"Tak mówi doświadczenie,
gdzie działają liczne sprzeczności,
tam też rozkwita największa nadzieja"
(Ćwiczenia duchowe, św. Ignacy Loyola)
Jest wtorek. Nazbierało mi się notatek od niedzieli. Wreszcie będę mógł zapisać. Ważne jest to, co teraz. Ważne są, na przykład, ptaki śpiewające w Ogrodzie, chyba tylko dla mnie. Gdybym nie zanotował, ich ślad pozostałby niezauważony. A przecież są.
Jak
ważne jest to, co się dzieje! Realizm, to, co się wydarza. Jest objawieniem
prawdy. Dla nas! Tylko dla nas? Jeśli nie zapiszemy, wkrótce może
się okazać, że nawet i nie dla nas, bo pamięć uleci. Często
jesteśmy jedynymi świadkami prawdy. Prawda jest rozrzutna i nigdy
się nie wyczerpie.
Jest
4 czerwca. Biada mi, gdybym nie pisał. Czy malarz może nie
malować, a muzyk – nie grać! Organizm żywy, nie przerabiać
materii w procesie metabolizmu pokarmowo-informacyjnego! Biada,
gdybym nie dał świadectwa temu, co zostało mi dane, powierzone,
objawione, zawierzone! Gdybym nie dawał świadectwa temu, co JEST i
zostało dane także mnie, może najmniejszemu z mieszkańców mojej
tzw. wspólnoty lokalnej, gminy, parafii, szkoły RzN...
Nie wolno
nikomu zabierać do grobu tego, co może jemu jest tylko dane na tym
“łez padole” a zarazem “raju na ziemi”, a na pewno ludzkości
zbawionej przez życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa z
Nazaretu.
Dzisiaj
rano ptaki śpiewały w Ogrodzie, u Matki Bożej Annopolskiej, może
tylko mnie. Czyż miłość i nierozerwalność małżeństwa –
także Grażyny i Józefa – nie jest miłością Życia Samego, w
Jedności?! A zarazem jedności i jednego Życia osoby własnej i
osób najbliższych! To miłość absolutna, nie wybiórcza, do tej
lub tamtej kobiety, mężczyzny, który/która mi się spodobała
(oczom moim) “nawinęła pod rękę”. “Oczy by jeszcze chciały,
ale brzuch nie może”, mawiała moja śp. Mama Babcia Hela, aby
zganić łakomstwo.
Jedno życie, jedna miłość, jedna wiara, jeden
rozum, jedna osoba, małżeństwo i rodzina. Jeden kraj nad Wisłą,
jedna Solidarność, jedna Rzeczpospolita Norwidowska wyrosła i
zakorzeniona w Strachówce. “U Matki Bożej Annopolskiej”
(Murillowskiej).
Nim
spiszę notatki (i porobię nowe) nie włączam Internetu. Z zasady.
W świecie zewnętrznym jest wiele silnych bodźców i źródeł emocji, które mogą
zaburzyć postrzeganie, myślenie i notatki. Aż wykonam swoja pracę.
Nim spiszę mój(?) świat wewnętrzny. Życie wewnętrzne.
Duchowo-intelektualne, bo nie ma wiary bez myślenia. Wiara i rozum
nie mogą pozwolić, by coś, ktoś je rozerwał. Amen.
NIEDZIELNA ADORACJA W
NASZEJ PARAFII
Apapem
mobilizuję siły na adorację o godz. 17.00 w naszym kościele. To
wyjątkowa okoliczność, zwołanie wielkie, powszechne, jak glob.
Zwołanie to ecclesia. Jestem ciekawy, co zobaczę, usłyszę,
dotknę, poczuję, otrzymam, zrozumiem, przeżyję. Jakiego Boga,
jaki Kościół, jaką Polskę, jaką gminę, parafię... siebie.
Jaki Rok Wiary (i Rozumu) mieszka między nami. Ogłosił go papież
Benedykt, kontynuuje papież Franciszek. To jest adoracja papieska.
Papieskim zwołaniem, choć nie wiem, którego papieża (który był
na początku tego zwołania).
Internet
w służbie kościoła i ludzkości też mnie zwołuje, mobilizuje.
Najpier Lucy z Lincoln postem na swoim profilu Facebooka, potem
Norwidolog (pan/pani) przesłał/ła mi maila od innego znajomego -
“NZ (nazwisko znane)
napisał(a): Godzina
Adoracji z Ojcem Świętym - Na
całym świecie, w tej samej godzinie, chrześcijanie połączą się
we wspólnej modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Godzina
Adoracji eucharystycznej w łączności z papieżem Franciszkiem
zaplanowana jest na 2 czerwca na godzinę 17.00.
Ojciec Święty Franciszek będzie przewodniczył godzinnej Adoracji eucharystycznej w bazylice św. Piotra w Watykanie, w łączności ze wszystkimi biskupami i ich wspólnotami diecezjalnymi na całym świecie.
Jak wyjaśnia abp Rino Fisichella, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Promocji Nowej Ewangelizacji, Adoracja eucharystyczna jest wyjątkową inicjatywą w kalendarzu Roku Wiary. Benedykt XVI, zapowiadając Rok Wiary, podkreślił, że to szczególny czas, „by z większym zaangażowaniem celebrować wiarę w liturgii, a zwłaszcza w Eucharystii”.
Więc
na początku jednak był Benedykt XVI. To – przede wszystkim –
jego Rok Wiary (i Rozumu)? Polakom historia okoliczności dołożyła.
Zwłaszcza na niektórych terenach. Mamy 130. rocznicę śmierci Poety
narodowego bardzo i 150. rocznicę Powstania Narodowego Styczniowego.
To – z naszej “starożytności”. Współczesność dołożyła
Święto Dziękczynienia za wolność/wybory 1989, a więc i za
Solidarność - NIE MA WOLNOŚCI BEZ SOLIDARNOŚCI – i NIE
MA TOŻSAMOŚCI POLAKÓW 2013, i za cały łańcuch działań
patriotycznych ludzi, obywateli i pokoleń.
Cyprian
Norwid, można powiedzieć, znał jednego papieża osobiście, bł.
Piusa IX, byłby więc z pewnością za inicjatywą kolejnych, czyli także za
Soborem Watykańskim II (eklezjalno-personalistycznym) i za Rokiem
Wiary. Za rozumem i myśleniem był zawsze, od urodzenia do śmierci,
więc zakochałby się w encyklikach Jana Pawła II, Fides et ratio,
Centesimus annus... Cyprian Norwid jest z naszej ziemi i z serca.
Jest wielkim wychowawcą Europy (jednym z największych jej
myślicieli biblijno-chrześcijańskich).
Pojechałem
więc i ja dostojny/dostojni Norwidologowie i przyjaciele
stąd, do naszego kościoła, aby przekonać się, jak to jest być z papieżami na adoracji
i wszystko Wam – jak umiem - po kolei opisać. Żyjemy w ciekawych czasach.
Jadąc
na adoracje zawsze coś zabieram pod pachą, jak na katechezy od 32
lat. Jako początek, zaczyn, punkt zaczepienia.... przypowieści,
która za chwilę się wydarzy przed Jezusem z Nazaretu w
Najświętszym Sakramencie. Zabrałem dokumenty soborowe, moją
katechetyczną biblię, własność rodzinną, dar od Rodziny Rodzin,
a może od Prymasa Tysiaclecia, przez Rodzinę Rodzin (wyd.
Pallotinum, Poznań, 1968).
Tylko
Sobór może mi (najbardziej) pomóc pojąć, ogarnąć, jak to jest
z człowiekiem współczesnym (XXI w. po Chrystusie), wobec Boga w
Sakramencie Ołtarza. “Deklaracja o wolności religijnej” i
“Konstytucja duszpasterska 'Gaudium et spes'” stanowią swoistą
całość w myśleniu soborowym poprzez jeden główny przedmiot...
osobę ludzką. To podstawowa płaszczyzna myślenia soborowego,
która jest jakby wypadkową współczesności i potwierdzeniem
“współczesnego”, tj. zakrojnego na miarę naszych czasów
myślenia Soboru. Vaticanum II posiada tę ogromną zasługę w
stosunku do Kościoła, że podjęło całą problematykę
współczesności, nie pozostawiając lękliwie (pogrubiemie moje, jk) na boku niczego.
Stwarza to w świadomości człowieka wierzącego ogromnie cenne
poczucie “panowania nad rzeczywistością”... (kard. Karol
Wojtyła).
Ale
najpierw – dojeżdżając do naszego kościoła – pociągnęło
mnie piękno. Wyjąłem aparat fotograficzny, którym także - jak
długopisem i klawiaturą komputera - robię notatki. Piękno po to
jest. Pociąga, zachwyca, prowadzi do odkrywania kształtu miłości,
wieczności, zmartwychwstania.
Dziwne,
ale tuż po rozpoczęciu adoracji włączyły się emocje. Dokładnie
– po zapowiedzi programu (układ treści, wykonawcy, osoby
“funkcyjne” itd.). Najbardziej – roli dzieci komunijnych i
rocznicowych, o której stary, przeziębiony, rozstrzęsiony
katecheta nic nie wiedział. Niby, nie musi, ale jak by potem wszedł
do klas, na lekcje... jako ignorant spoza własnej wspólnoty życia, wiary i nauczania!?
Wiedziałem jednak, z doświadczenia życiowego, że Pan Bóg zwycięży i we mnie, moje – na szczęście niezbyt
silne – emocje, ale musi upłynąć sporo czasu. Godzina?
Przygotowałem
się na cichą adorację z Jezusem i papieżem. Było inaczej -
medytacja kierowana, z przerwami na ciszę. Moje pytania, z którymi
jechałem do kościoła, pozostały: co to znaczy “obecny wśród
nas pod postacią chleba”. Pytanie na miarę życia każdego
wierzącego. Czy w tej perspektywie czas i odległość mają jakieś
znaczenie? A nawet konflikty lokalne i różne koncepcje wiary, kościoła, narodu, patriotyzmu...
Katecheta
chętnie powtarza “uwielbiamy Cię Jezu” po inwokacjach czytanych przez dzieci. Choć głupio się czuję, jako katecheta
“alternatywny” dla prowadzących. Oswaja mnie za to z moim
kościołem zapach bijący od lilii Świętego Józefa. To jest
dominujący zapach o tej porze roku w kościołach karmelitańskich,
które z reguły były poświęcane Opiekunowi Maryi Jezusa i
Kościoła. To moje osobiste odkrycie – rola zapachu w życiu
wewnętrznym! - z czasu rekolekcji prywatnych, w ciszy u kamedułów,
karmelitów i karmelitanek. W zeszłym roku takież dostałem w Domu siostry Faustyny w Ostrówku, gm. Klembów.
PONIEDZIAŁEK W SZKOLE
“RZN” - PRZYPOWIEŚĆ O WDZIĘCZNOŚCI
Klasa
druga, komunijna. W zanadrzu mam ciąg dalszy filmu o świętym
Filipie, ale jestem przygotowany na inne możliwości, podręcznikowe
i spontaniczne, od Ducha Świętego, po modlitwie w ciszy przed
krzyżem, jak zwykle, jak przez 31 lat pracy w kościele i dla
kościoła.
Modlitwa
odkryła mi sens tego, co wyjąłem z samochodu, co wpadło mi w oczy
i ręce przed zatrzaśnięciem drzwi. Co trzymałem w dłoniach
“pełnych modlitwy” na początku NASZEJ lekcji religii. Trzymałem
ulotkę “Centrum Opatrzności Bożej”, z drukiem przekazu
pieniężnego na drugiej stronie. “Wciąż zbieramy na kopułę”.
Zawsze,
od września 1992, idę na salę katechetyczną i szkolną klasę
lekcji religii z czymś w dłoniach (i sercu). Zawsze mi wpadnie coś
w oczy, serce i ręce. Jakiś fant, gadżet, konkret naszego życia.
“A nie nauczał niczego bez przypowieści”. O Boże, zrozumiałem
po trzydziestu latach! Tak, trzeba zaczepić nasze religijne
nauczanie (o Królestwie Bożym) o konkret naszego życia. Tu, w
Strachówce, i tam, w Legionowie i Jerozolimie. SOBÓR WATYKAŃSKI
TEŻ TAK ZROBIŁ – i dlatego jest usunięty na bok naszego
parafialnego katolicyzmu na całym świecie? Bo połączył wiarę i
rozum! Powszechnie preferowana jest wiara tradycyjna, oderwana od
(nadmiaru) myślenia :-(
Taka
była pierwsza lekcja w poniedziałek. Myślałem, że oni mi coś
opowiedzą (adorację), ja im coś pokażę i opowiem, o Święcie
Dziękczynienia, św. Andrzeju Boboli, procesji przez Warszawę, a na
koniec puszczę fragment Filipa Neri, który wolał niebo. Dzieci nic
mi nie opowiedziały, bo nie wiedzą, nie były, jedna była, ale nie
wie. To skąd się wzięły dzieci komunijne w zapowiedzi adoracji
niedzielnej? - znów zamęt, także we mnie. Ja im opowiedziałem
przypowieść o wdzięczności Warszawy, Polski, za wolność.
Kościoła - za wolność i świętość. A gminy? Naszej gminy?!
Modlitwa
końcowa zbiera doświadczenie religijne z lekcji współczesności
polsko-gminnej, kościelno-hagiograficznej o Filipie Neri – Boga
poznajemy najpierw w tym, co jest obok nas i w nas, co słychać,
widać, czego dotykamy, wąchamy, czujemy, myślimy, czytamy, wierzymy... jak
żyjemy, poznajemy, modlimy się... Dorzucamy śpiew (“od biskupa
Antoniego”) “Bóg nie umarł”, “Gdy na morzu wielka burza”.
Przypowieść
o wdzięczności zdominowała ten dzień katechetyczny (bardzo).
Warszawa, Polska buduje świątynię Opatrzności Bożej. Nasi
przodkowie obiecali ją Bogu 222 lata temu, właśnie, jako
wdzięczność. Jako votum wdzięczności za Konstytucję 3 Maja.
Najpierw nie pozwoliły rozbiory, Rosjanie, 2 wojny światowe,
komunizm i PRL. Dzisiaj możemy spełnić obietnicę. Bo znów
jesteśmy wolni. Bo doszły cuda współczesnej historii – Papież
Polak, Solidarność... I trud odbudowy kraju, etosu, mentalności,
moralności (wiary rozumnej). W filmie o świętym Filipie (i
Persiano i...) też dopiero budują kopułę nad Bazyliką Matki
wszystkich kościołów.
Jak
podziękować za wolność Polaków i Ojczyzny w naszej gminie? Nie
mamy pomysłu, jako zbiorowość 2013, ale votum wdzięczności za
Solidarność, Anioł Stróż Ziemi Wołomińskiej, już stoi na
ołtarzu, przed tabernakulum. To nie jest – nie moze być! - tylko
moja sprawa. Anioł stoi też na rondzie Solidarności w naszym mieście powiatowym Wołominie.
Minister
dwóch, czy trzech rządów Artur Balazs z Solidarności RI odpowiada
w TV - “pewnie, że dzisiaj świętuję i mam satysfakcję, ze
brałem udział w odzyskiwaniu wolności i transformacji ustrojowej”.
NIE MOŻE BYĆ INACZEJ! - pomimo wszystkich różnic politycznych.
NASZE/MOJE POKOLENIE NIE ŚMIAŁO NAWET MARZYĆ, ŻE TO SIĘ STANIE.
ŻE ODZYSKAMY WOLNOŚĆ DZIEŁEM SOLIDARNOŚCI SERC, WIARY, ROZUMU I CZYNÓW.
Wy macie tę rzeczywistość jako zastaną, za darmo. Jest między
nami różnica.
WEŹMY
SPRAWY W SWOJE RĘCE, na miarę własnej wiary i rozumu, z imieniem i
obliczem, jako ochrzczeni tym samym chrztem Jezusa, co Polska 966,
tolerancyjni i kochający inaczej myślących. Bo Słowo zamieszkało
między nami. Także słowo Poety. W nim, w słowie wypowieda się
mądrość. Mądrość i wiara kościoła i narodu. Słowa, z
imieniem i obliczem, które zasługują na adorację. Ideologie
cząsto są anonimowe. Unikają światła. Unikają otwartej rozmowy,
debaty publicznej, dialogu.
My
nie z soli, ani roli, ale z tego, co nas boli. SOLIDARNOŚĆ - ma
jasne imię i oblicze - dzięki której mamy wolność, już stoi
przy ołtarzu. Jest i adoruje z nami Boga i Wolność, zawsze, kiedy
się schodzimy na modlitwę. Cóż dopiero w Święto Dziękczynienia,
które w tym roku wypadło w przed- i w sam dzień adoracji i po, w łączności z
papieżem i całym kościołem na świecie!
Zdrowy
organizm narodowy broni się – od zarania dziejów – przed
zasadzkami fałszywych idei, rakowatych narośli organizacji i
działaczy. Organizm musi się bronić, jest żywy, zakorzeniony, ma
fundamenty trwałości. Musi znaleźć dość siły. “Piękno na to
jest... prawda, na to jest... brane tęczą zachwytu”. Do pracy
ustawicznej. Aż po zmartwychwstanie.
Tak
to leciało. Aż do ostatniej przerwy, na której dowiedziałem się
o “niewinnym” ogłoszeniu/apelu ze Strachówki od jednego ze
stowarzyszeń, umieszczonym na stronie gminy sąsiedniej. O koloniach
konkurencyjnych dla Caritasu. I znów – niby nic? O nie! Jeśli się
zamknie oczy, zatka uszy, skieruje wiarę i rozum w inne rejony,
wyłączy pamięć i tożsamość, i zamieni w bezimienne, bez
oblicza byty – wtedy jest “niby nic”, dosłownie.
Moja
Polska, Ojczyzna, brana tęczą zachwytu od zarania dziejów jest
inna. Mój kościół jest inny. Moja wiara i rozum są inne, od roku
1 AD, i od roku 966, od 30 marca 1953, od 11 października 1963, od
16 pażdziernika 1978, od sierpnia 1980, od 3 Maja 1981, od września
1992, od Kodnia 1983, od 9 września 1988, od powstania
Rzeczpospolitej Norwidowskiej...
Nie
jestem sam. Głos wolny, wolność ubezpieczający, rozchodzi się
dzisiaj w Internecie. Kochamy Kościół. Kiedy adorujemy, adorujemy
nie tylko Ciało Chrystusa w Eucharystii, nie tylko Słowo, które
zamieszkało między nami i MIESZKA, także obraz i podobieństwo
Boga w nas. Adorujemy Ciało Chrystusa także jako Jego kościół,
którym jesteśmy, jako wspólnota braci i sióstr Jego i między
sobą, nie jako instytucja. I nie, jako anonimowe stronnictwa,
stronnictwa anonimów.
Jak
rozpoznać podwójna polską, naszą, rzeczywistość?
Mam
swoje kryteria. Kryteria, którymi się posługuję w polemice “ze
światem”.
1)
duch wolności (rodzina, w Strachówce szczególnie od 3 Maja1981)
2)
prawo odzyskanej i niepodległej Ojczyzny (wybory 1989, I Kadencja
samorządu...)
3)
przepisy konkursu na dyrektora szkoły, prawo kanoniczne (misja
kanoniczna dla katechetów KK)
4)
wezwanie ze strony Kościoła poprzez księży proboszczów:
J.Schabowskiego, L.Kołonieckiego, L.Szcześniaka, S.Krupskiego –
do katechezy dzieci i młodzieży (studentów i młodzieży
pracującej), A.Czajkowskiego – do prowadzenia kolonii Caritas i
innych posług w parafii (nadzwyczajny szafarz Eucharystii).
Niczego
nie robiłem przez 32 lata pracy w kościele i dla kościoła z
własnych planów i ambicji. Dlatego może to, co piszę, można
nazwać jawnym nurtem – należy zdecydowanie do jawnego nurtu, jak
Objawienie, Dobra Nowina, miłość intelektualna - dziejów naszej
gminy i parafii (Polski, Kościoła, świata...). Nie ma w nich
nic/niczego do ukrycia.
To,
co jawne, i to, co ukryte, odgrywają 'strasznie' wielką rolę w
naszych zachowaniach i działaniach. Pięknie i najbardziej skrótowo
wyraził to św. Filip Neri w jednej z bardziej dramatycznych scen
filmu, w rozmowie z opryszkiem: - “Co masz w sercu? Czego ci
brak?” wymowione jedną frazą. Jedno i drugie wyznacza drogę naszych czynów.
Nie
wiem, czy tutaj jest najwłąściwsze miejsce na cytat z naszych
dziejów? - Kiedy panowała czarna noc w gminie i wójt chciał nas
zniszczyć, likwidując praktycznie naszą szkołę, papież Jan
Paweł II był w Polsce. Pojechaliśmy połową? całą? szkołą na spotkanie z nim do Łowicza
(14.6.1999), na dwa przepełnione autokary. Wejściówki dostaliśmy
od Marka Malisiewicza, wówczas pracownika Ministerstwa Oświaty.
Nota bene, wziąłem nasze całkiem jeszcze małe dzieci (10, 9, 7
lat), Grażyna musiała zostać z pozostałymi (5,3 i 2x6tygodni) u
Matki Bożej Annopolskiej, w domu i Ogrodzie. Na rynku w wielkim
tłumie spotkaliśmy księdza Andrzeja Kapaona, który, choć
warszawiak, wybrał diecezję łowicką.
Łowicz
był papieskim darem dla szkół i rodzin. Dla mnie – najcięższym
doświadczeniem przetrwania na placu w skwarze.
Po
Łowiczu, w ostatnich dniach sierpnia, prosiłem także o światło i modlitwę
dla szkoły, parafii i gminy - nadal w warunkach walki o przetrwanie
- biskupów, katechetów, siostry zakonne... wszystkich zgromadzonych
na odprawie katechetycznej w kurii warszawsko-praskiej. Zostaliśmy
ocaleni. Nasze dzieci zostały po paru latach stypendystami Dzieła Nowego
Tysiąclecia. Czy mówię coś bez związku?
Oglądając
film o świętym Filipie i Persiano, zwracam, mimo woli, uwage na
zachowania widzów. Jak oni reagują na cuda! Jak oni lubią cuda!
Jak cuda są potrzebne religijności ludowej! - I nie tylko. - “Włóż
palec w bok mój...”. A cud myślenia?! Filip, św. Łukasz
Ewangelista, Cyprian Kamil Nrwid, Sobór Watykański II, Jan aweł
II, Rzeczpospolita Norwidowska...
Szkoda,
że prawda nie jest kochana (powszechnie).
Jest
ROK WIARY I ROZUMU! przecież z okazji 50. rocznicy rozpoczęcia Świętego Powszechnego Soboru Watykańskiego II. A o głównym bohaterze, jak było cicho, tak jest cicho!!!
Kościół
otwarty budują święci, ludzie instytucji - zamykają. Nie same
instutucje, które o tyle, o ile służebne i tylko jako służebne
(nie kontrolno-władcze), są przydatne Kościołowi. Jednak każda instytucja rodzi urzędników, bez których nie może się obejść.
Oni się wyradzają ponad wspólnotę, bazując na własnych
słabościach raczej i ciągotach, niż przepisach, które
interpretują, i którymi się (biegle) posługują. Nawet skromne
doświadczenie wójta tego mnie nauczyło. Może jeszcze bardziej
doświadczenie katechety, któremu Pan Bóg pozwolił zajrzeć za niebiańskie kulisy i zobaczyć, jak On Sam buduje Swój Kościół.
Jest
Rok Wiary (i Rozumu) 2013. Minęła połowa. Weźmy wreszcie sprawy w swoje ręce. Sprawy
naszego życia i wiary. Ba! i oby, w jedności z tymi, którzy
wybrali wyłączną służbę Bogu i Kościołowi. Zaprośmy ich do
wspólnej modlitwy, lektury, spotkania i rozmowy tu i tam, gdzie
żyjemy, gdzie są nasze rodziny, wszystkie nasze dzienne sprawy.
Gdzie ranne wstają zorze co dzień nad nami wszystkimi. Takimi,
jakimi jesteśmy. Sobór nas zobowiązuje. W imię Ducha Świętego.
W imię całej Trójcy. Sobór to “pokarm, wyrastający z żyznej
gleby wieków, pochodzący z ust Jezusa... To czego uczy Sobór, jest
niewątpliwie wynikiem niezwykłej sumienności, precyzji myślenia i
odpowiedzialności za każde słowo... Bierzmy je i wmyślajmy się w
nie – poniekąd samodzielnie – czyniąc z nich pokarm dla myśli,
życia i modlitwy” (kard. St. Wyszyński, Prymas Tysiąclecia).
POST
NA FACEBOOKU
Zaraz
po powrocie ze szkoły dałem post na Facebooku:
“UWAGA!
Wśród mieszkańców Strachówki i okolicznych wsi i gmin krążą
dwie informacje na temat koloni letnich dla dzieci. Pierwsze są
organizowane - od 14 lat - przez CARITAS naszej diecezji, we
współpracy z parafią, szkołą, teraz także stowarzyszeniem
Rzeczpospolita Norwidowska. W tym roku w Muszynie. Drugie - przez
jakieś inne organizacje, których program i cele są nam
nieznane.
Bardzo proszę uważnie czytać i słuchać ogłoszeń, żeby nie ulec dezinformacji i zamętowi. Wszelkich dodatkowych informacji można zasięgnąć u dyr. Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce, Grażyny Kapaon lub na stronie Caritas diec. warszawsko-praskiej”.
Bardzo proszę uważnie czytać i słuchać ogłoszeń, żeby nie ulec dezinformacji i zamętowi. Wszelkich dodatkowych informacji można zasięgnąć u dyr. Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce, Grażyny Kapaon lub na stronie Caritas diec. warszawsko-praskiej”.
Nie wiecie, ile mnie to
kosztuje, jaki ciężar biorę na siebie. A mogłem nie napisać!? Z
moją wiarą, rozumem, życiorysem...! Mogę patrzeć jak zło
wprowadza innych – Bogu ducha winnych i już także poza granicami
gminy – w błąd i niszczy dobro budowane w pocie swego czoła,
rodziny, szkoły, parafii, ludzi dobrej woli... od tylu lat?! Czy
mógł ktoś przypuszczać, że w wolnej Polsce, ktoś (“dobry
polski katolik”) będzie niszczył dzieło Caritasu i innych
“dobrych katolików”? Że powstanie taki zamęt, że kamień na
kamieniu wkrótce nie zostanie! Że – o dziwo – nic z tego nie
jest tajne, bo jota-w-jotę pisałem już 2 lata temu! A potem spiąłem się z
innym członkiem Rady Pedagogicznej na posiedzeniu - o to samo - a konkretnied, wtedy, w sprawie ferii
zimowych? Sprawa nie jest nowa, nie pojawiła się ni stąd ni zowąd. Ten sam wzór, ta sama metoda - prywatne i grupowe cele przeciwko
prawom rozumu i wolnego obywatelskiego społeczeństwa. Kto z nas,
lub kto inny, potrafiły robić coś takiego – na terenie tej samej
wspólnoty lokalnej o długiej już i klarownej historii,
przynajmniej na Mazowszu, na terenie tej samej szkoły, tych samych
dzieci, rodzin, koleżanek i kolegów, tej samej parafii i gminy! i
nie widzieć nic niestosownego!!!! - choć prawem nie zabronionego.
Wykorzystując (łatwo)wierność naszej ścieżki historycznej i
subtelności sumienia, wiary, ale bez rozumu w parze.
PAPIESKA ADORACJA
Dzięki Internetowi
mogłem uczestniczyć w adoracji Roku Wiary (i Rozumu) z papieżem Argentyńczykiem. Czy adoracja zna ograniczenia czasu i przestrzeni?!
Notatki same przychodzą,
przy stole. Początek - procesyjnie wchodzi papież. Procesyjnie wnoszą Hostię
i niosą powoli pod małym baldachimem przez całą bazylikę do ołtarza i monstrancji.
Papież Franciszek podał intencje:
1.
Za Kościół na świecie, który dziś jednoczy się w Adoracji
Najświętszego Sakramentu. Niech
Pan uczyni go zawsze posłusznym swojemu Słowu, aby stawał przed
światem „jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy
czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany”. Niech w
Kościele, poprzez wierne nauczanie, rozbrzmiewa Słowo, które
zbawia i przynosi miłosierdzie oraz sprawia, że w odnowionej więzi
miłości tenże Kościół może nadać pełny sens cierpieniu i
smutkowi oraz przywrócić radość i spokój.
2.
Za tych wszystkich, którzy w różnych miejscach świata
doświadczają cierpień związanych z nowymi rodzajami niewolnictwa
oraz za ofiary wojen, handlu ludźmi, przemytu narkotyków i pracy
niewolniczej. Pomyślmy
o dzieciach i kobietach doświadczających wielorakich form przemocy.
Niech ich milczący krzyk o pomoc znajdzie Kościół czuwający, aby
mając wzrok utkwiony w Chrystusie ukrzyżowanym, nie zapomniał o
tych braciach i siostrach, którzy wpadli w ręce przemocy.
Pamiętajmy też o tych wszystkich, którzy doświadczają
niepewności ekonomicznej, a przede wszystkim o bezrobotnych, o
osobach starszych, o emigrantach i bezdomnych, o więźniach i o tych
wszystkich, którzy doświadczając zepchnięcia na margines
społeczeństwa. Modlitwa Kościoła i jego aktywna działalność
niech staną się dla tych ludzi pocieszeniem i wsparciem w nadziei
oraz siłą i wytrwałością w obronie godności ludzkiej.
Intencje, jak i schemat adoracji jest dostępny na stronie Konferencji
Episkopatu Polski.
W
bazylice z kopułą Michała Anioła, do adoracji rozbrzmiwewa harfa,
jak przed tysiącami lat królowi Dawidowi do psalmów. Długie są
chwile ciszy. Lektorzy/aktorzy/aktorki czytają modlitwy papieży
drugiej połowy XX i początku XXI wieku: Piusa XII, Jana XXIII,
Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Modli się
ludzkość w dziełach mistrzów: architektury, muzyki, duchowości...
Modlimy się wszystkimi talentami danymi homo
sapiens
i homo
religiosus.
Wszędzie. W Izraelu królów, proroków i kapłanów, w Rzymie, w
Lincoln, w Strachówce, w Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Komentator
telewizyjny (TV Trwam) nazwał tę adorację “planetarną” i
przełożył naszą godzinę 17.00 na czas w innych strefach na
naszym globie: w Nowym Jorku 10 am, w Wietnamie 23.00, w Nowej
Zelandii 3 nad ranem.
Telewizja
rządzi się swoimi prawami, kradną trochę watykańskiej ciszy,
zamieniając w recytacje wierszy Kasprowicza, AStaffa, najwięcej
księdza Jana Twardowskiego.
Mówią
także, że “nasza modlitwa ma być dialogiem, więc najpierw Ty
Boże przemów do nas” - co bardzo mi się podoba, bo wiadomo,
kiedy mówi to katecheta, to nie jest to samo, co, kiedy mówią
zakonnicy (CSsR),
mający pełne studia teologiczne ;-).
Z
obrazów z adoracji rzucają mi się w oczy fioletowe/biskupie stroje
chórzystów w wieku od … do …, z koloratkami, a jakże, co w
Polsce uznane by pewnie było jako niestosowność. No i dwa anioły
adoracyjne papieża, też fioletowi asystenci/mistrzowie-celebracji, każdy po jednej stronie, przy błogosławieństwie klęczący na jedno kolano, jak ich pierwowzory z dzieł sztuki. Jeden
z nich, siadając, bardzo starannie układał fałdy komży. Pedant.
Kamerzyści,
profesjonaliści, których nie krępują niechętni współ-parafianie,
wypatrywali najciekawszych przebitek, ładne panie, ładnych panów,
dzieci, siostry zakonne wszystkich ras, muzyków wysoko grających
pod sufitem. Wypatrzyli chyba wszystko i wszystkich wśród
“duchownych” i “świeckich”, habitowych, bezhabitowych,
garniturowych, w pięknych kreacjach i strojach pospolitych. Chyba mi
mignął nawet polski ksiądz profesor Mazurkiewicz, który nie tak
dawno zakończył kadencję w sekretariacie episkopatów wielu krajów
przy UE w Brukseli. Wszystko się liczy, dla ludzkiego świadomego
“ja”. Z tego wszystkiego składa się nasze życie, ludzi
wierzących sercem, zmysłami, rozumem, całym sobą osobowym, duchem
ucieleśnionym lub ciałem uduchowionym.
Zwróciło
moją uwagę, że po błogosławieństwie Pan Jezus w Najświętszym
Sakramencie nie był chowany do tabernakulum, ani u nas, ani w
Rzymie, ale – pomiędzy – była odmawiana modlitwa, “uwielbienie
wynagradzające”, zaczynjące się od słów “ Niech
będzie Bóg uwielbiony! Niech będzie uwielbione święte Imię
Jego! Niech będzie uwielbiony Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i
prawdziwy człowiek! Niech będzie uwielbione Imię Jezusowe!”,
której nie znam autora, wiem, że jest cytowana z: o.Artur
Vermeersch T.J.
PS.1
Pisanie
tego posta bardziej mnie wciągnęło i zaangażowało moje emocje,
niż mecz Agnieszki Radwańskiej na korcie w Paryżu.
PS.2
Pies
dokonał dzisiaj “cudu”, znalazł mój zgubiony krzyż,
przywieziony mi przez Grażynę z Asyżu, albo Monte Cassino. Ponad
pół roku byłem przekonany, ze zgubiłem bezpowrotnie. Pies "Brat/d" wdarł
się do szafki, przewrócił kubek z różnościami, a tam musiał
byc na dnie mój krzyżyk! Boże, dzięki Ci.