Rocznica I Komunii pokazała- en passant - hierarchię wartości, którą buduję, tak lub inaczej, od 30 lat w Strachówce. Nie ja się liczę - lecz wartości, którym służę, którym oddałem się na służbę: Solidarność, samorząd, katecheza.
Ja - nie muszę się nikomu podobać, moja praca - powinna.
Nie dbam o to, co zewnętrzne. Czasem się tym bawię, czasem prowokuję. Idę do środka. Chcę iść do głębi. DO ISTOTY RZECZY.
Czwartek, piątek, sobota - Maróz (nieformalny Kongres Wsi Polskiej), wieczorem w sobotę - spotkanie i wspólnota stołu w gościnnym, nowo postawionym, wśród starych sosen, drewnianym domu Grażyny i Krzysztofa Kalinowskich w Nowym Jadowie, niedziela - rocznica, a Grażyna pojechała z Renatą, młodzieżą i dziećmi na wiejski festyn w gminie Grębków. "Kto pracował na miłość, ten potem z miłością pracować będzie...".
Zdjęcia z rocznicy dałem na Fb.
Teraz piszę parę słów, żeby wrócić do rutyny, a za plecami gra telewizor. Słucham ścieżki dźwiękowej filmu dokumentalnego o Papieżu (odc. 7 i 8). Rabin opowiada zdarzenie z życia Kardynała Wojtyły. Rodzina, która przechowała żydowskie dziecko w czasie wojny, przyprowadziło je do kardynała, żeby je ochrzcił, bo jego rodziice zginęli. Wojtyła pyta - "a czego by chcieli dla tego dziecka jego rodzice?". Uczciwi ludzie odpowiedzieli - "chcieli, żeby mógł żyć w żydowskim otoczeniu". - "To ja go nie ochrzczę".
Ciąg dalszy tej opowieści - ktoś spytał papieża, czy to prawdziwe zdarzenie? Odpowiedział tylko - "on teraz mieszka w Brooklynie". Po 34 latach wiedział, co się dalej dzieje z dorosłym człowiekiem, którego nie ochrzcił. Rabin dodał jeszcze, że "papież nigdy nie chrzcił Żydów w podobnych sytuacjach - "oni i tak juz tyle wycierpieli, stracili rodziców!".
A w innej opowieści jest pokrewna sytuacja. - Przyszedł do kurii na ulicę Franciszkańską w Krakowie syn Romana Ingardena powiedzieć tylko, że jego ojciec umarł. Ojciec był sławnym filozofem, ale nie nazbyt praktykującym katolikiem. Kardynał Wojtyła wpadł mu w słowo - "to ja go pochowam".
Oto przykłady służby człowiekowi - nie zwyczajom, tradycjom i "uświęconej" praktyce większości znanych nam ludzi kościoła. Karol Wojtyła przejął się człowiekiem - osobą - jedynym bytem we Wszechświecie obdarzonym wolnością. Przejął się nauką Soboru. Jako papież powtarzał - "człowiek jest droga Kościoła". Nie odwrotnie - jak czynem, mniej może słowami, pragnie narzucić światu (lokalnie i globalnie) wielu hierarchów wielu religii i wyznań mniejszego i większego kalibru.
Religia, kościół też są tylko drogą. Mają służyć człowiekowi - rozpościerać przed nim dywan poza czas i przestrzeń, do nieba. Człowiek - osoba - i tylko człowiek - jest wolny! Wolność pozwala mu transcendować własne (liczne) słabości, małości i ograniczenia! Mówiąc językiem Objawienia, jest stworzony na "obraz i podobieństwo Boże", jest Jego dzieckiem, dziedzicem, domownikiem - jest większy niż wszelka religia! Kościół jest według nauki wiary "mistycznym ciałem Chrystusa". Kościołem my jesteśmy, połączeni (i włączeni) mistycznym ciałem. "Oto Ciało Chrystusa" - dzisiaj (22.maja.2011) usłyszało i przyjęło w komunii miliony osób.
A my, obywatele tego świata, próbujemy wolną osobę podporządkować na wiele sposobów!
PS.
Grażyna wróciła z dziećmi. Dołożyłem zdjęcie z Żarnówki. Jest ekumenicznie, pasuje do wcześniejszego tekstu :-)