Każde szkolenie jest po drugiej stronie lustra. Dowiadujemy się czegoś nowego. Zza nas.
Wyjeżdżając do Dworu Franciszków wziąłem do plecaka Lewis Carrolla, bo leżał na wierzchu. Jeszcze go nie czytałem. Skończyłem na Alicji, w ramach ćwiczeń językowych, w dwujęzycznym wydaniu z tłumaczeniem Roberta Stillera. Lustro wygrała Marysia (12) na festynie szkolnym.
Co nami w życiu kieruje? Oczywiście przypadek. Ten mój znów się okazał błogosławionym.
Sięgnąłem po książkę raz i drugi. Zwłaszcza ten drugi był brzemienny. Byłem po obrzydliwym telefonie. Dowiedziałem się, że w tym świecie nie zło jest złe, ale ten, kto go nazwie. Brr - jeszcze teraz mną wstrząsa. Uświadomiłem sobie kontekst - nowe i stare. Nie powinno się dzwonić podczas szkolenia. Nie mówcie takich rzeczy podczas szkoleń. Szkolenia przywracają wiarę, że świat może być mądry, normalny i dobry. Bez ludzi kwaśnych jak cytryna, albo gorzkich jak wyciśnięta skórka po cytrynie.
No więc taki telefon jednak przyszedł i Alicja z Carrollem była nań lekarstwem. Boh ljubit trojcu, więc przyszła jeszcze jaszczurka.
Najbardziej zaskoczyła mnie jaszczurka. Z samego rana, to znaczy przed ósmą. Leżała na moich spodniach, na drugim, wolnym łóżku. Niby tylko jaszczurka, ale w hotelowo-szkoleniowo-po-telefonicznych okolicznościach istny cud natury.
- Aleś mnie zaskoczyła.
- A co, nie wolno. Franciszków jest bardziej mój, niż twój.
- Olle, aleś i tak mnie zaskoczyła i bardzo się z tego, po namyśle, cieszę.
- Co w tym radosnego, to moja zwyczajowa trasa?
- Boś niespodziewana. "Vivre l'inespere" - rozumiesz?
- Chyba nie, nigdy się nie zastanawiałam.
- Taką książkę napisał kiedyś ktoś bardzo dla mnie ważny. Zakonnik.
- A co to jest "zakonnik".
- Nie będziemy wracać ani do Małego Księcia, ani do Adama i Ewy, bo pewnie też ich nie znasz.
- No, nie.
- Pomyśl raczej, czy i ciebie nie zaskoczyło, że sobie tak teraz rozmawiamy?
- Nawet bardzo. Nie myślałam, że tak się mną przejmiesz.
- Widzisz, wczoraj byłem zły, bo dostałem głupi telefon. Nawet w nocy sny mnie męczyły. Że wszystko przewraca się na bakier... i nie pytaj co to bakier.
- Nie pytam. Przecież widzisz, że zamieniłam się w słuch.
Rzeczywiście, leżała całkiem nieruchomo. Obcykałem aparatem z każdej strony. Podkładałem notatnik ze szkolenia i zegar, żeby ja datować i skalować. Jak kryminalni na miejscu zbrodni, przestępstwa. Albo jak "drogówka" na miejscu tak zwanego zdarzenia. Lepiej brzmi. Mniej dramatycznie i bardziej adekwatnie. Normalnie. Tak było. To znaczy - zdarzyło.
- Więc budzę się wymięty jak szmata, a tu ty. Przyznasz, żeś mnie zaskoczyła.
- No dobra, przyznaję. Punkt dla mnie.
- Daję ci nawet trzy. Jak kropki na festynie... nie pytaj o festyn. Ujęłaś mnie jak... zobacz jakie mam wielkie oczy. Owijam cię moim zdziwieniem, owijam siebie, owijam cały świat, że zapomniałem całkiem o głupocie, która rządzić chce rzeczy-pospolitą(tymi). Wywracając wszystko do góry nogami. Że zły jest ten, kto nazywa zło po imieniu. Na przykład na swoim blogu. Rozumiesz?
Czas był na śniadanie. Jaszczurce wróciłem wolność i swobodę zielonych przestrzeni. Na śniadanie - do ludzi - szedłem z aparatem w dłoni. Zaraz im pokażę, jakiego z rana miałem gościa. A może gościówę?
Kiedy więc drugi raz wziąłem w przerwie książkę do ręki, byłem już innym człowiekiem. Samo przyszło! - no nie? Nie. Bo po to są przypadki. Ratują nas, a czasem nam życie. Skąd przychodzą? Dokąd idą? Trudno znaleźć odpowiedź, skoro nawet nad sobą rzadko się zastanawiamy. Przypadek jest chyba - tak jak my - częścią natury. Jaszczurka na pewno. Ale jest w nas też świat osobowy, który samą naturą słabo się tłumaczy. Nawet jeśli między nas a jaszczurkę włożymy miliony lat ewolucji. We mnie jest coś, czego jaszczur nawet nie zrozumie. Jest świat duchowy. Wewnętrzny. Świat spoza natury. Z kultury. A kultura z czego? Znów miliony lat ewolucji zbyt słąbo tłumaczą. Doświadczenia ludzi, których poznałem w Starym bardzo Testamencie więcej mi powiedziały. Miłość mi wszystko wyjaśniła i ciągle chce mi tłumaczyć. Dlatego pójdę za nią, gdziekolwiek by prowadziła.
I tak Lewis Carroll powiedział mi w Dworze Franciszków, pomiędzy rozmową z jaszczurką, szkoleniem, a śniadaniem - chcesz z nimi rozmawiać, to bierz ze mnie przykład.