Jestem wyciszony w tym świecie. Nikt - osoby i instytucje - nie chce podjąć ze mną dialogu. Nie, że jestem taki mądry, albo ważny. Ale - bo jestem - nie ze względu na zasługi, ale darmowo od losu - żyjącym jeszcze świadkiem swojej Drogi-Prawdy-Życia, które jest cząstką Polskiej Drogi Wolności.
Nikomu nie udało się mnie uciszyć. Piszę bloga - dając nim i na nim świadectwo. To moja powinność i misja, w granicach danej nam kultury (ciągle się do niej odwołuję, postrzegając w niej źródła i korzenie mojej tożsamości). Kultura ma nas wpływ, bez pytania o zgodę i naszej łaskawej zgody, lub nie. Kulturę poznajemy, wchłaniamy na drodze wysiłków głównie intencjonalnych. "Pracą w pocie swego czoła". Możliwości mamy ogromne - oby dobrej i wolnej woli starczyło.
Uciszenia, wyciszanie jest pracą złej woli osób i kierowanych przez nich instytucji. BO PRZYSZŁOŚĆ CZŁOWIEKA ZALEŻY OD KULTURY. To stwierdzenie Ojca Świętego Jana Pawła II wypowiedziane do przedstawicieli kultury ze wszystkich narodów, nie wymaga filozoficznego wykształcenia dla zrozumienia. Wymaga - tylko i aż uczciwości intelektualno-moralnej.
Kultura rozwija się dzięki naturalnym siłom i uzdolnieniom człowieka. Dostajemy je na wyposażeniu - jako gatunek homo sapiens - przychodząc na świat. Szkoda każdego ludzkiego istnienia, które nie może rozwijać się - w wolności i trosce kochających rodziców/opiekunów - od naturalnego poczęcia, do śmierci.
Kultura może rozwijać się w sposób nieskrępowany w wolności i dialogu. Nikt sam siebie nie stwarza, ani rozwija, ani wzbogaca w izolacji.
Izolacja, izolowanie, które są formą uciszania, wyciszania w społeczeństwie są więcej niż grzechem. Są zbrodnią przeciw człowiekowi i kulturze. W teologii funkcjonuje prawda, że "spodobało się Bogu zbawić nas we wspólnocie".
Życie, Opatrzność podarowało nam dzisiejsze fakty i przeżycia. Jako ciągle żyjący i doświadczający człowiek mam tę radość, to szczęście - że mogę w nich uczestniczyć świadomie, poznawczo, dzięki współczesnej technologii informatycznej (Internetowi, telewizji satelitarnej, telefonii komórkowej...).
Pierwszym faktem, który mnie poruszył, był list/protest 28 sędziów Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej. Sąd Najwyższy w demokratycznych krajach jest świętością. Wcieleniem idei praworządności konstytucyjnej.
W Polsce szczycimy się uchwaleniem pierwszej konstytucji w Europie (1791), drugiej w świecie (po USA, 1787). 3 Maja, dzień jej uchwalenia, jest świętem narodowym Polski (nie zawsze tak było, w PRL był to dzień/święto zakazane).
Po wyborach w 2015 nastał pseudokatolicki PiS-KEP-ustrój, który zmusił mnie do przemyśleń na temat prawa (praworządności, niezależności/niezawisłości sędziów i sądów). Niezastąpioną pomocą służył mi Mecenas z Annopola i jego droga do sędziowskich/radcowskich/prawniczych stanowisk w II RP.
Zrozumiałem wówczas dopiero, że sądy i sędziowie MAJĄ ORZEKAĆ CZYM COŚ JEST W PERSPEKTYWACH ŻYCIA SPOŁĘCZEŃSTW I KULTURY. Otóż, przynoszą do nich spawy i proszą/żądają - "zbadajcie i orzeknijcie czym to jest, jak się mają te konkretne spawy nasze".
Najbardziej znanym przykładem sędziego w historii ludzkości (przynajmniej w naszym kręgu kulturowym) jest Król Salomon i jego, a jakże - salomonowe wyroki. Biblijnie opisana sprawa dotyczy - pod forma posiadania praw do kogoś/czegoś - życia i śmierci (dziecka).
Aż taka jest waga sądowniczej władzy, którą szlifujemy nieustannie od czasów Hebrajczyków, Greków, Rzymian. Ta praca - w poci swego czoła - domaga się wolności od schematów i uprzedzeń. Wolności od wszelkich możliwych nacisków. To nie tylko zagadnienia sięgające w głąb psychologii, ale i cybernetyki, matematyki i wszelkiej wiedzy człowieka w świecie współczesnym.
Świadomość doświadcza i poznaje to, co się wydarza (dzieje faktami). Świadomość rejestruje. W świadomości dzieją się kojarzenia z czymś, co wcześniej się zapisało i jest. Przyczynowo-skutkowo-implikacyjnie-jakoś. Medyczne badania mówią o chorych urojeniach, wymyślanych/tworzonych, nie do końca rozumiejąc te procesy. One nie podlegają znanej nam racjonalności.
Zarejestrowałem dzisiaj sprawę protestu ze strony sędziów, w obronie racjonalności (kultury) - bo ma jakby wymiar kultowy-kultuczny w moim rozumieniu ludzkich dziejów. Dałem posta na Facebooku, używając znanego z kultury wyrażenia "Piss-praworządność a sprawa polska!" dodając emotikonkę🙁
Piss-praworządność jest dość ordynarnym określeniem, ale niemającym jednoznacznej konotacji politycznej. Łagodniejsza forma mówiła o ręce w nocniku. Piss - wysikanie się na coś. Niemniej ktoś za ten stan ponosi odpowiedzialność - i tu od polityki nie uciekniemy.
Po ok. 30 minutach dałem nowy post - pod wpływem wydarzeń kosmicznych związanych ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim (dwojga nazwisk ze względów małżeńskich). Znów użyłem tego popularnego wyrażenia - "Kosmos a sprawa polska!" z innymi emotinkami (Y) ❤
Ręczę wszystkim czytelnikom, że tak to się we mnie dzieje - przeżywanie-reagowanie, nazywanie słowami, publikowanie. Nie ma politykowania w mojej świadomości, choć na moją samoświadomość polityka także wpływa. JEST PRZEŻYWANIE/REAGOWANIE CZŁOWIEKA, Z CAŁA OSOBISTĄ DROGĄ-PRAWDĄ-ŻYCIEM. Basta.
A więc fakt opublikowania postów z użyciem takiej samej frazy zdaniowej (poniżej daję opis jej pochodzenia) dał w efekcie (a nie w zamierzeniu) nowy-głębszy wydźwięk "Kosmos i praworządność a sprawa polska". A więc podmiotowy fakt przeżywania-nazywania-publikowania daje nowe jakości, które możemy nazwać faktem, objawieniem (aktem objawiającym inną-głębszą prawdę, niż same składowe). A więc ja-podmiotowy Józef K. coś przeżyłem. To coś mi uświadomiło, pokazało, OBJAWIŁO. Co w następstwie tylko udostępniam!!
Chyba nie muszę odautorsko komentować tego objawienia/odkrycia? Coś za nami, mam nadzieję, coś przed nami. I tyle. Czasoprzestrzeń się dzieje i dostarczy nam nowych danych. Wcześniej, niż później.
APPENDIX:
Chciałem - dla siebie samego - sprawdzić, skąd owy wzór językowy"... a sprawa polska" wziął się w polskiej kulturze. Internet (konkretnie google chrome) podaje teraz najpierw propozycje od AI.
***
Przegląd od AI
"Wyrażenie "a sprawa polska" odnosi się do kwestii odbudowy państwa polskiego po I wojnie światowej, zwłaszcza w kontekście orędzia prezydenta Wilsona z 8 stycznia 1918 roku, które zawierało 14 punktów, w tym 13. dotyczący niepodległości Polski". Termin ten często pojawia się w odniesieniu do nadziei Polaków na odzyskanie niepodległości w tamtym okresie. "A sprawa polska" to wyrażenie, które w kontekście historycznym odnosi się do idei odbudowy państwa polskiego po rozbiorach. Szczególne znaczenie ma tu rok 1918 i orędzie prezydenta USA, Woodrowa Wilsona, który w swoim 14-punktowym planie pokojowym, a konkretnie w 13. punkcie, wezwał do utworzenia niepodległego państwa polskiego z dostępem do morza. Ten punkt orędzia stał się symbolem nadziei dla Polaków na odzyskanie suwerenności po 123 latach zaborów. Innymi słowy, wyrażenie to łączy się z ideą odbudowy Polski po zaborach, a konkretnie z momentem, kiedy stało się jasne, że marzenia Polaków o wolności mogą się ziścić, głównie dzięki wsparciu mocarstw zachodnich, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych."
***
przeżyć poznać publikować kontemplować
ten który się zna (za Grekami i Wojtyłą)
wszystko z nią przez nią i dla niej bo po co

