9 lipca 2011

Cuda eucharystyczne 2011

Kevin napisał na swoim profilu Fb, że "telewizyjna kultura rozbija tożsamość". Czy może być inaczej? Czy można kontemplować przed ekranem? Czemu nie. Telewizor może być jakimś obrazem świata. Może być początkiem większego myślenia. Myślenie - medytacji. Medytacja - kontemplacji. Ale w którymś momencie tego łańcucha trzeba wyłączyć urządzenie i włączyć (się w) ciszę.

Nawet telewizor może być drogą w głąb siebie i trampoliną do nieba. Ale oglądacz musi gdzieś otrzymać coś jeszcze, żeby wykorzystać szansę.

To samo dotyczy innych urządzeń, np. Fb i całego Internetu. To, co wczoraj przeżyłem za ich pośrednictwem jest wielkim przyczynkiem do teologii. Pastoralnej? Fundamentalnej? Każdej.
Nim opiszę doświadczenie, muszę chyba odczekać. Czas musi zadziałać. Wczoraj przeżyłem(liśmy) euforię. Dzisiaj mogło przyjść znużenie. Miną niedługo 24 godziny od wydarzenia, wokół którego krążą moje myśli. Uczucia. Emocje. Nie byłem w stanie zasnąć - to jakby stan nieustannego czuwania.
Na co? Na oprawę czegoś, co w swoim zuchwałym języku ośmielę się nazwać współczesną formą cudu eucharystycznego.
← PoprzedniKot misjonarzNastepny →Cuda i porażki