Czasami się czuję, jakbym miał jakąś nad-świadomość i nad-rozumienie. Chociaż zupełnie normalne, z punktu widzenia wiary i rozumu. Że właściwie nie mam wieku. Oczywiście mam - biologicznie. Doskwierają mi niesprawności coraz liczniejsze i ograniczenia. Ale to jest tylko upierdliwość rzeczy martwych (no, powiedzmy delikatniej, śmiertelnych). Ale to przecież też jest normalne i nie o nie tu chodzi. Świadomość i rozumienie nie są determinowane wiekiem, choć "działają" na bazie ciała. Tak samo, podobnie, jem na stole, ale smakuję potraw. Potrawą jest życie. Cząstka Samego Istnienia, Istnienia Samego w Sobie i dla świata całego.
Nie żałuję tego i owego i o niczym takim nie marzę. Nie marzę właściwie w ogóle. Nad-świadomość i nad-rozumienie sa takim skarbem (liczba pojedyncza i mnoga obie, w tym przypadku, są właściwe), że marzenia byłyby musztardą po obiedzie.
Oczywiście, chciałbym mieć wielkie konto w banku. Natychmiast ruszyłyby całą parą prace remontowo-konserwacyjne przy Domu i Ogrodzie. Matka Boża Annopolska nie czekałaby na ich zakończenie, byłaby wręcz priorytetem. Konserwatorom dałbym natychmiast zajęcie zajęcia się wszystkimi pamiątkami, papierkami, listami, korespondencją, a nawet kazałbym szukać tego, co roztrwoniliśmy w głupawym (na te sprawy) dzieciństwie.
Zaraz potem doprowadziłbym się do porządku i odwiedził wszystkich znajomych i przyjaciół, na całym świecie. Zaprosiłbym całą rodzinę do klimatycznego lokalu, tak, jak było na stypie, czyli serdecznym przyjęciu (obiedzie) w "Carskiej", po śmierci Mamy Babci i Teściowej Heli Helenki, Wiatrówny z domu na Świdrówce, w parafii Szczucin (która nie odpowiedziała mi na e-maila, w którym prosiłem o datę i inne dane Jej narodzin na ziemi dla nieba w sakramencie chrztu świętego).
Gdybym miał tę kasę, kazałbym może zrobić rekonstrukcję sceny z pogrzebu w Jadowie Andrzeja Króla, tak jak została opisana w książce wuja-profesora Aleksandra, papieża polskich antropologów kultury (ktoś użył takiego określenia w stosunku do niego).
Dopilnowałbym oczywiście, aby jak najrychlej zostały przepisane wspomnienia Marii, żony Andrzeja, z Pierwszej Polskiej Pielgrzymki Narodowej do Ziemi Świętej 1929 (mamy Rok Wiary i Rozumu, szykuje się kolejna tam wyprawa), oraz na Kongres Eucharystyczny w Kartaginie i Poznaniu, i pielgrzymki do Rzymu, Padwy, Lourdes i tak dalej, dalej, dalej. Cały czas wyżej i wyżej i wyżej.
Uporządkowałbym i ochronił pamięć rodzinną w albumach, na przykład pierwszą pielgrzymkę całą rodziną do Loretto, w czas Bożego Narodzenia, kiedy siostra Zosia po raz pierwszy przyjechała do Polski ze swojej Ameryki. Zrobiliśmy wtedy raz jedyny - składkową, a raczej współ-organizacyjnie - Wielką Wigilię, tylko Dom w Annopolu mógł nas pomieścić (nasza mała Zosia chciała się wtedy udławić kulką-piłeczką gumową, dobrze, że w odpowiednim momencie wszedłem do pokoju).
Taki post powstał z rana, dałem mu tytuł roboczy
"Wieczna teraźniejszość".
Nasza teraźniejszość dzisiejsza 26 stycznia 2013 ma też swoje zachmurzone oblicze spraw... niskich? małych? - Lokalnych. Im też należy dać miejsce tutaj, choć już są obecne w nauczycielskiej korespondencji
"wszyscy do wszystkich":
"Życie w naszej szkole im.
Rzeczpospolitej Norwidowskiej jest piękne i ciężary zawodowe do
uniesienia, jeśli anty-szkoła w nas nie ma możliwości zamanifestowania
swojej obecności. Anty-szkoła mówi nawet do dyrektora "nie
masz prawa... nie życzę sobie... żebyś do mnie mówiła (to, albo
tamto)! Odpowiesz mi za to, przed tym, albo tamtym!”.
Anty-szkoła mówi każdym gestem „nie
będę służyć. Wy mi służyć macie” i w tym celu organizuje
wokół siebie ludzi przeciwko, konspiruje, jak niechlubny
anty-powstaniec. Tylko z jej obozu wychodzą jawne i niejawne ataki
na szkołę i dyrektora. Anty-szkoła jest pomnikowym wydaniem zdrady
i niewierności, albo, mówiąc w sposób zawoalowany, zwycięstwem
subiektywizacji. Kim jest anty-szkoła? Anty-prawdą. Zawsze.
„Nazwa szkoły wskazuje na największe
i najpiękniejsze postaci z historii Strachówki i na najgłębsze
ideały dla każdego człowieka i każdej społeczności, tak
lokalnej, narodowej, jak i całej ludzkości. Pragniemy, aby nasza szkoła pomagała w wychowaniu
dzieci w duchu głębokiego patriotyzmu. Jednocześnie chcemy, aby
nazwa wyraźnie wskazywała na wartości i tradycje, które chcemy
zachować i przekazać młodemu pokoleniu w dobie jednoczącej się
Europy” - pisaliśmy w liście do Papieża. Szkoła z podniesioną
głową staje i przemawia otwartym głosem przed Prezydentem RP, w
kancelarii Premiera i wobec świata całego. Anty-szkole hymn szkoły
nie chce przejść przez gardło.
Wobec wszystkich Królów, Prezydentów, Parlamentów
i Trybunałów powtórzę te słowa. O miłości, nie o nienawiści. Także przed Najwyższym - bywam
tak natchniony - wobec Prawdy, przed Prawdą i Wiecznością.
Gdybyśmy nie umieli Cię (o)bronić,
Wielka
Rzeczpospolita Norwidowska, to nie bylibyśmy godni siebie samych i
własnych dzieci.