Ksiądz proboszcz wyrzuca mi, że swoim niespodziewanym wystąpieniem w kościele wpędziłem biskupa w zakłopotanie. Ja, patrząc z zewnątrz na biskupa, a od wewnątrz Kościoła Powszechnego, zdumiałbym się, gdyby tak było.
Dzisiaj zakłopotanie może wystąpić u innych osób, w związku z pomnikową uroczystością w Księżykach, dla Króla Kazimierza.
Żeby uniknąć wszelkich podejrzeń, oskarżeń, zakłopotań... odwołam się do zdrowej nauki i praktyki, europejskiej i kościelnej. Bo mam najgłębsze przekonanie, że to, co dla niektórych może być kłopotliwym i wielce niechcianym zakłopotaniem, ma prawo być naszą wspólną - i z każdym dniem powiększającą się - chwałą.
Dla przeprowadzenia swojej tezy, wywołam ze społecznego nieistnienia wśród nas, dwie pary pojęć.
1) pamięć i tożsamość
2) kapitał ludzki, kapitał społeczny
Potrafię sobie (jeszcze) wyobrazić, jak te dwie pary pojęć mogłyby wyglądać, gdyby ciągłość i jedność polskiej najnowszej (i najstarszej) historii funkcjonowały w naszej przestrzeni publicznej. Byłyby dwoma parami reflektorów, oświetlającymi nasze wspólnotowe życie, tak w gminie, jak i w parafii. A w konsekwencji, oświetlałyby nasze miejsce w historii Polski i Kościoła Powszechnego, w Europie, świecie, w ludzkiej kulturze.
Biskup, każdy, przyjeżdżając do Strachówki, znałby ideę Rzeczpospolitej Norwidowskiej, odwołania Norwida do Króla Jana III Sobieskiego i definiowania z jego pomocą (idącego pod Wiedeń) Ojczyznę. Naszą wspólną Ojczyznę - Polskę. Wiedzieliby, że nie tylko gniazda bocianie, ale głębia polskiej - przemyślanej przez Wieszcza Narodowego na wskroś - Ojczyzny, sięga zenitu Wszechdoskonałości dziejów.... i dlaczego. Wiedzieliby, że święty Jan Paweł II mówi o Norwidzie jako o prekursorze Vaticanum Secundum i wskazuje go całemu światu i całemu Kościołowi Powszechnemu. Na wieki. To nas definuje dzisiaj. Takie nam Opatrzność wyznaczyła zadania.
Każdy biskup, niebiskup, każdy stający przed pomnikiem Króla Kazimierza, wotum narodu armeńskiego, wiedziałby, że z tych samych Księżyk wyszedł bohater Wojny 1920, kapral Józef Czerwiński, kawaler Orderu Virtuti Militari.
Każdy, widząc wotum armeńskie, miałby w oczach wotum narodu polskiego za Wolność i Godność odzyskane czynem Solidarnosci z 3 Maja 1981 w naszej gminie. Wota stały w kościele w Strachówce - wobec Jezusa, biskupów i świata całego - dopóki ich obecny proboszcz nie wyniósł.
Uczestnicy "wielkiej uroczystości patriotycznej" zapowiadanej na stronie gminnej, wiedzieliby to na pewno. A przedstawiciele innych narodów złożyliby wiązankę kwiatów przed polskimi bohaterami, nie tylko w Księżykach, w kościele, przed kosciołem (figura JPII), ale i przed Dębami Katyńskimi, przy kościele i przy szkole im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej.
Wielkość człowieka (i narodów) i przyszłość człowieka zależy od kultury. No i człowiek jest drogą Kościoła. O! Gdybyśmy tą drogą podążali we wspólnocie ducha, wiary, rozumu... gdzie byśmy dzisiaj byli? Nie milibyśmy, nikt by nie miał, a zwłaszcza żaden gość naszej wspólnoty lokalnej, powodów do zakłopotań!
Bez troski o rozwój pamięci i tożsamości (w europejskich politykach i dokumentadz, ich odpowiednikami są pojęcia kapitału społecznego i ludzkiego i prawa osoby) wpędzamy się w sytuacje wielkiego nieraz zakłopotania. Prawda objawia i w ten bolesny sposób (bywa) swoją moc, jeśli jest niechciana, fałszowana lub manipulowana. Każdemu zaś, kto ją przyjmuje - wierzący, jako objawianie się każdorazowo (mową faktów) Boga samego - daje dwa skrzydła i unosi ku kontemplacji. Zachwyca, jak (od)wieczne piękno, do pracy! Aż po Zmartwychwstanie! Te skrzydła nazywają się, po papiesku, Wiara i Rozum. Są dla każdego, kto ma odwagę ich użyć, w pocie swego czoła.
✦ ✦ ✦
WZNIESIENIA
/niechciane zakłopotania/
kiedy wiemy kiedy pisać
ano każdemu jest dane oddzielnie
mam i ja taką siatkę
karto-ducho-graficzną
droga-prawda-życie
je nam kreśli wzdłuż wszerz w poprzek
tak mnie teraz pisać nakazuje
w połączeniu ze snem
miałem podły
skakać w przepaść chciałem
teraz jest inaczej
wyniesiony pisaniem o Kazimierzu Wielkim
(piątek, 17 listopada 2017, g. 12.10)
PS.
Czemu akurat biskup Tyrawa na zdjęciu tytułowym, dla Strachówki i Króla Kazimierza Wielkiego?!
To dla mnie niechciane zakłopotanie (wygląda mało ciekawie w tych dekoracjach, i ma pod sobą - w swojej władzy - proboszcza prałata dr Kneblewskiego, czyli innego/starszego Jacka Międlara, już byłego księdza!). Brrr! :-(
