1. Na Jogę się zerwałem (6.40), jak mogłem ćwiczyłem, po obiedzie dopadło mnie zamulenie.
2. Living Library, Żywe Książki, jest dość nowym pomysłem, ciekawym. Ma tworzyć przestrzeń dialogu. Jednym z głównych jej nurtów jest zmierzenie się ze stereotypami i uprzedzeniami.
3. Dosiadłem się do grupy przygotowującej Dzielenie się dobrymi przykładami z naszych wspólnot i organizacji, ale nie nadążam, więc piszę. Pójdę obrobić zdjęcia. Te czynności mogę wykonywać nawet w półśnie.
4. Zmulenie nie jest dziś tylko moją przypadłością. Po obiedzie zjawiłą sie tylko połowa uczestników, reszta przyjęła pozycję horyzontalną (na chwilę). Wkrótce żeśmy się jednak zeszli. Za oknem zaczął dżdżyć deszcz.
Nastąpiła zmianu planu, zamist wymarszu do wygasłego wulkanu, robiliśmy prezentacje dobrych praktyk i pomysłów. Nie, nie - nie klasyczną "gadułą", ale metodą "Open Space", której zasady (filozofia) raduje moje serce. Opiera się na egzystencjalnej podstawie "Być tu i teraz". Teraz jest czas zbawienia. Amen.
5. Po piąte: w tak bogatych warsztatach jeszcze nie uczestniczyłem. Bogatych, przemyślanych, mocno opartych na najnowszej światowej metodologii, która w wielu przypadkach nie ma jeszcze polskich tłumaczeń. Mówi to także Jurek z Pogranicza, który w ruchu warsztatowym uczestniczy od 1985 roku. Dobrała się grupa fantastycznych osób. Ondrej obronił nie tak dawno doktorat z pedagogiki i ma zatrudnienie w czeskim ministerstwie edukacji i młodzieży. Kasia jest w trakcie. Piotr robił maturę w języku francuskim w liceum we Wrocławiu. Jeszcze mało o nich wiem, ale już to wystarczy.
Daniela z Włoch mówi siedmioma językami, a 13 rozumie. Itd. itp. Wieczorna rozmowa przy kominku :pytania do Eweliny i Krzyśka" toczą się w takiej rodzinnej atmosferze, że chciałoby się na Koniec wspólnie zaśpiewać "Wszystkie nasze dzienne sprawy", więc może lepiej wyjdę wcześniej.
Kończę, idę spać, powinienem jutro rano wstać, dołączyć do grupy "Yoga". Takie zdarzenia tworzą więzi, bez słów :-)