aż tak wkorzeniło się zło tego świata z użyciem fatalnych ustrojów!

"Godność zaistnienia dziecka – osoby polega na tym, że jego zrodzenie należy rozumieć jako otwarcie przestrzeni wolności i świętości osoby dla daru przychodzącego od samego Boga. Prawda daru nie może być zamieniona na prawdę rzeczy lub pożytku"  (tutaj)
- No tak, ale taki ton jest właściwy (przynależy) Kościołowi. Wtrącają w proces powstania życia Boga. I tyle - się mówi. 

Błąd niespójności w rozumienia ciąży-życia-osoby ma kształt i echo pop-kultury:
"- Uważam, że każda kobieta powinna odpowiadać za siebie i że żaden mężczyzna nie powinien odpowiadać za kobietę. Jeżeli jestem wierząca albo z jakichś etycznych powodów aborcja mi przeszkadza, to jej nie zrobię. Gdy zajście w ciążę było wynikiem gwałtu albo życie dziecka lub matki jest zagrożone, to rozumiem kobietę, która decyduje się na przerwanie ciąży. Myślę, że to jest tylko i wyłącznie sprawa decyzji kobiety. Takie jest moje zdanie - podkreśliła." /86-letnia aktorka Teresa Lipowska, z M jak Milość/ (tutaj) 

Czas kończyć to pisanie, zmaganie się z wielkim kulturowym wyzwaniem w roku 2024 w Polsce Bogurodzicy, Norwida, Wojtyły, Czerwińskiego, Andrzeja Króla, Adama Kowalskiego i pułkownika Leopolda Kuli-Lisa-... Polski twojej, mojej, naszej. 
Adam Kowalski (autor żołnierskich i patriotycznych piosenek, w tym: hymnu AK), był wnukiem Józefa Kowalskiego, powstańca z 1863 r. Po ukończeniu szkoły powszechnej i wydziałowej wstąpił do seminarium nauczycielskiego. W 1912 r. zaciągnął się w szeregi „Strzelca”, gdzie pierwsze żołnierskie kroki stawiał pod rozkazami swojego rówieśnika, ucznia 6 klasy gimnazjum, Leopolda Kuli-„Lisa”... Leopold Kula-„Lis” był wnukiem Ludwika Czajkowskiego - kowala ze Świlczy i powstańca styczniowego z 1863. Leopold Kula-Lis zginął mając 22 lata. "Tak w Warszawie, jak i w rodzinnym mieście Rzeszowie, żegnały go wielotysięczne tłumy. Na jego trumnie złożono wieniec z napisem "Memu dzielnemu chłopcu - Józef Piłsudski". Pośmiertnie został awansowany na stopień pułkownika i odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari.

MODLITWA OBOZOWA

1. O, Panie, któryś jest na niebie,
wyciągnij sprawiedliwą dłoń!
Wołamy z cudzych stron do Ciebie
o polski dach i polską broń.

O, Boże, skrusz ten miecz,
co siekł nasz kraj.
Do wolnej Polski nam
powrócić daj!
By stał się twierdzą
nowej siły
nasz dom, nasz kraj.

2. O, usłysz, Panie, skargi nasze,
o, usłysz nasz tułaczy śpiew!
Znad Warty, Wisły, Niemna, Sanu
męczeńska do Cię woła krew!

O, Boże, skrusz ten miecz… (Adam Kowalski, tutaj)

To nie żołnierze wyklęci nas wykuli na swój wzór i ideał, to zwykli my, obdarzeni różnymi talentami, wadami, losem - swoim i Ojczyzny losem - i ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ za niego, i za każdy nasz czyn.

Czas kończyć. Bo nigdy nie osiągnę takiego stanu uporządkowania, który by był jako tako zadowalający. Parę dni wstecz (25 marca br.) przyszło na mnie i do mnie światełko (światło, duch), które pozwoliło mi zebrać i spisać myśli w tym samym zakresie. Dałem tytuł "aborcja i miary kultury". A może już i aż - miary cywilizacji z początków III Tysiąclecia! Wierzę, że nie. DOPÓKI RODZĄ SIĘ DZIECI, CZYJEŚ WNUCZKI I WNUKI.

PS. 

1) Jesteśmy jednym z najbardziej podzielonych politycznie i ideologicznie krajów na świecie. Marcin Gutowski wyruszył w Polskę, by porozmawiać z mieszkańcami od gór do morza, jak to jest z tymi podziałami. (Reportaż TVN24)

2) "Kogo z Sejmu oblałby pan w śmigusa-dyngusa? - zapytała nieskrępowana młoda reporterka. Nikogo. Swoich lubię, a z tamtymi się nie chcę zadawać" (odpowiedział Prezes Kaczyński ) 

3) "O dalsze modlitwy w intencji Ojczyzny oraz o odpowiedzialne podejście do wyborów samorządowych apeluje Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Społecznych. Rada KEP ds. Społecznych przypomina także zasady, którymi powinien kierować się człowiek wierzący, i odsyła do treści Vademecum wyborczego katolika. „Są bowiem takie zasady, które stanowią fundament godziwego życia społecznego” (tutaj)

4)  z konta wójta Strachówki, Piotra:  
- "[odbył się] Jarmark Wielkanocny w Strachówce. Dziękujemy wszystkim za przybycie, KGW Strachówka za żurek, KGW Jadwisin za kawiarenkę, KGW Równe i Kąty Wielgi za piękne ozdoby i świąteczne smakołyki, Pani Dyrektor przedszkola i rodzicom za pyszne ciasta, szkolnemu kołu Caritas za palemki i ozdoby, dzieciakom za udział w konkursach oraz pracownikom Urzędu gminy Strachówka za przygotowanie konkursów i zabaw dla dzieci, a firmie H2PL za ufundowanie nagród oraz wszystkim handlującym i kupującym... Wesołych Świąt 😀 " 

✦   ✦   ✦

aborcja i miary kultury

nie jest jedyną broń Boże
może być jedną z wielu
ale bardzo wyróżnioną
w niej życie albo śmierć 

aborcja po łac. abortus lub abortio 
poronienie wywołanie poronienia
zamierzone zakończenie ciąży 
w wyniku interwencji zewnętrznej 
np. działań lekarskich (wikipedia)

czym coś jest się wie albo nie
jeśli nie trzeba si e dowiedzieć
by działać jak człowiek rozumny

ciążą to okres od zapłodnienia 
bądź implantacji 
do porodu 
oraz całokształt zmian 
zachodzących w organizmie kobiety
w tym okresie (wikipedia)

implantacja zagnieżdżenie 
pierwszy etap rozwijającej się ciąży 
polegający na ścisłym kontakcie 
blastocysty ze ścianą macicy

jest to proces wnikania blastocysty 
w głąb błony śluzowej macicy
z zagnieżdża się zazwyczaj 
na przedniej lub tylnej ścianie macicy
dochodzi do tego najczęściej 
między 8 a 12 dniem jego rozwoju

zarodek jest zdolny do zagnieżdżenia 
w błonie śluzowej macicy ok. 5–6 doby
kiedy osiąga stadium blastocysty 
blastocysta to  stadium rozwoju zarodkowego
w tym stadium zarodek zagnieżdża się 
w śluzówce macicy
w tym stadium rozwoju komórek 
uzyskano hodowle komórek macierzystych
mających zdolność samo odnawiania się 
i wytwarzania wszystkich rodzajów komórek

w tym stadium
przeważnie dużo później jeszcze
przychodzi zapłodniona kobieta do lekarza
i mówi proszę to przerwać usunąć zabić
i to jest kobieta w stadium antykultury

w kulturze kobieta matka z ojcem ciąży
pyta czy wszystko jest w porządku doktorze
a jeśli coś niepokoi wymaga badań i decyzji
poddaje się mądrości wiedzy procedurom
czasem może być konieczna aborcja

a jeśli przychodzi kobieta z antykultury
i mówi nie bo nie nie chce proszę usunąć
w procedurze żadań antykultury
bo to jest tylko moja sprawa i basta
wiedza mądrość kultura ma mi służyć

w ludzkiej naturze i ludzkiej kulturze
ciąża ma matkę i ojca od początku
i inaczej poza maszyną być nie może
nawet z użyciem in vitro

matka i ojciec dają życia początek
mogą też powiedzieć nie od początku
żądając od doktorów i państwa końca
końca ich wspólnego czynu konsekwencji

jeśli poza uzasadnionymi przypadkami
chce się wypierać odpowiedzialności za czyn
na całym jakby świecie zewnętrznym
to gwałt rozumu kultury się dzieje
aborcja może być tego objawem/znakiem

w logice-kulturze osoby winno być inaczej
mądrość ma być stosowana od początku
jeśli kobieta mówi że ma takie żądanie
niech będzie wprowadzona procedura badań
kto jest ojcem sprawcą jej ciąży
a jeśli nieznany niech będzie zapisane
a jeśli w innych tragicznych okolicznościach
życia ciąża została poczęta
niech mądrość się wypowie
i weźmie odpowiedzialność pełną ktoś

antykultura jest antyosobowa
nie zna przyczyn ani odpowiedzialności
nie chce rozmawiać o sensie i szukać
ma żądania od wszystkich i wszystkiego
jakby z nicości w nicość się obraca

kto myśli inaczej
niech mi powie wprost i publicznie
przyszłość człowieka zależy od kultury
i zna dialogiczność prawdy i wspólnotę
które można poznawać i kontemplować

       (pon. 25 mar. 2024, g. 14.02)

✦   ✦   ✦

oczami wnuków na nasze sprawy
  
na rzeczywistość patrzę szerzej
odkąd mam wnuków
na całą ziemię i niebo
widzialne i niewidzialne rzeczy

na robaki zwierzaki i drzewa
kota i psa domowego towarzyszy
na zabawki które lubią szczególnie
na małe i coraz większe rowery

na możliwość rozmowy o tym
cokolwiek lubią czego mniej lub nie
potraw sycących i deserów
oczywiście najmodniejsze bajki znam

pewnie trudno wczuć się bez granic
by jako oni myśleć czuć i śmiać się
pewnie trudno ideał się spełnia
by być w końcu jako oni

w nich weryfikuje się sens świata
obmywa z brudów pop kultury
z niechęci do dzieci czyli życia
po niechciane sieroce ciąże i aborcje  
  
(W. Śr. 27 mar. 2024, g.18.15) TU - Rok Norwidowski - widziane ze Strachówki







d
← PoprzedniO miłości… szerzej, mimochodemNastepny →Cisza (o czym) w wyborach mieszkańców. Kulturowa pustka? Pomimo b